Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dziwny przypadek podporucznika Watsona, który zamiast na lotniskowcu wylądował na kontenerze (i samochodzie)

72 355  
495   27  
W czerwcu 1983 roku, hiszpański kontenerowiec "Alraigo" płynął sobie spokojnie z Portugalii na Teneryfę na Wyspach Kanaryjskich. Niezbyt daleko od wspomnianego okrętu odbywały się ćwiczenia NATO, w których brał udział między innymi brytyjski lotniskowiec HMS Illustrious.

Podporucznik Ian Watson, 1983
Na jego pokładzie stacjonowały myśliwce VTOL Sea Harrier (VTOL – Vertical Take Off and Landing = pionowego startu i lądowania), a za sterami jednej z maszyn miał zasiąść nasz bohater, nieopierzony jeszcze dwudziestopięcioletni pilot podporucznik Ian Watson. To miał być jego 14. w karierze samodzielny lot.

HMS Illustrious

Zadanie nie należało do skomplikowanych. Watson startował z pokładu lotniskowca w parze z bardziej doświadczonym od siebie pilotem w drugim Harrierze, a ich zadanie polegało na poszukiwaniu francuskiego lotniskowca klasy Clemenceau w wyznaczonym uprzednio kwadrancie w symulowanych warunkach bojowych. W praktyce oznaczało to ciszę radiową i nieużywanie radaru aż do momentu dotarcia do strefy poszukiwań. Kiedy dolecieli do wyznaczonego obszaru rozdzielili się, każdy wzniósł się na ustaloną uprzednio wysokość i rozpoczęli właściwą część zadania.

FS Foch, francuski lotniskowiec typu Clemenceau

Po znalezieniu lotniskowca „wroga” Watson udał się do punktu zbornego, z którego wraz z drugim pilotem mieli rozpocząć drogę powrotną na HMS Illustrious. Niestety po kilku minutach okazało się, że Watson jest sam, a dalsze latanie w kółko nie ma żadnego sensu. Poziom paliwa zmniejszał się z każdą chwilą. Postanowił więc udać się na wschód i samodzielnie powrócić na jednostkę. Włączył wszystkie dostępne urządzenia mające pomóc mu w nawigacji, jednak działał tylko radar. Radio pokładowe odmówiło posłuszeństwa i przełączenie transpondera w tryb ratunkowy także nie przyniosło rezultatu. Watson był niemy i prawie ślepy.

A może by tak wszystko wyłączyć i włączyć?

Po kilkunastu minutach samotnego lotu jego radar pokazał samotny punkcik, jakieś 50 mil morskich dalej. Watson zadowolony, że udało mu się odszukać Illustrious, zmienił lekko kurs i udał się do domu. Zauważył okręt z odległości dwunastu mil. Nie był to jednak brytyjski lotniskowiec, ale hiszpański kontenerowiec. Podporucznik pomyślał, że przeleci bardzo blisko niego, by zwrócić na siebie uwagę załogi, katapultuje się i zostanie podjęty z oceanu. Kiedy unosił się przy burcie okrętu, zauważył, że zostało mu paliwa na dwie minuty lotu, a kontenery na pokładzie okrętu handlowego mogą mu posłużyć za platformę do lądowania. Rozpoczął podejście, lekko posadził maszynę, wyłączył silniki i elektrykę, po czym opuścił samolot. Chwilę później ogon maszyny zsunął się ku tyłowi i uderzył w minivana, który miał być dostarczony kwiaciarzowi z Teneryfy.

Alraigo


Kapitan "Alraigo", choć zdziwiony całym zajściem, cieszył się, że pilot wyszedł z tego cało – jednak poinformował cywilnymi kanałami stronę brytyjską, że nie zamierza zmienić kursu, lecz płynie dalej na Teneryfę. Watson wraz z nietypowym ładunkiem mieli zostać zwróceni Royal Navy cztery dni później.

Landed like a boss

Właściciel "Alraigo" miał jednak inne plany: zgodnie z obowiązującym prawem morskim ogłosił, że staje się właścicielem myśliwca. Royal Navy nie miała wyjścia i odkupiła samolot po przystępnej cenie miliona i stu czterdziesty tysięcy dolarów, a cała akcja podniesienia samolotu odbyła się w jarmarcznej atmosferze i obecności wszelakiej maści fotoreporterów i stacji telewizyjnych.


Podporucznik Watson po powrocie na jednostkę został poddany wewnętrznemu dochodzeniu Royal Navy; podczas śledztwa wykazano, że tok szkolenia pilota powinien być przynajmniej o 25% dłuższy przed samodzielnym wysłaniem go na ten typ misji, a stan techniczny samolotu nie był zadowalający. Watsona ukarano upomnieniem i odesłano go do papierkowej roboty na kilka tygodni.
Na szczęście dla Watsona, został on wkrótce przywrócony do służby. Do końca kariery w 1996 roku przelatał 2000 godzin na Sea Harrierach i ponad 900 na F-18.
Pytany o całe zajście zawsze powtarza, że jest jedynym odpowiedzialnym za całe wydarzenie, choć nie ukrywa, że zawstydziło ono Brytyjską Marynarkę.

Źródła: 1, 2, 3
2

Oglądany: 72355x | Komentarzy: 27 | Okejek: 495 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.11

20.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało