Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Co ty wiesz o zawodzie nauczyciela? Przemyślenia nauczycielki po kolejnej fali hejtu

156 638  
553   174  
minister90 pisze: Ostatnio na Joe Monster pojawił się artykuł o znienawidzonych zawodach (LINK TUTAJ). Na pierwszym miejscu pojawił się nauczyciel, a w komentarzach kłótnie przede wszystkim na ich temat. Postanowiłem zatem podzielić się przemyśleniami znajomej nauczycielki języka polskiego.

Tekst powstał w czasie zamieszania związanego z dniami wolnymi podczas okresu świątecznego. Mam nadzieję, że choć część z WAS spojrzy na ten zawód z innej perspektywy oraz pozwoli okazać więcej szacunku dla tej grupy zawodowej.

"Całe życie mama powtarza mi, żeby nie wchodzić w polemikę z ludźmi, którzy pracę nauczyciela sprowadzają do wakacji i dużej ilości wolnego. Mówi: z usmarkanym się nie najesz, a z głupim nie dogadasz. Długo trzymałam się tej dewizy, jednak nie debatując, nie rozmawiając o naszym zawodzie, tylko utwierdzamy społeczeństwo w tym, że jesteśmy grupą ludzi, którzy myślą, że zbawiają świat, są do tego przemądrzali, drażliwi i zakompleksieni. Wrzawa jaka rozgorzała w mediach na temat zapewnienia wolnego dzieciom w okresie między świętami, dołożyła kolejną cegiełkę do wizerunku nauczyciela nieroba, tak uparcie utrwalanego w mediach. Czym zatem na co dzień zajmuje się nauczyciel w oczach ludzi, a czym w rzeczywistości?

Po pierwsze nauczyciel to jedyny człowiek, który bez dodatkowych opłat wykonuje czynności, za które w każdej innej firmie, pracy otrzymuje się dodatkowe (niemałe) wynagrodzenie. Poza dwiema godzinami tygodniowo, które zgodnie z Kartą Nauczyciela musi odpracować za darmo, jest:

- organizatorem i koordynatorem poważnych imprez szkolnych, nie mam na myśli Dnia Matki czy Babci, a uroczystości, w których udział biorą przedstawiciele najważniejszych stanowisk w kraju, artyści, sportowcy (etc.). Nie twierdzę, że Dzień Matki jest mało ważny, ale odpowiedzialności, jaką niesie ze sobą przygotowanie konferencji naukowej, spotkania z Rzecznikiem Praw Dziecka czy prezydentem, jest nieporównywalna. Rodzice bardzo często nie potrafią wyegzekwować od dziecka wyniesienia śmieci, a co dopiero podjąć się zorganizowania grupy młodych ludzi, którzy mają mnóstwo zajęć pozalekcyjnych, różne podejście do obowiązku, odmienne charaktery.

- administratorem strony internetowej i Facebooka, to stosunkowo nowe, ale niezwykle czasochłonne zajęcie, wymagające pełnej gotowości, dodawania newsów, artykułów na bieżąco. Zachęcam do wejścia na obojętnie jaką stronę internetową gimnazjum. Ilość podejmowanych aktywności może zadziwić niejednego niedowiarka.

- psychologiem - nauczyciel codziennie musi zmierzyć się z problemami nie tylko młodych ludzi, ale także ich rodziców. Wychowawca klasy jest obciążony całą masą informacji na temat stanu rodzinnego uczniów, chorób dzieci i rodziców, wszelkiego rodzaju patologii. Współczesna szkoła to także fobie dzieci, anoreksja i bulimia, niechciane ciąże, depresja, próby samobójcze, samookaleczanie się, alkoholizm, narkomania, cyberprzemoc (etc.) Na każdej lekcji musimy ważyć słowa, dopasować się do każdego z dzieci, robić wszystko, żeby ich nie urazić, nie napiętnować. Zdarza się także coraz częściej, że z racji swojego zawodu musimy przygotować dzieci do pogrzebu kolegi/koleżanki, rodziców przyjaciół z klasy. Zdarza się też, że dziecko zasłabnie, dostanie ataku padaczki, wymiotuje, ulegnie wypadkowi. Nie trzeba chyba wspominać o psychicznym obciążeniu, które codzienne dźwigamy. Ktoś jeszcze zazdrości ferii?

- telefonem zaufania, telemarketerem, menadżerem - niestety, zawód nauczyciela to profesja, w którym nie ma mowy o znieczulicy. Dzięki mediom utrwala się w ludziach przekonanie, że jesteśmy zawsze i wszędzie na każde zawołanie. Poza sprawami ważnymi, które nierzadko omawia się godzinami i po godzinach z rodzicami, są jeszcze telefony w sprawach błahych, informujące np. o tym, że dziecko nie będzie miało dziś zeszytu, te też należy odebrać. Sami także musimy z własnych funduszy wykonywać setki telefonów w celach informowania rodziców, pozyskiwania sponsorów, organizowania wyjść, wycieczek.

- wolontariuszem - wbrew temu co się myśli, nie ma możliwości, żeby dzieci same kwestowały, brały udział w zbiórce czy jakiejkolwiek akcji charytatywnej czy kulturalnej. Zawsze jest z nimi opiekun, nauczyciel, zazwyczaj tego typu aktywności mają miejsce w weekend, po lekcjach i nie są płatne, wiadomo.

- przewodnikiem, opiekunem - jednym z największych mitów, które krążą na temat zawodu nauczyciela, jest to, że za pieniądze rodziców bawią się na wycieczkach, mają darmowe noclegi, posiłki. Owszem, w większości pensjonatów opiekunowie nie płacą, ale które delegacje pracownik opłaca sobie sam? To jeden argument, drugi to fakt, iż podczas szkolnej wycieczki uczniowie 24 godziny są pod opieką nauczycieli. Wiąże się to z nieprzespanymi nocami, ciągłą gotowością do działania, nieopisanym pojęciem odpowiedzialności. Ciągle słyszy się, że rodzic zgubił dziecko w markecie, pomnóżmy to razy 30 i dodajmy nieprzespane noce. Dodam jeszcze, że za wycieczkę płaci się wprost proporcjonalnie do ilości lekcji, jakie przeprowadziłby nauczyciel będąc w szkole. Rachunek jest prosty - kilkadziesiąt godzin przepracowanych za darmo.

- rodzicem - to bardzo przykre, ale wiele dzieci nie ma w domu rodziców, zarówno w sensie fizycznym, jak i emocjonalnym. Dzieci przytulają się do nauczycieli, chcą spędzać z nimi przerwy, odzywają się na Facebooku, przez dziennik elektroniczny. Bez komentarza.

- sekretarzem - nie ma chyba w szkole takiej aktywności, z której nie należy rozliczyć się pisemnie. Poza codzienną pracą w dziennikach lekcyjnych i zajęć, mamy obowiązek pisania sprawozdań z każdego działania, autoewaluacji, planów, programów.

- cudotwórcą - praca z dziećmi jest tym, co w zawodzie nauczyciela jest najważniejsze i najpiękniejsze. Naszym podstawowym obowiązkiem jest nauczanie dzieci, ale nie każde dziecko łatwo przechodzi proces edukacyjny. Czasem wykorzystuje się setki metod i sposobów, a uczeń i tak nie osiąga sukcesu. Osobiście uważam, że by mu pomóc można zrobić bardzo wiele, ale nie zgadzam się z tym, że to nauczyciel odpowiedzialny jest w 100% za wyniki ucznia. To co zrobi z nim rodzic w domu, to jak go wesprze, jest podstawą każdego wyniku. Niestety, nie każdy to wie i rozumie.

- szkoleniowcem, trenerem - notorycznie za darmo udzielamy porad, nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, w której dentysta za darmo radzi, prawnik reprezentuje za uśmiech, jest dostępny dla każdego rodzica i dziecka. My ciągle radzimy jak rozmawiać z dziećmi, jak się z nimi uczyć, z czego wynikają porażki i sukcesy. Wymaga się od nas patentu na wiedzę. Przeprowadzamy także mnóstwo szkoleń, za które nikt nam nie płaci.

Nie wymieniam zajęć, które są wpisane w specyfikę naszego zawodu, poprawiania prac, przygotowania się do lekcji, to nasz codzienny obowiązek i tego nikt nie kwestionuje. Bardzo boli jednak to, że przeciętny człowiek wyrabia sobie zdanie na temat nauczyciela, oglądając telewizję, w której jeśli się o nas mówi, to w sytuacjach ekstremalnych - molestowania, picia w pracy, bicia dzieci. Nikt nie wspomina o tym, że niejednokrotnie po godzinach przygotowujemy dzieci do konkursów, rozmawiamy z nimi, pocieszamy ich rodziców, pracujemy w weekendy, wyjeżdżamy w swoim wolnym czasie, a przecież w ogóle nie musimy tego robić. Nie zdarza mi się tydzień, w którym pracuję mniej niż 40 godzin. Zwyczajowo jest to po 12-14 godzin dziennie.

Nauczyciel to zawód, którego nie zostawi się w szkole, to cholernie stresująca praca, która ma wpływ na codzienność człowieka. Żałuję, że nie mamy kart jak w korporacji, bo wtedy jasne byłoby, że magiczne 18h to jeden z największych mitów, jakie się powtarza. Przerwy co 45 minut nie są na papierosa czy pogaduchy z koleżankami, to nie te czasy. Jeśli ma się to szczęście, że nie ma się dyżuru, to należy wymienić klucz (nie wszyscy mamy własne sale, gabinety!), wziąć potrzebne materiały i pobiec do klasy na następną lekcję, porozmawiać z dzieckiem.

Wakacje, ferie. Przecież nie są dla nas, ale dla dzieci. 10 miesięcy intensywnej nauki, realizowania naszpikowanej do maksimum Podstawy Programowej, to absolutne maksimum wytrzymałości. Dwa miesiące wakacji mają służyć temu, by dzieci odpoczęły, nabrały sił. Już w czerwcu, kiedy temperatury sięgają 30 stopni, młodzież nie jest w stanie „wysiedzieć” w klasie. To nie Norwegia, nie mamy klimatyzacji, zamykanie dzieci w budynku na 8 lekcji jest wręcz niebezpieczne. Nie znam nauczyciela, który zamiast wakacji nie chciałby standardowego urlopu, o którym sam decyduje. W naszym zawodzie (wyjątek stanowi jedynie choroba i urlopy okolicznościowe) musimy stawić się w pracy ZAWSZE. Nie istnieją już zastępstwa koleżeńskie, nie dotyczą nas dni na żądanie. Jesteśmy niewolnikami systemu, że o tym, że większość z nas za śmieszne pieniądze pracuje na obozach i koloniach, nie wspomnę.

Dwa miesiące wakacji to też mit - rady kończą się zazwyczaj w połowie lipca, a kolejne zaczynają w połowie sierpnia. Wielu nauczycieli ma to szczęście, że w trakcie wakacji musi zmobilizować młodzież do organizacji rozpoczęcia roku, dożynek, półkolonii - te ostatnie są płatne - 300 zł za 2 tygodnie pracy. Przerwy między świętami - przecież sami ich nie ustalamy i wbrew temu, co mówi się w mediach, mamy PEŁNĄ ŚWIADOMOŚĆ, ŻE POWINNIŚMY ZAPEWNIĆ DZIECIOM OPIEKĘ W PRZERWACH MIĘDZY ŚWIĘTAMI, nikt nie musi nam o tym przypominać. Będziemy w pracy, tylko obawiam się, że nie będzie w niej dzieci, bo kiedy odrabiamy zajęcia w sobotę, uczniów można policzyć na palcach. Wymaga się od nas, ale nie od siebie samych. Współczesnym problemem nie jest szkoła, ale kondycja współczesnej rodziny, może warto wolny czas spędzić z dzieckiem?

Jako młody nauczyciel wierzę, że jeszcze wiele można w tym temacie zrobić, można nasz zawód odczarować. Codziennie spotykam się z wdzięcznością dzieci, wspaniałych, rozsądnych rodziców, dyrekcji. Zacznijmy chwalić się tym, co tak naprawdę robimy. Przestańmy biernie przyglądać się temu, jak nas szkalują. Większość nauczycieli krzyczy, oburza się, a ja wierzę, że nasza praca jest najlepszą obroną nas samych. Oczywiście w każdej szkole są nauczyciele, którzy wchodzą, uczą i wychodzą, ale nie oceniajmy wszystkich przez ich pryzmat. A może to właśnie oni mają szacunek do siebie? Przecież płaci się nam za nauczanie - a jaka płaca, taka praca?

Mam nadzieję, że kiedyś w Polsce doceni się nauczycieli tak, jak robi się to za granicą. Nie bez powodu zawód nauczyciela jest jednym z najlepiej płatnych. DZISIEJSZA SZKOŁA TO FIRMA, A OBOK NAUCZANIA REALIZUJE DZIESIĄTKI PROGRAMÓW, O KTÓRYCH SIĘ NIE MÓWI.

Jest niedziela, a ja właśnie zakończyłam pracę nad kolejnym wydaniem szkolnej gazetki, zaraz odpiszę na maile i poprawię opowiadania. Moi znajomi (nie nauczyciele) mają prawdziwy weekend, bo ich praca została w pracy. Nie zazdroszczę im innych zawodów, bo kocham mój najbardziej na świecie, nie potrzebuję pochwał, bo wiem, ile robię, oczekuję jedynie szacunku i milczenia na tematy, o których nie ma się pojęcia."

Oglądany: 156638x | Komentarzy: 174 | Okejek: 553 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.05

22.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało