Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Nasze miejsce we wszechświecie - przedsionek wszechświata

63 513  
410   48  
W poprzednim odcinku serii dowiedzieliśmy się, że Układ Słoneczny przedziera się przez Lokalny Obłok Międzygwiazdowy, zostawiając za sobą falę dziobową, następnie spojrzeliśmy na nasze położenie w tak ogromnej skali, że umożliwiła nam ona objęcie w kadrze Bąbla Lokalnego o wielkości kilkuset lat świetlnych. Jednak i takie skale są nic nie znaczące w porównaniu do rozmiarów ,,miasta gwiazd”, które zamieszkujemy – naszej galaktyki.

#1. Ramię Oriona

Spoglądamy na nasze położenie w większej skali. Czerwony kwadrat ukazuje nam obszar, na którym zatrzymaliśmy się w poprzednim artykule. Zamieszkujemy Ramię Oriona, które jest jednym z mniejszych ramion naszej galaktyki.

W tym odcinku po raz pierwszy nasuwa się nam pojęcie mgławicy (są widoczne na powyższej grafice). Są to pozostałości po eksplozjach umierających gwiazd. Eksplozje te są brutalnymi, bardzo jasnymi zjawiskami uwalniającymi ogromne ilości energii. Materiał z gwiazdy zostaje rozrzucony we wszystkie strony, lecz jak to zwykle bywa – nic w przyrodzie nie ginie. Ze szczątków martwych gwiazd rodzą się nowe ciała, takie jak kolejne gwiazdy czy planety. Ten cykl był niezbędny do powstania naszego życia. Młody wszechświat, pełen wodoru i helu, nie był w stanie ukształtować planet, dopiero starzejące się i umierające pokolenia gwiazd wzbogaciły go w cięższe pierwiastki. Jedną z lepiej widocznych mgławic jest Mgławica Oriona, znajdująca się w gwiazdozbiorze Oriona. Jest ona na tyle dobrze widoczna, że na mniej zaludnionych terenach polskich metropolii jesteśmy w stanie ją odróżnić od gwiazdy gołym okiem, a lornetka rozwiewa już wszelkie wątpliwości.


Symulacja wyglądu mgławicy Oriona w niezbyt dobrych warunkach oświetleniowych, patrząc przez lornetkę.


#2. Droga Mleczna



Mapa Drogi Mlecznej. Zwróć uwagę, jak mały kawałek Drogi Mlecznej został uchwycony w poprzednio prezentowanym obszarze i jak wielki on był w porównaniu do Bąbla Lokalnego, Lokalnego Obłoku Międzygwiezdnego czy Układu Słonecznego z poprzednich artykułów.

Galaktyki są kosmicznymi metropoliami składającymi się z gwiazd, mgławic, planet i wielu innych ciał niebieskich. Naszym domem jest Droga Mleczna, galaktyka spiralna o rozpiętości 100-180 tysięcy lat świetlnych, zawierająca w sobie 100-400 miliardów gwiazd, to mniej więcej tyle ile ziarenek piasku by się zmieściło w kufrze na skarb. W samym jej środku rezyduje Sagittarius A*, który jest uważany za masywną czarną dziurę.


Animacja przedstawiająca gwiazdy okrążające Sagittariusa A*. Obserwowanie ruchu gwiazd i soczewkowanie grawitacyjne to jedyne sposoby jakie mamy, by wykrywać czarne dziury. Nie mamy żadnego zdjęcia, które by takową przedstawiało, a wszelkie obrazki widoczne w internecie to w rzeczywistości wizje artystyczne. Na szczęście ma się to zmienić dzięki projektowi "Event Horizon Telescope", który ma polegać na połączeniu siły dużej ilości teleskopów na naszej kuli ziemskiej, by sfotografować Sagittariusa A*.


Układ Słoneczny krąży wokół centrum galaktyki z zawrotną prędkością 230 km/s. Jeden obrót trwa 225-250 milionów lat, czyli jeden rok galaktyczny, również w przybliżeniu po takim upływie czasu wszystkie kontynenty na Ziemi złączą się ponownie w jeden wielki superkontynent.


Drogę Mleczną można ujrzeć przy ciemnym niebie, poza miastem.

#3. Galaktyczne księżyce i sąsiedzi


Galaktyki i gromady krążące wokół Drogi Mlecznej

W kosmosie wszystko krąży wokół siebie. Księżyc wokół Ziemi, Ziemia wokół Słońca, Słońce wokół Drogi Mlecznej. Jednak i w takiej skali ta zasada nas nie opuszcza, Droga Mleczna ma swoje satelity, karłowate galaktyki krążące wokół niej i choć są one mniejsze, nie oznacza to, że są zupełnie nieciekawe. Wielki Obłok Magellana zawiera w sobie Mgławicę Tarantuli, która jest najbardziej aktywnym obszarem w całej Grupie Lokalnej (obszarze zawierającym naszą i kilka najbliższych galaktyk). Gdyby przesunąć Mgławicę Tarantuli na tę samą odległość od nas co Mgławica Oriona, to świeciłaby na naszym niebie tak mocno, że rzucalibyśmy w ciągu dnia dwa cienie.


Mgławica Tarantuli w pełnej okazałości

Po pewnym czasie wszystkie te małe galaktyki zostaną pochłonięte, lecz choć nasza galaktyka jest w porównaniu do nich gigantem, nie może czuć się całkowicie bezpiecznie. Jest ona na kursie kolizyjnym z jeszcze większą galaktyką – Galaktyką Andromedy. Póki co obie galaktyki są oddalone od siebie o 2,5 miliona lat świetlnych. Co jest niesamowicie ogromną skalą. Andromeda jest tak przeogromna, że na naszym niebie jest sześć razy większa od Księżyca, mimo że jest nie dwa, nie trzy, nie dziesięć, a 61 milionów razy dalej od Ziemi niż Księżyc... Ciekawych nieba pewnie ucieszy fakt, że Andromeda jest widoczna za miastami nawet gołym okiem. Zderzenie galaktyk brzmi jak potężne zjawisko pełne kolidujących gwiazd, jednak w rzeczywistości odległości między gwiazdami są tak przeogromnie duże, że podczas kolizji obu galaktyk zderzy się co najwyżej kilka z nich.


Nasza Lokalna Grupa Galaktyczna zawiera w sobie galaktyki, które pędzą razem z nami przez Wszechświat. Galaktyki, które położone są za jej granicą, nie są już tak mocno związane z nami grawitacyjnie i siła rozszerzająca wszechświat przeważa nad nią, odsuwając je od nas.

W następnej, ostatniej części serii spojrzymy na wszystko z jeszcze większej odległości i ujrzymy twory, przy których Galaktyka Andromedy jest tak mała, jak Księżyc w stosunku do niej samej.