Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Skrzydła, których używała husaria straszliwie świszczały na polu bitwy i płoszyły konie przeciwnika? Nic bardziej mylnego

122 583  
441   85  
Czyta Radosław Kotarski: Gdybyśmy przenieśli dzisiejszą nowoczesną technologię wojskową w XVI lub XVII wiek, to jedna kompania wyposażona w czołgi pozwalałaby nam wygrywać z kilkukrotnie liczniejszymi wojskami. Najciekawsze jednak jest to, że do takich zwycięstw nie potrzebujemy podróży w czasie, bo właśnie w XVI i XVII stuleciu dysponowaliśmy formacją, która w swojej karierze potrafiła zmieść z pola bitwy siedmio- czy nawet piętnastokrotnie większe oddziały wroga.

Była nią nieustraszona i potwornie groźna husaria. Nic więc dziwnego, że wokół tego fenomenu narosło sporo nieścisłości i mitów.

Efekt przewagi psychologicznej

Jeden z nich dotyczy domniemanego świstu wydawanego na polu bitwy przez słynne husarskie skrzydła. Ale zacznijmy od bardziej fundamentalnej kwestii – czy skrzydeł używano w walce? Ostatnio na popularności zyskuje teoria, że pojawiały się tylko w czasie parad lub, bardzo rzadko, na polu walki. Jeśli ktokolwiek zabierał je w bój, to tylko nieliczni husarze. Taka opinia jest jednak błędna. Istnieje wiele wiarygodnych źródeł, z których jasno wynika, że husaria używała skrzydeł w boju do około 1640 roku. Najczęściej montowano je przy tylnych łękach siodła, a później często przytwierdzano do zbroi husarskiej. Aż do połowy XVIII wieku nie były tak finezyjnie wygięte. Była to prosta drewniana listwa powleczona skórą z wbitymi piórami. Zwykle jedna, po lewej stronie.

Autor pracy: Mathias Zamecki, więcej na jego FB i Insta

Skupmy się zatem na ich przeznaczeniu. Jak podaje Radosław Sikora w swojej książce "Z dziejów husarii", wenecki poseł Hieronim Lippomano pisał w 1575 roku:

W czasie wojny [husarze – przyp. R.K.] używają wszystkich sposobów, aby się zdawało, że ich jest więcej niżeli w istocie, a dla przestraszenia nieprzyjaciela ubierają konie w pióra, przypinają sobie skrzydła orle, a na barkach zawieszają skóry lamparcie i niedźwiedzie.


Dzięki skrzydłom uzyskiwano więc przewagę psychologiczną. Wybitny historyk wojskowości Bronisław Gembarzewski słusznie zauważał, że połączenie lamparcich skór, którymi powlekano zbroję, i skrzydeł w czasie szybkiego biegu konia dawało wrażenie obecności jakiejś nadprzyrodzonej siły. Natomiast teorię, że skrzydła służyły po to, aby ich świst płoszył konie wroga, możemy włożyć między bajki. Na polu bitwy hałas był tak ogromny, że nikt nie usłyszałby takiego dźwięku.
Także w tej sprawie możemy zaufać Radosławowi Sikorze, niezwykle rzetelnemu historykowi specjalizującemu się w dziejach husarii, który celnie stwierdza, że przeciwnik sprawiający wrażenie większego, niż jest w rzeczywistości, mógł nie tylko obniżać morale przeciwnika, ale też straszyć rumaki nieprzyjaciela. Przywołuje on przekaz Leopolda Steinhausera z 1795 roku:
Każdy towarzysz husarski ma ze sobą pachołka z karabinem i jest również uzbrojony kirysem, ma na ramieniu skórę wilczą i wielkie skrzydło między obu ramionami, wszystko to służy do zastraszenia koni nieprzywykłych do takiego widoku.

Skrzydła nie służyły także do ochrony przed cięciem z tyłu, jak sugerują niektórzy. Źródło w postaci wypowiedzi kardynała Pietra Aldobrandiniego, często cytowane w tym kontekście, dotyczyło nie husarii, lecz polskich Tatarów. Mimo że skrzydła nie były obowiązkowe, na podstawie rycin i ówczesnych przekazów możemy stwierdzić, że używała ich znaczna część husarzy. Były to natomiast konstrukcje zbyt delikatne, aby wytwarzać hałas, który skutecznie straszyłby konie wroga.

Łopoczący proporzec

Czy zatem atrybut w postaci generatora świstu to jakaś mrzonka? Okazuje się, że husarii, oprócz szczęku zbroi i miecza, towarzyszył jeden przedmiot, który przy szybkiej szarży wydawał całkiem głośny dźwięk. Był on częścią podstawowej broni jeźdźca – kopii. W czasie frontalnego ataku ustawiano ją grotem do przeciwnika i uderzano, jak pisał Jan Meysztowicz, sztychem prostym, a więc pchnięciem, które przebijało wroga. Kopie znano oczywiście również w Europie Zachodniej, ale tamte wersje były ciężkie i niepraktyczne (potrafiły ważyć około piętnastu kilogramów). Na dodatek były dość krótkie, dlatego broniący się z drugiej strony pikinier, który opierał swoją pikę o ziemię, dosięgał rycerza szybciej niż kopia jego. Ale Polacy znaleźli na to sposób. Długi drąg przeznaczony na kopię był na długości od grotu aż do kuli wydrążony w środku. Dzięki temu znacznie zredukowano jego wagę, a niewydrążona część wraz z kulą przesuwały środek ciężkości do tyłu. Operowanie taką kopią było o wiele łatwiejsze, a konstrukcja mogła być dłuższa. Dlatego ta zabójcza broń husarska potrafiła mieć ponad sześć metrów! W czasie bitwy pod Połonką w 1660 roku jeden z husarzy nabił na nią sześciu Moskali!

Znając wygląd kopii, możemy przejść do meritum. W jej górnej części umieszczano także proporzec, który jak pisał sekretarz Jerzego Lubomirskiego, był „tak długi, że dotykał ucha końskiego”. Ten spory kawałek materiału, będący oznaczeniem danej chorągwi, łopocząc na wietrze, mógł wytwarzać całkiem głośny dźwięk i świstać nad uszami koni.
Czy byłby to dźwięk na tyle donośny, aby przebić się przez harmider pola bitwy? Zapewne nie, ale natrafiamy tu na ślad mitu. Nawet bez dodatkowych hałaśliwych atrybutów polscy skrzydlaci jeźdźcy odnosili spektakularne sukcesy przez prawie dwieście lat, a więc dużo dłużej niż teoretycznie niezwyciężone armie Aleksandra Wielkiego czy Napoleona! Jak podaje doktor Sikora, potężny Karol X Gustaw, król Szwecji, tak powiedział o husarii: „Gdybym miał przynajmniej dziesięć tysięcy takich żołnierzy, to nie tylko Turcję, ale cały świat spodziewałbym się łatwo podbić”. Tak spektakularnym wojskiem dysponowaliśmy w XVI i XVII wieku!

* * * * *





Jest to fragment książki "Nic bardziej mylnego", którą popełnił nasz stary bojownik
Radax, czyli Radek Kotarski. Można ja kupić w Empiku lub Czytam.pl, bo więcej rozdziałów już nie opublikujemy :)
11

Oglądany: 122583x | Komentarzy: 85 | Okejek: 441 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.06

15.06

14.06

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało