Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Najbardziej wkurzające typy rowerzystów, jakich spotkasz w mieście

93 095  
353   127  
Zapytaj typowego mieszczucha, któremu dupsko przyrosło do samochodowego fotela, jaki rodzaj uczestnika ruchu drogowego wkurza go najbardziej. W większości przypadków, facetowi najeży się wąs, na skroni wykwitnie tętniąca żyłka, lico pokryje się rumieńcem, a z ust wycieknie niepowstrzymany potok słów sprośnych na temat rowerzystów i ich, delikatnie mówiąc, ekscentrycznego stylu jazdy.

Oczywiście nie należy popadać w przesadę – nie każdy cyklista to pirat drogowy, ale sami przyznajcie – istnieje kilka rowerowych typów (i typiar), których bardzo łatwo zaszufladkować.

Kolarski snob

Owszem – rower to samo zdrowie (szczególnie jak śmigasz środkiem miasta, a opary z rur wydechowych mierzwią ci grzywkę), ale żeby od razu wciskać sobie zadek w przyciasny spandeks i odstrajać się niczym Lance Armstrong przed Tour de France?

Gość wygląda jakby w ekshibicjonistycznym odruchu chciał zademonstrować całemu światu idealną wypukłość swoich pośladków. No, bo przecież nie kupujecie tłumaczenia o wygodzie, aerodynamice i dobrej przepuszczalności powietrza? Bądźmy tolerancyjni – jazda na rowerze to jeden z niewielu akceptowalnych społecznie momentów, kiedy facet też może wskoczyć w seksowne legginsy!


Ach, no i nie zapominajmy o rowerze – to żaden tam góral, czy miejski jednoślad za dwa tysie. Prawdopodobnie nigdy nie będzie cię stać na takie cacko. Prawdopodobnie kosztuje on więcej niż twój samochód, mieszkanie i obie nerki razem wzięte.

Król miasta

Jestem pełnoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego, dlatego też nikt nie zabroni mi korzystać z pełnej szerokości ulicy – wychodząc z tej reguły, typ wbija się na środek asfaltu i z zawrotną szybkością 18 km/h sunie przez miasto niczym najdostojniejszy ze szlachciców za nic mający resztę drogowego plebsu.


Jeśli zwrócisz mu uwagę i grzecznie poprosisz, aby kontynuował jazdę na krawędzi prawego pasa, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wszcznie głośny raban i publicznie posądzi cię o dyskryminację mniejszości, do której się zalicza. Poczujesz się jak podły, nietolerancyjny, szowinistyczny chujek z faszystowskimi ciągotami. Obyś nie spotkał swojej ofiary podczas Masy Krytycznej, bo jeszcze poskarży się kumplom i zarobisz ciężką pompką w nienaganne uzębienie.

Postrach nocy

Jednostka najczęściej spotykana w okolicach małych miejscowości i wsi. Klasyczna sytuacja – jedziesz sobie swoją limuzyną już po zmroku, gdy niż tego, ni z owego wyłania się przed tobą rower-widmo zmuszając cię do gwałtownego hamowania lub wpadnięcia do rowu. Wehikuł, który właśnie prawie skosiłeś to nieoświetlony, zdezelowany składak pamiętający czasy pierwszej komunii twojej prababci. Jego kierowcą zazwyczaj jest urżnięty tanim winiaczem dziadek, którego wyobraźnia wraz z ostatnią, szarą komórką wypaliła się w alkoholowym bełcie jakieś pół wieku wcześniej.


Ostry kolo

Po co ci hamulce, skoro masz refleks i siłę własnych mięśni? Bezpośrednie przełożenie napędu to rozwiązanie, które stosowane było w pierwszych rowerach, a obecnie spotykane jest głównie w maszynach przeznaczonych do wyścigów torowych… oraz w dwukołowcach, których posiadaczami są brodaci hipsterzy z koczkami.


Tym ostatnim wymarzyła się chyba kariera nowojorskich kurierów rowerowych słynących z doskonałego talentu (i sporych jaj!) do przemieszczania się na tego typu jednośladach. Niestety jazda na ostrym kole wcale nie jest tak łatwa i przyjemna, jak sugerują filmiki na Youtube, a niewprawiony użytkownik takiego roweru łatwo kwalifikuje się do szybkiego trafienia na listę ofiar „naturalnej selekcji”.

Pirat

To gość, który nigdy nie pofatygował się, aby chociaż rzucić okiem na podręcznik ruchu drogowego. Ale mimo to, z jakiegoś dziwnego powodu uważa, że przysługują mu na drodze specjalne prawa, a każdy kierowca winien ustępować mu pierwszeństwa, bić pokłony i okazywać szacunek większy niż bożkowi parkingowemu. To ten typ rowerzysty, który ciężko pracuje na negatywną opinię innych miłośników (bez skojarzeń) pedałowania.


Chodnikowiec

Jezdni boi się jak ognia – bo tam niebezpiecznie, bo tam diabeł grasuje. Całkiem odważnie za to rozjeżdża staruszki leniwie człapiące po chodniku, zamieniając trotuar w swój prywatny wyścigowy tor.


Pewny swoich umiejętności postrach pieszych zapomina, że trudno przewidzieć reakcję wystraszonego człowieka na jadący z dużą prędkością pojazd, nawet jeśli dzielny rowerzysta zgrabnym slalomem potrafiłby przecisnąć się przez największy nawet tłok. Jedna osoba stanie nieruchomo, inna odskoczy, a są tacy, którzy w geście obrony swojego życia, boleśnie strzelą delikwenta w mordę.

Pasiak

Rowerzyści, którzy nigdy nie siedzieli za kółkiem samochodu zupełnie nie kumają o co chodzi zmotoryzowanym, którzy wywrzaskują inwektywy pod ich adresem, kiedy ci kulturalnie przejeżdżają na pasach gdy światło zielenią się żarzy… A tu potrzeba jedynie odrobiny wyobraźni. Kierowca dojeżdżając do pasów z daleka już widzi pieszych zbliżających się do przejścia i musi przygotować się do przepuszczenia ich. Zapierdzielający 30 km/h rowerzysta pieszym nie jest i naprawdę potrafi zaskoczyć swoim nagłym pojawieniem się na środku jezdni, szczególnie kiedy kierujący samochodem wykonuje manewr skrętu warunkowego.


Wprawdzie cyklista po spotkaniu z wolno skręcającym samochodem raczej nie skończy jako krwista jajecznica rozmaślona na asfalcie, ale na pewno zaliczy bolesnego, wielce orzeźwiającego gonga, brzydko przy tym rysując zębami po masce samochodu. A nikt nie lubi rys na lakierze.

Oglądany: 93095x | Komentarzy: 127 | Okejek: 353 osób