Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

5 trucizn o bardzo długiej tradycji

193 000  
563   73  
Trucizny zawsze były świetnym sposobem na rozwiązywanie międzyludzkich konfliktów. Ktoś zaszedł ci za skórę? Kap, kap, kap – kilka kropelek cieczy z fiolki udekorowanej trupią główką i już rozgrzewająca pomidorówka zamienia się w ostatni posiłek znienawidzonego delikwenta…

Od zarania dziejów stosowano różne rodzaje trucizn, a każda rynkowa nowość szybko znajdywała swoich amatorów.

Cykuta

Ten wynalazek należy do najstarszych stosowanych przez człowieka trucizn. To mieszanka kilku roślin, których alkaloidy porażają układ oddechowy. Jednym ze składników cykuty był np. szalej jadowity, który zawiera cykutoksynę. Przyjęcie nawet małej ilości tego cholerstwa powoduje silne zatrucie.


Cykuta znana jest głównie z tego, że dzięki niej grecki filozof Sokrates odszedł do krainy wiecznych rozważań. Jeśli wierzyć opisom, jego śmierć była bardzo, nazwijmy to – romantyczna. Myśliciel powoli tracił czucie w kończynach, a następnie spokojnie wyzionął ducha mając u swego boku najbliższych przyjaciół. My jednak opisom nie wierzymy, bo dzięki nauce doskonale wiemy jak cykuta działała. Faktycznie – objawami jej wypicia jest stopniowe porażenie mięśni.


Najgorsze jednak w tym cholerstwie jest to, że człowiek do samego końca pozostaje świadomy. Kiedy większość ciała jest już w stanie paraliżu, trucizna zabiera się za układ oddechowy. W efekcie, po długich mękach, nieszczęśnik dusi się na amen, błagając w duszy, aby ten koszmar wreszcie się skończył...

Tojad mocny

A to kolejna roślinka, która od czasów starożytności chętnie stosowana była przez trucicieli. W odpowiednich ilościach trucizna na jej bazie powoduje silne dreszcze, wymioty i ostrą biegunkę, natomiast w ilościach jeszcze odpowiedniejszych – paraliż mięśni, arytmię serca i zgon.


Według greckiej mitologii trucizna ta powstała ze śliny Cerbera – psa czatującego u bram Hadesu. Uważa się, że to właśnie za pomocą tojadu podanego z grzybami Agrypina pozbyła się swego męża – cesarza Klaudiusza. W średniowieczu zaś sokiem z tej rośliny rycerze namaszczali swoje miecze i groty strzał, natomiast w okresie renesansu tojad był na pierwszym miejscu list trucicielskich przebojów…


Warto zauważyć, że ten sukinsyn (zwany także „mordownikiem”) rośnie też na naszych ziemiach – głównie w Sudetach i Karpatach. Produkowana przez niego akonityna nie tylko uważana jest za jedną z najsilniejszych trucizn roślinnych, ale i jest bardzo łatwo wchłaniana przez skórę. Lepiej więc unikać kontaktu z tojadem.

Belladonna

Jak pewnie niejeden z szanownych Bojowników wie, Belladonna to taka aktorka kina świńskiego, która na dobre spopularyzowała podwójną penetrację analną. Jednak tego tematu zgłębiać nie będziemy, albowiem jako bogobojni obrońcy moralności brzydzimy się propagowaniem pornografii, tfu!
Belladonna to też roślina, której łacińska nazwa („piękna pani”) sugeruje, że chętnie sięgały po nią kobiety. Na jej bazie produkowano np. krople do oczu, dzięki którym damy miały uwodzicielskie, lekko rozmarzone spojrzenie. To głównie dlatego, że belladonna paraliżuje mięśnie, czego efektem były rozszerzone źrenice.


Wystarczy zjeść ok. 10 owoców pokrzyku wilczej jagody (pod taką nazwą znamy tę roślinę w Polsce), aby śmiertelnie się zatruć. Na tamten świat można też trafić po spożyciu jednego dorodnego liścia. W mniejszych dawkach roślina działa mocno psychoaktywnie, za co szczególnie chwaliły ją sobie czarownice. Jak można się domyślić, trujące właściwości belladonny sprawiły, że sok z niej stosowany był na dość szeroką skalę przez wszelkiej maści skrytobójców.

Strychnina

Zanim ten specyfik dotarł do Europy, od wieków korzystali z niego Chińczycy. Trucizna ta znana też była w Indiach, gdzie pozyskiwano ją z nasion drzewa o intrygującej nazwie - kulczyba wronie oko. Do nas strychnina dotarła dopiero w XVIII wieku i od razu znalazła swoje zastosowanie w dużych miastach, gdzie używano jej do tępienia szczurów. Parę dekad później trucizna ta „weszła na salony”, robiąc zawrotną karierę wśród wiktoriańskich zbirów. Z jej dobrodziejstw skorzystał na przykład Thomas Neil Cream – gość, który zabił więcej prostytutek niż sam Kuba Rozpruwacz.


Śmierć w wyniku zatrucia strychniną jest wyjątkowo paskudna – najpierw następuje atak niekontrolowanych skurczów mięśni, na ustach pojawia się piana, ofiara niemalże topi się we własnych wymiocinach, do tego dochodzą drgawki… Ostatecznie człowiek umiera w wyniku uduszenia – mięśnie szyi są tak bardzo napięte, że uniemożliwiają oddychanie.


Arszenik

Arszenik, a może bardziej fachowo – tritlenek diarsenu, zwany jest też królem trucizn. Jego właściwości znane już są od czasów starożytności, aczkolwiek zawrotną karierę zrobił dopiero w średniowieczu. Korzystali z niego płatni zabójcy. Wielką zaletą tej trucizny był fakt, że czasem trudno było odróżnić śmierć w wyniku zatrucia arszenikiem od zgonu na cholerę – bardzo wówczas „modną” chorobę. W małych ilościach arszenik przyczynia się do rozwoju cukrzycy, chorób serca i nowotworów, w większych powoduje krwotoki układu trawiennego, śpiączkę, konwulsje i bolesną śmierć.


Kariera króla trucizn znacznie rozwinęła się w czasie odrodzenia. Z jednej strony śmiertelnie truli się nim arystokraci uwikłani w dworskie porachunki, a z drugiej zaś arszenikiem lekko podtruwały się modne damy. Musicie bowiem wiedzieć, że jednym z efektów działania tej substancji jest zawężanie się naczyń krwionośnych. A blade lica były wówczas szalenie modne. Co interesujące, całkiem odwrotny efekt średniowieczne arystokratki otrzymywały stosując opisaną powyżej belladonnę. Piękne panie musiały być jednak bardzo ostrożne – zaledwie kilka kropel arszeniku powalić mogło dorosłego mężczyznę! I tak też właśnie powalał przez parę ładnych stuleci.


Trucizna ta była tak bardzo popularna, że w 1836 roku brytyjski chemik James Marsh przysłużył się ludzkości i opracował specjalny test wykrywający obecność tej bezsmakowej i bezwonnej substancji np. w piciu czy w posiłku.

Źródła: 1, 2, 3
2

Oglądany: 193000x | Komentarzy: 73 | Okejek: 563 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało