Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Krótka relacja z XV zlotu fanów Joe Monster.org na Zalewem Zegrzyńskim

77 146  
392   129  
To zdjęcie zostało zrobione 13 czerwca 2015 roku podczas finału XV zlotu Joe Monstera na którym bawiliśmy się w bojowniczym zacnym gronie. Ale zanim do tego momentu dotarliśmy...

PIĄTEK - 12 czerwca

Po tygodniach przygotowań pozostaje jedno najważniejsze zadanie, nie zapomnieć niczego ważnego, zmieścić się z tym wszystkim w samochodzie i dojechać na czas. Prawie 400 km znad morza do ośrodka WDW Rynia w Białobrzegach nad Zalewem Zegrzyńskim.



Udało się. Na miejscu już czekała ekipa z pomorskiego.



Także nieformalny jej lider Strzelec:



Wcześniej przyjechał też na palecie wyjątkowy gość specjalny - Monster - którego los był już przypieczętowany, ale najpierw należało go złożyć (co nam się udało, bo złożyliśmy go PRZED rozpoczęciem zlotu):



Żeby nie dokazywał, to od razu go przywiązaliśmy do drzewa.

Monstera zrobił zaprzyjaźniony snycerz Szczepan spod Krosna, który stworzył nam kiedyś taką tabliczkę. Przed zlotem dostał kolejne zamówienie i ruszył do dzieła. Gotowego Monstera wysłał zwykłą paletą tuż przed zlotem. Napięcie rosło, bo pierwszego dnia kurier nie dotarł do jego mieściny, ale ostatecznie K-Ex dał radę.

Na miejscu można już było zrobić sobie z nim focie.



Potem nastąpiło rozpoczęcie i po słowie wstępu zaczęły się tradycyjne konkursy dla młodych. Na zdjęciu ten z przedmuchiwaniem w rurce robali. (Wybaczcie ginekomastię, którą epatuję, ale kolejki o dr Szczyta są zbyt długie).



W tym roku dziewice obrodziły i było nad kim się "popastwić". Dla ułatwienia zadania otrzymały odpowiednie kamizelki odblaskowe.



Oczywiście zgodnie z tematem wieczoru zapoznawczego były nalewki - ilość ich ofiar jak zawsze była znacząca, ale nie wymieniajmy nieszczęśników. Kto wie, ten wie.



Zloty przyciągają osoby w różnym wieku i z różnych warstw społecznych:



Imprezka powitalna trwała do północy lub w kilku przypadkach nawet do 7 rano.

Niejaki Joe wracając o 3 nad ranem do domu pomylił pokoje. Ten sam tylko w innym pawilonie... drzwi zogdnie z ustaleniami były otwarte, wszedł do środka, spojrzał na rozkład łóżek, zgadzał się, żona się zgadzała, blondyna, choć zmieniła nieco włosy na kręcone (kto kobiecie zabroni?), więc zmierzając do jej wyrka ściągnął buty i kiedy zabierał się za opuszczenie spodnie usłyszał lodowate:
- Nie pomyliłeś kolego pokoi?
- A to przepraszam - w tył zwrot, spodnie w górę, buty w rękę - dobranoc wszystkim.

SOBOTA - 13 czerwca

Dzień zaczął się od prezentu... mili ludzie z Grupy Żywiec odpowiedzieli na nasz mail w którym wyraziliśmy nasze uwielbienie dla EB i pozytywnie zareagowali zasilenie imprezki parom skrzynkami tego trunku. I z rana, nagle, wjechała Calibra, nie śmiejcie się, bo to wyjątkowa Calibra, a w niej... 7 skrzynek zacnego trunku jakim jest znów dostępne piwo EB. Dziękujemy!




Niejeden odsypiał jeszcze wieczorek zapoznawczy w zaciszu pokoju, wielu ciągnęło na resztkach sił, ale zacna grupa stanęła w szranki nowego zadania zlotowego

I Biegu Monsterów

Dodajmy - najbardziej profesjonalnie przygotowanego biegu w historii JM, z regulaminem, numerami startowymi, napitkami na mecie, medalami oraz dyrektorem zawodów Strzelcem. W biegu wygrywał każdy i każdy dostawał medal nie dlatego, że jest niepełnosprawny fizycznie czy duchowo, tylko dlatego, że miał siłę sprawdzić się w tak niesprzyjających warunkach.
Nie dość, że mniejszy lub większy kac, ale też temperatura sięgała tamtego pamiętnego przedpołudnia prawie 30 stopni!



Po 11.00 odbył się bieg lajtowy (mapa), czyli ok. 1 km wokół budynków ośrodka.

Zawodnicy wystąpili w przebraniach i po potwierdzeniu pełnej gotowości ruszyli

https://www.youtube.com/watch?v=eqqygFpUMtQ

Dodajmy, że startował człowiek, który zawstydził wszystkich, którzy nie biegli (mimo, że dobiegł ostatni) - Maciej_Cheeroki kilka dni wcześniej wyszedł ze szpitala... a tę trasę sobie przetruchtał. Można? Można. Gratulacje za ambicje.

O 11.30 do startu stanęli hardkorowcy (mapa). Zwróćcie uwagę na ich harde miny, to nie są mięczaki którym odważyłbyś się obrazić żonę, matkę lub dziecko... Trasa razem 4 km. Tak startowali:

https://www.youtube.com/watch?v=7_z2z7s7HNc

A tak skończyli:

https://www.youtube.com/watch?v=bJqWcpmc0Zw

Ostatni zawodnik na mecie, Spavachibal, dwa lata temu, jak pamiętają weterani zlotów, był najcięższym człowiekiem jakiego znaliśmy, teraz wystartował na długim dystansie i go pokonał!

Po wręczeniu medali nastąpiło pamiątkowe zdjęcie z naszymi twardzielami.



Godzinę później wujek Joe skorzystał z uprzejmości zaprzyjaźnionego księdza i znienacka odnowił śluby małżeńskie. Z żoną obecną oczywiście. Cytując plażowicza:
- Patrz pan tylko, nie dość że mieli swoje piwo, to jeszcze księdza sobie przynieśli na plażę:



Od południa zaczęła zabierać wszystkich chętnych motorówka Unijny Wiatr, która pozwoliła wszystkim poczuć się przez chwilę jak Wilk z Wall Street na wakacjach.



Szczególnie kiedy dzięki swoim 220 KM mocy przekraczała w przechyle 60 km/h.

https://www.youtube.com/watch?v=5OJm6AulDRs

Po obiedzie, wujek Joe zabrał chętnych nysą Pewex na zakupy do pobliskiego sklepu spożywczego po prowiant i płyny.



Przy okazji zakupów można było zaliczyć lokalną mordownię o uroczej nazwie "Przystanek Alaska".



(Na zdjęciach tego nie ma, ale Joe uratował sześciu podróżującym w nyskowej pace życie, albowiem przy słabej wentylacji, nawet te 3 km drogi zapewniły im w upalnym środku czerwca srogą saunę, ich pierwszy haust powietrza po opuszczeniu nysa był prawie taki jak ten po narodzeniu)

Tymaczasem w drugiej strefie ośrodka rozbili się nasi ulubieni łucznicy z Bitwy Łuczników.



Były mecze capture the flag i inne zawody drużynowe, było też strzelanie do celu oraz konkurs nalewkowy (z którego zdjęć nie możemy opublikować:-) ).
Nagato jednak nie dawał szans konkurencji:



Jak tylko łucznicy się zwinęli zainstalował się swoim helikopterem Adam Delingos, wielokrotny mistrz Polski w akrobacyjnym lataniu helikopterami RC.



I choć wielu mówiło "e widziałem takich magików w necie, nic takiego", to kiedy zobaczyli co wyprawia chłopak na małym jednak boisku swoją 1,5 metrową maszyną to wszyscy byli w głębokim szoku.



https://www.youtube.com/watch?v=muxTBn2ZLw8
https://www.youtube.com/watch?v=VeamZs6JHmw

Adma możecie łapać przez stronę www lub FB.

Przed koncertem trzeba było jeszcze przetransportować monstera na plac koncertowy. Udało się z pomocą ośrodkowego wielfunkcyjnego melexa (sami przyznajcie - genialny polski wynalazek)

https://www.youtube.com/watch?v=HzpyZwvyock

Z wielkim, motocyklowym wykopem w rytmie Born To Be Wild zaczął się pierwszy w historii zlotów plenerowy koncert. Wystąpił rockowo-bluesowy zespół Galhan z Katowic. Zajebiście grali.

https://www.youtube.com/watch?v=-TKxKcbNVas




Przyjechali kolejni goście, m.in. Wardęga, Cyber Marian i Andre Agassi



Jeden z gości szybko zszedł na psy, ale też przywdział barwy klubowe:



Koncert trwał w najlepsze.



Kiedy kapela skończyła po 23, zrobiliśmy szybko zdjęcie zlotowe (wybaczcie nam, bojownicy zasiedlający górny rządek, ale siła wyższa nie pozwoliła was objąć)



Zaraz po zdjęciu, tłum spontanicznie obalił Monstera, wziął na ramiona i ruszył z pieśnią na plażę. Zaczęliśmy od drugiego podejścia do zdjęcia zlotowego:



...a potem do rozpalenia ognia. Szło topornie, dopóki tancerki nie podratowały nas podpałką i nie minęła minuta, a Monster już płonął.

https://www.youtube.com/watch?v=mKcMyK0DwFE

Kiedy zapłonął Monster ogniste tancerki zaczęły swój show. Oj, jak było gorąco - jakieś 1080 stopni!
(Jeśli chcesz zobaczyć ich pokaz włącz filmik powyżej)



Ciężko było się zdecydować co oglądać, czy dziewczyny, czy płonącego Monstera





Myślicie, że to był koniec?!

Nic z tych rzeczy - przyszedł jeszcze Adam, odpalił swój helikopter w wersji nocnej i znów się zaczęło... Wyobraźcie sobie takie szumiące ufo, które buja się w lewo i prawo nad plażą w rytmie spokojnego Vangelisa, by nagle w rytm muzyki z Mortal Kombat zacząć strzelać z kolejnych fajerwerków... albo lepiej zobaczcie.

https://www.youtube.com/watch?v=THt_fO4MCbY

NIEDZIELA - 14 czerwca

W niedzielę jeszcze tylko ostatnie testy alkomatem z firmy ALKOHIT.pl #darylosu. Nie było łatwo, instrukcja miała aż 4 podpunkty.



...jednak udało się i rozjechaliśmy się po domach.

A co za rok? Znów wspaniałe wrażenia.... i kolejny płonący Monster, tym razem dwa razy większy niż w tym roku.

Dzięki wszystkim za przybycie, wybaczcie za ewentualne pominięcie w relacji i trzymajcie się! Do następnego!
40

Oglądany: 77146x | Komentarzy: 129 | Okejek: 392 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.01

26.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało