Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet

123 853  
878   216  
Zrobiłem to po to, żebyście Wy już nie musieli.

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet
Już sporo wody w Wiśle upłynęło, odkąd zacząłem interesować się pewną logiką serwowaną w szczególności ku paniom. Przez parę lat otoczony byłem ze wszystkich stron kobietami i chcąc nie chcąc do moich uszu i oczu dochodziły coraz to nowe rewelacje. Rewelacje ze świata magicznych kosmetyków, ale nie zrażajcie się tematem, drodzy Bojownicy, bo zapraszam Was w podróż pełną wrażeń.

Krem do twarzy, do stóp, na zmarszczki, na dzień, na noc... to za mało. Maseczka, peeling, lotion... to betka. Producenci muszą podgrzewać atmosferę. Zerknijcie tylko na reklamy w telewizji. Biomicelarny krem o podwyższonej bioretencji z biomiotyną i wyciągiem Ginkgo biloba z Jerycha. To by było coś! Ale co to wszystko znaczy, to już "ch*j wi" (sytuacja analogiczna do tej z lekarstwem na cerebrofallozę).

Kto by chciał jakiś tam krem na pryszcze, kiedy można mieć to: "Stężona formuła molekularna 2% H2O2 z kwasem salicylowym i D-pantenolem". To jest coś wartego uwagi! A jeszcze z formułą! Jak z formułą, to biorę.

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet

Profeska, ale to i tak nic, najlepiej, jeśli to będzie z kolagenem. Co ja mówię z kolagenem, lepiej jak będzie arganowe i ajurwedyjskie! Kolagen jest całkiem dobry i wie o tym każdy bojownik chodzący na siłownię i większość z tych, którzy tego nie robią, dlatego samo słowo "kolagen" jest już zbyt słabe, teraz mówi się "białko młodości". No ale gdzie z takim "białkiem miłości" do ludzi, kiedy możecie zaopatrzyć się w nowoczesny i bezpieczny "Pozbawiony zakończeń telopeptydowych atelokolagen". Nie wiem jak Wy, ale ja już chcę to mieć. Koniecznie przeczytajcie to sobie kilka razy na głos, zanim pójdziecie po to do sklepu, ja wciąż nie mogę poprawnie wymówić, ale ja to prosty człowiek jestem i w dodatku ze wsi.

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet

Jeśli chodzi o sprawy ajurwedyjskie i arganowe, to pozwoliłem sobie przeprowadzić kilka wywiadów z użytkowniczkami. Okazuje się, że kosmetyki arganowe to są przeważnie "no arganowe są po prostu", a jeśli chodzi o działanie owego arganu, to "No dobry jest, na skórę i w ogóle". Dopiero pani w drogerii wszystko mi wyjaśniła: kosmetyki arganowe to są te, które zawierają olejek arganowy (ta dam!). Nikt natomiast nie powiedział mi już, co ten olejek robi, poza tym, że dobrze robi.

Podobnie z ajurwedą, coś tam przeważnie świta, że jest to taka medycyna marokańska, czy tam afgańska... (tak naprawdę indyjska). Jednak co to znaczy, że kosmetyki są ajurwedyjskie? Ze wskazaniem właściwości już jest ciężej. Co ja mówię "ciężej" - do dziś mi nikt nie powiedział, jak dokładnie działa ajurwedyjskość "Bio olejku do biustu 16 roślin ajurwedy". No ale brzmi fajnie. Egzotycznie i magicznie, a w dodatku ujędrnia piersi, czyli okejka. Warto kupić.

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet

Co i raz wielką popularność zyskuje kolejne słówko. Byłem ostatnio u znajomej i spytałem ją, czy ma płyn micelarny. Oczywiście miała. "Co to jest ta micelarność?", ja się ludzi pytam. Tutaj dopiero Wikipedia mi pomogła i powiedziała, że micele są tworzone przez "związki chemiczne o własnościach amfifilowych". Jasna sprawa. Tylko co to robi skórze, czy tam włosom czy paznokciom, to już jest inna historia, tego tak dokładnie to nie wie niemal nikt. W każdym razie doczytałem, że cząstki mogą układać się w micele albo lipidy. Aha... ostatnio popularne było wszystko, co było lipidowe, ale cóż, biedne lipidy miały swoje pięć minut, teraz micele błyszczą na firmamencie. Lipidom pozostaje powiedzieć "good bye", czy tam "fuck off". W każdym razie teraz kupuje się micelarne, pamiętajcie Bojownicy, dla naszych pań tylko micelarne - lipidowe są passé. Choć w dalszym ciągu sama cholera wie, co to może oznaczać.

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet

Ale co ja tam będę nawijał na uszy o jakichś płynach czy olejkach dla podludzi. Każdy szanujący się człowiek powinien zaopatrzyć się w BIOolejek, o najwyższej BIOretencji, dla lepszej BIOodnowy... Tutaj nie ma co wymyślać, po prostu rzucę cytatem z najnowszego Cosmopolitan (kwiecień 2016, str. 103):

"(...) transformowalny kwas hialuronowy, który zamknięto w cząsteczkach o bardzo małym rozmiarze. Lipidowy (przyp. aut: kurza twarz, a jednak nie micelarny) nośnik kwasu ma elastyczną i deformowalną błonę, dzięki czemu jest w 100% biokompatybilny z ludzką skórą. Dlatego też jest biodostępny (...)"

Tak, przeczytałem całe Cosmo, zanim siadłem do pisania, ale ciiii... Była Jessica Alba, a Jessica Alba zawsze spoko. Byłem też w kilku stołecznych drogeriach i zagadywałem miłe panie, ale ciiii...

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet

Wracając do wątku: każdy szanujący się biolog czy farmakolog powie Wam, co to jest biodostępność i biokompatybilność (bo w drogerii to się wuja dowiecie). No ale pamiętacie z reklam magnezu, że nie liczy się dawka czy nawet przyswajalność, tylko bioretencja (tak na marginesie, to słowo w obecnym znaczeniu jeszcze dwa lata temu nie istniało).

Kwas hialuronowy to jest dopiero szał. To jest wszędzie, a z tego co się dowiedziałem, to mało tego, że to jest w kremie, lołszonie i płynie, można to sobie nawet strzykawką w wargi czy tam w oczodoły wprowadzić w specjalnym zakładzie obróbki kwasem. Przepraszam, mój błąd, to chodzi o "nieusieciowany kwas hialuronowy działający synergistycznie" (Cosmo, str. 106). No teraz to brzmi porządnie, mądrze, profesjonalnie. To musi być dobre. Warto to mieć.

Nie jesteście jeszcze przekonani do zakupu? A może coś na ochronę fibroblastów? (Cosmo, str. 100). Producent nie doczytał jeszcze w Wikipedii, że fibroblasty dzielą się na melanofory i miofibroblasty, ale stawiam dychę, że w ciągu roku pojawi się coś na polepszenie kondycji tych ostatnich i będzie to "rewolucja w kosmetologii". Zakład?

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet

Może już - żeby nie przedłużać - rzucę tylko kilka cytatów m.in z Cosmo:

"Naszym faworytem jest peeling enzymatyczny z bromelainą i papainą" - no moim też.

"Serum z witaminą C Proffesional-C 15%" - to tak, żeby odróżnić witaminy amatorskie od profesjonalnych.

"Krem wyrównujący koloryt z kwasem traneksamowym" - tym kwasem tamuje się krwotoki po operacjach chirurgicznych, więc można powiedzieć, że jak się tym posmarujemy, to mamy "kosmetyk zastępujący wizytę u chirurga".

"Wyciąg z Gingko biloba" (choć równie dobrze mógłby być z Bilbo Bagginsa) to produkt firmy AURIGA.

BIOtyna z bambusem w profesjonalnym lotionie to produkt od Professional Hair Care.

A jeśli wnerwia Was już to wszystko "BIO-", to zawsze możecie zaopatrzyć się w "fizjokompatybilny" "Oddech dla skóry" z trójglicerydami i skwalenem (producent: Avéne). Tak przy okazji: skwalen jest lipidem, ale ciii... Pamiętacie przecież, że lipidy i nawet biolipidy są już passé.

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet

Drogą podsumowania: manipulacja słowna i słowotwórstwo, połączone z wielkimi hasłami i podwyższonymi cenami wybranych produktów, działa po prostu cuda. Większość nabywców nie wie o co chodzi (bo przeważnie o nic nie chodzi), ale i tak kupuje.

Ja dziś nabyłem krem z dużym napisem "MEN creme" i mniejszym napisem "twarz - ciało - ręce". W sumie teraz już wiem, że jest droższy i gorszy od tego bez napisu MEN, trzy przypadkowe słowa mogłyby być zastąpione przez jakieś inne przypadkowe słówka, np. "zamocz - potrzyj - jedziesz", ale był w telewizji i jest w fajnej metalowej puszcze, więc co? No ja nie kupię? Prawdziwy facet z krwi i kości (i ze wsi)?

Poświęciłem się dla tego arta i przeczytałem Cosmo - oto logika reklamowa w wersji dla kobiet

Dość powiedzieć, że jak ostatnio szukałem komputera, to szukałem takiego z procesorem i3 i w sumie dalej nie wiem, czym one się dokładnie różnią od tych wszystkich innych bez "i" na początku, ale chciałem z "i" i mam z "i". Ten komputer w kolorze taki arganowy jest. Szkoda, że nie ajurwedyjski.

Oglądany: 123853x | Komentarzy: 216 | Okejek: 878 osób