Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Skoda 1000/1100 MBX - ślicznotka zza żelaznej kurtyny

43 188  
191   29  
21 marca 1964 roku - tego dnia w Czechosłowacji rusza produkcja Skody 1000 MB. Był to czterodrzwiowy sedan o całkiem zgrabnej jak na owe czasy sylwetce. A na bazie tegoż sedana powstał MBX - czyli bohater dzisiejszej opowieści.

Kliknij i zobacz więcej!
Skoda to bardzo ciekawa marka. Jej historia sięga roku 1895, kiedy to panowie Vaclav Laurin i Vaclav Klement postanowili założyć spółkę Laurin & Klement. Najpierw był to niewielki warsztat, a od roku 1898 zaczęli produkować motocykle. W roku 1905 wyprodukowali pierwszy samochód. Do Polski po II wojnie światowej Skody zaczęto oficjalnie sprowadzać od roku 1948, a był to model 1101 Tudor. Dość ciekawa historia wiąże się z następcą modelu 1101 - modelem 1102 Tudor wyprodukowanym w roku 1949. W zasadzie był to zmodernizowany 1101 i oba modele wytwarzano jednocześnie. Do Polski sprowadzono 8376 egzemplarzy. Jednak szczęśliwy nabywca nie mógł odjechać własnym samochodem z salonu. Dlaczego? Musiał najpierw zaopatrzyć się w koła, jako że owe Skody sprzedawano bez kół. Cóż, Czechosłowacy słynęli z poczucia humoru. A tak naprawdę chodziło o cła i podatki - na części były niższe niż na całe samochody. I tak - nawet pomiędzy krajami demokracji ludowej obowiązywały cła. Pod koniec lat 50. zaczęto rozbudowywać zakłady w Mlada Boleslav. Rozbudowa trochę się przeciągnęła i dopiero w roku 1964 w nowych halach zaczęto produkować nowe auto, które miało być wyznacznikiem nowej jakości. Był nim model Skoda 1000 MB (MB to skrót od Mlada Boleslav). Czy rzeczywiście samochód wnosił nową jakość? Nie wnosił. Był upierdliwy do tego stopnia, że złośliwi określali go jako Skoda tysiąc małych błędów. Silniki gasły na wolnych obrotach i potrafiły się przegrzać, a kierownica była za cienka nawet jak  na standardy lat 60. Jednak samochód z założenia był nowoczesny - miał samonośne nadwozie i jako pierwsza Skoda miał silnik umieszczony z tyłu, napędzający koła tylne.

Kliknij i zobacz więcej!
 
Niestety - tylny napęd nie był tak dopracowany jak w Porsche - więc Skoda potrafiła nieźle zaskoczyć kierowcę na śliskich drogach. Samochód stawał się nieobliczalny. Na szczęście zapędy kierowców dość skutecznie ograniczały osiągi silnika, ale o tym za chwilę. Inżynierowie Skody niewiele sobie z tego robili, a ponieważ samochód wyglądał w miarę nowocześnie, postanowili zrobić coś ekstra. Mianowicie pozbawili samochód tylnych drzwi oraz słupka środkowego i stworzyli perełkę - model 1000 MBX. Przez wielu uważany za najpiękniejszy samochód zza żelaznej kurtyny. Niestety jest też niezmiernie rzadki. Powstało zaledwie 2517 sztuk MBX, a nabywców odstraszała cena tego samochodu.

Kliknij i zobacz więcej!

No, ale załóżmy, że stałeś się posiadaczem tego samochodu. Pierwsze co powinieneś zrobić, to przeczytać instrukcję obsługi. Bowiem prędzej czy później skończy Ci się paliwo w baku i będziesz musiał poszukać jego wlewu. Tu krążyła anegdotka o nowych właścicielach 1000 MB i 1000 MBX, jak z przerażeniem studiowali instrukcję na stacji paliw, poszukując wlewu paliwa. A gdzie on był? No cóż, humor projektantów nie opuszczał i ukryli wlew pod prawym znaczkiem na błotniku. Sprytne zagranie stylistyczne.

Kliknij i zobacz więcej!

Jednak to, co wyróżniało ten model, to brak słupka B. Po zamknięciu okien przednich i tylnych samochód wyglądał obłędnie. Naprawdę mógł się podobać, zwłaszcza że w tamtych czasach takie rozwiązanie było modne na zachodzie (głównie w USA), a za żelazną kurtyną było nie do pomyślenia. A jednak. Skodzie udało się zrobić coś niebywale świeżego i ładnego. No i te kratki wlotowe świeżego powietrza są po prostu szałowe! A jeszcze lusterko wsteczne na przednim błotniku...

Kliknij i zobacz więcej!

W środku schludnie i wręcz ascetycznie. Zegary ograniczały się do prędkościomierza i paru kontrolek. Kierownica, jak pisałem, była krytykowana. Jednak z tym kierowcy sobie poradzili, owijając ją w różnego rodzaju pokrowce. Siedzenia wykonane ze skaju. Jedyne, czego nie brakowało to korbki. W przednich drzwiach korba do otwierania okien oraz korby do uchylania lufcików i do otwarcia drzwi. Podobny zestaw z tyłu, z tym że tu ze względów oczywistych zabrakło korby do otwierania drzwi. Jednak korbka do uchylania lufcików zahaczała o luksusy rodem ze zgniłego zachodu, bowiem wedle socjalistycznych idei lufcik można było uchylić po jego odblokowaniu - ręcznie. A nie jakimiś tam korbkami. Niemniej jak widać ta Skoda nawet w środku pomimo prostoty była zwyczajnie ładna.

Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!


Kliknij i zobacz więcej!

A jak samochód się prowadził? No i tu dochodzimy do sedna. Bo na suchym prowadził się po japońsku - czyli jakotako. Natomiast na mokrym i śliskim... To była katastrofa. Silnik umieszczony za tylną osią odciążał przód. Więc samochód niezbyt słuchał się kierowcy. Sytuację poprawiał zatankowany do pełna bak, ale umówmy się - kto w tamtych latach tankował do pełna. Złodzieje, w przeciwieństwie do kierowców, wiedzieli gdzie jest wlew paliwa i tankowanie do pełna celem poprawy stabilności pojazdu wiązało się z tym, że na następny dzień znów się miało byle jaką sterowność jadąc z pustym bakiem. Jednak kierowcy i na to znaleźli sposób. Nie tankowali do pełna, za to w bagażniku wozili kilka cegieł, które dociążały przód.

Kliknij i zobacz więcej!

Przejdźmy do samego silnika. Jak wspomniałem na początku nie był zbyt silnym punktem tego samochodu. Silnik bardzo mocno się nagrzewał. Przez to wydłużały się laski popychaczy. Przez to zawory nie domykały się i silnik zwyczajnie gasł. Zaraz znawcy powiedzą - może zwiększyć luz zaworowy? Nie - bo wtedy na zimnym silniku zawory nie otwierały się jak powinny i silnik się nie uruchamiał. A jak się uruchomił, to zawory dzwoniły jak szalone. Ratunek był jeden - zatrzymać się i poczekać, aż silnik wystygnie. Silnik miał pojemność 998 cm3, był chłodzony cieczą i rozwijał zabójczą moc 52 KM (podniesioną ze standardowych 42 KM, bo przecież MBX to autko o sportowych aspiracjach). Przyspieszenie 0-80 zajmowało mu szalone 14 sekund, a prędkość maksymalna to 130 km/h. O przyspieszeniu do 100 km/h źródła milczą, ale można śmiało założyć, że trwało to co najmniej 20 sekund. Po wyprodukowaniu 1403 Skód 1000 MBX Skoda w roku 1968 postanowiła unowocześnić samochód (chodzi o Skodę 1000 MB, która była produkcyjnym hitem - MBX załapał się przy okazji na unowocześnianie)  i dodać mu trochę wigoru. Pojemność silnika zwiększono do 1107 cm3, mocy nie przybyło, pozostało 52 KM - nie podnosili jej celowo dla MBX, pozostali przy serii, za to wyeliminowano efekt przegrzewania się silnika i jego gaśnięcia na niskich obrotach. Wyprodukowano jeszcze 1114 modeli MBX, po czym w roku 1969 zakończono jego produkcję.

Kliknij i zobacz więcej!

Tak więc jaki to był samochód? Piękny i kapryśny. Czy chciałbym go mieć w swojej kolekcji? Oczywiście - stałby na zaszczytnym miejscu. Dlaczego? Dlatego, że pomimo komunistycznego reżimu Skoda szła swoimi drogami i zrobiła coś wyjątkowego i pięknego.

A na filmie można zobaczyć jak niebywale cichutko pracuje silnik o mocy trzech człowieków:

https://www.youtube.com/watch?v=ddUMISQvxWg

A tu z kolei przewija się co jakiś czas MBX i jest to jeden z niewielu filmów o tym modelu:

https://www.youtube.com/watch?v=rEM8kYwWOys

Kopiowanie tylko z podaniem źródła.

Poczytaj poprzednie artykuły z tej serii. Dostępne są tutaj.

A jeśli mało Ci motoryzacji - to zapraszam na Motokillera, a szczególnie zachęcam do udziału w naszym zlocie:

3

Oglądany: 43188x | Komentarzy: 29 | Okejek: 191 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało