Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak bardzo w ciągu tysiącleci zmienił się wygląd niektórych warzyw i owoców

323 976  
726   124  
Odkąd człowiek jakieś 12 tysięcy lat temu zaczął przykładać szczególną wagę do sadownictwa i sposobów doboru swoich upraw, jedzenie, które dziś trafia na nasze talerze, przeszło ogromną ewolucję. Okazuje się bowiem, że pierwotnym odpowiednikom współczesnych warzyw i owoców daleko było od pełnych witamin pyszności z rajskiego ogrodu (czyli najbliższego supermarketu).

Brzoskwinia


Współczesne brzoskwinie rosną w wielu miejscach na świecie. Spośród przeszło 200 odmian tych owoców spotkać można takie, które hodować można w różnych klimatach. Jeszcze 6000 lat temu brzoskwinie występowały jedynie w Chinach.

Nie dość, że spotkać można było jedynie trzy odmiany, to jeszcze ich wygląd raczej nie robił dobrego wrażenia. Pradziad współczesnego owocu osiągał rozmiar ok. 2,5 cm, a prawie połowę jego masy stanowiła pestka. Sam miąższ miał smak… soczewicy – lekko ziemisty i słonawy.


Dopiero dzięki długim dekadom sztucznej selekcji udało się stworzyć duży, słodki owoc, który w procesie krzyżowania zdobył też wiele cennych składników odżywczych (m.in. cynk i potas), a także charakterystyczną, pokrytą włoskami skórkę.

Migdały

Migdały uważane są za jedne z najbardziej wartościowych orzechów. To takie małe magnezowe bomby, które nafaszerowane są też zdrowymi tłuszczami i całym zestawem witamin z grupy E. Orzechy, którymi się obecnie posilamy są tak naprawdę mutantami. I bardzo dobrze. W przeciwnym bowiem wypadku moglibyśmy się dość paskudnie zatruć. Dzikie migdały zawierają bowiem związek chemiczny zwany amigdaliną. Od lat 20. ubiegłego wieku, czyli czasów, kiedy amigdalina została z migdałów pozyskana, istnieje teoria, że może ona być silnym środkiem antynowotworowym. Cały jednak problem w tym, że w procesie trawienia ze związku tego powstaje m.in. cyjanek. A ten, jak wiadomo, jest dla człowieka trujący. Mało tego – dzikie migdały były tak bardzo gorzkie, że praktycznie nie dało się ich jeść.


Na szczęście dawni farmerzy odkryli pewną mutację, objawiającą się tym, że migdały były słodkawe w smaku, ale i zawierały do nawet 42 razy mniej amigdaliny. Skupiwszy hodowlę na doborze odpowiednio płodnych, nietoksycznych krzyżówek udało się stworzyć smaczną i zdrową odmianę, którą wszyscy dziś znamy.

Arbuz

Ok. 5000 lat temu arbuz rozpoczął swoją długą podróż na nasze talerze. Wszystko zaczęło się na malutkim obszarze, gdzieś we wschodniej Afryce, gdzie rosło sobie sześć pierwotnych odmian tego owocu. Przodkowie arbuza mieli ok. 5 centymetrów średnicy, byli wyjątkowo gorzcy w smaku, a żeby dostać się do ich środka trzeba było cierpliwie tłuc w twardą skórkę solidnym młotem. Ponadto miąższu w środku było tyle co kot napłakał. Większość arbuzowego wnętrza stanowiły tłuste nasiona (to one odpowiadały za tę gorzkość). Zjedzenie tego przysmaku groziło solidnym wzdęciem.


Dziś arbuz rośnie sobie w liczbie 1200 różnych odmian w 15 krajach świata i w niczym już nie przypomina swoich plugawych pradziadów. Spotkać można arbuzy okrągłe, owalne, a nawet o kształcie egipskich piramid… Istnieją też okazy całkowicie pozbawione nasion. Niektóre odmiany są nawet sto razy cięższe niż te sprzed 5000 lat – to głównie dlatego, że współczesne owoce składają się w 91% z wody!
O tym jak długo trwało „tworzenie” arbuza przekonać się można patrząc na obraz autorstwa żyjącego w XVII wieku malarza Giovanni Stanchiego.

Marchew

Zanim marchewka stała się jednym z podstawowych składników naszej współczesnej diety, przez wiele stuleci karmiono nią głównie hodowlaną trzodę. Pierwsi przedstawiciele tych warzyw pojawili się w Persji i na niektórych terenach zachodniej Azji.


Jak się już pewnie domyślacie – pierwotne marchewki w niczym nie przypominały dorodnych, pomarańczowych roślin, które wszyscy znamy. Ich korzenie były bardzo wątłe, a kolor… fioletowy. Dopiero gdzieś w XVI wieku rośliną tą zainteresowali się Holendrzy, którzy zaczęli eksperymentować z krzyżowaniem ze sobą okazów cechujących się pigmentowymi mutacjami (czego efektem były np. korzenie w kolorze żółtym lub śnieżnobiałym). W rezultacie powstała pomarańczowa, soczysta i słodka marchew, która szybko podbiła serca Europejczyków.


Ciekawostka – pewne teorie mówią, że Holendrom bardzo zależało na stworzeniu pomarańczowej odmiany. Kolor ten jest narodową barwą ich ojczyzny. W 1544 roku Wilhelm I Orański został księciem Oranii (nazwa wzięta od miasta Orange) – jednej z prowincji Niderlandów. Władca ten jako pierwszy odważył się przeciwstawić hiszpańskiej dominacji i rozpoczął walkę o niepodległość. O tym bohaterze wspomina nawet holenderski hymn, a pierwsza flaga Królestwa Niderlandów zawierała kolor pomarańczowy – na część bohaterskiego księcia Oranii.

Kukurydza

Obecnie kukurydza rośnie prawie na każdym kontynencie, a kukurydziane pola spotkać można w 69 krajach świata. Tymczasem 7000 lat temu roślina ta występowała jedynie w Meksyku i nie była nawet namiastką pysznych kolb, które wszyscy znamy. No, bo cóż powiedzieć o niespełna dwucentymetrowym, twardym jak włoski orzech maleństwie, na którym w najlepszym wypadku można było doliczyć się od 5 do 10 ziaren…? Bieda, panie, bieda.


Z czasem jednak w naturalny sposób osiem istniejących wówczas odmian kukurydzy zaczęło się ze sobą krzyżować i rozprzestrzeniać po Amerykach. Wkrótce roślina ta stała się bardzo ważnym elementem diety rdzennych mieszkańców tamtych ziem.
Europejczycy odkryli kukurydzę w XV wieku dzięki Krzyśkowi Kolumbowi, który to przywlókł ze sobą do Hiszpanii kilka okazów. Niedługo potem farmerzy ze starego lądu kontynuowali proces sztucznej selekcji i krzyżowania ze sobą odmian kukurydzy. W ciągu ostatnich 500 lat mieszkańcy Europy uzyskali dziesiątki nowych rodzajów tej rośliny charakteryzujących się różnymi smakami, kolorami i wielkością.
W ten sposób z ośmiu protoplastów rozwinęło się przeszło 200 osobnych odmian. Większość z nich jest przynajmniej 10-krotnie większa od swojego pierwowzoru!


Jak widać - Madre Ziemia to potężna babeczka, ale czasem warto jednak troszkę jej pomóc...

Źródła: 1,2,3,4,5

Oglądany: 323976x | Komentarzy: 124 | Okejek: 726 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.09

17.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało