Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Wielcy wynalazcy, którzy nie dorobili się majątku na swoich dziełach

158 247  
322   36  
Można by pomyśleć, że osoby stojące za wielkimi wynalazkami dożyły spokojnej starości opalając się w blasku własnej chwały i trwoniąc niewyobrażalną fortunę, którą na swoim osiągnięciu zarobiły. Niestety, nie zawsze tak się dzieje. Bywa, że twórcy rzeczy wielkich, nierzadko na własne życzenie, muszą zadowolić się jedynie blaskiem własnej chwały...

Laszlo Biro

To nazwisko niewiele nam mówi, mimo że wynalazek, którego autorem był węgierski dziennikarz - Laszlo Biro, używamy wszyscy i właściwie to trudno było by sobie wyobrazić życie bez niego.

Mężczyzna ten zauważył, że w przeciwieństwie do atramentu stosowanego w piórach, farba drukarska schnie błyskawicznie. Wraz ze swoim bratem – chemikiem, Laszlo stworzył i opatentował wynalazek, który dziś znany jest pod nazwą „pióro kulkowe”. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, mający żydowskie korzenie Biro, wraz z rodziną uciekł do Argentyny, gdzie otworzył własną fabrykę piór. Ten praktyczny przybór piśmienniczy trafił do... lotnictwa Wielkiej Brytanii, a stamtąd do domów Brytyjczyków.


W 1950 roku Laszlo oddał swój patent za 2 miliony dolarów firmie BIC. Biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu ostatnich 50 lat przedsiębiorstwo to sprzedało 100 miliardów długopisów, kwota jaką dostał Biro za prawa do wynalazku, wydaje się śmiesznie mała.

Daisuke Inoue

Wynalazek syna japońskiego sprzedawcy naleśników to jeden z największych filarów weekendowej rozrywki. Daisuke w młodości całkiem nieźle grał na bębnach. Zamiast typowego zespołu, założył jednak grupę muzyczną, która grała instrumentalny podkład dla odwiedzających kluby biznesmenów, co to chcieli przez moment poczuć się niczym profesjonalni wokaliści. Jeden z nich chciał nawet zabrać Inoue ze sobą w podróż biznesową. Muzyk wprawdzie nie zgodził się na te propozycję, ale za to zaopatrzył swego klienta w kasetę z gotowymi ścieżkami. W ten sposób Daisuke stworzył pierwszą wersję karaoke. Wierząc, że może zrobić na tym interes życia, skonstruował jedenaście szaf grających podkłady znanych kompozycji. Urządzenia zagościły w kilku lokalach miasta Kobe, gdzie momentalnie znalazły swoich amatorów.


Niestety, Inoue nie pomyślał o opatentowaniu swojego pomysłu i biedak musiał jedynie bezczynnie patrzeć, jak jego mały wynalazek daje początek ogólnoświatowej modzie.

Aleksiej Pajitnow

W 1985 roku radziecki inżynier stworzył prostą grę, która osiągnęła olbrzymi sukces na całym świecie i do dziś, mimo 30 lat na karku, jest jedną najpopularniejszych cyfrowych rozrywek. Nie tak dawno Tetris został rekordzistą jeśli chodzi liczbę pobrań w wersji na telefony komórkowe (100 milionów!). Aleksiej przez długie lata nie otrzymywał tantiem za swoje dzieło. Dopiero w 1996 roku, pięć lat po upadku Związku Radzieckiego, Pajitnow wywalczył sobie prawa do Tetrisa. Trudno powiedzieć, ile przez 11 lat od powstania gry pieniędzy przeszło mu koło nosa.

\

Douglas Engelbart

W 1968 roku amerykański naukowiec o norweskich korzeniach stworzył proste urządzenie, które ułatwić miało pracę przy komputerze. Wynalazkiem tym była mała drewniana skrzyneczka z dwoma kółkami i kablem podpiętym do komputera. Engelbart nazwał ją „myszą” i doszedł do wniosku, że głupotą by było tego przyrządu nie opatentować. Tak też zrobił. Jego prawa do myszy wygasły w roku 1987, a naukowiec nie kwapił się, aby je przedłużyć. A szkoda, bo dopiero w drugiej połowie lat 80. domowe komputery zaczęły podbijać rynek i dopiero wówczas zapotrzebowanie na wynalazek Engelbarta drastycznie wzrosło. Szacuje się, że w ciągu ostatnich 30 lat sprzedano ponad miliard myszek.


Michaił Kałasznikow

Facet, który skonstruował kultowy karabin AK-47 nigdy nie czerpał profitów ze sprzedaży swojego wynalazku. Gdyby tak było, to zmarły w 2013 roku radziecki wojskowy prawdopodobnie dołączyłby do grona najzamożniejszych, rosyjskich "magnatów". Szacuje się, że sprzedanych zostało 100 milionów słynnych „kałachów”. Generał Michaił twierdził, że to cudo wojennego przemysłu powstało „z miłości do ojczyzny”, natomiast na pytania dotyczące wyrzutów sumienia związanego ze szkodami, które jego zabawka uczyniła na całym świecie, Kałasznikow odpowiadał: „Śpię dobrze. To politycy, a nie mój karabin, ponoszą winę za uciekanie się do przemocy.”


John Walker

Młody John Walker miał talent do łączenia herbat, w taki sposób, aby te uzyskały niepowtarzalny aromat. Dzięki temu znalazł pracę w małym sklepiku kolonialnym w Ayrshire. Z czasem zaczął eksperymentować też z mieszaniem ze sobą różnych gatunków whisky. W ten sposób powstał „Walker's Kilmarnock Whisky”, który zdobył jedynie lokalną popularność. John Walker nie opatentował receptury swego trunku, aby mieć pewność, że jego dzieło będzie dostępne dla wszystkich smakoszów łiskacza.
Dopiero synowie przedsiębiorcy uczynili z firmy swojego ojca rozpoznawalną w wielu krajach świata markę.


Harvey Ball

W latach 60. ubiegłego wieku, szefostwo mieszczącej się w amerykańskim mieście Worcester, firmy The State Mutual Life Assurance Company zatrudnili Harvey'a Balla – faceta, który miał zadbać o poprawę humorów pracowników korporacji. Mężczyzna wpadł na pomysł stworzenia prostego znaku graficznego, który z miejsca budzić będzie miłe uczucia. Dziesięć minut zajęło Ballowi zaprojektowanie takiej buźki:


Twarzyczka pojawiła się na plakatach, magnesach i przypinkach w całej firmie. Za swoje zlecenie Ball dostał 45 dolców. W sumie to nawet nie najgorszy hajs za 10 minut roboty... Tymczasem żółta buźka spodobała się nie tylko pracownikom korporacji. Do 1971 roku sprzedano aż 50 milionów przypinek z uśmiechniętą buźką. Mimo tego, że nie decydując się na opatentowanie grafiki, jej twórca stracił szansę na grube miliony dolarów, Harvey nigdy nie pluł sobie w brodę. Podobno nie należał do ludzi, którym zależy na zarabianiu niewyobrażalnych fortun...


The Winstons

The Winstons to nazwa amerykańskiej funkowej kapeli, która istniała w latach 60. Mimo, że pewnie nikt z was nie kojarzy żadnego utworu tego zespołu, to wszyscy znamy ten perkusyjny motyw:


To trwająca dokładnie 5,20 sekundy wstawka w kompozycji „Amen, Brother” z 1969 roku. Sampelek ten, nazwany został „Amen Break” i jest jednym z najważniejszych fragmentów perkusyjnych w historii muzyki współczesnej. Sięgają po niego zarówno muzycy związani z hip-hopem, jaki artyści związani ze sceną elektroniczną (można by wręcz powiedzieć, że bez tego krótkiego sampla, nigdy by nie powstał drum and bass).


Żaden z artystów grających w The Winstons nigdy nie dostał honorarium za wykorzystanie fragmentu kompozycji. Ba, nawet nie protestowali kiedy firma producencka Zero-G, otrzymawszy prawa autorskie do „Amen Break” zaczęła robić na słynnym samplu niemałe pieniądze.


Źródła: 1, 2, 3, 4
2

Oglądany: 158247x | Komentarzy: 36 | Okejek: 322 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.04

19.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało