Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Siedem 8-bitowych ciekawostek, po których zatęsknisz za dzieciństwem

106 794  
429   140  
Kto by pomyślał, że my – miłośnicy cyfrowej rozrywki, co to swego czasu zarywaliśmy noce na Boulder Dashu, doczekamy dni, w których każde dziecko będzie w posiadaniu mieszczących się w kieszeni maszyn o wydajności setki razy większej niż najlepszy komputer z naszych szczenięcych lat? Oto kilka faktów na temat sprzętu oraz gier, które pamiętają jedynie najsędziwsi z bojowników.

Stara, poczciwa „komoda”

Co było lepsze: Atari 65 XE czy Commodore? – o to trwały zacięte dyskusje, niekiedy przeradzające się w prawdziwe podwórkowe ustawki. Do dziś trudno jest jednoznacznie stwierdzić, który ze wspomnianych gigantów wygrał tę rywalizację. Nie da się jednak ukryć faktu, że C-64 pobiło rekord w ilości sprzedanych egzemplarzy.


„Komodę” kupiło 17 milionów graczy, czyniąc z niej najlepiej sprzedający się komputer na świecie. Co zamożniejsi właściciele tego cuda korzystali z oprogramowania zapisanego na dyskietkach, większość jednak musiała zadowolić się tym oto cudem:


... którego nieodzownym elementem był taki oto śrubokręcik:)


A skoro mowa o dyskietkach

W czasach, kiedy pracownie informatyczne zapełnione były 8-bitowymi dinozaurami i pecetami, co to prędkość procesora zbliżoną miały do tych umieszczanych we współczesnych kalkulatorach, głównym nośnikiem informacji były takie „płachty” o formacie 5 ¼ cala. Na rynku można było dostać dwie wersje tych dyskietek – jednostronne i dwustronne, które mieściły na sobie dwa razy więcej danych (czyli dodatkowe 180 kb! Czysty obłęd!).


Te ostatnie miały małe, kwadratowe wycięcie po jednej ze stron (i były oczywiście znacznie droższe niż wersja jednostronna). Każdy małoletni haker wiedział, że wystarczy odrobinę poszarpać się z dziurkaczem do papieru, aby z każdej dyskietki uczynić nośnik dwustronny.

Polscy programiści już wtedy rządzili!

W czasach, kiedy tego typu sprzęt był marzeniem każdego dzieciaka, a łamanie joysticków stanowiło nieodłączną część cyfrowej rozrywki, polscy programiści spokojnie mogli konkurować z zachodnimi twórcami gier. Szczególnie należy tu wspomnieć o LK Avalon - wydawcy takich hitów jak „Robbo”, „Fred” czy „Hans Kloss”. No i nie możemy też nie przypomnieć „A.D. 2044” - produkcji nawiązującej do filmu „Seksmisja” Juliusza Machulskiego.


Włoski hydraulik na podrobionej konsoli

Dokładnie 32 lata temu świat ujrzało dzieło firmy Nintendo, konsola znana jako NES. Do Polski dotarła ona z niemałym opóźnieniem i pod zupełnie inna nazwą. Trudno się dziwić – wyprodukowany na Tajwanie Pegasus był w rzeczywistości kompatybilną z NES-owymi grami podróbą konsoli Nintendo. A właściwie to jedną z dziesiątek podrób Famicoma - wypuszczonego przez Nintendo jedynie na japoński rynek protoplasty NESa.


Swoją drogą, ktoś pamięta jeszcze telewizyjną reklamę z zaśpiewem "Pegasus - family game"?

https://www.youtube.com/watch?v=tdP43mYgOD0

Jak wszyscy pamiętamy, sztandarową grą, którą wszyscy męczyliśmy, były przygody braci Mario. Ci już wcześniej pojawili się w serii „Donkey Kong”. Wszystkie postaci z tych produkcji wzorowane były na bohaterach z kreskówki „Popeye”. Producentom nie udało się wywalczyć sobie praw do wykorzystywania ich w swojej grze, dlatego też zamiast Oliwii Oil mamy księżniczkę, zamiast obżartego szpinakiem marynarza – włoskiego hydraulika, a rolę Bluta odgrywa wielka małpa lub smok.


Czy jeże potrafią pływać? Chyba nie…

Jeśli już wspomnieliśmy o sztandarowych maskotkach Nintendo, to grzechem by było pominąć kultowego bohatera konkurencyjnej firmy produkującej 8-bitowe konsole. SG-1000, czyli wydana dokładnie tego samego dnia co NES platforma od Segi, mogła się pochwalić grą „Sonic the hedgehog”. Sympatyczny jeż, który po raz pierwszy pojawił się jako… samochodowy odświeżacz w wyścigowej grze „Rad Mobile”, padł ofiarą niemałej ignorancji swoich twórców. Otóż programiści skądś wzięli informację o tym, że jeże nie potrafią pływać.


Aby ich superszybki, chodzący na dwóch nogach niebieski bohater był jeszcze bardziej realistycznym i wiarygodnym jeżem, sprawili, że Sonic dość łatwo tonie, jeśli spędzi pod wodą zbyt dużo czasu. Oczywiście te kolczaste zwierzątka może i nie są mistrzami w kraulu, ale pływać potrafią.


Plagiaty uchodziły wtedy na sucho

Wróćmy jeszcze na moment do konsoli Nintendo i jej pirackiej siostry bliźniaczki. Nie tylko sprzęt był chętnie kopiowany przez chińskich producentów, ale także i programy. Kto nie pamięta kartridżów, na których to miało znajdować się 999999 pozycji? Albo gier, które nigdy oficjalnie na tę platformę nie wyszły, ale dzięki tęgim umysłom dalekowschodnich informatyków mimo wszystko pojawiały się na naszych Pegasusach (to dlatego mogliśmy obijać mordy w „Mortal Kombat XVII”!).
W tamtych czasach nikt nie zaprzątał sobie głowy prawami autorskimi. Nawet twórcy oryginalnych gier. Pamiętacie „Contrę”?


Czy jej bohater nie przypomina wam trochę pewnego austriackiego mięśniaka?


Zresztą druga postać z tej gry też chyba za dużo czasu spędziła na seansach „Commando”.


A ten typek z „Metal Gear”?


Czy to nie jest przypadkiem Kyle Reese z pierwszego „Terminatora”?


Czy wam też się wydaje, że plansza tytułowa z „Turrican” coś za bardzo zalatywała power metalem…


Tymczasem zamiast komórek w kieszeniach nosiło się Game Boya

No, właśnie – w 1989 roku telefony służyły do dzwonienia i jedynie w amerykańskich filmach podziwialiśmy ich niestacjonarne wersje. Nie zmienia to faktu, że już wtedy można było grać na mieszczącym się w kieszeni sprzęcie. Game Boy to jedna z najlepiej sprzedających się konsol (118 milionów!) i pierwszy sprzęt do grania, który poleciał w kosmos!


W 1993 roku Aleksandr A. Serebrow, rosyjski kosmonauta, odwiedzając stację MIR wziął ze sobą w podróż tę właśnie konsolę. Jako że w przypadku takich wojaży bagaż musi być ograniczony do absolutnego minimum, Serebrow zabrał jeden tylko kartridż. Jak można się domyślić, wybór padł na „Tetrisa”. Kosmonauta katował go przez 196 dni swojej obecności na orbicie okołoziemskiej, a następnie, wróciwszy na Ziemię, wystawił ją na aukcji.

3

Oglądany: 106794x | Komentarzy: 140 | Okejek: 429 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

09.12

08.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało