Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Resocjalizacja z pomocą substancji halucynogennych - na razie w Brazylii

51 033  
106   35  
W wielkiej sali siedzą ubrani na biało ludzie. Szaman każdemu z nich podaje kielich z halucynogennym napojem. Wkrótce każdy z uczestników tego spotkania odbędzie podróż w głąb siebie. Jedni zaczną płakać, innych opanuje szczery śmiech, niektórzy zaczną tańczyć w rytm transowego śpiewu „icaro” wykonywanego przez mistrza ceremonii. Ktoś się porzyga...

Nikogo nie zdziwiłoby, gdyby w tej ceremonii udział brali uduchowieni hippisi. Tymczasem tu mamy do czynienia z groźnymi przestępcami. Okazuje się bowiem, że Ayahuasca to doskonałe narzędzie resocjalizacyjne! Brazylia ma niemały problem z przestępczością. Ilość osób odbywających wyroki zwiększyła się w ciągu ostatnich piętnastu lat aż dwukrotnie! Więzienia są przepełnione, a łamanie praw człowieka jest tam normą. Do tego ciągle usłyszeć można o więziennych zbrojnych protestach, w wyniku których życie traci wiele ludzi. Jeden z ostatnich takich buntów miał miejsce w 2002 roku w miejscowości Pôrto Velho – zginęło wówczas 27 osób.


Po tej tragedii władze tego więzienia zdecydowały się na wprowadzenie niekonwencjonalnych metod terapii dla osadzonych. Przestępcy mogli brać udział w zajęciach z medytacji, jogi, reiki, a nawet uzdrawiania za pomocą dotyku dłoni! Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Więźniowie chętnie w ten sposób radzili sobie ze stresem. Nic więc dziwnego, że dwa lata temu jeden z wolontariuszy wpadł na pomysł, aby wprowadzić nowy element terapii – Ayahuascę.


Ayahuasca to napój zrobiony z dwóch amazońskich roślin – zawierającej psychoaktywną dimetylotryptaminę (DMT) chacruny oraz Banisteriopsis caapi, która pełni rolę inhibitora blokującego ludzki organizm przed neutralizowaniem psychodeliku. Ayahuasca stosowana jest od tysięcy lat jako substancja umożliwiająca kontakt z duchami natury, ale przede wszystkim – jako lekarstwo dla ciała i duszy.
Psychologowie twierdzą, że ciężkie warunki przeludnionych, brazylijskich więzień sprawiają, że odbywający w nich kary ludzie wychodzą na wolność jeszcze bardziej agresywni i skorzy do sprawiania kłopotów niż wcześniej. Ceremonie ayahuascowe mogą okazać się tu świetną terapią – tak w każdym razie uważają prowodyrzy serwowania przestępcom halucynogennego napoju.


Tripujący bandyci w objęciach Pachamamy

Psycholog Euza Beloti oraz jej kilkuosobowa ekipa uzyskała zgodę na swoje przedsięwzięcie. Co jakiś czas dziesięciu do dwunastu szczęśliwców opuszcza mury Pôrto Velho, aby zamieszkać w budynku należącym niegdyś do armii, a obecnie zaaranżowanym na potrzeby szamańskich ceremonii. W rytuałach biorą też udział inni przestępcy z okolicznych więzień o mniej zaostrzonych rygorach.


Sesje z Ayahuascą odbywają się codziennie. Równocześnie partycypanci mogą korzystać z ajurwedyjskich masaży wykonywanych przez innych więźniów, uczyć się uprawy świętych roślin, a nawet podstaw amazońskiego budownictwa.


Ten szalony Leary!

Pomysł podawania psychodelików skazańcom nie jest nowy. Tego typu eksperyment przeprowadził już w latach 60. Timothy Leary. Wówczas późniejszy guru kontrkulturowych hippisowskich ruchów był jeszcze szanowanym psychologiem z uniwersytetu Harvarda. Później został "najniebezpieczniejszym obywatelem USA".


Leary wierzył, że odpowiednie wykorzystanie zawartej w 200 odmianach grzybów psylocybiny może spowodować ogromne zmiany w psychice recydywistów odsiadujących długoletnie wyroki. Wśród ekipy badawczej, która podjęła się tego projektu znalazł się też doktor Ralph Metzner – obecny etnobotaniczny autorytet, autor wielu naukowych publikacji na temat roślin enteogennych.

Eksperyment przeprowadzono na 32 skazańcach z więzienia o zaostrzonym rygorze w Concord. Prowadzono go 1961 do 1963 roku. Zafascynowany (niektórzy twierdzą, że aż za bardzo) psychodelikami Leary potwierdził swoją teorię – aż 88% partycypantów twierdziło, że wyciągnęło z tych sesji wiele wartościowych przemyśleń, a 62% uznało wręcz, że psylocybina zupełnie zmieniła ich życie.


Wielu więźniów doznało też mistycznych objawień i nawróceń religijnych. Po wypuszczeniu na wolność osób biorących udział w psychodelicznych sesjach, jedynie 25% z nich wróciło na przestępczą ścieżkę. To niezły wynik, biorąc pod uwagę, że wcześniej ponad połowa po niedługim czasie wracała do kicia za złamanie zasad zwolnienia warunkowego.

Kwas jako środek prewencyjny?

Równocześnie z grzybowym doświadczeniem Learego, inna grupa badawcza, zamknąwszy się w kalifornijskim szpitalu Atascadero, faszerowała gwałcicieli i innych przestępców na tle seksualnym dawkami LSD. Badania te, w przeciwieństwie do eksperymentu w Concord, miały raczej na celu badanie wpływu kwasu na zmiany w osobowości partycypantów, niż na naruszanie warunków ich zwolnienia. Nie zmienia to faktu, że wyniki również były wyjątkowo optymistyczne.


Przez ostatnich kilka dekad sporo popularnych „narkotyków” z psylocybiną i LSD na czele trafiło w większości krajów na listę substancji zakazanych, co znacznie utrudniło badaczom przeprowadzanie podobnych eksperymentów tego typu.
Obecnie jednak coraz częściej wraca się do poszukiwań praktycznego zastosowania niektórych substancji psychodelicznych. I tak na przykład w latach 2002-2007 pracownicy z uniwersytetu w Alabamie zebrali informacje od 25 622 osób, które miały kontakt z narkotykami.
Badacze zaznaczają, że wyniki ich obserwacji nie powinny być traktowane jako głos w kierunku legalizacji jakichkolwiek dragów, jednakże wyraźną tendencją jest to, że rekreacyjni użytkownicy psychodelików mają wyjątkowo małą tendencję do popełniania przestępstw.


Oczywiście pomysł, aby „leczyć” przestępców poprzez serwowanie im psychodelicznych tripów, nie wszystkim przypadł do gustu. Pewien mężczyzna, Paulo Freitas, nie krył swego oburzenia, kiedy dowiedział się, że bandyta, który porwał, zgwałcił, a następnie zamordował jego córkę jest jednym z kandydatów do wzięcia udziału w projekcie będącym tak naprawdę przyjemnym urlopem w towarzystwie halucynogennej herbatki. Również wielu konserwatywnych polityków otwarcie krytykuje ten eksperymentalny resocjalizacyjny projekt.

Ilu z recydywistów osadzonych w więzieniu o zaostrzonym rygorze dzięki ayahuascowej herbatce i ajurwedyjskim masażom wyjdzie na wolność, aby głosić miłość do bliźniego oraz uprawiać pelargonie w swych ogrodach? Cóż – czas pokaże.



Po więcej zajrzyj tutaj:



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
11

Oglądany: 51033x | Komentarzy: 35 | Okejek: 106 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.01

19.01

18.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało