Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wielopak weekendowy L

30 230  
13   26  
W redakcji jest niejaki Bobesh. A w sklepie obok nas sprzedaje Pani Jancia. Ona za nim wprost przepada, on ma dużo fanek i ją (tak samo jak te fanki) zbywa... Oto scenka (lub jak kto woli [a]utentyk) ze sklepu:

Bobesh:
Bry...
Jancia (z namaszczeniem w głosie): Dzień dobry Panie redaktorze!

Dokończenie historyjki na dole...

Pewien niewidomy milioner podróżował sobie swoim prywatnym odrzutowcem. Wszystko było ok, aż do momentu kiedy poczuł że coś jest nie tak. Z największym trudem doszedł do kokpitu i z przerażeniem "spostrzegł" że jego pilot siedzi w fotelu martwy.
Jakoś ów niewidomy znalazł radio i zaczął wołać:
- Ratunku, ratunku...
Po chwili odezwał się glos z wieży kontrolnej:
- Tu wieża kontrolna, w czym problem?
Niewidomy zaczął krzyczeć...
- Pomocy... jestem ślepy... mój pilot jest martwy i lecimy do góry nogami.
Po chwili wieża znów się odezwała:
- Skąd pan wie że lecicie do góry nogami, skoro jest pan niewidomy?
Ślepy się mocno zirytował i krzyknął do mikrofonu...
- Durne pytanie... bo stolec mi po plecach ucieka...

by Lennox

* * * * *

Kliknij aby powiększyć!


* * * * *

Pewien wiejski chłopak był tak małomówny, że jego dziewczyna po pięciu latach zalotów, doszła do wniosku, że nigdy Jej się nie oświadczy i że będzie musiała wziąć inicjatywę w swoje ręce.
Pewnego dnia, kiedy siedzieli sami w ogrodzie powiedziała do Niego:
- John, pobierzemy się? Pobierzemy się John?
- Tak.
Znowu długa cisza, w końcu dziewczyna powiedziała:
- Powiedz coś John, dlaczego nic nie mówisz?
- Obawiam się, że i tak za dużo powiedziałem.

by Charakterek

* * * * *

Zwierzątka siedzą w barze. Nagle ktoś kopniakiem otwiera drzwi. Wchodzi zając i mówi:
- Te, lew, wyjdźmy na chwilę. Musimy porozmawiać.
Lew: - Dobra. Chodźmy i pogadajmy.
Po kwadransie lew wraca zlany krwią.
- No co ? Nie przewidziałem, że przez agrest będzie uciekał.

by Panq

* * * * *

Pewne małżeństwo w średnim wieku siedziało sobie na ławeczce w parku... zza krzaków dochodziły ich odgłosy rozmowy jakiejś pary...
Nagle kobieta zdała sobie sprawę, że za zaroślami są młodzi ludzie i chłopak ma właśnie zamiar się oświadczyć... Nie chcąc uczestniczyć w tak intymnym momencie nachyliła się do męża i szepnęła:
- Weź, zagwizdaj, żeby Ci młodzi wiedzieli, że ktoś może ich usłyszeć...
- Gwizdać? - Spytał mąż - Dlaczego mam gwizdać? Do mnie nikt nie zagwizdał, żeby mnie ostrzec...

by Roj

* * * * *

Leży facet na łożu śmierci, przy nim żona.
Facet słabnącym głosem:
- Czy możesz mi coś obiecać?
- Ależ oczywiście, cokolwiek zechcesz!
- Jak umrę, wyjdź za Mariana.
- Za Mariana?! Przecież go nienawidzisz!
- Właśnie...

by Nicku

* * * * *

80-letni babcia dzwoni na policję, żeby zgłosić kradzież
- Policja... słucham?
- Panie... siedzę w moim nowiutkim samochodzie... zostałam okradziona.
Ukradli prawie wszystko... kierownicę, radio, pedał sprzęgła, hamulec, nawet pedał gazu...
- Spokojnie, już wysyłam do pani funkcjonariusza.
Kilka minut później w samochodzie oficera jadącego do zdarzenia:
- Już wszystko w porządku... nie fatyguj się...
- Jak to nie fatyguj?
- Ona przez pomyłkę usiadła na tylnim siedzeniu.

by Lennox

* * * * *

Kliknij aby powiększyć!


* * * * *

Taskówkarz z Bostonu cofając uderzył w stojący na chodniku wózek z owocami. Już po chwili pojawił się policjant i spisuje taksiarza...
- Nazwisko?
- Brendan O’Connor.
- O, to takie jak moje...Skąd Pan pochodzi?
- Hrabstwo Cork.
- To tak jak ja... - Policjant zatrzymał długopis w powietrzu i mówi:
- Poczekaj chwilę, zaraz wrócę i pogadamy o rodzinnych okolicach, ale muszę najpierw spisać tego gościa, który wjechał Ci w tyłek swoim wózkiem...

by Roj

* * * * *

Upał 40C. W wielkim dole pracuje przy wykopach dwóch roboli, a pod drzewem z drinem siedzi sobie ich szefu.
W końcu jeden z robotników nie wytrzymuje i mówi do drugiego.
- Ty, czemu my tak zapieprzamy w tym upale, a szefu sobie sączy zimnego drina?
- Nie wiem, idź się go zapytaj.
Tak też zrobił.
Wygramolił się z rowu, podchodzi do szefa i mówi:
- Szefie, jak to jest że my tak mocno pracujemy, a ty siedzisz sobie w cieniu z drinem?
- No wiesz, to jest po prostu inteligencja
- Jak to inteligencja?
- No tak, to, zaraz ci zademonstruje.
Szef wstał, położył dłoń na pniu drzewa i mówi do robola:
- Uderz jak tylko potrafisz najmocniej w moją rękę.
Robotnik uśmiechnął się i walnął jak tylko najmocniej potrafił jednak szef w ostatniej chwili odsunął dłoń i robocina pieprznął z całej pary w pień.
Szefunio zachichotał i szyderczo powiedział:
- To jest właśnie inteligencja.
Robotnik zszedł na dół i mówi do drugiego.
- Siedzimy w tym rowie a on na górze, bo to sprawa inteligencji
- No co ty stary robisz jaja, jakiej inteligencji?
- Zademonstruję ci.
Pierwszy robol położył sobie dłoń na twarzy i mówi:
- Widzisz moją dłoń?
- No jasne, że widzę.
- No to teraz weź łopatę i pieprznij mnie nią w łąpę jak tylko najmocniej potrafisz...

by Lennox

* * * * *

Trzy dziewczyny dorabiały sobie jako panienki stojące na promocjach. I opowiadają sobie, która miała gorszy „występ”. Pierwsza:
- Ja to kiedyś musiałam stać na promocji w takim badziewnym różowym wdzianku. Koszmar! Wyglądałam jak wata cukrowa...
- Eee, to jeszcze nic – mówi druga – Ja to kiedyś stałam na promocji przebrana za tampaxa. To dopiero był wstyd...
Trzecia z dziewczyn popatrzyła na koleżanki i mówi:
- Najgorzej to miałam ja! Stałam kiedyś na promocji Energizera przebrana za ich króliczka... To dopiero był koszmar!!
Pierwsza i druga popatrzyły zdziwione na koleżankę i po chwili milczenia jedna z nich pyta:
- Dobra... ale co złego jest w przebraniu za tego króliczka?
- Co złego? Co złego?! – unosi się trzecia - A jak myślisz, gdzie się chowa tę cholerną baterię?!

by Kozak

* * * * *

Rozmawiają dwie blondynki...
- Coś mi się widzi, że się zmieniłaś.
- Wyszłam za mąż.... nie wiedziałaś?
- Nie no co ty? A za kogo?
- Za Adriana.
- Tego mięśniaka? To super !
- No....Jest się do czego przytulić szczególnie wieczorem pod kołderką...wiesz jakim jestem zmarzlakiem? A on jest gorący jak kaloryfer.
- To supeeer ! Jak kaloryfer?
- No...tylko żeby w nocy tak często się nie odpowietrzał...

by Samorodek

* * * * *

McNally po raz pierwszy leciał samolotem. Trasa lotu przebiegała ponad Rocky Mountains. Stewardesa wręczyła mu gumę do żucia mówiąc:
- Dzięki niej pana uszy lepiej zniosą zmiany ciśnienia na wysokościach.
Po wylądowaniu McNally podbiegł do stewardesy z pytaniem:
- Za chwilę spotykam się z klientem.. jak mam wyciągnąć tą gumę z uszu?

by Roj

* * * * *

Kliknij aby powiększyć!


* * * * *

Siedzi wędkarz nad rzeką. Cały boży dzień tak siedzi, zmarzł, zgłodniał, a tu ani brania, żeby choć coś SKUBNĘŁO... Siedzi tak coraz bardziej wqrwiony, a tu nadchodzi kobitka z dzieckiem. Smarkacz od razu wpakował mu się w sprzęt, zaplątał w żyłkę, o mało nie połamał wędek i mówi bachorowatym głosem z bachorowatą miną:
- Niech pan złapie rybę!
- Proszę nie łapać żadnych ryb dopóki nie powie "proszę"! - zaoponowała mamusia.

by Nicku

* * * * *

Małżeństwo wieczorną porą popija szampana.
Ona zamyślona obraca w ręce kieliszek.
Mąż z czułością mówi do niej:
- Taka cudna chwila, pomyślałabyś o mnie kochanie.
Na co ona z ironią:
-Oczywiście.
I opuściła rękę na nóżkę kieliszka.

by Inga

* * * * *

Dwaj hippisi odurzeni narkotykami przechadzają się ulicą. Inny hippis idący z naprzeciwka łagodnie unosi rękę gestem powitania i mówi:
- Cześć Wam!
Cztery przecznice dalej jeden z nich odwraca się do drugiego i mówi:
- Człowieku, myślałem, że tamten kolo nigdy nie przestanie mówić...

by Charakterek

* * * * *

Facet mówi do żony:
- Już nie mogę na ciebie patrzeć - wyglądasz jak świnia, zachowujesz się jak świnia, jesz jak świnia, utyłaś jak świnia!
- Chrum? - powiedziała pytająco żona wskazując na siebie.

by Nicku

* * * * *


Jeszcze tylko Szmoncesiki i zaraz ponacie lepiej Pana Bobesha...


Kon widzi, że jego buchalter Żółtko wygląda przez okno.
- Panie Żółtko, lepiej by pan zrobił, gdyby pan tyłkiem przyglądał się przechodniom, a oczami zaglądał do ksiąg.
- Często to robię panie Kon!
- Tak? A co na to przechodnie?
- Mówią "Dzień dobry, panie Kon".

by Iskierka

* * * * *

Na przyjęciu posadzono na przeciwko siebie księdza i rabina. W pewnym momencie ksiądz podaje rabinowi półmisek wędlin:
- Proszę Rabbi, szyneczka jest pyszna!
- Moja wiara zabrania jedzenia szynki - odparł rabin.
- Uuu, proszę żałować, bo to bardzo dobre - skomentował ksiądz.
Po zakończonym przyjęciu rabin poprosił księdza, by ten pozdrowił swą żonę.
- Moja wiara zabrania posiadania żony - zdumiony odparł ksiądz.
- Uuu proszę żałować - bo to bardzo dobre...

by Temid

* * * * *

Łabędź i Kon wybrali się do Paryża. Zaopatrzyli się w samouczki i postanowili rozmawiać ze sobą tylko po francusku.
Wieczorem w hotelu Łabędź puka do pokoju Kona
- Qui est la?- pyta Kon.
- Je!
- Te?
- Me!
- Możesz wejść, Łabędź

by Iskierka

* * * * *

Jeden chłop kupował raz u Łabędzia trzewiki.
Przymierza je, ale widzi że ma oba lewe. Leci prędko do Żyda i mówi:
- Jezusie Nazaretański, przecież wyście mi sprzedali dwa lewe!
A Łabędz na niego z gębą:
- Czy wy chłopi jacyś nienormalni?! Przed chwilą był tu taki inny i wrzeszczał że mu dwa prawe sprzedałem.

by Lennox

* * * * *

Okres międzywojenny. Północ. Ulica Bielańska. Kon spotyka Łabędzia.
- Co robisz tutaj o tej porze?
- Wracam od bankiera Aprikozenkranca. Jego córka zaręczyła się. Z tej okazji wydał wspaniałe przyjęcie. Jakie menu!!! Jaka zastawa!!! Nakrycia jakie - samo srebro, a łyżeczki deserowe ze szczerego złota!!!
- Pokaż!!!!

by Iskierka

* * * * *

Oto dalsze przygody Pana B.

Bobesh: Wino jest?

Jancia (podając wino): Jest, jest... Oczywiście... A ja mam takie pytanko. Czy te [a]utentyki w niedzielę, to aby na pewno prawdziwne są? Bo coś mi się wierzyć nie chce, że to prawda. Dlatego zawsze daję tylko 3 gwiazdki... O! Za winko 5 złotych będzie...

Bobesh (grzebie w kieszeni z drobnymi i mówi): Ja tam nie wiem... to bojownicy piszą. Aha, że tak spytam... A to winko, to prawdziwne jest? Bo coś mi się wierzyć nie chce...
powiedział redaktor Bobesh i rzucił osłupiałej Janci 3 złote na ladę...



Oglądany: 30230x | Komentarzy: 26 | Okejek: 13 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało