Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak działają seryjne morderczynie?

94 214  
177   63  
Psychopatyczni mordercy – ile razy już słyszeliśmy historie o ich brutalności, sprycie i do cna spapranej psychice? Mimo że każdy z tych zwyrodnialców ma inne modus operandi, to psychologowie potrafią z łatwością wskazać wiele wspólnych cech każdego z takich zabójców.

Okazuje się tymczasem, że kobiety, które lubią sobie od czasu do czasu kogoś zamordować, działają zupełnie inaczej niż większość męskich psychopatów.

Najczęściej są dość brzydkie

Badacze z uniwersytetu w Pensylwanii przyjrzeli się opisom pań, które dokonywały licznych zabójstw. Okazuje się, że większość zeznających osób przedstawiało je jako kobiety o urodzie w najlepszym wypadku – przeciętnej. Nieco zaniedbane, niepowalające swoją prezencją, pozbawione seksapilu niewiasty nie rzucają się w oczy i, co dla nich szczególnie ważne, nie wzbudzają absolutnie żadnych podejrzeń.


„Czarna wdowa” - to określenie, które często pojawia się przy okazji opisów takich piekielnych pań. Podobnie jak pewien niepozorny pająk, którego jad potrafi powalić niejednego chojraka, tak i najbardziej bezwzględne zabójczynie mogą wyglądać zupełnie niewinne. To właśnie takim normalnym „kurom domowym” najczęściej wpadają do głów pomysły zamordowania własnych mężów.

Zabójcze pielęgniarki z pavulonem? - to wcale nie stereotyp

Jeśli wierzyć filmowym stereotypom, pielęgniarki to zimne zabójczynie lub seksowne kociaki, które w przerwach pomiędzy smarowaniem odleżyn umierającym pacjentom gwałcą tych, co to mają w sobie jeszcze nieco wigoru. O ile nie jesteśmy w stanie potwierdzić, czy młode pracownice służby zdrowia faktycznie lubią w tyłek, to już możemy śmiało rzec, że zabójczynie najczęściej pracują w typowo „kobiecych” zawodach. Wśród pań, które parały się morderstwami było sporo pielęgniarek, ale także i… nauczycielek (pamiętacie tę zołzę od matmy? - możecie być pewni, że z jej piwnicy brzydko pachniało starym trupem).


Dobry przykład pielęgniarki z piekła rodem – „Jolly Jane” Toppan. Babeczka otruła w 1901 roku cały tuzin ofiar, zanim trafiła w ręce policji. Podobno miała rzec: „Moją ambicją jest zabicie większej ilości bezbronnych ofiar niż ktokolwiek wcześniej.”

Kobiety tak łatwo nie złapiesz

Nie wiemy, czy to zasługa sprytu, czy też może szczęścia, ale przeciętna morderczyni ma znacznie większe szanse na wymiganie się stróżom prawa niż typowy męski psychopata. Zabójcze samice mogą bezkarnie dawać upust swym morderczym zapędom średnio dwukrotnie dłużej niż faceci o podobnych zainteresowaniach.


Dużo wskazuje na to, że…

Panie są po prostu ostrożniejsze

Nie da się ukryć, że mężczyźni są bardziej impulsywni. Dotyczy to też morderców – podczas gdy facet nie myśląc zbyt długo zmiażdży ofierze czaszkę za pomocą pierwszego lepszego przedmiotu o odpowiedniej do tego celu wadze, to już kobieta swoją zbrodnię planuje na zimno, i to z dużym wyprzedzeniem.


A z ich ofiarami łączy je emocjonalna więź

To kolejna duża różnica pomiędzy zabójczymi paniami a ich męskimi odpowiednikami. Mężczyźni wybierają zazwyczaj swe ofiary losowo, a już rzadko kiedy decydują się na uśmiercenie kogoś szczególnie bliskiego (z wyjątkiem takich przyjemniaczków jak Ed Gein, który to bez większego żalu trzepał gruchę nad gnijącymi zwłokami własnej matki).
Panie najczęściej uśmiercają kogoś, kogo bardzo dobrze znają. Większość kobiet odsiadujących wyroki za zabójstwo ma na swoim sumieniu męża, kochanka, własne dziecko lub osobę, którą się opiekowały.


Raczej delikatnie niż brutalnie

Jeśli już przyjdzie nam stanąć na drodze wyrachowanej zabójczyni, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że żywot zakończymy w sposób mniej brutalny, niż gdybyśmy wpadli w oko typowego, męskiego zwyrola. Mężczyźni bowiem skłaniają się bardziej do bezpośredniej konfrontacji z ofiarą. Zazwyczaj kończy się to kulką w czole, roztrzaskanym łbem za pomocą poręcznego toporka czy też uduszeniem.
Tymczasem panie skłaniają się do bardziej humanitarnych i zdecydowanie mniej „brudnych” rozwiązań. Szacuje się, że ok. 80% zabójczyń korzystało z pomocy trucizny podanej jakiemuś nieszczęśnikowi w napoju lub posiłku. Już ponoć sam Sherlock Holmes twierdził, że trucizna jest „bronią kobiet”.


Kobiety najczęściej zabijają dla… pieniędzy

Najczęstsze motywy, dla których faceci odkrywają w sobie talent do mordowania to potrzeba brutalnego manifestowania dominacji oraz chęć wyładowania seksualnych frustracji. Tacy psychole jak Ed Gein, John Wayne Gacy czy Ted Bundy oprócz bycia zwyrodniałymi zabójcami, gwałcili swe mniej lub bardziej żywe ofiary. Dla męskiego seryjnego mordercy zabijanie jest tylko jednym z aspektów popsutego dekielka. Inaczej sprawa wygląda u kobiet. Większość (aż 75%!) z morderczyń dopuszcza się zbrodni głównie dla korzyści materialnych. Jak już było wspomniane – panie dobrze kalkulują swoje posunięcia, dlatego też bardzo często chodzi tu o upozorowanie naturalnego zgonu, aby następnie w jakiś sposób czerpać korzyści z tej „tragedii”.

 
Wbrew temu, co może się jednak wydawać, kobiety bardzo rzadko dopuszczają się zbrodni z zemsty. Jedynie 13% zabójczyń decyduje się na takie posunięcie. Tym niemniej jeśli któryś z was, drodzy Bojownicy, ma pewne podejrzenia co do swej piękniejszej połówki, sugerujemy nie dawać jej pretekstów do sięgnięcia po truciznę.


Źródła: 1, 2, 3, 4
7

Oglądany: 94214x | Komentarzy: 63 | Okejek: 177 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.10

21.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało