Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Piekielne autentyki LVII - gdy klient zamawia loda

70 682  
221   48  
Historia nie tyle co piekielna, a po prostu tak absurdalnie śmieszna, że aż nadająca się na dowcip, opowiedziana mi przez moją mamę.

Należy napisać iż moja mama jest okulistką. Jak wiadomo okuliści mają w gabinetach takie tablice z cyframi, od największej wielkością, rzędami aż do najmniejszych, takich już naprawdę drobnych. Naprzeciwko znajduje się krzesło, na którym zasiada pacjent i następuje badanie polegające na czytaniu tychże cyfr. Dodam, iż rząd cyfr, który ma zostać przez pacjenta przeczytany, moja mama musi podświetlić.

Razu pewnego mama jak zwykle przyjmuje pacjentów. Jedną z pacjentek była typowa blondyna, wymalowana, ustrojona na różowo - stereotyp jak się patrzy. Blondi zasiada na krześle i oto co dzieje się dalej:
Mama podświetla jeden z ostatnich rzędów, i mówi:
M: Proszę czytać na dole.
Blondi chwilę popatrzyła na moja kochaną rodzicielkę, po czym rozkraczyła nogi i zaczęła szukać cyfr na podłodze, pytając przy tym "gdzie, gdzie?". Mama zachowała się jak profesjonalistka, zwróciła pacjentce uwagę aby patrzyła na tablicę - wyśmiała się dopiero po jej wyjściu.

I jak nie wierzyć w te stereotypy...

by Zuza182

* * * * *


Rozmowa na fb z dawną znajomą z liceum, mieszkającą na stałe w Stanach:
(oryginalna treść)
Z - znajoma
J - ja

Z: - Hej, Warszafka! Pod koniec tego miesiąca będę na 3 dni u rodzinki. Chętna na jakieś piwko?
J: - Teraz to raczej herbatka ;) Młody by się nie ucieszył ze zbędnych procentów ;)
Z: - Aaaa... bo ty w ciąży jesteś! No ale dwa piwka ci nie zaszkodzą! To co, może skoczymy do klubu? Potańczymy, napijemy się, może wyrwiemy jakieś ciacha? :D
J: - Mam męża. Myślę, że nie byłby zadowolony ;) Poza tym z brzuchem, to mogę najwyżej tam kogoś staranować. Możemy się umówić na herbatę, może do kina?
Z: - Ekstra... fajna z ciebie kumpela ;/ Ja przyjeżdżam raz na pół roku, a ty się ze mną nawet piwa nie napijesz. To siedź sobie w tym domu jak jakaś kura domowa, ale pamiętaj, że potem cię żaden nie będzie chciał! Nara.

WTF?

by warszafka

* * * * *


Niewiele jest tu opowieści o pracach wakacyjnych tzw. sezonowych. Może moja wywoła jakąś lawinę, bo z pewnością jest to niewyczerpane źródło piekielnych historii.

Mielno, sezon w pełni.
Pracuję w budce z lodami, ambitnie zwanej przez właściciela "kawiarnią". Klientów przewija się sporo, każdemu chce się loda.

Klientów przegląd vol. 1.

Typ "Za 1,5 zł mam prawo zmieszać cię z..."

Zażyczył sobie gałkę loda dla swojej na oko 4-letniej córeczki. Klient nasz pan. Z miłym uśmiechem na ustach, nabieram czekoladową gałkę. Gałka duża, dorodna, bardzo od serca. Podaję dziewczynce życząc smacznego i słyszę:
[K]lient: Co to k*rwa ma być?!
[R]etro: (WTF?!) Czy coś nie tak?
[K]: Po*ebało cię kretynko?!
[R]: Nie sądzę... (WTF WTF?!)
[K]: Płacę za gałkę, a nie za coś wielkości rodzynki K*rwa!
[R]: To standardowa wielkość gałki, w każdej lodziarni są takie same.
[K]: Zabieraj to ode mnie i nakładaj więcej.

W taki oto sposób, czekoladowym lodem udekorował mój śliczny, biały fartuszek.
Szef kazał zawsze klientowi dogadzać, a w kwestiach nawet bardzo spornych iść mu na rękę. Tak też przyszło mi zrobić.

Nabieram niebotyczne ilości loda, gałką to nie jest, bo ma być dla Jaśnie Pana Milorda więcej, prawda? Lód prawie spada.

[K]: Noo! Nabieraj to k*rwa! Nabieraj, a nie tu ludzi okradacie! K*rwa człowiek na wczasy przyjeżdża i nawet tutaj ch*je za*ebane człowieka okradają. Popracuje sobie paniusia pi**dolona i obskubie k*rwa naiwniaków.
[R]: Proszę pana, nikogo nie okradam, dlatego proszę mnie o to nie oskarżać.
[K]: Ch*ja k*rwa! Będę mówił co chcę i ch*ja możesz mi zrobić.

Podaję loda [D]ziewczynce.

[R]: Smacznego :)
[D]: Dzię-ku-ję.
[K]: Nie "dziękuję" ku*wa, tylko za takiego loda powinnaś powiedzieć "spie*dalaj"!
[D]: No to spieldalaj...

by Retro

* * * * *


Opowieści uczącego mnie księdza, mające skłonić nas do odpowiedniego zachowania.
1-2 klasa podstawówki:

1. Jakiś chłopiec zamiast być w kościele na mszy, jeździł przy domu na rowerze. Przewrócił się, kierownica przebiła mu brzuch i umarł. Według księdza to była kara dla jego rodziców.

2. Jak wiadomo, przed komunią przez ileś godzin nie można nic jeść. Pewien chłopiec przed pierwszą komunią, idąc do kościoła jadł jabłko. Bóg wiedział, że chłopiec chce przyjąć komunię po jedzeniu, dlatego chłopiec wpadł pod samochód i zginął.

Bonus:
Inny ksiądz. Wypowiedziane do dziewczyny z pierwszej klasy gimnazjum, ubranej w dżinsy i bluzkę z długim rękawem (bez dekoltu), na co dzień cichej i nieśmiałej:
- Ty to pewnie striptizerką zostaniesz.

by Saxet

* * * * *


Przeczytałam historię o dziewczynie próbującej zwrócić na siebie uwagę, poprzez bajeczki o jej rzekomym powodzeniu u mężczyzn.

Przypomina mi to moją znajomą. Malwina była dość atrakcyjną dziewczyną, lecz żadną supermodelką czy pięknością, przy której miękną kolana. Ciągle jednak zasypywała nas historiami o tym jak to była napastowana, podrywana, prawie gwałcona!

Nie mieliśmy powodu, aby nie wierzyć, choć sami nigdy świadkami żadnego natrętnego podrywu nie byliśmy. Ot, parę razy na imprezie ktoś ją zagadał i tyle.

Tak się złożyło, że Malwina zaczęła pracować u mnie w firmie. Stanowisko takie, że trzeba ubrać się elegancko, w miarę kobieco, lecz nie wyzywająco czy wulgarnie. Malwina mimo to ciągle ubierała mini spódniczki i bluzeczki z dekoltem.

Pewnego dnia szef przechadzając się po biurze, podrzucił Malwinie jakieś dokumenty, przy czym zlustrował ją wzrokiem od stóp do głów i rzucił:

- Pani Malwino, ładnie pani wygląda, ale proszę się zastanowić nad ciuchami, które pani zakłada do pracy. Nie takiego stroju oczekuję od pracowników.

Co słyszę w weekend na imprezie?

Malwinka opowiada:

- Mój szef to kompletny zbok! Ty sobie wyobraź, on ostatnio podszedł do mojego biurka, zaczął łapać za kolana i mówi do mnie lubieżnie: "Proszę się bardziej seksownie ubierać do pracy, ja bym chciał więcej tego ciałka zobaczyć".

No cóż, każdy słyszy to co chce słyszeć.

by zezowata

* * * * *


Potrzebowałem pełnych aktów urodzenia moich dzieci. Moje dzieci są jeszcze w wieku szkolnym (podstawówka i gimnazjum). Pojechałem do USC, wypełniłem stosowne kwity i czekałem.

Dzisiaj przyszły pocztą. Imiona i nazwisko się zgadza. I nic poza tym. Moja starsza córka jest starsza ode mnie o 5 lat. Młodsza to jeszcze przedwojenny rocznik.

by z_lasu

* * * * *


Najpierw odłóżcie jedzenie, potem czytacie.

Praca, która polega na kontakcie z ludźmi mniej lub bardziej chorymi, może wzbudzić rozmaite uczucia. Bywałam już rozbawiona, zniesmaczona, współczująca, czasem obrzydzona, ale jeszcze nikt nie wprawił mnie w osłupienie. Do czasu.

Przychodzi do mnie kobieta chora na anginę, z receptą na antybiotyk. Pani z wyglądu i zachowania klasa średnia wyższa, lat trzydzieści parę. Lek z recepty wydaję, dodatkowo coś do ssania, witaminki, probiotyki, zalecenia ode mnie, itp gadka szmatka. Pani nagle na pożegnanie pyta się:

- Chciałam się jeszcze spytać pani, czy jak ja teraz jestem chora, to czy mogę dziecku jedzenie przeżuwać, bo ona mi nie gryzie?

Mój świat stanął. Trybiki w głowie przestały trybić. W głowie miałam jedynie jedno zapętlające się zdanie: "ona przeżuwa jedzenie i pluje nim dziecku na talerz...". Nie wiem jak wyglądałam, ale na pewno miałam lekki opad szczęki. Pozbierałam się szybko, domknęłam szczękę, ale jedyne inteligentne zdanie na jakie wpadłam to:

- Aha... a ile dziecko ma lat?
- 2,5 roku.
- Mm... to może lepiej blenderem miksować...
- Dobry pomysł pani mi dała, dziękuję, do widzenia!
- Do widzenia...

Nie palę, ale na kawę musiałam pójść. Nie wiem do dzisiaj, jak to skomentować. A może ktoś z was też przeżuwa bądź przeżuwał jedzenie dziecku, a ja po prostu jakichś nowych metod karmienia nie znam?

by Aptekara85

* * * * *


Godzina poranna. Zatłoczony autobus staje na przystanku. Przednimi drzwiami wchodzi Kanar, "Dzień dobry, proszę bilety", po czym podchodzi kolejno do pasażerów.

[K]: "Poproszę bilet". Pasażer pierwszy:
[K]: "Poproszę bilet". Pasażer drugi:
[K]: "Poproszę bilet". Pasażer trzeci:
[K]: "Poproszę bilet". Pasażer czwarty: "A w mordę chcesz?!"
[K]: "Poproszę bilet". Pasażer piąty:
...

Otóż okazuje się, że "A w mordę chcesz?!" jest pełnoprawnym środkiem płatniczym poznańskiej komunikacji miejskiej.

Co w tym tak piekielnego? Kanarem był rozpadający się w oczach dziadek, który wożąc się komunikacją, powinien oznaczać się naklejką "uwaga szkło", ponieważ ostrzejsze hamowanie groziło jego życiu.

O ile nie rusza mnie fakt, że jakiś nasz łysy kolega przejechał się bez biletu - mając ten fakt głęboko między pośladkami - to przecież podobni krzepą starsi gentlemani (z akcentem na 'gentle') "ochraniają" niejeden sklep czy osiedle mieszkaniowe.

A po tym porannym kabarecie poczułem się na tę myśl jakoś tak... bezpiecznie.

Piekielnie bezpiecznie.

by Kaan

* * * * *


Jestem instruktorem nauki jazdy.

Niektórym kursantom nauka przychodzi łatwo, inni mają mniejsze, bądź większe problemy, a czasem zdarzają się jednostki "wybitne inaczej" - i właśnie o takiej będzie kolejna historia.

Tym razem, żeby nie było, że tylko na kobiety narzekam, chłopak - student geodezji. Sympatyczny, poukładany, pilny - trochę taki typ kujona.

Wyjątkowo oblatany w przepisach - pamiętający nawet numery znaków drogowych... Za to kompletnie nie potrafiący przełożyć tego na sytuacje na drodze. Na testach wszystkie "krzyżówki" rozwiązywał w sekundy, za to na drodze:

Ja - Widzisz to skrzyżowanie przed nami? (za jakieś 200 metrów)
K(ursant) - Tak. (175 m)
- Jaki znak tam stoi? (150 m)
- A7. (czyli ustąp pierwszeństwa - pisałem już, że się chłopak numerów znaków nauczył?) (125 m)
- A widzisz samochód na tej drodze z pierwszeństwem? (50 m)
- Widzę. (40 m)
- To kto powinien przejechać pierwszy - my, czy on? (20 m)
- No pewnie że on. (10 m)
- No iiiii? (4 metry) - I w tym momencie musiałem dać po hamulcach, i z piskiem opon zatrzymujemy się prawie że na jezdni drogi poprzecznej...
- Ale czemu hamujesz? - zapytuje kursant wielce zdziwiony...

by WrednyInstruktor

<<< W poprzednim odcinku

5

Oglądany: 70682x | Komentarzy: 48 | Okejek: 221 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.01

27.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało