Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki XXXIX - edukacyjne, dziecięce i imprezowe

30 364  
8   21  

To, że rządu jednak nie mamy to pikuś - mamy przecież Monstera. To, że były matury to też nie jest najważniejszy news tygodnia. Jaki więc jest ten najważniejszy? Oczywiście autentyki bojowników JM!!! I oczywiście znajdą się i maturalne:

Owca bywał na maturach innego rodzaju, ale zawsze maturach:

Matury eksternistyczne, dla dorosłych, tak ze nie trzeba wprowadzać, przejdźmy wiec do rzeczy:
Dialog:
Szacowna Komisja: - Ask me about trip to London
Uczeń: - Aaaa London. Yes London, very I London, my husband London.

I drugi przypadek, uczeń proszony o zabukowanie miejsca w hotelu przez telefon:
- Heloo, I’m hotel .....
 
Anieliczka ma męża, a jej mąż:

Mój mąż pilnował wczoraj maturzystów, pech chciał, że na maturę przyszła pani wizytator i 3 bite godziny w sali siedziała... jak tylko wyszła, zaczął się ruch. Mój mąż podchodził do zdających patrzył, co pisali (matematykę zdawali), co mogł poprawiał, co mógł podpowiadał. Aż trafił na pewnego niedowiarka, który go co jakiś czas wołał i pytał, czy aby to, co mu mąż podyktował jest prawdą...
Za piątym razem mój małżonek nie wytrzymał i powiedział:
- Słuchaj, zluzuj poślady i zaufaj mi.....
Zorientował się dopiero, jak zobaczył wielkie oczy maturzysty...

Ale zanim przyjdzie czas matur, trzeba skończyć podstawówkę. A tam już na samym początku zaczynają się dziać dziwne rzeczy o czym pisze DupaBlada:

Zadanie dla uczniów klasy 1:
Napisz wyraz "wiewiórka". A teraz z liter zawartych w tym wyrazie utwórz jak najwięcej innych wyrazów. Zapisz wyrazy zawierające "ó".

Rezolutne dzieciaki wymyśliły:
- wirówka
- rów
- wiórek
- wór
- kórwa

Po taki wstępie nie powinien dziwić autentyk Aleksanderlecha:

Dwie 9-cio letnie dziewczynki siedzą na czacie w mojej kafejce. Nagle jedna z nich woła do mnie:
- Proszę pana, proszę zobaczyć co ona do mnie napisała!
Na ekranie widnieje:
- _niezlaLaska: ty ku**o, w dupe *&*&!@*
Na to domniemana winowajczyni:
- To nie ja, ja byłam _fajnaDupcia!

A dzieciaki są bardzo dociekliwe... tako rzecze Inga i Misiek666:

Siedzę u znajomych, pijemy kawę, pan domu jest wielkim gentlemanem, „ą”, „ę” bułkę przez bibułkę, paluszek odgięty i stara się mnie umoralniać na temat wychowania Juniora, że za dużo mu pozwalam itd.
Nagle do pokoju wchodzi ich syn, lat 7 i trzyma w ręce wibrator.
Podchodzi do znajomego i mówi:
- Tata co to jest? Bo kiedyś to było u was w sypialni, ale wczoraj widziałem jak mama to myła w łazience... No co to jest????

Autentyczna rozmowa dzieci w piaskownicy:
- A mój tato ma astrę - mówi chłopczyk.
- A moja mama też - odpowiada dziewczynka.
- A mój tata ma kamerę cyferkową - chłopczyk.
- A moja mama też - dziewczynka (no i dalej jeszcze takie przechwalanki,
które tego chłopca coraz bardziej irytowały, ale w końcu usłyszałam kardynalny argument)
- A mój tata ma siusiaka.
- Moja mama też ma...
- Nie może mieć..mamusie mają pipulki...
- Ale moja mama naprawdę ma... W SZUFLADZIE....

Z takich dzieciaków wyrastają potem bardzo rezolutne nastolatki, o jednej z nich opowiada Pan:

Początek lat ’90, piątek , godzina ~ 15, pociąg z Dębicy do Stalowej Woli, kilka kilometrów za Mielcem. W tym czasie i miejscu wracając do rodzinnego domu z internatu byłem świadkiem oryginalnego podrywu.
W wagonie (piętrowym - czyli bez przedziałów) rozsiadła się grupka "tubylców" (małoletni mieszkańcy podmieleckich wiosek wracających ze szkoły) płci męskiej, inna grupka - małoletnich kobiet przechodziła wzdłuż wagonu szukając wolnego miejsca. Wtedy to jeden z tubylców podstawił nogę jednej z dzierlatek, ta oczywiście się potknęła i przewróciła. Gdy się podniosła wypaliła z najlepszym tekstem jaki kiedykolwiek słyszałem:
- Chcesz mnie zerżnąć, czy mi zęby wybić? - Amanta zamurowało. Nie tylko zresztą jego.

A jak już są nastolatkami to zaczynają imprezować jak kolega grzesl’a:

Siedzimy sobie onegdaj (jakieś 13 lat temu) w akademiku, pijemy wódeczkę i oglądamy Terezę Orlovsky. Kolega mocno już zawiany patrzy na ekran, gdzie zbliżenie wielkiego ku#asa. Skupia się i flegmatycznie komunikuje:
- O....Ten znany aktor....

Albo kolega Myszkak:

Pewnego razu na imprezie mój szanowny kolega postanowił spróbować jak to jest po trawce. Był to jego pierwszy raz i sam nie wiedział, co się będzie z nim po niej działo, ale efekt przeszedł najśmielsze nasze oczekiwania. I tu muszę wtrącić, że jako osoba preferująca raczej picie niż tego typu używki świetnie się bawię na takich imprezach, bo wkręcam wszystkich ujaranych, ci co już przy mnie palili trawkę wiedzą o tym i przezornie mnie unikają, ale kolega był prawiczkiem w tej dziedzinie i udało mi się nieźle zabawić jego kosztem. Biedaczek nie potrafił wejść po schodach i pyta:
- Majka, jak ty to robisz, że ty tak chodzisz po tych schodach w górę i w dół?
- Konradzik, bo to są schody ruchome chwyć się poręczy i czekaj spokojnie aż zawiozą cię na górę.
Konradzik wydał z siebie pełne zrozumienia AHA i czekał na ludzi, którzy przechodzili poganiał mówiąc: 
-  Proszę zejść z taśmy, bo popsują mi państwo schody ruchome, a gdzie ja o tej porze mechanika znajdę.
Jak już wjechał na górę wszedł na salę a w jej rogu stał podest na którym siedziałam mając na sobie taką grubą puchową kamizelkę
- Maja, a czemu ty masz na sobie kapok?
- Misiu, bo jesteśmy na łodzi i właź na pokład, bo się utopisz.
Dwa razy nie musiałam mu powtarzać wlazł na podest otworzył okno stanął na parapecie i krzycząc " Jestem panem świata" wypadł na zewnątrz.

Ufff - poimprezowaliśmy. Jedzie ktoś z was za granicę? Znajomy Byyka pojechał - i to nie byle czym...

Rzecz przydarzyła się dość dawno mojemu znajomemu.
Otóż jechał raz do Szawajcarii, a że działo się to bardzo dawno temu to ich samochodem była Nysa. A Nysa jak to Nysa rozkraczyła się gdzieś po drodze. Wzywają pomoc drogową i zaciągają ją do warsztatu, tam mechanik pyta się co to za marka, bo jeszcze takiej nie widział, No to oni odpowiadają że "Nysa" ten szuka w jakiejś książce, nie znalazł. Po głębszym zastanowieniu wypala uradowany " Nyssan?!"

Nasz niezawodny Misiek666 i jego koledzy - zapaleni gracze:

Dwóch kolesi dorwało grę Vietcong .. taki shooter FPS... i zaczęli sobie pogrywać ..
Po jakimś czasie jeden dzwoni do drugiego:
- No jak tam ?
- No super ..
- Gdzie jesteś ??
- A tu i tu
- O .. to ja też...
- To na razie
Dwie godziny później:
- No i ?
- Aaa... wyj#bałem się do jakichś tuneli, ciemno jest, nic nie widać i błądzę już od godziny ...
- No właśnie .. ja też ...
- To na razie
Godzinę później:
- No i co ?
- No ku#wa nadal się kręcę i nie wiem jak wyjść ...
- Wiesz co ... coś odkryłem ... jak podejdziesz bliżej ściany to kursor się zmienia..
- Ooo.. faktycznie.. to może pomóc
Godzinę później:
- No i ...
- No i ku#wa gówno .. kto to wymyślił ... ten kursor nic nie daje
- No właśnie ... ale porażka ... no nic trzeba próbować ...
- Na razie ...
Godzinę później:
- No jak tam...
- $@!%@%$!!@#!@$ !!!!
- Hmm... wiesz co ..
- No ?? $$%^#%$#%^ !
- Naciśnij "L"
- A po ch... ??!!!
-
-
-
-
-
- WŁĄCZYSZ LATARKĘ ...


Dawno, dawno temu pewna polska kapela znana za Odrą szerzej jako Rote Gitarren śpiewała, że "znów za rok matura". Ku przestrodze więc,  na koniec prześmieszna historia massa - dla tych z wyobraźnią:

Dzisiaj pisałem polski.
Mało brakło, a skończyłbym wcześniej, bo denerwowałem komisję.
Mianowicie śmiałem się chyba ze 30 min i nie mogłem się powstrzymać, a to za sprawą pewnego kumpla siedzącego obok mnie.
Akcja byłaby śmieszniejsza gdybym przesłał jego zdjęcie, ale postaram się opowiedzieć czego byłem świadkiem. Jakaś godzina z hakiem od rozpoczęcia. Patrzę w lewo a kumpel zwija się w swojej ławce. Nie bardzo wiem o co chodzi, może mu coś jest albo co. Dyskretnie badam sytuację i okazuje że lać mu się po prostu chce. Moje ciche rotfl-owanie po kilku minutach zwraca uwagę komisji. Dodam jeszcze że wg. regulaminu wychodzić można dopiero po 2h.
No i obserwuje rozmowę na migi kumpla z jedną z członkiń komisji. On pokazuje o co dokładnie mu chodzi, a kobitka z komisji pokazuje na zegarek że jeszcze nie można. Coraz większe nalegania błędnym wzrokiem kumpla spowodowały wciąganie w sytuację dalszych członków komisji.
Z nerwowym oczekiwaniem kumpel wypatrywał decyzji ta niestety nie była przychylna, mianowicie na sali był przedstawiciel kuratorium i wszystko musiało się odbyć zgodnie z przepisami. Gdy zobaczyłem minę kolesia gdy ujrzał odmowne kiwanie głową zacząłem się tak polewać, że właśnie ten przedstawiciel zwrócił uwagę na to, co się dzieje.
Zainteresowanych robiło się coraz więcej i w końcu cała sala zaczęła obserwować sytuację. Ja dalej polewałem, a jak zobaczyłem, że kumpel zaczyna przymierzać się do odrywania wieczka po wypitym soku to mało sam się nie posikałem.
Pani z kuratorium pewnie na skutek spadku morale na sali zezwoliła mu na wyjście, a gdy tanecznym krokiem opuszczał salę 3/4 ludzi zrobiło jedno wielkie rotfl.
Gdy wrócił został pouczony, że takie sprawy załatwia się wcześniej natomiast ja dostałem reprymendę oraz wezwanie do uspokojenia się.

Oczywiście nie wątpimy, że wszyscy bojownicy zdający matury bez problemów poradzą sobie z tym zadaniem. A potem trzeba będzie to uczcić. Wujek Dobra Rada Mbathory mówi w tym temacie:

Oto, co powiedział niejaki Kowal jedząc chleb w sytuacji, gdy wszystko wskazywało na nadciągające spożycie napojów wyskokowych na wycieczce w Wiśle:
-Trzeba wszystko dobrze pogryźć, żeby jutro nie mieć dużych kawałków w nosie.

Do zobaczenia za tydzień :} i nie zapominajcie wrzucać takich historyjek na Mięsne Kawałki.


Oglądany: 30364x | Komentarzy: 21 | Okejek: 8 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

24.09

23.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało