Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dowcipnisie, którzy rozdawali wszystkich chętnym darmowe LSD i dwie inne historie z epoki hipisów

112 676  
236   45  
Dietyloamid kwasu lizergowego, zwany potocznie "kwasem" to jeden z tych narkotyków, który miał potężny wpływ na kształtowanie się kulturowych ruchów w latach 60., ale i okazał się substancją o wyjątkowo dużym potencjale nie tylko w swych rekreacyjnych właściwościach. Historia tego kultowego psychodeliku ma kilka swoich dziwacznych fragmentów, o których dziś Wam opowiemy.

Od tego się zaczęło


Już same okoliczności powstania LSD są dość intrygujące. Albert Hofmann – szwajcarski chemik zatrudniony w firmie farmaceutycznej Sandoz pracował nad lekarstwem pobudzającym układ oddechowy. W tym celu postanowił dokonać syntezy aktywnych składników sporyszu. Grzyb ten zawiera substancję chemiczną zwaną ergotaminą. Z tego alkaloidu Hofmann otrzymał substancję, która nazwał LSD-25 (była to 25 synteza z serii, które wówczas szwajcarski chemik przeprowadził).


Naukowiec nie wiedział, że stworzył psychoaktywnego potwora o nieprawdopodobnej mocy. Żeby się „cieszyć” efektami jego działania wystarczy bowiem mikroskopijna dawka 80 do 150 mikrogramów, co oznacza, że 1 gramem można "obdzielić" nawet 10 000 osób.
Badacz przerwał swoją pracę kiedy poczuł zawroty głowy i uczucie silnego niepokoju – kwas dostał się do krwiobiegu przez kontakt z opuszkami palców chemika. Resztę wieczoru Hofmann przeleżał na łóżku zachwycając się natłokiem kalejdoskopowych, pełnych barwnych kolorów, wizji. Trzy dni po tym doświadczeniu, zaintrygowany naukowiec przyjął dawkę 250 mikrogramów swego wynalazku, a następnie wsiadł na rower i ruszył w stronę domu. Efekty poczuł już podczas tej podróży. Data 19 kwietnia 1943 do dziś znana jest jako dzień, w którym odbył się pierwszy, świadomy trip kwasowy.

https://www.youtube.com/watch?v=HBOPFWmZCdM

Merry Pranksters – żartownisie, którzy chcieli zmienić społeczeństwo rozdając LSD

Autor słynnej powieści „Lot nad kukułczym gniazdem”, Ken Kesey, był jedną z tysięcy osób, które czerpały wielką inspirację z hofmannowego dzieła. Pierwszy kontakt z LSD miał jeszcze na studiach, kiedy wziął udział w tajnym rządowym programie badania tej substancji. Zresztą stamtąd wziął inspirację do napisania "Lotu", który napisał będąc pod wpływem tej substancji. Po spotkanie z Timothym Learym, profesorem z Harvardu, wielkim orędownikiem LSD, Kesey poczuł wielką potrzebę rozszerzenia swojej artystycznej ekspresji poza ramy pisarskie.
Zorganizował więc grupę podobnych sobie szaleńców, upchnął ich w wielkim, pomalowanym w kwieciste wzory, szkolnym autobusie i ruszył w narkotyczną podróż po USA. Pojazd nazwano „Further” (Dalej), a ekipa miłośników kwasu ochrzciła się jako Merry Pranksters (Weseli Dowcipnisie). Należeli do niej m.in. członkowie zespołu Grateful Dead.


Podróżnicy urządzali tak zwane „Testy Kwasowe”. Była to forma ceremonialnych, improwizowanych perfomance'ów napędzanych LSD, podczas których dla każdego chętnego, który zadeklarował, że chce wziąć udział w teście, rozdawali darmowe "znaczki" nasączone narkotykiem. Na trasie swojej wyprawy, wtedy zupełnie legalnie, zostawili dziesiątki tysięcy ludzi na haju.
Do historii przeszedł szczególnie jeden z tych niecodziennych rytuałów. Kesey i jego żartownisie w sierpniu 1965 roku zorganizowali sobie trzydniowy trip w towarzystwie członków niesławnego gangu motocyklowego Hell's Angels.


Spotkanie antysystemowych hippisów z grupą słynących ze skrajnej brutalności zwolenników wojny w Wietnamie mogło skończyć się masakrą.
Wbrew temu co mogłoby się wydawać, Prankstersi za pomocą swoich artystycznych rytuałów zdołali zamienić agresywnych bandytów w przyjaznych, pokojowo nastawionych miłośników substancji poszerzających percepcję. Na dłuższą chwilę, ale wystarczyło.


Dr Lilly i seks z delfinami

Amatorem kwasu był też John Cunningham Lilly - słynny neurolog, wynalazca zbiornika do deprywacji sensorycznej. Lilly przeprowadził całą serię eksperymentów z udziałem LSD. Naukowiec zafascynowany był też delfinami i w pewnym momencie opętany wręcz został wizją nauczenia ich posługiwania się... językiem angielskim.

https://joemonster.org/images/vad/img_31247/ed18d9513c5f8e1df4390e56ce45ba72.jpg
W 1965 roku jego asystentka - Margaret Howe - na 10 dni wprowadziła się do specjalnego, częściowo zalanego wodą „domu”. Zamieszkała tam w towarzystwie delfina o imieniu Peter. Przez większość czasu kobieta bawiła się, jadła, spała i pracowała w towarzystwie swego nowego współlokatora, nakłaniając go do wydawania „ludzkich” dźwięków.
Początkowo relacje rozwijały się całkiem dobrze. Niestety - Peter języka angielskiego się nie nauczył, ale za to coraz częściej wykazywał dziwne, wychodzące poza relacje człowiek-zwierzę, odruchy. Najwyraźniej delfin doszedł do wniosku, że najwyższy czas „związek” skonsumować. Początkowe próby zniechęcenia Petera do odbywania stosunków seksualnych ze swoją nauczycielką nie zdały rezultatu. Margaret musiała więc seksualnie zadowalać swego towarzysza. Dopiero wówczas ten zaczął robić wyraźne postępy w nauce.


Dr Lilly ciągle wierząc, że możliwe jest nauczenie zwierzęcia porozumiewania się językiem angielskim, pragnął eksperyment powtórzyć. Tym razem Margaret miałaby spędzić w towarzystwie delfina cały rok. Niestety, takie przedsięwzięcie wymagałoby ogromnego budżetu. Wobec tego, Lilly postanowił poeksperymentować z inną metodą. Dożylnie podał delfinom dawkę LSD. Jak sam później badanie to podsumował: „delfiny miały bardzo dobre tripy”. Języka jednak się nie nauczyły. Za to sam naukowiec stracił szacunek grona akademickiego i ostatecznie cofnięto fundusze na jego dalsze eksperymenty.


Ronald Hadley Stark i Bractwo Wiecznej Miłości

Filozofowie ruchów hippisowskich wierzyli, że dzięki psychodelikom możliwe będzie rozpoczęcie wielkiej umysłowej rewolucji w USA. Trzeba więc było obywatelom ułatwić dostęp do tych substancji, które zostały prawnie zakazne w 1966 roku. Produkcją i dystrybucją haszyszu i przede wszystkim – LSD, zajmowała się założona w 1969 roku organizacja - Bractwo Wiecznej Miłości (Brotherhood of Eternal Love), nazywana przez ówczesne organy ścigania "mafią hippisowską".

Akurat kiedy grupa ta szukała nowego dostawcy, nie wiadomo skąd na spotkaniu członków Bractwa pojawił się dziwny, łysawy wąsacz – Ronald Hadley Stark. Mężczyzna, który wcześniej pracował przy związanych z wykorzystaniem LSD projektach CIA, miał misję – chciał zakończyć Zimną Wojnę poprzez regularne naćpanie milionów ludzi najlepszej jakości kwasem. W każdym innym wypadku gość ten zostałby wyśmiany, jednak na dowód swoich zamiarów, Stark zaprezentował zgromadzonym butelkę wypełnioną kilogramem ciekłego LSD. W szybkim przeliczeniu – 1000 gramów tej substancji to wystarczająca ilość, aby zapewnić błogi odlot 10 milionom osób!

Bractwo przyjęło takiego „Prometeusza” z otwartymi ramionami. Stark w czasie swej kariery wyprodukował około 20 kilogramów czystego LSD (sami sobie przeliczcie ile to dawek).

Policja miała spory kłopot ze Starkiem – mężczyzna był absolutnie nieuchwytny, a organy ścigania przez całe lata były krok za nim. Ponadto gość miał wyjątkowy dar planowania swoich kolejnych ruchów oraz tworzenia perfekcyjnie działających organizacji. Dzięki Ronaldowi oraz Bractwu w latach 1969 do 1973 dla całego pokolenia amerykańskich hippisów trwała złota era taniego kwasu o doskonałej jakości.


Dopiero w 1975 roku anonimowy informator skontaktował się z włoską policją twierdząc, że pewien mężczyzna sprzedaje narkotyki w jednym z bolońskich hoteli. W ten sposób posługujący się fałszywym paszportem, został złapany z 4600 kilogramami marihuany, morfiny oraz kokainy.
Niedługo potem, w należącym do niego depozycie bankowym znaleziono fiolkę z tajemniczym płynem i stertę dokumentów, w tym instrukcję syntezy tajemniczej cieczy. Substancją mógł być syntetyczny odpowiednik THC. Stark bowiem marzył o wprowadzeniu takiego produktu na rynek. Można powiedzieć, że sprytny wąsacz wyprzedził swój czas. Laboratoryjni kuzyni marihuany podbili świat dość niedawno - wraz z nastaniem smartshopów i całkiem legalnych w wielu krajach (w tym i w Polsce) sklepów z „odczynnikami chemicznymi”.


Wśród dokumentów Starka znaleziono też plany i finansowe kalkulacje dotyczące dużej hodowli marihuany, a także szczegółowy schemat syntezy kokainy.
Wąsacz trafił do kicia, gdzie jak wieść głosi - dość szybko i z sobie znanym wdziękiem zyskał szacunek współwięźniów. Już wkrótce założył w niewoli organizację o złożonej strukturze, gdzie członkowie przekazywali sobie poufne informacje za pomocą kryptograficznego systemu radiowego... Stark jednocześnie często odwiedzany był przez członków CIA - organizacji, która przecież była mu szczególnie bliska.

Wygląda na to, że charyzmatyczny wąsacz był wtyczką pomiędzy policją i agencjami wywiadowczymi a podziemnymi, nielegalnymi organizacjami antysystemowymi. Jednocześnie jednak zawsze prowadził grę na kilku frontach, zgrabnie lawirując pomiędzy różnymi graczami. Dla wielu jednak jest to jasny dowód na to, że rękę na rynku LSD w latach 60. i 70. trzymali nie mafijni chemicy, a samo CIA.

Więcej rzeczy o podobnej tematyce w serwisie

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 112676x | Komentarzy: 45 | Okejek: 236 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało