Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Prawdziwe rany, zwichnięcia i złamania, które możemy podziwiać w znanych filmach

239 699  
637   43  
Mogłoby się wydawać, że praca aktora to zajęcie bezpieczne i niewymagające podejmowania ryzyka. Przecież wszystkie karkołomne, wymagające odpowiedniej fizycznej sprawności ewolucje wykonują kaskaderzy. Niestety, licho nie śpi i nawet z pozoru niegroźne ujęcia czasem kończą się ranami, złamaniami i innymi uszczerbkami na zdrowiu artystów. Profesjonalny aktor dokończy jednak odgrywaną przez siebie scenę, zanim padnie na glebę, by zwijać się z bólu...

Viggo Mortensen - „Dwie wieże”

Trylogia Petera Jacksona zebrała obfite żniwo, jeśli chodzi o ilość wypadków na planie. A to toporek spadł na stopę hobbita, a to jakiś niezgrabny elf złamał sobie żebro, a to krasnolud uszkodził sobie rzepkę... Jednak z tych wszystkich incydentów, jeden wniósł do trylogii coś cennego. W jednej ze scen w „Dwóch wieżach”, grany przez Viggo Mortensena Aragorn, zobaczywszy wielki kopiec usypany ze zwęglonych zwłok orków, dochodzi do wniosku, że hobbici Pippin i Merry zostali zamordowani. W przypływie gniewu bohater z całej siły kopie leżący na ziemi hełm, a następnie dramatycznie pada na kolana i wydaje z siebie rozpaczliwy wrzask. Cóż za patos! Peter Jackson ponoć od razu zachwycił się grą aktorską Mortensena. Reżyser najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy, że artysta, wyrżnąwszy stopą w ciężkie żelastwo, złamał sobie dwa palce i zaryczał bardzo szczerze... z bólu. Tak czy inaczej scena była tak dramatyczna, że Jackson zdecydował się na pozostawienie jej w filmie.

Joe Pesci - „Wściekły byk”

Joe Pesci nie ma szczęścia do filmów w reżyserii Martina Scorsese. Pierwszy raz przekonał się o tym na planie słynnego „Wściekłego byka”, kiedy to wcielający się w postać boksera Robert de Niro w jednej ze scen poczęstował Joe ciosem, który złamał aktorowi żebro. Pesci krzyknął z bólu wręcz podręcznikowo, a uradowany Scorsese ujęcie to wykorzystał w filmie.


Piętnaście lat później Joe, grając w „Kasynie” - kolejnym dziele tego reżysera, po raz kolejny złamał to samo żebro podczas kręcenia sceny, w której jego bohater zostaje brutalnie wrzucony do „grobu” wykopanego pośrodku pola kukurydzy.

Malcolm McDowell - „Mechaniczna pomarańcza”

W jednej z najbardziej rozpoznawalnych scen filmu Stanleya Kubricka, psychopata Alex, grany przez Malcolma McDowella, poddawany jest leczeniu za pomocą „techniki Ludovica”. Głowę bohatera umieszczono w specjalnej, krępującej ruchy konstrukcji, a jego oczy zostały siłą otwarte za pomocą wzierników. W ten sposób Alex zmuszany był do oglądania brutalnych filmów, co - zgodnie z założeniem twórców tej metody leczenia - miało być formą terapii szokowej.
Mimo że scena ta kręcona była z udziałem prawdziwego lekarza, który aplikował do oczu McDowella krople, chirurgiczne wzierniki okaleczyły rogówki aktora sprawiając, że ten czasowo oślepł.


Sylvester Stallone - „Rambo: Pierwsza krew”

Czasem aktorzy uznają, że podczas rejestrowania karkołomnych ujęć obejdą się bez pomocy dublerów. Sylvester Stallone doszedł do wniosku, że scenę, w której Rambo skacze z klifu wprost w gęste chaszcze, spokojnie może zagrać samemu. I tak też zrobił. Wyszło to całkiem naturalnie – Sly przebił się przez mniejsze gałęzie, a następnie, przywaliwszy w gałąź nieco grubszą, wydał ze swego gardła żałosny skowyt. Aktor w tym momencie złamał sobie żebro i po raz kolejny ujęcia powtarzać już nie chciał. Scena pozostała więc w filmie.


Martin Sheen - „Czas apokalipsy”

W otwierającej film sekwencji poznajemy kapitana Benjamina Willarda, który upiwszy się w swoim hotelowym pokoju roztrzaskuje pięścią lustro, a następnie obsmarowuje swoje ciało krwią sączącą się z jego dłoni. Scena nie znalazła się w scenariuszu - była całkowicie „improwizowana”. W tym czasie Sheen zmagał się uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. Właśnie obchodzący swoje 36. urodziny aktor dostał poważnego załamania nerwowego, które reżyser Francis Ford Coppola postanowił udokumentować. Pijany do nieprzytomności gwiazdor naprawdę rozciął sobie rękę szkłem, a jego zachowanie wcale nie było aktorskim popisem... Scenę w gotowym obrazie wykorzystano, mimo że wielu członków ekipy filmowej uważało to posunięcie za wysoce niemoralne.


Jake Gyllenhaal - „Nightcrawler”

Również Jake Gyllenhaal miał bolesne spotkanie z lustrem. Doszło do tego podczas zdjęć do filmu „Nightcrawler” (swoją drogą – to jedna z najlepszych produkcji ubiegłego roku i prawdziwy popis talentu aktorskiego Gyllenhaala). W jednym z ujęć bohater filmu wyładowuje swoją frustrację na łazienkowym zwierciadle. To pęka, a szkło głęboko rani rękę aktora. Jake nie wyszedł jednak ze swej roli i kontynuował grę aż do końca sceny. Jeśli przyjrzycie się gifowi poniżej, to zobaczycie jak aktor chowa swoją skaleczoną dłoń za lustrem.
Podobna sytuacja miała też miejsce na planie "Django", kiedy to Leo Zawsze bez Oscara DiCaprio rozharatał sobie rękę stłuczonym kieliszkiem.


Jackie Chan - „Draka w Bronksie”

Chan w ciągu 40 lat swojej kariery prawdopodobnie przynajmniej raz złamał każdą kość w swoim ciele. To dlatego, że aktor ten nigdy nie korzysta z pomocy kaskaderów i nawet najbardziej niebezpieczne popisy wykonuje samemu. Pod koniec każdego filmu fani mogą obejrzeć zbiór wpadek i katastrof, które miały miejsce podczas zdjęć.
Często zdarza się tak, że aktor ma tylko jedną szansę na wykonanie kaskaderskiego popisu, bo prawie na pewno podczas ujęcia stanie mu się krzywda. W jednej ze scen filmu „Draka w Bronksie” Chan musiał skoczyć wprost na pędzący pod nim poduszkowiec. Dubli nie było - aktor złamał kostkę.


Chan przetransportowany został do szpitala, gdzie założono mu gips, a następnie kuśtykając wrócił na plan, mimo że lekarze kategorycznie nakazali mu odpoczynek od dalszych zdjęć. Gwiazdor nie tylko nie posłuchał tych rad, ale i poprosił swoich kolegów z planu, aby pomalowali gipsowy opatrunek w taki sposób, żeby z daleka wyglądał on jak but. Dzięki temu „kamuflażowi” Jackie mógł ukończyć swój film.




Źródła: 1, 2, 3, 4