Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Byłem w Milionerach TVN!

33 947  
29   5  
A wiec byłem tam!!! Widziałem wszystko na własne oczy, słyszałem wszystko, wiem już wszystko. A powiem wam ze szykuje się parę niezłych odcinków, już 14 lutego odcinek walentynkowy, a następne 26 i 28. Mam ~iluminację~, padnie rekord nagrody i wygra ja już 28 lutego studentka z Poznania... Wiem nawet ile wygra, ale szczegóły całej wyprawy oraz wielkość wygranej tej laski już po przerwie na reklamę (ewentualnie po kliknięciu w więcej;)

CZEKANIE
Byłbym skłamał gdybym powiedział, że jechałem pełen podniecenia mającymi zajść zdarzenia, głową pełną obrazów siebie w telewizji, ani nawet nie czułem żadnej tremy. Nic z tych rzeczy. Jechałem z przyjacielem i panią mego życia powoli sunąc do Warszawy w 10 km korku, a przez głowę przepływały mi spokojnie ciężkie myśli w stylu, czemu w niedzielę wybraliśmy się na balangę i musieliśmy wypić tyle grzane wina, i czemu ten koncert skrzypcowy w fajnym i przyjemnym skądinąd pubie Lolek był taki smutny...

Spóźniliśmy się prawie godzinę - zamiast o 9.30 byliśmy dużo po 10, ale moje lekkie zaniepokojenie tym, że nas nie wpuszczą było jak najbardziej chybione, bo ludzie tłoczyli się przy bramkach wejściowych do środka telewizji, gdzie pani wyczytywała nazwiska uczestników i osób towarzyszących im niecierpliwie garnących się do środka. Po kolejnej półgodzinie byliśmy już w telewizji i zrobiliśmy sobie zdjęcie z panem Fedorowiczem, w ciągu następnej półgodzinie kolejna miła pani przeprowadziła całą naszą 150 osobową ekipę przez telewizyjny korytarz z setką luster po na ścianach i sali prób (tym razem z lustrem na całą ścianę) opowiedziała nam, co i jak to się odbędzie. Powiedziała też, że w klaskaniu pomogą nam "ludzie z odciskami na dłoniach" zwani eufemistycznie "statystami”, a dokładnie będącymi płatnymi klakierami za 40 zł za dzień zdjęciowy, czyli koło 13 zł za odcinek. Potem nastąpiła 15 minutowa przerwa na papierosa, która trwała następne pół godziny i w końcu skierowano nas pod studio 1 gdzie jak zapewne już się domyśliliście czekaliśmy tradycyjne pół godziny. Tym razem czekaliśmy aż ekipa rozpakuje scenografię, naklei niebieskie złotko na lampy i odszuka Huberta, który w międzyczasie gdzieś wsiąkł. W końcu wpuszczono nas do środka gdzie przez kolejne pół godziny zajmowała się nami egzaltowana pani Partycja, której odpowiedzialnym zadaniem było wzbudzanie rzęsistych oklasków (miała na to dwa gesty, jeden na początek, drugi na uciszanie oraz trzeci na przedłużanie braw w nieskończoność) oraz opowiadanie o swoim biednym samotnym koci oraz mężu (podejrzewam, że nie mniej biednym i samotnym niż owa kotka).

HUBERTUS
Koniec końców Patrycja zawołała " Proszę państwa oto i on, laureat konkursu Telekamery 2000, najlepiej ubrany mężczyzna Polski Hubert Urbański" i zaraz po jego wejściu na środek sceny dodała protekcjonalnym tonem " Proszę popatrzeć na niego, jaki on nieśmiały" A on? On nic nie miał za specjalnie do powiedzenia, oprócz nieustannego dowcipkowania" Można było posłuchać jak cieniutkim głosem wygłasza standardowe powitanko, ćwiczy wybieg na scenę. Ponadto popatrzeć jak robi z siebie hrabiego Draculę i jak.... szefowie obsługi technicznej zwracają się do niego per "chłopczyku”, czyli na przykład "No, chłopczyku wracaj już na scenę, powtarzamy jeszcze raz!"
Ale generalnie - sympatyczny i sławny baardzo duży chłopiec i miłym uśmieszku i nic więcej.
Oto i on, samo wcielenie hrabiego Drraculi


JAK TO WYGLĄDA
Samo studio wygląda przerażająco tandetnie. Nie ma nic wspólnego z tym odlotowym pomieszczeniem z telewizji. Niebieska folia, siedzenia z polskiej skóry tzw. ekologicznej dermy, (wygodniejsza od nich jest na pewno deska klozetowa), pleksiglas na dole, który wygląda kosmicznie w ekranie TV tu wygląda jak zwykły tradycyjny pleksiglas z budowy. Sama scena łącznie z widownia jest maleńka - a tylko dzięki pracy kamer wygląda na wielką, ludzie siedzą stłoczeni jak sardynki w puszce. Z góry świecą w głowę potężne reflektory, po przesiedzeniu pod nimi godziny zacząłem z łatwością wyobrażać temperatury jakie panują na słońcu.
Odcinek jest nagrywany od 40 minut do prawie 4 godzin - ja miałem to nieszczęście że miałem dwa długie - 4 godzinny walentynkowy (patrzcie na pierwsza parę i na ich synka, biedaczek popłakał się po wygraniu przez tatusia z mamusią 125 000) i 2,5 godzinny trzecie odcinek w którym studentka wygrała kobiecy rekord wysokości nagrody...

Ale emocje w trakcie samej gry, żeby oddać honor są prawdziwe i naprawdę dobrę, Przez parę minut jak włącza się kamera, kiedy wszyscy klaszczą, Hubercik zadaje pytanie, i ktoś zastanawia się na pytaniem są naprawdę emocjonujące. Oczywiście pod warunkiem, że pan reżyser, Anglik kaleczący polską mowę, nie powie „Ubert, jeszcze raz, od oklasków zaczynamy”
SMACZKI
Parę ciekawostek bierze się stąd, że program nagrywany jest dużo przed czasem emisji. Oto na przykład na ekranie z napisami dla Huberta pojawia się 5 lutego napis: „Dziś 26 luty, a więc poniedziałek, dziś pijemy u Oli i Mirosława” ;)), ale to jest niczym przy tekstach z wydania walentynkowego. Jak już wiecie program nagrywnay jest od 10 rana do wieczora, ale z racji tego, że puszczany jest wieczorem wszyscy mówią sobie dobry wieczorem. Więc w trakcie setu walentynkowego, koło 12, jedna z par postanowiła zadzwonić do przyjaciela. Następuje połączenie, Hubert mówi:
- Dobry wieczór, panie Stefanie, tu Hubert Urbański z Milionerów, pańscy przyjaciele grają (...,itp.,itd.). Jak pan wie, dziś mamy walentynki!
A facet z telefonu, z głosem pełnym wyrozumiałości:
- Aaa tak, słyszalem

A tak wygląda cały ten bajzel

JAKI PADNIE REKORD?

A wiec jaka nagroda padnie 28 lutego? I którą wygra Kasia, studentka Poznania? I której twarz będziecie pewnie oglądać przez cały dzień 27 lutego?
Już mówię - 250.000!!! Gratulacji zresztą nie wysyłajcie jej jeszcze bo wypłata będzie dopiero po emisji;)) Sama była zaskoczona, tym faktem i chyba do końca nie uwierzyła w to co się stało, a pytanie za ćwierć miliona brzmiało : Jakich rybaków zabrał ze sobą Jezus i włączył do apostołów, odpowiedź znacie? Ona namyślała się z 5 sekund i powiedziała, że Piotr i Andrzej – i miała rację ;)

KLAKIERKI
Należy im poświęcić kilka słów - to laseczki które się realizuję przez tzw. cichociemny występ w telewizji i podnoszą swoją samooceną przez te występy. Generalnie nie widać ich nigdy (siedzą tam gdzie wskazuje obrazek) ale w budynku telewizji od razu wypełnia je prawdziwa energia "tele", którą regularnie podnoszą sobie występując w kilkunastu (jeśli nie więcej - wyjadaczki mają pewnie więcej na sumieniu) programach telewizyjnych oraz opowiadając je sobie głośna na korytarzach, szczególnie głośno wśród tych, którzy w telewizji pierwszy raz. Oto z ich rozmów korytarzowych można było się np. dowiedzieć co było w ostatnim Wybacz mi, czy tez co powiedział Hubert jak ktoś tam wygrał ileś tam, i co nagrywają teraz w Studio 2 (podobno była Szansa na sukces)
Jak dla mnie prawie samo dno. Zjawisko naszych czasów, pewnie z nich nastąpi rekrutacja do Big Brothera...


OSTRZEŻENIE
Jeśli chcesz się spalić, lub po prostu jest ci za zimno - jedź do Milionerów.
Jeśli masz zbyt wygodny fotel - jedź do Milionerów tam posadzą cię tak że przez 8 kolejnych odcinków będziesz pamiętał o nim
Jeśli chcesz zobaczyć Joe Monstera to szukaj kolesia z marynarką na nogach, dłubiącego notorycznie w nosie, oraz obgryzającego paznokcie swoje sąsiadki z prawej strony, to szukaj 14 lutego: siedział na lewo od Urbańskiego, 26 zupełnie z brzegu po lewej stronie a 28 w połowie prawej strony
I pamiętaj że tak czy siak - nie wylosują cię z publiczności ;)
A jeśli chcesz znienawidzieć Milionerów, tak bardzo żeby nie oglądać ich więcej w telewizji - idź na nagranie 3 odcinków..
Przez Milionerów będziesz musiał wracać do domu przez pół Polski ostatnim nocnym pociągiem...
Aha, i jakbyś nie wiedział/a - telewizja kłamie!!!

Oglądany: 33947x | Komentarzy: 5 | Okejek: 29 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

30.11

29.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało