Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Ciekawostki o motoryzacji USA z lat 60. i 70. XX wieku i jedna współczesna

120 044  
867   97  
Wśród kierowców klasycznych samochodów rodem z USA krążyła taka anegdota o rzekomym fragmencie z instrukcji obsługi. Gdy przed Tobą samochód hamuje awaryjnie - wciśnij pedał hamulca do oporu. Gdy przed Tobą hamuje awaryjnie samochód z importu - wciśnij hamulec do oporu, zamknij oczy i módl się. W razie czego jesteś 9 stóp od miejsca zderzenia.


Powyższa anegdotka pokazuje, że Amerykanie rozumieli, że w latach 60. i 70. ich samochody były dalekie od ideału. Ale wyglądały niesamowicie i je kochali. A poniżej pokażę jak szalone były to lata. Materiał do artykułu zbierałem na podstawie opowieści właścicieli tych pięknych klasyków. Na początek - Cadillac. Opowieść poniższą można też traktować w kategorii urban legends, lecz...

W latach 60-tych XX wieku źli ludzie upodobali sobie Cadillaki, a szczególnie model Fleetwood. Wozili oni innych złych lub dobrych ludzi najczęściej w bagażnikach. Podróży takiej delikwent nie pamiętał, bo podróż kończył z betonem na nogach w pobliskim zbiorniku wodnym. Jednak trafił się taki, że podróż przeżył. I napisał list do Cadillaca, a w nim, że podróż i owszem, była wygodna, ale w pewnym momencie zaczęło mu się robić gorąco i zaczęło brakować tlenu oraz było klaustrofobicznie i ciemno. Co zrobił Cadillac?


Tak - dobrze widzisz - dodał wywietrzniki bagażnika z możliwością ich otwarcia od wewnątrz (by nie było za zimno przewożonemu) oraz dodał podświetlenie bagażnika z możliwością włączenia go od środka. Czy rzeczywiście to tylko urban legends? Chyba jest tam ziarno prawdy, bo dziś można bagażnik amerykańskiego samochodu otworzyć od środka, a rączkę awaryjnego otwierania zdobi taki oto piktogram.


Tradycja przewożenia pasażerów w bagażniku wydaje się w USA nieśmiertelna.

Pontiac w roku 1964 stworzył model GTO, do którego wstawił mocną V8, ogołocił go ze wszystkich dodatków i model ten rozpoczął współczesne szaleństwo muscle cars. W roku 1968 roku zrobili kolejny model GTO. Zaprojektowali w nim piękną deskę rozdzielczą. Był tam wskaźnik temperatury, poziomu paliwa, prędkościomierz i zegarek.


I nagle ktoś sobie zdał sprawę - brakuje obrotomierza. By nie zakłócać pięknej linii deski, obrotomierz dali gdzie indziej. Nie - nie w tunelu środkowym. To by było za proste. Obrotomierz dali na masce. Pod specjalnym daszkiem...



Przejdźmy do Forda. W roku 1969 chciał dostarczyć odpowiedź na Camaro SS. Był nim model Boss 429. Jednak wepchanie silnika o pojemności 7 litrów do Mustanga było wyzwaniem. Poradzono sobie z tym poprzez zrezygnowanie ze zbędnych luksusów, takich jak klimatyzacja. Udało się - czego dowodem jest poniższe foto.


Jednak samochód nie był doskonały. Musiano także dać mniejszą chłodnicę i mniejsze wentylatory (do większego silnika). Wskutek czego silniki silniki przegrzewały się. Zalecenia Forda w takich sytuacjach? Otworzyć okna, włączyć dmuchawę ogrzewania na najwyższy bieg i ogrzewanie na maksimum. I teraz wyobraź sobie. Jedziesz w 40-stopniowym upale, z podkręconym do maksimum ogrzewaniem. Czy warto się aż tak poświęcać i kupować taki samochód? Oczywiście, że tak - samochód jest kultowy, a jego brzmienie...



Pozostańmy przy Mustangu. Jego użytkownicy skarżyli się, że Mustang pierwszej generacji był za krótki. Ford wziął sobie uwagi użytkowników do serca i wydłużył kolejną generację o pół metra. Czy przez to wydłużenie zwiększyła się ilość miejsca w środku? Nie! A może większy bagażnik? Nic z tych rzeczy! To może więcej miejsca na silnik? A gdzieżby tam - było tak samo ciasno jak w 1 generacji. Więc gdzie przybyło to pół metra? Otóż wydłużyli samochód poprzez dospawanie blach za światłami. W sensie pomiędzy światłami a chłodnicą. Dlaczego tak? Bo model już był gotowy, a wydłużyć go trzeba było w ostatniej chwili. Na poniższym zdjęciu widać pomysłowość Forda.


Pozostańmy przy Fordzie. Mieli oni wpadkę o nazwie Pinto. Miał on bowiem dość niefortunnie zaprojektowany bak paliwa, który przy uderzeniu w tył pojazdu rozszczelniał się (nieistotne z jakich powodów, nie będę zanudzał technicznym bełkotem). Paliwo wylewało się na jezdnię i zapalało. Ford uważał, że są to bzdury i pojedyncze przypadki - jednak ten crash test pokazał co innego.



Ford został zobligowany do przeprojektowania samochodu i umieszczenia baku w bezpiecznym miejscu. Księgowi jednak wykalkulowali, że bardziej opłaca się wypłacanie odszkodowania ofiarom, niż przeprojektowanie samochodu. Beztroska Forda skończyła się, gdy pewni prawnicy zrobili pozew zbiorowy i Ford musiał wypłacić poszkodowanym takie pieniądze, że o mało nie zbankrutował. Jednak Pinto nie przeprojektowali i samochód jest obiektem niewybrednych żartów, jak chociażby pamiętna scena w filmie "Top Secret".



Ostatnim dość śmiesznym posunięciem Forda jest nowy Mustang. Reklamowany jako model światowy - po 50 latach dostępny w każdym salonie Forda w każdym zakątku naszego globu. Czegóż chcieć więcej? Ale i tu nie obyło się bez małych oszustewek. Podstawowy silnik w Mustangu to EcoBoost 2,3 litra. Ładowanie czegoś, co ma w nazwie eco do Mustanga, to jak dostać po ryju od trzylatka. Zniewaga całkowita. A jeszcze jak się dowiesz, że silnik ten ma 4 cylindry... Ale po przejażdżce trzeba przyznać, że rasowo brzmi.



Ale tylko w środku - dźwięk V8 jest bowiem puszczany z głośników. Ot, takie małe oszustewko.


Chevrolet Camaro. Zaprezentowany w roku 1966, miał być konkurencją dla Mustanga. Niestety - ciekawscy Amerykanie chcieli się dowiedzieć, co oznacza nazwa Camaro. Argumentowali to, że nazwa Mustang jest jednoznaczna, a Camaro - co to? Na to pytanie odpowiedział jeden z przedstawicieli Chevroleta. Otóż Camaro "to małe, złośliwe zwierzę, które zjada Mustangi". Pytania o nazwę się skończyły.


A na sam koniec - porozmawiamy o normach emisji spalin wprowadzonych w USA w roku 1972. Po naciskach ze strony ekologów oraz podczas kryzysu paliwowego rząd się ugiął. Postanowił wprowadzić normy emisji spalin. Ale nie zrobili tego normalnie - żeby spaliny miały ileś tam procent mniej szkodliwych substancji. To by się wiązało z zaprojektowaniem całkiem nowych silników, a lobby firm motoryzacyjnych było zbyt potężne. Co zatem zrobił rząd? Ograniczył moc silników. Górną granicę ustalił na około 190 koni (dość często producenci przesuwali sobie jednak górną granicę w okolice 220 KM). Ekolodzy byli wniebowzięci. A samochody? Paliły dalej jak smoki. Cadillac Eldorado z roku 1975, a więc w czasach, kiedy już obowiązywały restrykcyjne normy, miał silnik o pojemności 8,2 litra, przepisowe 190 koni, a nie przeszkadzało mu to opróżnić 109-litrowy bak na dystansie 150 kilometrów podczas jazdy w mieście. Z właścicieli Eldorado żartowali, że gdy nie zgaszą silnika podczas tankowania - tankowanie może się nigdy nie zakończyć.

Cadillac Eldorado 1975 - foto własne

Jako ciekawostka - dane techniczne silnika o pojemności 7,2 litra zastosowanego w samochodzie Chrysler New Yorker. Dane z ulotek Chryslera.

Rocznik 1970
Moc - 380 KM
Zużycie paliwa na autostradzie: 21,3-27,3, w mieście: 31,8-40,6, średnie: 26,2
Rocznik 1978
Moc - 190 KM
Zużycie paliwa na autostradzie: 18-23 , w mieście: 26,2-33,5 , średnie: 22,4

Jak widzimy - chyba nie o to chodziło rządowi i ekologom, bo samochody nadal piły paliwo jak smoki. Gdzieś koło roku 1980 rząd zdał sobie sprawę z tego, że restrykcje nie działają i odpuścił sobie na jakiś czas ustalanie norm emisji spalin poprzez ograniczenie mocy.

Na zdjęciu Pontiac w naturalnym środowisku.


I to tyle ciekawostek o motoryzacji USA. Ile w tym mitów, a ile prawdy? Nie mi to osądzać. Jeśli zasłyszę nowe na zlotach - nie omieszkam się nimi podzielić. Możecie też podsyłać mi na cześka swoje ciekawostki - opublikuję je. Nie podaję źródeł - pisałem z głowy. Kopiowanie tekstu tylko z podaniem źródła do tej strony.

Oglądany: 120044x | Komentarzy: 97 | Okejek: 867 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

12.12

11.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało