Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Raport o jabolach

20 604  
5   25  

Reporter bratniego nam Żywieckiego Muzeum Humoru wybrał się w teren w poszukiwaniu najlepszych z najlepszych z win. Gdzie? U prawdziwych smakoszy...

- Naprawdę chcesz to wiedzieć? - mój ściśle tajny informator ściszył schrypiały głos, uniósł dwoma palcami okularki słoneczne z nalepką „Matrix” i przeszył mnie badawczym wzrokiem

- Tak, to moja praca - odpowiedziałem drżącym głosem przełykając nerwowo ślinę. Staliśmy pod dyskontem Biedronka na jednym z blokowisk Piotrkowa Trybunalskiego starając się zrozumieć celowość naszego spotkania. Tak, jestem tu z polecenia Rady Kustoszów, mam przeprowadzić badania gustów wzorcowej grupy amatorów taniego wina - wyrecytowałem wykutą wcześniej formułkę, coraz bardziej nerwowo żując łykowatą gumę „Ogniem i Mieczem”.

- Niech ci będzie ale wyskakuj z piątki -machnął ręką agent - pokażę ci czym to pachnie! Wyłuskałem monetę i odetchnąłem z ulgą. W ten mało wybredny sposób zdobyłem jego zaufanie.

- Panowie już czekają - Wiesiek przyspieszył kroku.
Trzymałem się mocno jego wyleniałej marynarki, wdychałem zapach nadgnitych śliwek i podłego dymu z Fajrantów, patrzyłem jak odgarnia przybrudzoną ręką pokryte brylantyną kłaczki.

- Oto oni - powiedział Wiesiek po chwili wskazując odrapaną ławeczkę, na której siedziały trzy ubrane na buro, przygarbione postacie z białymi kubeczkami w ręku. Moją twarz rozjaśnił błogi uśmiech spełnienia. Absolutnie wzorcowa grupa konsumentów taniego wina była do mojej dyspozycji.

- Panowie, teraz się poznamy - zadecydował Wiesiek i cała trójka zwróciła ku mnie swe poorane wieloletnią znajomością z alkoholem twarze.

- Maniek.

- Czesiek

- Kazek.

- Napijesz się z nimi - wychrypiał Czesiek, wciskając mi w dłoń lepki od wina kubeczek.

- Hmm, może kiedy indziej... - zacząłem nieśmiało.

- Eeeeee no co ty - oburzenie wzorcowej grupy osiągnęło niepotrzebnie wysoką temperaturę - z nami się nie napijesz? - w moją stronę zwróciły się trzy przybrudzone kubeczki oraz brązowa butelczyna z długą szyjką obklejona tęczową nalepką, którą Maniek przyciskał do siebie z podziwu godnym sentymentem.

- Pan jest z Muzeum i zbiera informacje o winach - wycedził scenicznym szeptem Wiesiek zagłuszając chlupot wlewanej do kubeczka dawki jabola. Wzdrygnąłem się, poczuwszy przez plastik ciepłotę wygrzanej w słońcu substancji oraz jej piekielne właściwości, jakich za chwilę będzie mi dane zasmakować.

- Możesz być nawet z Koluszek Romeczku ale z nami napić się musisz - na Kazku informacja o mojej osobie nie zrobiła większego wrażenia a cała czwórka odchyliwszy głowy połknęła zawartość kubeczków mlaskając, gulgocząc i masując się po brzuchach. Po chwili cztery pary oczu utkwiły we mnie szczerze zdumiony wzrok.

- Nnnie pppijesz? - wybełkotał Czesiek głosem kompana filmowego Ediego.

- Nnnnie lubisz Aaaaalpagi Parkowej? - wytrzeszczył oczy Maniek.

- Eeee nnnno co ty? - odbiło się Kazkowi.

- Nie, to nie tak - zaoponowałem - po prostu przyszedłem tu do pracy. Pracuję w Muzeum i robię badania na temat taniego wina.
Wszyscy ryknęli śmiechem a najbardziej Kazek, który poklepując mnie po ramieniu odebrał mi dziennikarską torbę i dolał do kubeczka drugie tyle płynu.

- Pij synku, pij, pogadamy później... Muzeum nie zając, nie ucieknie...

- Ale badania... - po chwili nie miałem już siły protestować. Odchyliłem głowę wlewając w trzewia całą zawartość plastikowego kubeczka.
Po minucie poczułem się częścią tak zwanej „zbiorowości”. Smak swojskich owocowych popłuczyn z siermiężną dawką alkoholu, osiadł mi na języku mdłym zlepem, oblepił gardło piekącym rodzajem słodyczy, rozpalił ścianki żołądka alkoholowym kłuciem nader podłego rodzaju. To było coś czego szukałem. W myślach ustawiałem już kamerę, włączałem dyktafon i pstrykałem zdjęcia.
Dla odwagi wychyliłem więc drugą dawkę Alpagi Parkowej, podejrzanego odlewu spod zgniłych śliwek, spleśniałych wisienek, zgniecionych czereśniami i mirabelek.

- Dobre, co? - uśmiechnął się bezzębnie Maniek - może jeszcze łyk Kosmosu? Kazek wyciągnął spod ławki zielona butelczynę i sprawnie ją odkorkował.

- Panie Muzeum, patrz pan co tu jest napisane - długi, brudnawy paznokieć Kazika podkreślił chybotliwe literki na nalepce. „W pół godziny na orbitę” – wymamrotałem i zatoczyłem się lekko.

- Dawaj Maniek - zakrzyknąłem odważnie i po chwili pół Kosmosa zniknęło w naszych brzuchach.

- Jesteśmy już w połowie drogi na orbitę – zażartowałem ale Maniek z Cześkiem chyba nie zrozumieli o co chodzi.

- Jak to w połowie drogi? - dopytywał się Czesiek - przecież stoimy na trawniku po „piętnastką”.

- Nie, nie Czesiu - uspokajał go Wiesiek - panu chodzi o coś innego.

- Kosmos jest lepszy niż Cycula - wypalił nagle Maniek i opadł ze śmiechem na ławkę zgniatając swój kubeczek.

- Coś ty (....) zrobił - zamartwiał się Kazek, w którego rękach znalazł się kolejna zakorkowana butelka, tym razem o nazwie...

- Czar Teściowej – ryknął wręczając mi otworzoną flaszkę.

- Panowie, ja... Muzeum... Humoru... Nie mogę... Pracuję... - bełkotałem bez ładu i składu - Za dużo... Za mocne...

Patrzyli na mnie z politowaniem pociągając na przemian z butelki i kubeczków, chwiejąc się na obutych w stare tenisówki nogach, prezentując posiwiałe włosy na opalonych klatach, spluwając co jakiś czas na chodnik i znikając z osobna za potrzebą za sąsiednim krzaczkiem.

- Ssssłuuchaj Muzeum... Teeeeraz nie czas na żarty - głos Mańka brzmiał bardzo poważnie - specjalnie dla ciebie wziąłem na kkkreskę z „Podrobka” pppprawdziwy rarararaaarytas.

Przed moimi oczami pojawiło się coś, czego nie spodziewałem się w najśmielszych snach. Pamiętam, jaką legendą owiany był ten kultowy produkt, który teraz ze stoickim spokojem, prezentowała mi wzorcowa grupa konsumentów taniego wina.

- Nie, to niemożliwe, to prawie jak wymarła za PRL-u Polokokta - przecierałem ze wzruszenia śliwkowe gałki oczne o porzeczkowych źrenicach. Przede mną wypinało swą dumną szklaną pierś wino Menello Bianco, najwspanialszy eksponat kolekcji jabcoków Żywieckiego Muzeum Humoru, dostępny jak dotąd jedynie na zdjęciach.

- Dawaj! – krzyknąłem do Mańka pomny wagi tej chwili - dawaj Menello w tej chwili!

- Eeeeeeej Muzeum, polej, nie (.....) - mamrotał zataczając się Kazek

- Oddawaj Menello, natychmiast – w mojej duszy zagrała podpita nutka kustosza, szalonego kolekcjonera produktów dziwnych i idiotycznych. Nie mogłem darować komuś Menello Bianco tylko dlatego, że było jego własnością.

- Daję 50 złotych! - wrzasnąłem w desperacji.

Zapadła śmiertelnie głucha cisza przetykana tylko fajrantowym sapaniem Wieśka.

- Eeeeej Muuuuuzeum, jeeeesteś ppppewien? - wymamrotał totalnie zalany Czesiek.

- PPPięć ddyszek za Mmmmenello? - nie mógł wyjść ze zdziwienia Kazek.
Maniek trzymał rarytas obiema rękami a ja już widziałem glorię, która czeka mnie, gdy przyniosę go na specjalne zebranie kustoszów Żywieckiego Muzeum Humoru, pozostając po wsze czasy „TYM, KTÓREMU UDAŁO SIĘ DOSTAĆ MENELLO BIANCO”.

- Daję stówkę! - w moich wisienkowych oczach pojawiły się łzy wzruszenia - STÓWKĘ!!! Słyszysz???

- Jeeeezzzzu... Ssssssstttóówkkkkę... - Maniek wymówił te słowa powolnym, przerażonym głosem i jak na zwolnionym filmie wypuścił Menello z zaciśniętych rąk.

- UWAŻAJ!!! - wrzasnęliśmy wszyscy ale było już za późno. Menello Bianco roztrysnęło się w drobny mak na pokrytym osiedlowym brudem chodniku.
Usiadłem na ławeczce i ukryłem stężałą od wina twarz w dłoniach. Maniek z Kazkiem pocieszali mnie jak mogli. Czesiek chciał nawet wykonać za mnie badania na samym sobie.

- Nie, nie Czesiu, nie trzeba, poradzę sobie... - mówiłem w przestrzeń połykając łzy bezradności.

- Jak Muzeum, to Muzeum – plótł bez sensu Kazek, zaciągając się znalezioną gdzieś w trawie resztką Fajranta.

Tego dnia siedzieliśmy jeszcze długo, długo... Wiesiek poszedł do domu a Maniek w ramach rekompensaty kupił za obiecaną stówkę dwadzieścia butelek innego rodzaju winiaków. Popijaliśmy więc smętnie Cyculę i Sen Sołtysa, nie mogąc zapomnieć o pięknej, smukłej sylwetce Menello Bianco... Patrzyliśmy tępo na topniejący asfalt na wylotówce w kierunku Kielc.

--
Tekst pochodzi z Żywieckiego Muzeum Humoru
Rankingi winek, recenzje, testy i fotki są dostępne na stronach portalu Jabole-online

Oglądany: 20604x | Komentarzy: 25 | Okejek: 5 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało