Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Ropucha, która rodzi swoje potomstwo przez... skórę

122 173  
398   73  
Dziwny jest ten świat – doszedł niegdyś do słusznego wniosku pewien Czesław. I miał gość rację – żyjemy w miejscu, gdzie wszystko jest możliwe. Nawet poród przez skórę… Tak właśnie robi pewna południowoamerykańska ropucha. Zresztą to nie jedyna dziwaczna cecha tego sympatycznego zwierzątka.

Jak widzicie płaz ten przypomina nieco wysuszone zwłoki pospolitej żaby, która nierozważnie wlazła pomiędzy koło Volkswagena Golfa, a twardą nawierzchnię bitumiczną. Grzbietoród amerykański (Pipa pipa), bo tak zowie się to stworzonko jest tak bardzo płaski, że podobno jego głowa przypomina ostrze brzytwy.


Nietypowy kształt tej ropuchy ma uzasadnienie. Stworzonko to większość swojego życia spędza zakamuflowane pomiędzy liśćmi unoszącymi się na powierzchni amazońskich akwenów. Nie myślcie sobie jednak, że ropucha obija się, nie chodzi do pracy i nie płaci podatków. Nic bardziej mylnego. Płaz wykonuje ciężką robotę. Leżąc, w bezruchu czeka na jakąś zbłąkaną rybkę, która podpłynie zbyt blisko. Wówczas płaz robi coś wyjątkowo nietypowego dla tej grupy zwierząt. Otwiera szeroko swoje ropusze usta i włącza mechanizm ssący, który to momentalnie, niczym odkurzacz, wciąga ofiarę do środka.


Herpetolodzy, którzy zajmują się tym okazem zauważyli, że grzbietoród posiada bardzo słabo rozwinięte, małe oczy. Z takim narzędziem wzroku polowanie musi być równie ciężkie co recytacja wybranych dzieł Norwida przez osobę z zespołem Touretta. Na szczęście natura zadbała o to, aby wynagrodzić płazowi ten mankament. Wyobraźcie sobie, że ta amazońska ropucha ma cechę, którą dotąd obserwowano głównie wśród np. rekinów. To tak zwana linia boczna – złożony z tysięcy ciałek zmysłowych narząd, który zastępuje morskim drapieżnikom narządy wzroku i słuchu. Za jej pomocą grzbietoród nie tylko wyczuwa drgania wody, ale także i zmiany jej składu chemicznego i ciśnienia! W ten sposób Pipa pipa świetnie orientuje się w swoim położeniu i bez problemu może polować nawet i w nocy. Żadna inna ropucha żyjąca na naszym globie nie ma takiego daru.


Jednak najbardziej interesującym mechanizmem, którym zwierzątko to dysponuje jest jej bardzo nietypowy sposób rozmnażania się. Wszystko zaczyna się wraz z przyjściem pory deszczowej. Samice zaczynają wówczas drzeć ryja (co, w ich przypadku brzmi trochę jak tykanie zegara) i wydzielać woń, która zachęca męską populację tych ropuch do miłosnych eskapad. Przez całą dobę pary wykonują dość dziwny rytuał zwieńczony złożeniem przez samicę jaj. Na tym jednak sprawa się nie kończy. Samiec przechwytuje jajka, umieszcza je na grzbiecie swej partnerki, a następnie dociska je całym ciężarem swojego ciała. Po kilku dniach jajka zagnieżdżają się głęboko w skórze i dojrzewają tam przez kolejnych 13 tygodni.




Potomstwo grzbietoroda przechodzi cały cykl rozwojowy – od jajka, przez kijankę, aż do małej ropuchy, która bardzo garnie się aby opuścić swoją matkę-żywicielkę. Wówczas przeszło setka ropuszych dzieciaków jednocześnie rodzi się wprost z pleców biednego płaza.








Na koniec rodzicielka zrzuca wylinkę szczęśliwa, że poród zakończył się sukcesem, a PIS obiecał po 500 zł od łebka... Taki mechanizm rozrodczy, który w procesie ewolucji płaz ten nabył ma sens. W miejscu, gdzie grzbietoród występuje, roi się od drapieżników i zwierzaków bardzo łasych na małą kijankę. Gdyby ropucha, wzorem swoich kuzynów rozrzucała swoje jajka wszędzie, gdzie się da, to raczej nigdy nie doczekałaby się zbyt licznego potomstwa. Można więc spokojnie powiedzieć, że grzbietoród to taki płazi odpowiednik kangura.


Pipa pipa to nie jedyny przykład płaza, który słynie z nietypowego sposobu wydawania swoich dzieci na świat.
Pozwólcie, że przedstawimy wam żabę, której największym nieszczęściem jest nadana jej przez biologów nazwa. Żołądkoród południowoqueenslandzki – nie brzmi to zbyt dobrze, prawda? Dlatego będziemy ją nazywać nieco krótszym, ale równie fachowym i niemniej szpetnym określeniem – żaba gęborodna.


Płaz ten jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku żył na ziemiach Australii. Po tym jak złożone przez niego jaja zostały zapłodnione, zwierz ten połykał je. Jajka pokryte były substancją zwaną prostaglandyną – hormonem, który zmuszał żabę do zaprzestania produkcji kwasów żołądkowych.


Dzięki temu żabie dzieciaki mogły się w spokoju rozwijać wewnątrz organizmu swojej matki. Kiedy małe były już wystarczająco dojrzałe, żaba dosłownie rzygała dzieciakami. Z jej paszczy mogło wyjść nawet i do 25 potomków!


Obecnie trwają prace nad sklonowaniem tego wymarłego gatunku i wszystko wskazuje na to, że już wkrótce ten dziwny przedstawiciel ziemskiej fauny na powrót dołączy do innych, dziwacznych zwierzaków żyjących w Australii.



Źródła: 1, 2
11

Oglądany: 122173x | Komentarzy: 73 | Okejek: 398 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało