Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki XL - poradnikowe i lingwistyczno-maturalne

24 016  
5   25  

Prawdziwe życie zaczyna się podobno dopiero po czterdziestce. Jeszcze trochę i się o tym przekonamy. Ale monsterowym autentykom właśnie czterdzieści świeczek zdmuchujemy. Nie wątpimy przy tym, że rzeczywiście każda następna edycja będzie jeszcze lepsza. Zapraszamy:

Jeszcze cieplutkim zaczyna dziś nikasi:

Rzecz działa się niecałą godzinę temu (no, jak to czytacie, to pewnie godzin już kilkanaście). Wracałam właśnie parkiem od koleżanki gdy nagle moim oczom ukazało się dwóch mężczyzn. widać było, że zaczęli już świętować weekend jeden w miarę trzymający się na nogach ciągnął za rękę drugiego, który jakiś dziwnym cudem był jeszcze w stanie iść... no i właśnie ten bardziej zawiany poruszał się patrząc wciąż na swoje krocze i majstrując przy rozporku. zapowiadało się ciekawie więc przysłuchałam się akcji.
"stań" - mówi nadal wpatrzony w swój rozporek ... "no stań" powtórzył błagalnym głosem ... "stajesz ku#wa czy nie?! bo ja się zaraz zleję"
i w tym momencie drugi zawiany zrozumiał aluzję i puścił rękę przyjaciela, po czym ten udał się slalomem w najbliższe krzaczki

Zimniejszym poprawi Lennox (wrażliwi nie czytać):

Kumpela w swoim 23- letnim żywocie zdołała już się dorobić 4 -letniego synka o wdzięcznym imieniu Kevin (pod wpływem filmu). Dziś owa kumpela opowiedziała mi o najnowszym osiągnięciu jej cudownej latorośli.
Otóż Kevinowi gdy dziś mył ząbki wpadła do klozetu szczoteczka, o czym wrzeszcząc poinformował mamusię.
Gdy mamusia zobaczyła co się stało, wyłowiła szczoteczkę i wyrzuciła do śmieci w celu utylizacji. Gdy Kevin to zobaczył pobiegł do łazienki i przybiegł ze szczoteczką swojego tatusia. Podobnie jak mamusia, wyrzucił szczoteczkę do śmieci. Kumpela zdziwiona zapytała:
-Kevin, oszalałeś? Dlaczego to zrobiłeś?
-Bo taty szczoteczka też mi kiedyś wpadła do muszli.

Już myślelismy, że duch w narodzie zaginął i tydzień bojownikom minął wyjatkowo spokojnie. Ale nie zawiódł nas Brzech. To on w tym tygodniu był na imprezie:

Akcja rozgrywała się po imprezie w akademiku. Jak to czasami mi się przytrafiało, nie doczekałem końca i zasnęło mi się centralnie na środku korytarza. Kumpela, gospodyni impry była na tyle wspaniałomyślna, że położyła mnie spać w swoim łożu. Rano się budzę no i leżę sobie przy kumpeli, a na łóżku obok jej współlokatorka z jej facetem/moim kumplem. Ja jeszcze pod wpływem, ale i pod wrażeniem urody kumpeli postanowiłem zadziałać - głaskanie po rączce. Niestety, tak twardo spała że nie doczekałem się żadnej reakcji. Trudno się mówi i przestałem, na co kumpel się odzywa:
-dlaczego przestałeś?
Zdziwiony, że pomyliłem ręce, pytam go dlaczego się wcześniej nie odzywał, na co on:
-Chłopie bo ty masz talent!

Czas na część poradnikową, czyli jak zrobić kogoś na szaro...

... kolegę zrobił Krychul:

Było to około roku temu. Dostałem nowy telefon służbowy. Miałem akurat sprawę do mojego kolegi Długiego, więc biorę służbową komórę i dzwonię.
K woli wyjaśnienia - Długi jest po rozwodzie i jak ranny ptaszek skacze z kwiatka na kwiatek. Postanowiłem mu na dzień dobry kawał mały zrobić...
Więc dzwonię z tej służbowej komórki i słyszę głoś Długiego:
- Słucham?
- Dzień dobry - mówię - jestem mężem tej Pani, którą przed chwilą Pan przeleciał...
Cisza w słuchawce około 10sec i łamiący się głos Długiego:
- Ale... to... to chyba jakaś pomyłka??
Cisza w słuchawce
- Żadna pomyłka - mówię - żona mi o wszystkim powiedziała.
Znów cisza.... Nie chcę dłużej trzymać gościa w niepewności więc zagajam:
- Długi!! Kufa!! To ja - Krychu. Nie poznałeś mnie??
Cisza w słuchawce...
- Kufa Krychu!!! Zapie...lę Cię normalnie!! Będziesz mi kufa za psychologa płacił....
Ja w konsternacji, ale niedługo, bo oto Długi spieszy z informacją, że jakieś 15min wcześniej wyszła od niego zamężna "koleżanka", która mieszka jakieś 5min drogi samochodem od jego domu.

...bladerunnera zrobił tatuś (przynajmniej tak podejrzewamy):

Zakład naprawy RTV, Ustronie Morskie, lata 80-te. Szef (mój ojciec) i uczeń-praktykant (ja).

Szef wyciąga z dopiero co wyłączonego telewizora jeszcze czerwoną lampę, trzymając oczywiście delikatnie za czubek. Podaje praktykantowi:
- potrzymaj
- auuuuuuu...
- co, ciężkie?

...znajomy rolanda26 własną żonę:

Mój znajomy tak podawał na dworcu ciężka walizkę swojej żonie. Na wyciągniętej ręce, z nonszalanckim uśmieszkiem, ukrywając drżenie ręki. Wszystko aby zamaskować ciężar walizki. I tak też wzięła walizkę jego żona, z tym że doznała pełnego przyspieszenia w kierunku ziemi ( 9,81 kg/s^2). Do dziś mam na siatkówce oka obraz jak walizka leży na ziemi a jego żonka ma jeszcze nogi w powietrzu. Ehh...

...w_irek poszedł w ślady znajomego rolanda26:

Co kilka lat, ostatecznie i definitywnie rzucamy z żoną palenie.
Opisywane " rzucanie " miało miejsce kilka lat temu, gdy mój starszy syn, Bartek miał ok. 10 lat.
Po tygodniu " niepalenia " wchodzę do kuchni, gdzie małżonka dokonywała ostatnich szlifów swojej urody przed wyjściem do pracy i poważnym tonem oznajmiam jej :
- Wiesz, Bartek pali papierosy.
Żona zrobiła wielkie oczy.
- Ale to jeszcze nic - kontynuuję - on sobie szminkuje usta.
Przerażenie w jej oczach wzrosło jeszcze bardziej.
- No bo jeśli ani ja, ani ty nie palimy to..........?
I zaprowadziłem ją do łazienki, gdzie w sedesie pływał śliczny pet umazany pomadką do ust.
Aluzję zrozumiała.

...a konwalia zrobiła samą siebie:

Było trochę dawno, ale jakoś nie mogę zapomnieć. Więc tak - impreza klasowa, wszyscy już nawaleni, ja trzeźwa i oszalała z miłości. ON był tez. Niby mówili mi, że łotr, ale ciemność zadziałała, no i klimatycznie było, że hej. Jakoś tak sami zostaliśmy w pokoju "przypadkiem", ciemno zupełnie, bajka... Facet patrzy na mnie z czułością (tak mi się wydawało), przygląda mi się coraz intensywniej, coraz hm... głębsze to spojrzenie. Rozpłynęłam się i w myślach już widziałam, jak opowiadam koleżankom - wiecie, nikt nigdy tak na mnie nie patrzył...
Chłop, jakby mi było mało tych emocji, odgarnął mi filmowym gestem włosy z czoła, czym doprowadził mnie do ekstazy niemal. I patrząc na mnie z delikatnym uśmiechem powiedział -

Boże... ale ty jesteś do takiej Jolki podobna...

W części poradnikowej złapie się jeszcze Misiek666., aby panowie wiedzieli do czego mają komórki:

Mówię do mojego kumpla z pracy :
- Tomaszek ... mam idea .. w sobotę po szkoleniu bierzemy Mattiego i wpadacie do mnie browara. Żona i kot na działce będą. Chata wolna ...
Tomaszek na to :
- Niezła myśl. Warta przemyślenia. Tylko co ja z moją żoną zrobię ? Wiem .. muszę się z nią pokłócić ... zaraz jej wyślę sms-a żeby grunt przygotować ...

A jak już przy miśku666 jesteśmy, pamiętacie jak w zeszłym tygodniu grali w Vietcong jego koledzy? Dziś on sam zagra:

Zima roku 1993. Kumpel dostaje w prezencie od ojca nowiutką Amigę 1200 przywiezioną z Austrii. Wybieramy się do niego we trzech z browarkiem żeby oblać nowy zakup i przy okazji oblukać to cudo .. a tam oblukać ... POGIERCOWAĆ NA MAKSA !!!
Sobota ... siedzimy już u niego od rana bez przerwy na posiłek ... oczy zamglone ... twarze czerwone z emocji ... w pewnym momencie jego mama woła:
- Mariusz !!! Obiad !!!
Mariusz idzie do kuchni i słyszymy:
- Mariusz ja nie mam obiadu dla kolegów ... siedzą już osiem godzin .. może Ty im powiedz żeby poszli na obiady do domu i potem wrócili ?
- Nie .. spoko .. oni nie są głodni ... są pochłonięci grą ...
Mariusz zabiera talerz ze sobą i przychodzi popatrzeć jak gramy ... Co prawda pochłonięci grą... ale apetyty nam dopisują wiec w praktyce obiad zostaje pochłonięty na czterech ...
Mama Mariusza wchodzi z nienacka do pokoju w momencie kiedy Lipa pochylony nad talerzem błagalnym głosem zwraca się do Mariusza :
- Nooo jeszczeee kartofelka !!!
Lecimy wszystkie dostępne gry po kolei : Pinbal Fantasies, Lost Vikings, Alien Breed ... same hity .. dorywamy w końcu tenisa i zaczyna się walka na dobre ... ja i Lewy toczymy pojedynek ... przepiękne zagrania, asy ... wirtuozeria (a gramy w to pierwszy raz ) .. dochodzi północ .. od godziny toczę z Lewym pojedynek ... Mariusz i Lipa nam kibicują a szala przeważa się tu i tam ...
W pewnym momencie Lewy wykonuje nagłe uderzenie .. tak gwałtowne że przyssawki joya odrywają się od blatu biurka i Lewy ląduje na podłodze ...
.. o dziwo jego zawodnik nadal gra ... Lewy wybałusza oczy na telewizor .. ja też ...... puszczam joya ...mój zawodnik nadal się zwija ... o qwa ... to DEMO!!!
A Niuniek na to :
- Co tam demo ... ja Wam nawet joysticków nie podłączyłem ....

Kochamy obce a pogańskie narzecza. W szczególności język angielski. W tym duchu zacznie MnNika:

Podczas pobytu zarobkowego w USA moi dwaj koledzy-studenci uznali, że po dwumiesięcznym pobycie w w/w kraju mogą sobie pozwolić na użycie języka angielskiego i nie spowodowanie wśród Amerykanów zbiorowego roftla
Udało im się to w 100%.
Jadą z zaprzyjaźnionym Hamerykanimiem jego autem....upał jak diabli i koledzy zaczynają spiskować na tylnym siedzeniu , jeden drugiego podpuszcza aby tamtem poprosił podkręcenie klimy... po długotrwałej debacie na temat skrótu "AC" padają słowa:
- ee...... could you... ee turn "ałtomatik klimatizejszyn" ?

Impreza pożegnalna, kilkanaście osób zalega w basenie, towarzystwo narodowościowo mieszane.
Wtem podnosi się z wody kolega Wacek, z namaszczeniem unosi puszkę piwa i dobitnie oświadcza w stronę Hamerykanów:
- CHURCH.

Być może to Ci koledzy są bohaterami autenyków poniższych. Nie wiemy co prawda, czy ustne matury to już wszędzie się odbyły, ale obecnym maturzystom powiemy: kiedyś było weselej...o czym piszą Jerofiejew i Konwalia:

Matury... rok jakoś 97. W moim liceum odbywał się egzamin ustny z angielskiego. Komisja w składzie nauczyciel ang., pan od matematyki i dyrektorka, zasiedli w ławce i zaprosili pierwszego ucznia. Chłopak wszedł do sali, ukłonił się pięknie komisji...i usłyszał od nauczyciela angielskiego:
-Sit down, please.
Młodzieniec zasiadł zatem i nerwowo wpatrywał się w komisję. W tym czasie nauczyciel zaczął grzebać w kartkach.... sytuacja trwała chwilę... przerwał ją zniecierpliwiony głos dyrektorki:
-No co jest??? Na maturze jesteś, odpowiadaj jak Cię nauczyciel pyta!!

U mnie było podobnie, tylko parę latek wcześniej. Angielski zdawał mało kto... W komisji jeden anglista, dwie rusycystki. Darek wylosował zestaw, anglista pyta: który zestaw wylosowałeś?( i szuka w swoich notatkach)
Darek: ten
pani rusycystka: ale proszę mówić po angielsku.

A jak ktoś nie zda matury, rodzice pójdą na wywiadówkę... pójdą???? A może wcale nie... ale uwaga - to nie jest PORADNIK i nie polecamy tego co robił kolega Piotkera:

Rzecz ta działa się ładnych parę lat temu i przytrafiła się mojemu koledze Tomaszkowi. Tomek był wtedy uczniem pierwszej klasy lokalnej szkoły zawodowej. Znajomy jakoś nie mógł odnaleźć się w nowej rzeczywistości szkolnej, więc czasem zdarzyło mu się wyskoczyć na wagary. No i stało się, nadeszła wywiadówka, obecność obowiązkowa. Tomek wystraszony bo rodziców miał srogich, zaczyna kombinować jak się wykręcić. No i wymyśla najgorszy plan w historii najgorszych planów. W dzień wywiadówki, po szkole udaje się pod pobliski sklep monopolowy i tam jak opowiadał "wypatruje najbardziej eleganckiego menelika". Z opisu jaki mi podał znalazł osobę o gęstej, żółtej brodzie, ogorzałej twarzy i w stroju sugerującym kilka bliższych spotkań z ziemią. Tomek przystąpił do negocjacji. Zakończyły się na tym ze za 0,5 litra Pan odegra role zatroskanego rodzica. Kolega wytłumaczył, że nie należy się odzywać, tylko kiwać głową i się uśmiechać... żul zrozumiał. Wybiła godzina 17.00.
Nauczycielka wpierw mówi o sprawach dotyczących całej klasy, później rozdaje karteczki z ocenami, aż wreszcie przechodzi do sprawy frekwencji i w tym miejscu prosi kilkoro rodziców o pozostanie w sali. Rozmawia z każdym z osobna, skutecznie i rzeczowo informując o wybrykach zdeprawowanych pociech. W pewnym momencie podchodzi do dość egzotycznie wyglądającego (i pachnącego) mężczyzny, ale cóż opiekun to opiekun, toteż zaczyna opowiadać o dokonaniach Tomeczka. Menelik mocno wczuty w role, nic nie mówi tylko kiwa głową. Kobieta gdera jeszcze przez chwile, po czym kończy wypowiedź zapytaniem "I co Pan zamierza z synem zrobić?". No i tu wychodzi luka w planie kolegi... Żul myśli przez chwile (plan nie przewidywał mówienia). Przeczesuje żółtawą brodę i nagle na jego twarzy ukazuje się grymas oświecenia. Z pełną powagi miną i z groźbą widoczną w zmęczonych oczach, stwierdza przepitym, grubym głosem: "Jaaak whóce do domuu... Tho mu wpiehdole...."

Plan ogółem zawiódł na całej linii...
Do domu Tomka poszło pisemne wezwanie (Kolega powiedział że nie ma telefonu), które na szczęście udało się przechwycić. Na następne spotkanie z Panią profesor poszedł..... sąsiad (troszkę mniejszy menel) z dokładniejszymi instrukcjami...
 A Tomek wyszedł na ludzi.... Teraz studiuje zaocznie i pracuje.... o ironio w sklepie monopolowym....

Na dziś to koniec. Spotkamy się znów za tydzień - już po czterdziestce. Od was zależy czy teraz dopiero się zacznie prawdziwa autentykowa jazda. Kawałki Mięsne czekają na wasze wrzuty. :}}}

A gdzież tam koniec... jeszcze coś dla koneserów. Stali bywalcy wiedzą, że nasz admin whisky zamieszkuje razem z ciusiem. A ciuś ma na imię Maciek. I razem przydarzają im się bajki z mchów i paprochów:

Otóż dnia pewnego zostałem obdarowany przez wymienionego w temacie Nowym Monitorem. Przyszedł do domu, postawił na biurku, zapytał: "Chcesz?". Odpowiedziałem stanowczo: "No.". Whisky skwitował: "No, to masz.".
I tak dostałem nowy monitor. Zamontowałem go od razu, ale w międzyczasie musiałem coś zrobić ze starym rzęchem. Postanowiłem wstawić go na szafkę, gdzie już troszkę gratów se jest. Między innymi stary głośnik, jakiś zasuszony kwiatek i kilka dość dużych drewnianych ludzików z CEPELII. Dźwignąłem starocia, wlazłem na krzesełko i ostrożnie umieszczam go na szafie. Whisky przygląda się temu z uwagą. W pewnym momencie z naprawdę Wielką Troską w głosie rzecze do mnie przejęty:
- Maciuś, tylko uważaj na JEZUSKA, żeby się nie spie#olił, bo pewnie drogi...


Oglądany: 24016x | Komentarzy: 25 | Okejek: 5 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.11

24.11

23.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało