Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

10 najdziwniejszych historii medycznych 2014 roku

144 169  
503   46  
Jak to zwykle bywa, nie film, a życie pisze najciekawsze scenariusze. Śmiało można powiedzieć, że także najdziwniejsze. Nie inaczej było z przypadkami medycznymi, choćby w samym tylko 2014 roku. Oto 10 najbardziej odjazdowych, a zaczniemy nietypowo od numeru 10.

#10. Niezwykłe przemieszczenie

Z czym wam się kojarzą przemieszczenia? Pewnie ze złamaniami. No bo co więcej mogłoby nam się jeszcze przemieścić w organizmie? Przecież kosmonauci czy rajdowcy doświadczają ogromnych przeciążeń i ich organy wracają na swoje miejsce. Macie rację. Właśnie dlatego tym razem lekarzy tak bardzo zaskoczyło to, co zobaczyli.

48-latek, któremu zrobiono prześwietlenie po wypadku na motocyklu, miał serce... przesunięte w prawo i przekręcone o 90 stopni. Nadal był przytomny i świadomy, mimo iż przepływ krwi był znacznie utrudniony! Okazało się, że najprawdopodobniej powietrze z przebitego w wypadku płuca przedostało się do opłucnej i przepchnęło serce na nową pozycję. Szczęśliwie po odessaniu powietrza serce samoistnie wróciło na swoje miejsce po 24 godzinach, a pacjent przeżył.

#9. Tasiemiec w głowie


Parazytologia to fascynująca dziedzina nauki, dlatego nie zabraknie jej także w tym artykule. Tasiemiec – brzmi pospolicie. Raczej nikomu nie trzeba tłumaczyć, co to za robak. Więc co on tutaj robi? Tym razem nie mamy do czynienia ze zwykłym tasiemcem, a Spirometra erinaceieuropaei, czyli tasiemcem, którego człowiek nie jest typowym żywicielem.

Przypadkowe zarażenie się może nastąpić podobnie jak u zwykłego tasiemca: poprzez spożycie surowego mięsa lub nieprzegotowanej wody. I tu zaczyna się problem dla tasiemca, bo wtedy może mieć problem z odnalezieniem drogi do jelita. Wtedy może zagnieździć się dosłownie wszędzie i wywołać sparganozę. Tak było w przypadku 50-letniego Chińczyka, który uskarżał się na bóle głowy, omdlenia, problemy z powonieniem i zaniki pamięci. Tomografia wykazała nietypowe zmiany w mózgu. Pacjent pozostał na obserwacji cztery lata (obawa przed pochopną operacją, dodatkowe testy, biopsje). Lekarze byli zaskoczeni, gdy odkryli, że zmiany nie są nowotworowe i powoli się przemieszczają.

Nie spodziewali się znaleźć w mózgu pacjenta długiego i żywego robaka. Szanse na to były nikłe, wszystkie infekcje tym tasiemcem to tylko ok. 300 przypadków od 1953 roku. Pacjent prawdopodobnie zaraził się poprzez skorzystanie ze starej chińskiej metody na ból oczu: okładu z mięsa surowej żaby. Operacja się powiodła, a późniejsze badania nad tasiemcem wykazały, że jego fragment genomu odpowiedzialny za adaptację u gospodarza jest dłuższy niż u przeciętnego tasiemca ludzkiego.

#8. Ameba jedząca rogówkę



Ta historia brzmi jak miejska legenda, ale wydarzyła się naprawdę. Jest to dobra przestroga dla tych, którzy noszą soczewki kontaktowe. Studentka z Tajwanu, Lian Kao, nosiła swoje soczewki dosłownie non stop przez pół roku. To wystarczyło, by dostała zapalenia rogówki wskutek... zjadania jej przez pewien gatunek ameby.

Beztlenowe warunki sprawiły, że między powierzchnią oka i dobrze dopasowaną soczewką zaczęły namnażać się bakterie, którymi żywią się ameby. Pływanie na basenie w soczewkach, gdzie między innymi takie ameby żyją, sprawiło, że dostały się one do oka, gdzie miały istny szwedzki stół. Ameby oczywiście założyły tam kolonię. Jako iż teren był żyzny, to zaczęły go orać (tworzyć mikro rany), by jeszcze więcej bakterii miało gdzie się rozmnażać.

Wtedy ratunkiem jest już tylko przeszczep rogówki, choć i to nie zawsze wykluczy możliwość ponownych infekcji. Objawy zwykle są mało uciążliwe, dopóki uszkodzenia są odwracalne, toteż ludzie późno zwracają się o pomoc do lekarza. Czasem wystarczy tylko złe dezynfekowanie soczewek i niemycie rąk, jednak gdy nosi się je całe 6 miesięcy bez zdejmowania, to wręcz proszenie się o poważne problemy. Najczęściej jednak źródłem zakażenia są zbiorniki wodne. Jeśli nosicie soczewki i wasze oczy są podrażnione, nie ignorujcie tego, bo skutki mogą być... opłakane.


#7. Wyjątkowe oczy


Tetrachromacja to coś, o czym na pewno już na JoeMonsterze czytaliście przy okazji artów z Faktopedii. Pomyślałem, że trochę to rozwinę. Concetta Antico jest australijską malarką, której talent nie kończy się na wrażliwym umyśle, ale jest niezwykły i mierzalny.

Jej oczy zawierają cztery typy czopków (fotoreceptorów). Jest to pierwszy taki oficjalny przypadek w medycynie. Zwykły człowiek posiada trzy rodzaje, które reagują na światło o różnych długościach fal odpowiadających kolorowi czerwonemu, zielonemu i niebieskiemu. Każdy z tych kolorów to ok. 100 barw na całej długości detekcji fali. U Concetty czwarty czopek reaguje na światło żółte. Szybka matematyka: liczba rozróżnialnych kolorów u trichromatyka: 1003 = 1 000 000, a u tetrachromatyka 1004 = 100 000 000 – czyli dzięki temu widzi 100 razy więcej barw, podobnie jak to jest u ptaków. Niestety nie jesteśmy sobie nawet w stanie wyobrazić tego, co widzi ta pani. „Ty możesz widzieć ciemną zieleń, ale ja zobaczę fiolet, turkus, niebieski. To jest jak mozaika kolorów" - powiedziała Concetta Antico. Ja tam rozróżniam tylko fajny, chu*owy i pedalski. Gen tetrachromacji może być przenoszony tylko przez dwa chromosomy X. Nie zdziwi was więc fakt, że tylko kobiety mogą dostąpić zaszczytu widzenia 4 kolorów podstawowych. Niestety mutacja sprawiła, że jej córka jest daltonistką.

#6. Nieproszony gość


Gdy masz 24 lata, jesteś po niedawnym wypadku na motocyklu i często dokucza ci krwotok z nosa, to raczej nie myślisz o tym, że w twarzy siedzi ci wielka, tłusta pijawka. Nawet gdy czujesz tam coś dużego, to myślisz sobie, że to pewnie skrzep czy coś w tym guście. Sytuacja, w której podczas gorącego prysznica z nosa wychodzi ci 8-centymetrowy obcy i zwisa do wysokości ust... jest o tyle filmowa, co traumatyczna. Daniela Liverani z Edynburga widziała to kątem oka i nadal myślała, że to skrzep, aż przejrzała się w lustrze.

Niestety, nie dysponuję jej zdjęciem ani spod prysznica, ani po tym, jak zdała sobie sprawę, że to nie skrzep. Podobno najgorsze było wyciąganie z nosa, ponieważ pijawka mocno się broniła przed opuszczeniem przytulnego ciała żywiciela. Po wszystkim dziewczyna nazwała nieproszonego gościa Mr Curly – Pan Wijący. Pan Curly znalazł sobie nowe mieszkanie najprawdopodobniej w Wietnamie, gdy podróżowała i pływała tam Daniela. I jeszcze jedno: po eksmisji Szkotka zabrała go do domu, ugotowała i wyrzuciła do śmieci. Nie warto zadzierać z kobietami.

#5. Kamienne dziecko


Odłóżcie kanapki. Połowa stawki to przypadek kobiety, która pobiła (udokumentowany) rekord przenoszenia ciąży pozamacicznej. Właściwie to jej pozostałości, ponieważ trwało to... (chciałbym usłyszeć wasze typy przed odpowiedzią) 36 lat! Gdy młoda, 24-letnia kobieta ze wsi w Indiach dowiaduje się o swojej pozamacicznej ciąży i konieczności operacji, panikuje i ucieka z miejskiego szpitala do domu. Tam płód samoistnie obumiera po nieokreślonym czasie i kobieta zapomina o sprawie. Mając 60 lat zwraca się o pomoc do lekarza w sprawie bólów podbrzusza. Prześwietlenie MRI rozwiewa wstępne podejrzenia nowotworu. To litopedion lub lithopedion – kamienne dziecko. Zwapnione i skamieniałe pozostałości płodu, które tkwiły tam od 1978 roku.

Są to bardzo rzadkie obecnie przypadki. Zwykle takie płody się wchłaniają lub są operacyjnie usuwane, jak powinno być w przypadku wspomnianej kobiety. Jeśli jednak płód nie zostanie usunięty, a jest zbyt duży, by ciało kobiety go wchłonęło, to by chronić się przed infekcją i powikłaniami, organizm otacza go wapniową powłoką, by odseparować go od żywej tkanki.

#4. "Zabawa w Boga"?


Być może słyszeliście o nowo wprowadzonej ustawie w Wielkiej Brytanii, dotyczącej zapłodnienia in vitro? Chodzi tu o legalizację przeprowadzania zabiegów, w których mamy trójkę biologicznych rodziców. Brzmi hardkorowo jak na Polski konserwatyzm, jednak gdy odstawimy na bok uprzedzenia i skupimy się na nauce, dowiemy się, że jest to coś dobrego i co ma służyć ludziom. Jak? Poprzez zapobieganie chorobom genetycznym.

Wiele z nich przenoszonych jest w DNA mitochondrialnym, dziedziczonym od kobiety (w plemniku jest za mało mDNA) i zawierającym tylko 37 genów z 30 tysięcy, które ma człowiek. Matka Alany Saarinen przez 10 lat starała się zajść w ciążę poprzez in vitro. Pomogła jej dopiero metoda transferu cytoplazmatycznego, czyli przeniesienia zdrowych mitochondriów wraz z cytoplazmą do komórki jajowej kobiety, która nie mogła zajść w ciążę przez wadliwe mitochondria. Dziś Alana ma 25 lat i jest zdrową, uśmiechniętą dziewczyną.

W klinice w St. Jersey, gdzie dokonuje się tej procedury, urodziło się już 17 dzieci mających trójkę biologicznych rodziców. Procedura została na tyle dokładnie przebadana, że Wielka Brytania jako pierwszy kraj w Europie ją zalegalizowała. Co najważniejsze, może pomóc to nie tylko w zajściu w ciążę, ale przede wszystkim w zapobieganiu poważnym chorobom genetycznym mózgu, serca, układu oddechowego czy kostnego. Niektórzy nazwą to pejoratywnie „zabawą w Boga”. Potrafimy pływać i oddychać pod wodą, leczyć sparaliżowanych, latać jak ptaki, chłodzić gorące powietrze i ogrzewać zimne. Głusi odzyskują słuch, a niewidomi wzrok. Potrafimy wylądować na asteroidzie i ją zbadać. Doprowadziły do tego wieki „zabaw w Boga”, a teraz robimy to lepiej niż chyba sam Bóg. Albo skuteczna medycyna, albo klauzula sumienia.

#3. Nos na plecach


Stosowanie komórek macierzystych to kolejny nowatorski pomysł w medycynie. Jednak ze względu na tę nowość i tutaj medycyna musi się jeszcze wiele nauczyć. 18-letnia dziewczyna po wypadku i uszkodzeniu kręgosłupa straciła czucie w nogach. W ramach eksperymentu, w uszkodzone miejsce przeszczepiono komórki macierzyste z jej nosa. Po 8 latach zgłosiła się do lekarza z bólem kręgosłupa. W miejscu przeszczepu znajdowała się 3-centymetrowa tkanka nosowa wraz z zawiesistą, przypominającą śluz wydzieliną. Nie były to zmiany nowotworowe, jednak uświadamia to lekarzom, jak ważne jest monitorowanie takich przeszczepów i jak mało wiemy jeszcze o tej metodzie.

Komórki węchowe, które miały naprawić rdzeń kręgowy, posiadały już nawet kawałki chrząstki. Nos na plecach nie działał jednak, tak jak i cała terapia, bo wytworzone nerwy nie połączyły się z nerwami rdzenia kręgowego. Cóż... wąchanie własnych pierdów nie byłoby fajne z nosem tuż nad tyłkiem. Temu nowatorskiemu zabiegowi poddanych było 20 pacjentów. Wszyscy przeżyli, a u kilku doszło do zauważalnej poprawy zdolności motorycznych. Nie dysponuję zdjęciem nosa na kręgosłupie, ale wrzucę bonusowo nos na czole. Wyhodowany w celu zastąpienia oryginalnego nosa utraconego w wypadku. Operacja zakończyła się sukcesem.

#2. Rekordowa liczba wyrwanych zębów


Drugie miejsce na podium... mam nadzieję, że utrzymaliście treść żołądka. Jeśli tak, oby się to teraz nie zmieniło. Zwłaszcza jeśli nie przepadacie za dentystami. Wyobraźcie sobie, jak spełniają się wasze senne koszmary. Spełniły się one dla 17-latka z Indii - Ashika Gavai. Dla dorosłych straszne jest leczenie kanałowe lub nawet wyrywanie zębów mądrości. Co jeśli jednak trzeba wyrwać... (znów chciałbym usłyszeć wasze typy) 232 zęby! Nastolatek skarżył się na ból w szczęce. Lokalny lekarz nie wiedział co z tym zrobić. W szpitalu w Bombaju dopiero chirurgiczne rozcięcie dziąseł ujawniło skalę problemu – złożony i rozległy zębiak – nowotwór szkliwa i zębiny. Był to niezwykle rzadki przypadek, wymagający 7-godzinnej operacji i trzech chirurgów.

By podkreślić koszmarny charakter zabiegu dodam, że musiał być on wykonany przy użyciu dłuta i młotka, bo tradycyjne metody były niewystarczające, by skruszyć strukturę nowotworu. Lekarze usunęli też ząb trzonowy, jednak to już tradycyjnymi metodami. Prawdopodobnie taka liczba usuniętych zębów jest rekordowa. Dla porównania drugie miejsce to 37 zębów naraz. Ashikowi pozostawiono 28 zębów, czyli tyle, ile ma dorosły człowiek. Jak chłopak wykorzysta to, co mu wyrwano, to Wróżka Zębuszka ogłosi bankructwo.


#1. Zanik móżdżku


Po raz trzeci mamy do czynienia z 24-letnią kobietą, tylko tym razem z Chin. Zgłosiła się ona do lekarza z nudnościami oraz zawrotami głowy. Tomografia oraz fMRI wykazały coś, co jest dziewiątym w historii żyjącym przypadkiem agenezji móżdżku - niewykształcenia tej cześć mózgowia.

Jest to bardzo istotna cześć, o czym świadczy fakt, że mimo iż stanowi 10% wagi mózgu, to zawiera około połowę wszystkich neuronów. Móżdżek kontroluje całą motorykę: utrzymywanie równowagi, koordynację ruchową, utrzymywanie postury, ale także fizyczną koordynację wymowy (nadal ją normalnie rozumie i poprawnie składa zdania w myślach). Nic dziwnego, że kobieta nie mówiła do 6 roku życia i nie chodziła do 7. Nigdy nie mogła bawić się i skakać jak inne dzieci i musi chodzić o kulach. Niesamowite jest to, że symptomy przypominają lekkie lub umiarkowane uszkodzenie móżdżku, nie całkowity jego brak.

Miejsce po móżdżku wypełniał płyn mózgowo-rdzeniowy. Struktury otaczające móżdżek (poza mostem, który łączy go z resztą mózgu) nie wykazywały zmian. Szczęśliwie kobieta daje sobie radę w życiu, ma męża i zdrową neurologiczne córkę. Choroba jest genetyczna, choć bardzo słabo zbadana. Przypadek ten jest świetnym przykładem i dowodem na plastyczność mózgu – zdolności neuronów mózgowych do przynajmniej częściowego przejmowania funkcji zniszczonych lub niewykształconych fragmentów tkanki. Swoją drogą brak móżdżku nie jest chyba aż tak dziwny, skoro tak wiele ludzi żyje bez mózgu ;)
7

Oglądany: 144169x | Komentarzy: 46 | Okejek: 503 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

06.12

05.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało