Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 snów, których konsekwencje znamy wszyscy

159 068  
269   71  
Konsekwencje niektórych snów spiera się następnego dnia z prześcieradła. Ale tu akurat chodzi o inne sny. I o zupełnie inne - cokolwiek niespieralne - ich efekty.

#1. Sen o maszynie do szycia

Mało który mężczyzna byłby zadowolony, gdyby w nocy przyśniła mu się maszyna do szycia. Jednak Elias Howe nie narzekał. Idea chodziła mu po głowie od dłuższego czasu, jednak Amerykaninowi brakowało kilku technicznych rozwiązań, które pozwoliłyby zrealizować projekt. Którejś nocy Howe miał iście barwny sen, w którym znalazł się w kotle zawieszonym nad ogniskiem. Wokół niego tańczyli kanibale zachwyceni zbliżającym się obiadem. Tańczyli i wymachiwali włóczniami - w górę i w dół - a każda z włóczni miała u góry otwór przelotowy. Trybiki zaskoczyły, Elias obudził się cały i zdrowy, zaś 1845 został rokiem, w którym wynaleziono maszynę do szycia.

#2. Sen o "Yesterday"


Wiele utworów z tamtych lat swoje powstanie zawdzięcza odmiennym stanom świadomości - i niekoniecznie akurat snu. Paul McCartney, jeden z czworga Beatlesów, wyśnił melodię "Yesterday", jednego z największych, najpopularniejszych hitów grupy. Z początku był jednak przekonany, że to po prostu dźwięki jakiejś piosenki, którą usłyszał w przeszłości. A gdy już zdał sobie sprawę, że rzeczywistość wyglądała zgoła inaczej, wziął się do pracy. Co ciekawe, tytuł roboczy piosenki brzmiał "Scrambled eggs", tak że Alicja Janosz miała szlachetne pierwowzory.

#3. Sen o "(I can't get no) Satisfaction"


Uznawany za "najseksowniejszy riff wszech czasów", riff z "(I can't get no) Satisfaction" Stonesów też powstał niejako przez sen. Keith Richards, gitarzysta The Rolling Stones, pracował nad muzyką wieczorem, w hotelu, od razu nagrywając to, co przychodziło mu do głowy. Ponieważ było już dość późno (a nawet gwiazdy rocka od czasu do czasu muszą się zdrzemnąć), ciąg dalszy historii miał miejsce dopiero rano. Nie pamiętając niczego, Richards przewinął taśmę i włączył odtwarzanie. Po dwóch minutach "plumkania" wybrzmiał słynny riff. Zaraz po nim odgłos kostki upadającej na podłogę i... czterdzieści minut wściekle głośnego chrapania. Cóż, największe hity powstają czasem w najmniej spodziewanych okolicznościach.

#4. Sen o "Zmierzchu"


Niewielu osobom udaje się tak szybko zasnąć, większość snów pojawia się raczej nad ranem niż o zmierzchu... Tak że tego, ekhm, zrobiło się sucho. W każdym razie Stephenie Meyer, autorka najsłynniejszej obecnie trylogii dla spragnionych wampirów nastolatek, utrzymuje, że cała idea po prostu przyśniła jej się. W jej śnie dwie osoby dyskutowały żywo na leśnej polanie. Nieco skracając opowieść autorki: "zwykła dziewczyna i fantastycznie piękny wampir omawiali przeciwności losu związane z tym, że są w sobie zakochani oraz to, że w dziewczynie wampira najbardziej jarała jej krew". Uff, nie jest łatwo streścić takie dzieło!

#5. Sen o podwójnej helisie


Nie tylko rockowe hity i wątpliwej klasy utwory literackie powstawały przez sen. Czasem właśnie przez sen dokonywano olbrzymich odkryć - o niemal epokowej skali. James Watson - amerykański biolog molekularny, a w chwilach wolnych noblista - twierdzi (i chyba nie ma powodu, by mu nie wierzyć), że model budowy DNA - podwójną helisę - opracował pod wpływem snu. Przyśniły mu się... zakręcające schody, które to popchnęły naukowca we właściwym kierunku. Za swój sen, przepraszam, za swoje odkrycie James Watson wraz ze współpracownikami otrzymał w 1962 roku nagrodę Nobla. Sen na wagę miliona dolarów, jak nic.

#6. Sen o benzenie


Z całą pewnością wolałby śnić o grupie supermodelek (serio - kto by nie wolał), ale śnił o... wężach połykających nawzajem własne ogony. Co zapewne nie miało żadnego podtekstu. Tak czy inaczej niejakiemu Friedrichowi Kekule pozwoliło wpaść na pomysł nowej struktury chemicznej, dotychczas uznawanej za niemożliwą - cykloheksatrienu o sześcioczłonowym pierścieniu (no ba!). Tym oto sposobem Kekule odkrył rozwiązanie problemu, który od lat trapił wielu chemików. I wszystko - raz jeszcze - za sprawą jednego, wymownego snu.

#7. Sen o "Terminatorze"


Według niektórych chora głowa potrzebna była, by wymyślić taki film jak "Terminator". Mówisz - masz. Ścięty wysoką gorączką James Cameron w bólach i mękach kończył zdjęcia do "Piranii II", kiedy przyśnił mu się bardzo wyraźny sen o postaci wyłaniającej się z ognia. Metaliczny potwór o płonących, czerwonych oczach sunący po podłodze usłanej kuchennymi nożami... Właśnie to "widzenie" posłużyło za inspirację do powstania pierwszej części "Terminatora".

To co, od tej pory będziecie poważniej traktować swoje sny? Kto wie, może w kimś z was drzemie (!) ukryty potencjał!
12

Oglądany: 159068x | Komentarzy: 71 | Okejek: 269 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

30.10

29.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało