Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Polskie piwo, które uratowało życie papieżowi

70 658  
401   33  
Paskudeusz pisze: Polskie browarnictwo tradycję ma długą. Browary lokalne wracają do łask i akcji po kilkudziesięciu latach niebytu, piwo towarzyszyło jednak Polakom co najmniej przez tysiąc ostatnich lat, a nasze produkty cieszyły się zasłużoną sławą nawet na papieskim dworze...

Kronikarz Thietmar pisał, że piwa nadużywał już pierwszy król Polski, Bolesław Chrobry (prawdę mówiąc nazywa go po prostu Trinkbier, czyli piwoszem) - i jest to pierwsza wzmianka o obecności w naszym kraju tego napoju bogów. Niemal dwa wieki później Leszek Biały wykorzystał piwo w politycznej rozgrywce - ratując jednocześnie wiele ludzkich istnień. Gdy bowiem papież wezwał go do udziału w krucjacie, ten odpowiedział: "Ależ bardzo chętnie, Ojcze Święty, w Królestwie Jerozolimskim nie znają jednak piwa i miodu, bez których Słowianin żyć nie może". Polacy musieli już wówczas mieć ugruntowaną opinię w chrześcijańskim świecie, papież bowiem tłumaczenie przyjął i zrozumiał. Leszek zaofiarował się, że w zamian przeprowadzi krucjatę na pogańskich Prusów - zamiast jednak "nawracać" ich mieczem, chciał budować w tamtejszych miastach swoje punkty handlowe, browary i przy okazji - kościoły. Wszystko pokrzyżowali jego przeciwnicy polityczni mordując go w Gąsawie, ale to już inna historia...

Wracając do rzeczy - o skali browarnictwa w Polsce zaświadczyć może fakt, że w 1416 roku w samym tylko Gdańsku działało 378 browarów, a na początku następnego stulecia - już ponad 400! W tym czasie opinię jednego z najlepszych ośrodków browarnictwa w Europie zdobyła sobie... Warka! Patrząc na to, co obecnie sprzedaje się pod tym szyldem - aż trudno uwierzyć...

Niedługo później, to znaczy od 1588 roku, stanowisko legata papieskiego (coś na kształt ambasadora Watykanu) w Polsce piastował ksiądz Hipolit Aldobrandini. Przez dwa lata zaprzyjaźnił się z wieloma polskimi magnatami - między innymi z Janem Zamoyskim - oraz rozsmakował w piwie z Warki. Kiedy w 1592 roku, w wieku 57 lat wstąpił na Tron Piotrowy i przyjął imię Klemensa VIII - to właśnie wareckiego piwa brakowało mu najbardziej. Zamoyski znając słabość papieża posyłał mu co jakiś czas skromny zapasik, ale ile piwa można przewieźć przez Alpy aż do dalekiej Italii?

Klemens VIII

Pewnego dnia papież zachorował obłożnie. Gnębił go wrzód w gardle, który rozrósł się do tego stopnia, że Klemens z trudnością mówił, nie mógł jeść nic oprócz półpłynnych papek i paskudnie bolał. Lekarze nie dawali wielkich szans.

Leżąc na śmiertelnym łożu papież przypomniał sobie czas spędzony na północy i swój ulubiony napój, wychrypiał więc cichutko:
"Piva di Warka..."
Usługujący mu zakonnicy słysząc nieznane sobie słowo (polskie "piwo" nie ma wszak nic wspólnego z włoskim "birra") padli na to hasło na kolana i zgodnym chórem zawołali:
"Sancta Piva di Warka, ora pro nobis!" - "Święta Piwo z Warki, módl się za nami!"

I oto - powiedzieć można - święta Piwa z Warki modłów wysłuchała i sprawiła cud jawny. Papież bowiem, widząc co robią jego opiekunowie, dostał niepohamowanego ataku śmiechu. Spazmy wesołości, które nim wstrząsały, były tak silne, że wrzód pękł i rozlał się - to zaś spowodowało niemal natychmiastowe ozdrowienie. Szczęśliwie obyło się bez infekcji i powikłań, a Klemens VIII sprawował swój urząd aż do roku 1605, kiedy to zmarł jako sędziwy jak na ówczesne standardy, siedemdziesięcioletni starzec.

Wareckim piwowarom ani się śniło, że dokonają tego, czego zrobić nie potrafili najlepsi włoscy medycy i uratują życie samemu następcy świętego Piotra.

Oglądany: 70658x | Komentarzy: 33 | Okejek: 401 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało