Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Niewiarygodne teorie spiskowe dotyczące naszych ulubionych kreskówek

252 553  
484   71  
Niektóre teorie są całkiem prawdopodobne, inne jedynie pobudzają naszą wyobraźnię, a są też takie, których traktować poważnie się nie da. Dziś przedstawimy wam kilka rozkmin dotyczących naszych ulubionych kreskówek. Od razu jednak zaznaczamy – to co przeczytacie poniżej jest skrajnie głupie, a osobom, które te teorie wysnuły należy się medal z kartofla za pomysłowość.

Smerfy to rasiści i antysemici

Pamiętacie rzeczniczkę praw dziecka, Ewę Sowińską, która to swego czasu niemalże rozpętała świętą wojnę przeciw homoseksualnym Teletubisiom? Podejrzewamy, że twórca teorii dotyczącej sympatycznych niebieskich ludzików również musiał wpaść za młodu do kociołka z grzybkami psylocybinowymi, bo kto mógł w ogóle wpaść na pomysł uczynienia ze smerfów rasistowskich piewców antysemityzmu?

Skąd ta teoria? Ano jest kilka poszlak. Przede wszystkim – Gargamel, chytre żydzisko z garbatym nosem, co to szlaja się ze swoim wyleniałym kocurem Azraelem (tak sierściuch wabi się w oryginale). Według żydowskiej mitologii Azrael był ucieleśnieniem wszelkiego zła.
Ach, no i nie zapominajmy o smerfowych czapkach: te, według pomysłodawców tej teorii, mają nawiązywać do charakterystycznych nakryć głowy członków Ku Klux Klanu – amerykańskiej zbrodniczej organizacji głoszącej wyższość białej rasy.


A tak wygląda smerfowe pozdrowienie:


Kaczor Donald cierpi na stres pourazowy

Na zespół stresu pourazowego (PTSD) cierpią najczęściej osoby, które przeżyły piekło wojny. Z tym lękowym zaburzeniem zmagają się niektórzy żołnierze. Jednym z nich jest… Kaczor Donald. I jak babcię najdroższą kocham – tę teorię łykam niczym babciną pomidorówkę.
Otóż bohater dzieł Disneya w czasie II wojny światowej służył w amerykańskiej armii jako spadochroniarz. Historia ta została przedstawiona w jednej z propagandowych kreskówek produkowanych przez tę wytwórnię w latach 40.


Waleczny kaczor nabawił się silnych traum, które objawiają się takimi rzeczami jak nadpobudliwość, ataki niekontrolowanego gniewu, trudności w reagowaniu na bodźce społeczne, a nawet bezsenność, agresja oraz pojawiające się w kilku bajkach tzw. „flashbacki” - czyli wspomnienia przywołujące na nowo traumatyczne wydarzenia z czasów wojny. Wszystkie te cechy są typowe dla osób, które cierpią na PTSD w następstwie wojennych przeżyć.


Tom i Jerry, czyli Brytyjczycy i Niemcy

Skoro już jesteśmy przy takich klimatach, to jeszcze przytoczymy inną intrygującą teorię, wysnutą zapewne gdzieś w oparach wyjątkowo mocnej marihuany. Tom i Jerry, czyli historia agresywnego, bezlitosnego kota usiłującego rozszarpać niewinną, miłującą pokój mysz – jak się okazuje również i tu ktoś doszukał się wojennych analogii.


Tommies – tak o sobie mówili Brytyjczycy walczący na frontach I wojny światowej. To zasługa… formularza zgłoszeniowego, który przyszli żołnierze musieli wypełnić. We wszystkich punktach poborowych wisiał sobie przykładowy wypełniony dokument, podpisany przez niejakiego „Tommy'ego Aitkinsa”.


A co z Jerrym? Pewnie już się domyślacie, że takim pseudonimem zwano Niemców. Najbardziej prawdopodobny rodowód tego przezwiska dotyczy charakterystycznych hełmów noszonych przez niemieckich żołnierzy. Brytyjczycy szydzili sobie ze swoich wrogów, mówiąc, że ci paradują w nocnikach na głowach. „Jerries” pochodzi od słowa „jerry” - slangowego określenia nocnika właśnie.


Charlie Brown umiera na raka

Już widzimy wasze zdegustowane miny. Tak – macie rację, to jest już nawet nie tylko głupie, ale i zwyczajnie niesmaczne Skoro są jednak tacy, którzy święcie wierzą w to, że Ziemia opanowana została przez illuminackie jaszczuroludy, to pewnie i ta hipoteza ma swoich zwolenników.
Otóż zgodnie z tą teorią Charlie, bohater „Fistaszków”, jest łysy dlatego, że regularnie poddaje się go chemioterapii. Walczący z rakiem chłopczyk chowa się w świecie fantazji, bo jego życie jest jednym wielkim pasmem smutków i niepowodzeń.
Na babciną pomidorówkę! Przy tych wymysłach nawet powszechne rozważania na temat orientacji seksualnej Bolka i Lolka brzmią całkiem niewinnie.


Każdy z bohaterów „Spongeboba” reprezentuje inny narkotyk

Podczas gdy Reksio stroni od używek, to już ferajna żyjąca na oceanicznym dnie jest wręcz upersonifikowaniem wszelkiej maści dragów. Tak w każdym razie twierdzą pomysłowi tropiciele spisków, którzy wzięli pod lupę „Spongeboba Kanciastoportego”. Zobaczmy zatem co to za narkotyki reprezentują bohaterowie kreskówki.
Ciągłe huśtawki nastroju Spongeboba to rezultat uzależnienia od metamfetaminy.


Patrick to oczywiście jarający trawkę lekkoduch. Zawsze gada straszliwe głupoty i ciągle ma gastrofazę.


Często irytujący się Skalmar Obłynos jest typowym heroinistą, a Pan Krab uzależnił się od kokainy.
Z jednej strony taka teoria trąci absurdem, z drugiej zaś… nie zapominajmy, że mówimy o kreskówce, w której morska fauna posila się hamburgerami, skorupiaki mają krwiożercze orki za córki, a ślimaki miauczą niczym koty. Podejrzewamy, że to nie bohaterowie bajki są na ciągłym rauszu, ale jej twórcy regularnie dodają sobie kwasu do owsianki.

Wydarzenia z „Flintstonów” i „Jetsonów” rozgrywają się w tym samym czasie

Zastanawialiście się kiedyś czemu akcja „Jetsonów” ma miejsce w podniebnej metropolii? Odpowiedź jest prosta – w wyniku wielkiej katastrofy nuklearnej ludzie musieli opuścić ląd. Z czasem jednak promieniowanie było na tyle małe, że pierwsi osadnicy wrócili na Ziemię i założyli miasto zwane Bedrock.


I tak też podczas gdy jedni ludzie wolą mieszkać w nowoczesnych, podniebnych apartamentach, inni wzorem Amiszów pragną wrócić do korzeni. Możliwe jest to dzięki rozwojowi genetycznej technologii. Udało się przywrócić dawno wymarłe gatunki zwierząt, które szybko zostały przez nowych mieszkańców Ziemi udomowione. To dlatego ludzie żyją u boku dinozaurów, które jak wiadomo wymarły miliony lat przed tym, jak na naszej planecie pojawili się pierwsi człekokształtni.
Mieszkańcy Bedrock starają się wprowadzić dawny porządek i kultywować tradycje sprzed nuklearnej apokalipsy. Zbudowali sobie samochody, obsługiwany przez udomowione zwierzaki sprzęt AGD, a pod koniec każdego roku wspólnie celebrują święta Bożego Narodzenia.


Samuraj Jack i profesor znany z „Atomówek” to ta sama osoba

Tu nie trzeba słów. Zobaczcie te oto kadry z obu bajek. Akcja „Samuraja Jacka” ma miejsce w post-apokaliptycznym Townsville!



Ponadto zwróćcie uwagę na zadziwiające podobieństwo bohaterskiego samuraja do profesora, który swego czasu stworzył „Atomówki”!


Źródła: 1, 2, 3
15

Oglądany: 252553x | Komentarzy: 71 | Okejek: 484 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

04.12

03.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało