Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Przygody Żelaznego Karła III

17 016  
3   5  

Kultowej serii o metalowym urwisie, który lubił mordować ciąg dalszy. Dziś Kloss z Sinatrą (także w mp3!) oraz Wielkie Marzenie ŻK. Smacznego!

Dziś: Żelazny Karzeł i Kloss z Sinatrą

Żelazny Karzeł imieniem Wasyl był w złym nastroju. Wszystko go drażniło. Nie mógł sobie znaleźć miejsca. Siedział teraz przed zepsutym telewizorem "Elektronika" i bezskutecznie usiłował uzyskać obraz uderzając dość silnie pogrzebaczem w kineskop. Nagle, wbrew wszelkiej logice, na ekranie ukazał się Frank Sinatra. Karzeł uderzył jeszcze mocniej. Sinatra ukłonił się i znikł. Wasyl zawołał swoją gosposię, Biedronkę Marylkę. Marylka weszła uśmiechnięta do saloniku i spytała, czy ma już podać obiad. Karzeł przez chwilę zastanawiał się, czy zabić Marylkę pogrzebaczem, ale nie zdążył podjąć decyzji gdyż na ekranie zepsutej "Elektroniki" pojawił się Frank Sinatra z ubranym w opalacz kapitanem Klossem i zaczęli się kłaniać.

Wasyl wybałuszył porcelanowe oczy i warknął:

- Czego?!

Sinatra i Kloss całując się odlecieli na wielkim latawcu. Wasyl zdał sobie sprawę z tego, że majaczy. Przywołał się do porządku i rozejrzał w koło: Telewizor nie działał, a Marylka krzątała się przy stole. Zmęczony Żelazny Karzeł uznał, że jego stan jest karą za wszystkie złe uczynki i postanowił, że będzie dobry dla Marylki. Odłożył pogrzebacz i powiedział łagodnie:

- To podaj maleńka obiad na dwie osoby. Zjemy razem i pogawędzimy. Zdziwiona biedronka błyskawicznie nakryła i zniosła dymiącą wazę. Wasyl łapczywie zaczął chłeptać gorącą zupę na towocie, a biedronka z gracją ogryzała nogi mszycy.

- Słuchaj Maryla, - zaczął Wasyl - wiem, że nie najlepiej cię traktuję. Chciałbym ci to wynagrodzić. Możesz sobie dzisiaj pooglądać telewizję.

- Mnie Sinatra i Kloss nie interesują. - odparła biedronka. - To oni byli naprawdę!? - wrzasnął Wasyl. - To znaczy, że ze mną wszystko w porządku! - dodał i jednym walnięciem pogrzebacza zabił Marylkę.

Uspokojony usiadł na ganku i zakurzył fajeczkę zrobioną z kaloryfera. Siedział tak długo w błogim bezruchu. Pod wieczór przyszła burza i piorun zabił Wasyla na miejscu. Nad osmalonym kadłubem byłego Karła unosili się w objęciach Kloss z Sinatra, śpiewając na dwa głosy piosenki z repertuaru Ałły Pugaczowej.

Zmierzchało...

 (1,08 MB)

 

Wielkie marzenie Żelaznego Karła

Żelazny Karzeł imieniem Wasyl leżał sobie kiedyś na kanapie w swojej dusznej izbie, palił fajkę zrobioną z rury z kolankiem i oglądał telewizję. Program nie był zbyt ciekawy, bo nadawano właśnie obraz kontrolny, ale Wasyl obserwował ekran z dużą uwagą. Na jego poznaczonej spawami twarzy nie widać było żadnej emocji, ale wewnątrz karła wrzało. Usilnie nad czymś myślał i marzył. Konkretnie: kombinował jak zostać gwiazdą telewizji. Najwyraźniej w pewnym momencie uknuł już swój plan, gdyż uśmiechnął się ze zgrzytem. Dźwięk ten był tak nieprzyjemny, że mieszkająca u karła mysz popełniła samobójstwo. Wasyl nie zauważył tego i wyszedł na dwór.

Stanowczym krokiem ruszył w kierunku pobliskich pól uprawnych na których właśnie trwały żniwa. Gdy znalazł się na miejscu, położył się spokojnie na trasie kombajnu ’Bizon 2’. ’Bizon 2’ przejechał przez Wasyla, ale już go nie zesnopowiązał, gdyż coś w nim chrupnęło we wnętrzu kolosa i maszyna stanęła bezradnie. Wasyl wydobył się spośród poskręcanych blach i ruszył dalej.

Na niedalekiej ścieżce zauważył i pojechał dalej. Wasyl tymczasem udał się rowerem w okolice stacji kolejowej. Śpieszył się, gdyż najwyraźniej chciał zdążyć na ekspres ’Władysław Warneńczyk’. Gdy znalazł się na torach ułożył głowę na jednej z szyn i czekał. ’Władysław Warneńczyk’ przeleciał o czasie.

Wasyl skontrolował swój wygląd w gładkiej tafli glinianki, w której onegdaj utonął Marian Kulebiak, podczas prób z pługiem podwodnym. Zadowolony z efektu skierował się w stronę wsi.

Już po chwili biegła za nim i przed nim chmara dzieci. Niektóre prosiły o autograf, inne darły się w niebogłosy w stronę chałup: "Tata! Mama! Przyjechał pan z telewizji! Przyjechał pan Obraz Kontrolny! Chodźcie zobaczyć!". Wasyl szedł z wolna przed siebie, rozdawał autografy i gładził dzieci po główkach. Był szczęśliwy!


Oglądany: 17016x | Komentarzy: 5 | Okejek: 3 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.06

17.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało