Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Filmy, które pierwotnie miały być sequelami innych produkcji

85 007  
288   25  
W Hollywoodzie to wszystko jest możliwe. Jeśli film odniesie sukces, to niemal pewne jest, że producenci, smagając biczami scenarzystów, staną na głowach, aby kuć żelazo póki gorące. W ten sposób powstaną kolejne, coraz to bardziej absurdalne części przebojowej produkcji, aż widzów znudzi w kółko przeżuwany temat i przestaną chodzić do kin.

Czasem jednak coś pójdzie nie tak - produkcja stanie gdzieś na wczesnym etapie, a scenariusz trafi do szuflady, gdzie będzie zarastał kurzem tak długo, aż ktoś go wreszcie znów weźmie do rąk i powie „Ej, to jest dobre! Zróbmy ten film!”.
Oto kilka znanych wam produkcji, które w rzeczywistości miały być kolejnymi częściami innych kinowych hiciorów.

„Władcy wszechświata II”


Cannon Films to wytwórnia, która w latach 70. i 80. dorobiła się niezłych kokosów na całym zestawie filmów klasy B kręconych za małe (lub bardzo małe) pieniądze. Prawdopodobnie wszyscy znamy większość z tych koszmarków, bo swego były one żelaznymi pozycjami w wypożyczalniach VHS. Cannon Films dało nam niemałą ilość szczękołamaczy z Chuckiem Norrisem oraz ciągnącą się w nieskończoność serię „Życzenie Śmierci”. Pamiętacie fabularną wersję kreskówki „He-man”? (Osobiście mam do tej szmiry spory sentyment.) Mimo że w głównej roli zobaczyliśmy Dolpha Lundgrena, to „Władcy wszechświata” nie zarobiły zbyt dużo kasy. Jednak jeszcze zanim producenci dowiedzieli się o słabych wynikach sprzedaży biletów, byli tak bardzo pewni sukcesu filmu, że zanim na planie padł ostatni klaps, gotowy był już scenariusz do kontynuacji losów głównych bohaterów. Zamiast Lundgrena, w roli He-mana miał pojawić się znany surfer - Laird Hamilton.

Pół biedy, gdyby skończyło się tylko na planach. Niestety, zainwestowano też 2 miliony dolców na przygotowanie nowych dekoracji oraz kostiumów na potrzeby sequela… Szefowie Cannon Films już nie chcieli drugi raz pakować się w to samo bagno. Musieli więc szybko coś wykombinować.
Zatrudnili więc specjalistę od B-klasowych mordobić – Alberta Pyuna, który w jeden weekend napisał scenariusz nowego filmu, w którym bez problemu można by wykorzystać materiały przygotowane dla „Władców wszechświata 2”. Przed kamerą postawiono Jeana Claude Van Damme'a, a wszystkim aktorom i statystom kazano paradować w pozostałych po niezrealizowanym projekcie ciuchach. W ten sposób powstał „Cyborg”.

„Ucieczka z Nowego Jorku II”, czyli „Ucieczka z Marsa”


Snake Plissken – jednooki madafaka o twarzy Kurta Russela uciekał już z Nowego Jorku i z Los Angeles. Najwyższy czas, aby dał drapaka z nieco bardziej hardkorowego miejsca. Z Sosnowca na przykład. Badum-tss!


Twórca poprzednich części – John Carpenter – jeszcze przed premierą „Ucieczki z Los Angeles” obiecywał, że jeśli film ten osiągnie sukces, to już gotowy jest scenariusz kontynuacji, w której to Snake uciekać będzie z… Marsa. Niestety, druga część dupy nie urywała, a to odbiło się na słabych wynikach box office'u.
Kiedy reżyser zdał sobie sprawę, że widzów nie interesuje już Russel z łatką na oku, zabrał się za lekkie modyfikowanie swojego scenariusza i na jego podstawie nakręcił jedno z najgorszych dzieł w swojej karierze, czyli „Duchy Marsa”.

„Leon Zawodowiec II”, czyli „Matylda”

Leona ciężko by było ponownie powołać do życia. Trudno przecież, żeby nawet tak twardy gość jak on pozbierał się do kupy po wysadzeniu się w powietrze za pomocą granatu.


Na szczęście przy życiu została nie mniej interesująca postać – Matylda. Zaczęto więc tworzyć scenariusz filmu, w którym to młoda przyjaciółka Leona, bazując na jego naukach, sama chwyta za broń, aby podobnie jak jej idol pracować jako płatna zabójczyni. Luc Besson wiązał z tą produkcją spore nadzieje, jednak ostatecznie dał sobie spokój z „Matyldą” i skupił się na innych projektach, porzucając pierwotny scenariusz. Po naniesieniu kilku zmian małolata z „Leona” stała się „Kolumbijką”.

„Francuski łącznik III”

Gene Hackman jako Popeye Doyle dwukrotnie musiał rozprawiać się z międzynarodową szajką heroinowych przemytników. Obie części „Francuskiego łącznika” odniosły sukces, więc naturalną koleją rzeczy było powstanie trzeciej odsłony filmu.
Scenariusz był gotowy, a producenci w myślach liczyli już baksy… Tym razem Doyle miał dostać partnera w postaci znanego komediowego aktora – Richarda Pryora. Niestety – Hackman odmówił dalszej współpracy. Bez niego cały projekt szlag by trafił. Filmowcy mieli jednak awaryjny plan – wyrzucili ze scenariusza bohatera granego przez Hackmana i na jego miejscu umieścili nowego człowieka o twarzy Sylwiusza Stallone'a. Zatarto też wszystkie ślady łączące nowy film z pierwowzorami. W ten sposób narodził się „Nocny jastrząb”!

„Siedem 2”, czyli „Osiem”

Dzieło Davida Finchera nigdy nie prosiło się o kontynuację. „Siedem” to prawdziwy, kompletny majstersztyk, którego nie powinno się brukać kolejnymi częściami.


Producenci jednak mieli inne plany i przygotowali zarys scenariusza filmu pod roboczym tytułem „Osiem”. Głównym bohaterem miał być detektyw William Somerset, grany przez Morgana Freemana. I znów sprawa dotyczyłaby uganiania się za psychopatycznym zabójcą. Jednakże tym razem złoczyńca dysponowałby nadnaturalnymi „mocami psychicznymi”.
David Fincher stwierdził jednak, że bardziej byłby zainteresowany dogaszaniem papierosów na własnych gałkach ocznych, niż pakowaniem się po raz kolejny w to samo „gówno”. Łasi na szmal producenci nie poddali się jednak do końca i swój projekt wskrzesili pod tytułem „Solace”, w którym główne role zagrali Colin Farrell i Anthony Hopkins.

„Szklana pułapka 3”, czyli John McClane na statku

Pomysł był całkiem niezły. Po sukcesie drugiej „Szklanej pułapki” producenci zabrali się za dłubanie przy scenariuszu filmu o roboczym tytule „Trobleshooter”.
Tym razem znany i lubiany gliniarz o twarzy nieco wymiętego Bruce'a Willisa miał znaleźć się na pokładzie okrętu rejsowego, na którym to oprócz pasażerów znalazła się też banda terrorystów z kałaszami.


Wytwórnia Fox wycofała się jednak z tego pomysłu, kiedy do kin wszedł „Liberator” ze Stevenem Seagalem. Film miał bardzo podobną fabułę do niedoszłej "Szklanej pułapki III", więc szkoda by było powtarzać ten sam schemat.
Parę lat później wzięto jednak ten tekst na warsztat i przerobiono go tak, aby pasował do… drugiej części filmu „Speed”. Keanu Reeves dostał propozycję ponownego pojawienia się w roli oficera Jacka Travena. Nie skusił się jednak na 12 milionów dolców. „Speed 2” powstał mimo wszystko i… ssał po całości.

„Pamięć absolutna 2”

Arnie miał znów kopać tyłki w sequelu wielkiego hitu, jakim była adaptacja opowiadania Philipa K. Dicka!
Wprawdzie autor ten nigdy nie napisał kontynuacji swojego dzieła, ale cóż to za problem dla grubych ryb z Tristar Pictures?


Wytwórnia wywalczyła sobie prawa zarówno do ekranizacji „Pamięci absolutnej” (w oryginale tekst nosił tytuł „Przypomnimy to panu hurtowo”), ale także i „Raportu mniejszości” - innego opowiadania Dicka. Scenarzyści mocno się napracowali, aby z tego ostatniego uczynić kontynuację blockbustera ze Schwarzeneggerem. I podobno nawet się to trzymało kupy…
Na szczęście w wyniku splotu różnych wydarzeń prawa do dzieł Dicka przeszły do 20th Century Fox, a ekranizacją „Raportu mniejszości” zainteresował się Steven Spielberg.

„Django 2”


„Nienawistna ósemka” miała być według pierwotnych planów Quentina Tarantino drugą częścią „Django”.

W trakcie tworzenia scenariusza reżyser doszedł jednak do wniosku, że umieszczanie pośród największych szumowin Dzikiego Zachodu tak pozytywnego gościa jak grany przez Jamiego Foxxa eksniewolnik nie jest dobrym pomysłem. Ten film miał przecież traktować o bandzie sukinsynów. Postać Django wyrzucono więc ze scenariusza i zamiast niej wprowadzono nową. Mowa o majorze Warrenie, granym przez Samuela Jacksona.


Źródła: 1, 2, 3
3

Oglądany: 85007x | Komentarzy: 25 | Okejek: 288 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.11

26.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało