Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Oblicza śmierci w różnych kulturach i wierzeniach

106 551  
370   40  
Nieprzerwany cykl życia i śmierci rodził więcej pytań niż odpowiedzi. Było to zjawisko, z którego objęć żaden człowiek wyrwać się nie mógł. Fatum swe szybko zaczęli ludzie motywować siłą wyższą, której pojąć w stanie nigdy nie będą. Nadali nieuniknionemu twarz i sens. Przyjrzyjmy się tym znanym i nieznanym awatarom śmierci, w które wierzyli ludzie:

Grim Reaper

Sławniejszy od Boga, budzący większą trwogę od duchów, mistyczna postać, która wynalazła lekarstwo na życie.*Prezenter wypluwa płuca, tłum wstaje i skanduje imię*, Ponury żniwiarz lub znany w Polsce pod mniej mistyczną nazwą „Śmierć”. Wygląd śmierci, mimo że zmieniał się na przestrzeni wieków, wszystkim jest bardzo dobrze znany w takiej formie, w jakiej dotrwał do dzisiejszych czasów w popkulturze. Zakapturzona postać, z reguły szkielet, trzymający w swej dłoni kosę. Groteskowa wizja przerażającej zjawy, która w ciszy czeka na ostatnie tchnienie umierającej osoby. W tym wypadku awatar śmierci jest często przedstawiany jako mężczyzna, jednak zawiłości języka w różnych krajach oraz różniące się od siebie wizje artystyczne spowodowały, że moda gender nie ominęła nawet samej śmierci.
Przykładowo, w znanym utworze „Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią” sama śmierć przybiera postać chudej, bladej, szkaradnej kobiety.
Tak samo jej moce w różnych wizjach znacząco się różnią. Jedne przedstawiają śmierć jako istotę rządzącą ludzkimi bytami, która może zależnie od upodobań odebrać komuś życie lub pozwolić kroczyć po padole łez jeszcze przez jakiś czas. Inne zaś przedstawiają ją jako przewodnika dla zmarłych dusz, który zabiera nieszczęśników na drugą stronę. Jak można wnioskować, dzisiejsza wizja śmierci długo kształtowała się pod naporem różnych kultur, spójrzmy jak wszelakie wierzenia mogły mieć wpływ na jej kształt końcowy.


Tanatos i Keres

Tanatos jest personifikacją śmierci w mitologii greckiej. Jego wygląd nie odbiega od tamtejszej wizji bogów. Jest on pięknym, dobrze zbudowanym, uskrzydlonym chłopcem w stylu chrześcijańskich aniołów. Przedstawiany w ciemnej todze lub nagi, z mieczem lub pochodnią w dłoni. Sam nie gra dużej roli w powieściach i rzadko się w nich pojawia, ponieważ w większości zastąpił go bóg zaświatów Hades, który często mylnie jest utożsamiany z samą wizją śmierci. Sam Tanatos był uznawany za bezlitosnego i bezkrytycznego, znienawidzony przez obie strony: zarówno śmiertelników, jak i nieśmiertelnych bogów. Był bogiem śmierci bez przemocy; pokojowej i naturalnej. Zlatywał na swych czarnych skrzydłach, wkradał się do pomieszczenia i odcinał konającemu pukiel włosów. W ten sposób poświęcał człowieka na ofiarę bóstwom podziemnym.


Jednak w porównaniu do naszej śmierci, Tanatos mógł być oszukany przez śmiertelników, co powodowało zawieszenie wyroku śmierci, obdarzając człowieka nieśmiertelnością na czas np. uwięzienia.
Tak właśnie postąpił król Koryntu. Syzyf, spodziewając się nadejścia Tanatosa, naszykował na niego pułapkę i uwięził boga śmierci, ludzie wtedy przestali umierać. Jak skończyło się to dla Syzyfa, wszyscy chyba wiemy...
Inna historia opowiada zaś o tym, jak Tanatos wyruszył spóźniony do umierającego króla Admetosa. Apollo służył u niego kilka lat i nie chciał, aby umarł. Poszedł, więc do piekła i wziął od bogów podziemia obietnicę, że Admetos nie umrze, jeżeli ktoś inny poświęci się za niego. Zrobiła to żona Admetosa, młoda Alketis. Alketis zmarła, a gdy przyszedł po nią bóg Tanatos, w pałacu akurat znajdował się Herakles. Znając prawdę, chwycił Tanatosa i powiedział, że nie puści go dopóki nie odda Alketis całej i zdrowej. Bóg śmierci się przestraszył i odszedł, a Alketis mogła żyć dalej.


W mitologii greckiej Tanatos jednak nie był jedynym bogiem śmierci. Miał pecha posiadać liczne grono demonicznych sióstr Keres, które były awatarem brutalnej, gwałtownej i okrutnej śmierci, często towarzyszącej wojnom. Przedstawiane jako kobiety o długich szponach i kłach, ubrane w krwistoczerwone stroje. Swe życie spędzały w podziemiach zaświata. Jest bardzo prawdopodobne, że Keres zostały uwolnione wraz z utworzeniem puszki Pandory. Na polach walki żołnierze ich obecność upatrywali w objawach epidemii, które często nawiedzały zgliszcza wojny zanurzając jej w gęstej zawiesinie zarazy.
Keres nie miały żadnych mocy nad życiem ludzkim, jednak w swej niezaspokojonej żądzy krwi i śmierci krążyły w poszukiwaniu ofiar, których los już był przesądzony.


Odpowiednikiem rzymskiego Tanatosa była bogini Moris. W literaturze była przedstawiana jako kobieta o trupiobladej twarzy (nieliczne obrazy już nie były takie jednoznaczne). Jej pojawienia się nie wiązano z jakimś obrzędem religijnym, kojarzono zaś z samym czynnikiem powodującym śmierć. Sama Mortis pojawiła się w Rzymie zapewne pod wpływem greckiej kultury, jednak nie była tam zbyt popularna. Mimo to liczne napisy np. na nagrobkach wskazują, że Rzymianie byli świadomi istnienia tego bóstwa.

Supay

Supay jest nie tylko bogiem śmierci, ale także bogiem zaświatów (Ukhu Pacha) oraz władcą demonów w jednym boskim wcieleniu. Co więcej, w mitologii Inków zaświaty wcale nie nosiły tak pejoratywnego wydźwięku jak w naszych wierzeniach. Miały być bowiem łącznikiem między światem żywych i umarłych. Inkowie zaś głęboko wierzyli, że mówiąc do zmarłych w ich miejscu spoczynku, zmarli mogą ich słyszeć lub korzystać z przyniesionych darów. Szamani zaś podczas rytuałów rzekomo mogli się z nimi komunikować i rozmawiać. Dzięki temu Supay cieszył się szacunkiem, czczącym przynosił szczęście i bogactwo, jednak wymagał ku temu ofiar do swego królestwa.


Nie można uciec od porównania Supaya do chrześcijańskiego Szatana (Satana), którego nie tylko same nazewnictwo jest zbieżne. Wydawałoby się, że wraz z nadejściem Francisco Pizarro w szesnastym wieku i wszędobylską ekspansją kolonizacyjną dni Supaya są policzone, jednak do dziś można spotkać plemiona w Ameryce Południowej, które kultywują tradycję czczenia boga śmierci, który nie powiedział ostatniego słowa. Obecnie przybiera ona postać festiwalu Mamacha Candicha, podczas którego ludzie z maskami na twarzy tańczą na cześć swojego boga.

Marzanna

Marzanna była słowiańską boginią zwaną różnymi imionami, takimi jak Mora, Morana lub w niektórych regionach bezpośrednio Śmiercią, Śmiercichą. Imię najprawdopodobniej wywodzi się z praindoeuropejskiego rdzenia *mar-, *mor-, oznaczającego śmierć. Była boginią nie tylko śmierci i zimy, ale patronowała także życiu, urodzajowi, plonom i bogactwu. Atrybutami Marzanny był wieniec, wianek, ubiór panny młodej, korale, złote jabłko, złoty klucz tudzież złota kosa.


Brzmi znajomo? Podobnie prezentują się topione kukły. Atrybuty nie wskazywały jednoznacznie powiązań ze śmiercią oraz zimą, co więcej, w wierzeniach ludowych jeziora, moczary, jaskinie, noc często obrazują metaforyczny wygląd zaświatów lub są bramą/przejściem na drugą stronę. Stąd badacze kładą duży nacisk na obrzęd związany z topieniem Marzanny, który może symbolizować zejście do podziemi, otwarcie ziemi/wiosny lub odrodzenie się na nowo. Jednak pozycja Marzanny z czasem została zachwiana, powodując że została postrzegana jedynie jako personifikacja zimy i śmierci. Jednak niektórzy badacze zauważają z kolei, że utopienie Marzanny ma charakter ofiarny i może być odczytywane jako złożenie ofiary zimie (śmierć) by odeszła, a nastała ponownie wiosna (życie).

Masaw

Plemiona Hopi, czyli rdzenni Amerykanie, nie postrzegali śmierci jako strasznej zjawy, która przychodzi po nas, gdy umieramy. Na samym początku Masaw był ich protektorem, to on się nimi opiekował. Sama zaś postać była dosyć groteskowa i nie do końca poważna. Istniały historie, w których uganiał się za młodymi kobietami z różnymi skutkami. Często był przedstawiany jako bohater, który nauczył ludzi jak przetrwać i uważać na zagrożenia czyhające w brutalnym w świecie, w którym przyszło im żyć, a nawet w swej mądrości podarował im ogień. W wierzeniach Indian świat był podzielony na cztery części, Masaw rządził jego trzecią częścią, gdzie niegdyś żyli ludzie. Zapatrzony w siebie i opieszały popadł w niełaskę u kreatora Taiowa, przez co został pozbawiony swojej dotychczasowej pozycji i zmuszony do zostania bóstwem śmierci i władcą zaświatów.


Kiedy Taiowa zniszczył trzeci świat, postanowił dać drugą szansę ludziom go zamieszkującym, jak i samemu Masawie. Stworzył ku temu czwarty świat, na który zaczęła się wielka migracja. Masaw miał nauczyć osiadłego trybu życia, dając instrukcje i wskazując ku temu tereny. Groteskowy bóg śmierci i władca zaświatów dzięki temu ponownie został protektorem ludzi.

Kumakatok

Kumakatok wywodzi się z filipińskich wierzeń, znany jest także pod nazwą „trzykrotnie pukającego ducha śmierci”. Jest do grupa trzech zakapturzonych istot, które pukają do drzwi w środku nocy. Są to istoty o ludzkich kształtach. Jedna z nich jest zidentyfikowana jako młoda kobieta, kiedy dwie pozostałe zjawy przypominają starych mężczyzn. Nikt nie wie skąd wywodzą się Kumakatok, ale ich nadejście symbolizuje śmierć - najstarszy lub chory mieszkaniec domostwa wkrótce umrze. Nie jest istotne, czy im otworzymy drzwi czy też zignorujemy ich nadejście, wyrok już zapadł. Doniesienia o Kumakatok jednak mocno spadły po drugiej wojnie światowej, gdy domostwa były w ruinach i... zjawom brakowało drzwi do pukania.

Giltine

Giltine to litewska bogini śmierci. Wykonywała wyroki ferowane przez boga magii Patrimpsa, boga nieba Dievsa i boginię losu i życia – Laimę, która także jest jej siostrą. Giltine w opowieściach jawi się jako piękna, szczupła oraz wysoka kobieta, która często odziana była w białe szaty. A jej historia zaczyna się dosyć drastycznie. Została uwięziona w trumnie aż na siedem lat, jednak w końcu udało się jej uwolnić, przeto niewiele zostało z jej dawnego piękna. Zastąpiła ją za to szkaradność objawiająca się w niebieskim długim nosie i jeszcze dłuższym trującym języku zwisającym z buzi (przyznacie chyba, że sam początek nasuwa skojarzenia z naszą strzygą?). Miała w zwyczaju kroczyć nocą po cmentarzu i językiem zbierać truciznę z tam pochowanych trupów, aby oznaczać istoty żywe lub zabijać nim swe ofiary. Jednak nie ograniczała się jedynie do tej formy. Potrafiła wgryźć się w człowieka, udusić lub znaleźć inną formę śmierci, jeśli taka była potrzeba.


Jej wygląd jako śmierci nie zawsze jednak był spójny, szczególnie gdy popularna wizja śmierci z popkultury zaczęła wkradać się do litewskiego folkloru, zastępując ją z czasem dobrze nam znanym ponurym żniwiarzem. Gilitine mogła zmieniać swój wygląd zależnie od upodobań. Mogła zamienić się w węża, a nawet kamień czy też drzewo. Mogła być jedną przerażającą zjawą, a mogła zamienić się w trzy młode dziewice kroczące nocą po cmentarzu, ubrane całe na biało. Mogła przemykać między ludźmi niczym cień, a jej obecność zdradzałyby ledwo zauważalne znaki, jak np. cichy gwizd w oddali lub otwierające się i zamykające na przemian drzwi. Pogłoski mówiły, że jeśli twoje ciało przeszedł zimny dreszcz, to właśnie Giltine spojrzała prosto w twe oczy. Podobnie jednak jak w wypadku Thanatosa, można było oszukać Giltine i odłożyć wykonanie wyroku w czasie, nie na długo jednak. Prędzej czy później okrutna bogini śmierci dopadała swoją ofiarę.

Ankou

W mitologii celtyckiej (w tradycji Bretanii) uosobieniem śmierci jest Ankou. Ma wysoką posturę, jego włosy są białe, jest ubrany w długi czarny płaszcz, zaś jego głowę zakrywa kapelusz. Czasem był opisywany także jako kostucha niosąca ze sobą kosę. W tym wypadku wyglądem z opisu przypomina trochę dobrze znanego ponurego żniwiarza. Jest bardzo prawdopodobne, że sam Ankou miał pewien wpływ na ukształtowanie dzisiejszego wyglądu śmierci. Pochodzenie jego samego także nie jest takie jednoznaczne, jedne przypowieści podają, iż był pierwszym dzieckiem Adama i Ewy, inne zaś mówią o tym, że Ankou stawał się ostatni mężczyzna, który umierał 31 grudnia.


Ankou powozi starym wozem, który ciągną konie, niektóre powieści wspominają także o kościotrupach biegnących za wozem. Porusza się tylko ciemnymi nocami, a jego nadejście zapowiada przerażające skrzypienie, które ostrzega przypadkowych podróżnych, wskazując by lepiej zeszli z drogi nadjeżdżającej śmierci. Ankou puka od domostwa do domostwa by zebrać dusze i gdy zbierze cały wóz, kieruje się ze swym ładunkiem do zaświatów. Ponieważ poruszał się tylko w nocy, ktoś mógłby oszukać śmierć i uciec z domostwa nim Ankou przybędzie po jego duszę, jednak z reguły nie było to możliwe dla osób, które odwiedzał - chorych i konających.

Azrael

Wzmianki o nim możemy znaleźć w tekstach chrześcijańskich, żydowskich, sikhijskich oraz islamskich. Anioł śmierci, ten, co pomaga bogu, ostatni, któremu przyjdzie umrzeć. Mimo wielu interpretacji tylko niewielka ich część przedstawia go w negatywnym świetle jako strasznego anioła śmierci, który przychodzi po grzeszników, by zrzucić ich w odmęty piekła. Reszta opisuje go jako spokojnego, ważącego słowa i ciężko pracującego archanioła, który pragnie, by osoba umierająca nie obawiała się śmierci i aby dusza jej odeszła z tego świata w spokoju. Zadaniem jego zaś jest wydobycie duszy z ciała i pokierowanie jej do zaświatów. Aby było ciekawie, to islamska część najbardziej kładzie na ten aspekt nacisk, mimo kolidującego z tą wizją wyglądu. Jest w ich wierzeniach ukazany jako anioł o czterech twarzach z czterema tysiącami skrzydeł. Ciało jego zaś pokrywają języki i oczy odpowiadające ilości dusz przebywających na ziemi.


Inne przypowieści mówią także o tym, że każdemu Azrael może inaczej się objawić - zależnie od czystości jego duszy. Dusza, gdy obaczy anioła śmierci, nuże się w nim zakocha i lgnąć ku niemu będzie? W ten opis najlepiej wpisuje się najczęstsza wizja tej mitycznej postaci. Opisuje ona ją jako dobrze zbudowanego mężczyznę o pięknych czarnych skrzydłach lub jako zakapturzoną postać z kosą, często także jako postać anioła. Przedstawiana jest z dwoma atrybutami, pierwszy z nich jest wielką, starą księgą, w której Azrael zapisuje i wymazuje ciągle imiona. Zapisane imiona oznaczają narodziny kogoś nowego, wymazane odpowiadają za śmierć. Drugim zaś atrybutem jest jabłko z rajskiego drzewa.

Cù Sìth

W szkockim folklorze możemy znaleźć baśniowego psa, a dokładniej wróżkow.. wróżke... ekhm.. wróżkę sukę... to znaczy psią wróżkę.. Cù Sìth dosłownie znaczy „Fairy dog”. Jest to pies wielkości młodego byczka o zielonej, szorstkiej skórze. Sam zielony kolor był domeną wyróżniającą stworzenia zamieszkujące baśniowe krainy, stąd narodziło się nawiązanie w nazewnictwie. Oczyska tej bestii były duże, o płomiennym wzroku, a jej ogon długi i wijący się był kilka razy zapleciony. Mówiono o tym, że łapy ma wielkości dłoni dorosłego mężczyzny. Bestia ta przemierzała równiny, odnajdując się w kryjówkach szczelin oraz skalnych rozpadlinach.


Cù Sìth był zwiastunem śmierci, pojawiał się, by oddzielić dusze od ciał i zabrać je do zaświatów w podobny sposób do ponurego żniwiarza. Polował z reguły po cichu, jednak potrafił także zapowiedzieć swoje nadejście ujadaniem i wyciem. Ryk ten mógł być usłyszany na wielkie odległości, mówiono także, że mógł dotrzeć na drugi brzeg morza. Było to swoiste ostrzeżenie dla wszystkich by znaleźć kryjówkę, bo gdy zawył potrójnie, wszyscy nieostrożni umierali z przerażenia i grozy.


Jeoseung Saja

Koreański odpowiednik „śmierci”. Emisariusze księcia Yeomny znani są ze swej bezdusznej biurokracji i rzetelnego wypełniania obowiązków względem kolekcjonowania dusz. Ubrani są w czarne stroje, noszą czarne, tradycyjne dla Korei, nakrycia głowy. Wyglądają jak normalni ludzie, jednak wyróżnia ich blada skóra oraz zapadnięte oczy wskazujące na cechy powiązane z śmiercią. Najczęściej można spotkać ich przy szpitalach oraz w wioskach dotkniętych przez plagę, gdzie czekają na śmierć ludzi, by oderwać ich duszę od ciała i zaprowadzić w zaświaty. Koreańskiego anioła śmierci nie można w żaden sposób oszukać, przekonać ani przekupić, ponieważ zawsze wywiązuje się z powierzonego mu zadania. Legendy także niosą, iż sen o Jeoseung Saja jest omenem nadchodzącej rychłej śmierci


Ah Puch

Bóg śmierci z mitologii Majów. Władca ostatniego poziomu zaświatów. Obrazowany był jako kościotrup albo rozpadające się ciało z czaszką zamiast głowy lub czaszką w ręce. Na jego szyi często wisiał naszyjnik lub był zapleciony we włosy, a samą jego boską postać przedstawiano często w towarzystwie takich zwierząt jak sowa lub pies, ze względu na jego myśliwską naturę. Jest on jednym z okrutniejszych bogów śmierci, dla przykładu niech posłuży krótka przypowieść o tym, jak Ah Puch podpalił jedną z dusz, a gdy ta łkała z bólu i gorąca, postanowił zalać całą niespotykanie lodowatą wodą. To spowodowało, że dusza zaczęła wić się tym razem z bólu i zimna, za co Ah Puch podpalił ją ponownie, powtarzając ten cykl aż do momentu wyparowania duszy.

Bóg śmierci lubił nękać chorych i rannych w ich domostwach, dlatego Majowie wierząc, że głośnymi jękami i zawodzeniem będą mogli odpędzić Ah Pucha, odprawiali rytuał, wznosząc nad domostwem dzikie okrzyki. W ten jedyny sposób można było oszukać Ah Pucha; jeśli ktoś wiedział, że może paść jego ofiarą, to jedyną szansą dla niego było bieganie w dzikim szale i wydobywanie z siebie nieludzkich krzyków. Wtedy to właśnie Ah Puch mógł pomyśleć, że jeden z jego demonów już zajął się nieszczęśnikiem i nie będzie na niego tracił swego cennego czasu. Jednak jak zawsze i w tym wypadku jest to jedynie przeciągnięcie w czasie nieuniknionego.

Ixtab

Majowie mieli bardzo odmienne podejście do śmierci od innych ludów. Bali się jej, ale zarazem otoczyli czcią tak wielką, że śmierć nie tylko w walce lub rytualna była sowitym honorem dla umierającego, ale także akt samobójstwa przez powieszenie nosił takowe znamiona. Bogini samobójców Ixtab była awatarem zmarłej kobiety ze sznurem na szyi. W wierzeniach Majów bogini ta miała przekonywać ludzi do popełnienia samobójstwa niżeli stawić czoła chorobom czy dyshonorowi. Zadaniem Ixtab było przeprowadzenie śmiertelnej istoty przez ten proces, a następnie zabranie duszy do zaświatów. Jednak jej czyny nie zawsze były tak „altruistyczne”, często wciągała młodych i atrakcyjnych mężczyzn do lasu, by ich przekonać ku sobie. Większość z nich nigdy już nie wracała, z drugiej strony ci, którym udało się znaleźć drogę powrotną już nigdy nie byli tacy sami. Postradali zmysły pragnąc jedynie odnaleźć znów miłość u Ixtab.

2

Oglądany: 106551x | Komentarzy: 40 | Okejek: 370 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

30.10

29.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało