Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Krwawe źródła 7 popularnych bajek

122 891  
302   40  
Życie to nie bajka, czasem nawet bajka to nie bajka. Choć dzisiejsze wersje najpopularniejszych bajek dla dzieci wydają się oazą sielskości, to niejednokrotnie skrywają takie pochodzenie, że każdemu dziecku odechciałoby się bajek do końca życia, gdyby je poznało.

Kopciuszek

Podręcznikowa historia o wyrywaniu się z szarej codzienności. Nic więc dziwnego, że istnieje wiele wersji tej opowieści, w której ładna dziewczyna wyzwalając się z nudnego życia wpada prosto w ramiona dobrze sytuowanego jegomościa o wysokim urodzeniu. Najwcześniejszym znanym pierwowzorem disnejowskiego Kopciuszka jest żyjąca ok. V w. p.n.e. grecka niewolnica Rhodopis, która najpierw zawróciła w głowie swemu panu, a następnie – samemu faraonowi, który zauważył swoją przyszłą oblubienicę dzięki butom podarowanym jej przez poprzedniego kochanka. Jak to jednak często bywa w przypadku możnowładców z tamtego regionu, granica pomiędzy snem a koszmarem okazała się cienka. Zamiast spacerów przy zachodzącym na tle piramid słońcu faraon Ahmose II wolał, by nowa żona spełniała jego najbardziej wyuzdane zachcianki seksualne. Ot, egipski American dream.

Śpiąca królewna


Na disnejowski rzut oka jest to kolejna opowieść o księciu, który przybywa wydostać przyszłą ukochaną z niedoli. I do pewnego momentu historie nawet się pokrywają – królewna zostaje ukłuta wrzecionem i zapada w stuletni sen. Na tym jednak podobieństwa się kończą, bowiem do akcji wkracza król. W oryginalnej wersji Giambattista Basile’a – opowieści Słońce, Księżyc i Talia, pochodzącej z pierwszej połowy XVII w. – król-książę korzysta z tego, że królewna śpi głęboko. Wynikiem królewskiego wybawiania królewna zachodzi w ciążę jeszcze podczas snu, rodzi dwójkę dzieci, z których jedno wysysa później zatrute wrzeciono, i w końcu budzi się. Następnie ma miejsce cała seria wydarzeń przywodzących na myśl scenę, w której Makbet ogląda Modę na sukces razem ze scenarzystą Cannibal feroxa. W królu budzą się ojcowskie uczucia, które prowadzą aktualną królową do makabrycznych, acz w pewnym sensie zrozumiałych czynów. Władczyni wydaje kucharzowi polecenie, by ten zabił, ugotował, a następnie podał na kolację kochankę i dzieci męża. Kucharzowi nie bardzo się to uśmiecha (gdyby się uśmiechało, toby pewnie został kimś więcej niż kucharzem, duh), więc królowa bierze sprawy w swoje ręce. Rozkazuje wrzucić całą trójkę i niesfornego kucharza do kotła z wężami, ale na szczęście król przybywa w porę i zamienia danie ze swoich bliskich w danie z żony. I odtąd wszyscy – zgwałcona przez sen królewna, król-gwałciciel, ich dzieci-bękarty i nieposłuszny kucharz – żyją szczęśliwie jak bohaterowie ostatniej sceny w Trudnych sprawach.

Królewna Śnieżka


Historia tego biednego dziewczęcia, którego największym przewinieniem była uroda, zaczyna się najprawdopodobniej w pierwszej połowie XVI wieku w małym niemieckim miasteczku, w którym na świat przyszła Margarete Von Waldeck. Urodzona w rodzinie szlacheckiej, Von Waldeck została przez – bingo! – swoją macochę wysłana w wieku 16 lat do Brukseli. Tam zakochała się w przyszłym królu Hiszpanii, Filipie II, co nie przysporzyło jej chwały w oczach i tak niezbyt pozytywnie nastawionej macochy. Para kochanków miała wziąć wkrótce ślub. Niemiecki historyk Eckhard Sander pisze, że pomysł ten nie spodobał się aktualnie panującemu królowi, Karolowi V, który uznawał małżeństwo za bezcelowe z politycznego punktu widzenia, więc nakazał – wespół z macochą „Śnieżki” – pozbyć się niewygodnej przyszłej, ale i niedoszłej, królowej. Von Waldeck została otruta w wieku 21 lat. Nie jabłkiem, co prawda, ale za to z większą skutecznością. Na powiązania Von Waldeck ze Śnieżką wskazuje również fakt, że dzieci, które zmuszano do pracy w kopalni w jej rodzinnej miejscowości, nazywano karłami z powodu zahamowanego przez niedożywienie wzrostu. To, czy pozostawały one w dziwnych relacjach z mieszkańcami miasta, nie zostało zbadane.

Król lew

Zagrajmy w grę pt. „Disney czy Szekspir?” Brat króla pragnie władzy dla siebie, więc knuje intrygę, w wyniku której król umiera, a syn-dziedzic pragnie zemsty, jednak dwójka przyjaciół go od tego (przynajmniej początkowo) odwodzi. W tym wypadku mamy remis. Fabuła klasycznego już wyciskacza łez z pierwszej połowy lat 90. została luźno oparta na XVII-wiecznym klasyku spod pióra angielskiego mistrza. Różnica polega na tym, że u Disneya wszystko kończy się szczęśliwie, a u Szekspira wszyscy giną.


Czerwony Kapturek


Akurat ta opowieść wydaje się wystarczająco hardkorowa, by nie musieć zagłębiać się w jej przeszłość. Oto mamy małą dziewczynkę, która po drodze do babci spotyka wilka. Wilk wyciąga od niej adres babci, do której udaje się z wizytą prawie towarzyską, zjada ją, przebiera się w jej ciuchy, oszukuje Kapturka, gdy ta zjawia się u swojej krewnej, i też ją zjada. Na koniec przychodzi myśliwy, rozpruwa brzuch wilka i wyciąga z niego babcię i kapturka. Makabra najczarniejszej postaci. Ale we wcześniejszych wersjach – których naliczono co najmniej 58 – jest jeszcze lepiej. W zależności od kraju, w którym opowiadano sobie tę historię, Czerwony Kapturek albo sam zjada babcię, albo zostaje zjedzony lub też zjada babcię razem z wilkiem, gdy ten ją wcześniej patroszy i kroi. Dość często pojawia się także wątek seksualny – Czerwony Kapturek kładzie się nago do łóżka, robi wilkowi striptiz itp. A morał z tej historii płynie taki, by nie zdradzać nieznajomym adresu zamieszkania. Przynajmniej swojego.

Złotowłosa i trzy niedźwiadki


Osobą, która spopularyzowała opowieść o niedźwiedziach i intruzie, który nawiedza ich skromne – ale nadzwyczaj sprawnie urządzone, jak na niedźwiedzie standardy – progi, jest pisarz Robert Southey. Ale zanim Brytyjczyk opublikował swoją wersję w 1837 roku, w obiegu były inne, różniące się w zasadzie tylko główną bohaterką. Jednym razem była to kobieta w podeszłym wieku, a innym – lisica Scrapefoot. I na ten przykład, gdy niedźwiedzie odkrywają, że pod ich nieobecność jakaś lisica urządzała sobie harce w ich mieszkaniu, to robią to, co powinny robić niedźwiedzie, żeby nie stracić szacunku na lesie – zjadają ją. Nie ma żadnych uprzejmości, ciepłej owsianki, treli-moreli; jest za to natura w całej swej brutalności.

Mała syrenka


Hans Christian Andersen niechętnie pisał bajki dla dzieci; wolał tworzyć bajki dla dorosłych, które jednak nie przysparzały mu takiej popularności jak treści dziecięce. A trzeba przyznać, że i z jednymi, i z drugimi szło mu całkiem nieźle. Dzisiejsza wersja Małej syrenki to mocno rozcieńczona opowieść niemal sadystycznej bajki z XIX w. W pierwowzorze, tak jak i później, syrenka traci głos na rzecz nóg, by poślubić wymarzonego księcia, z tą jednak różnicą, że w pakiecie z nogami otrzymuje agonalny ból towarzyszący każdemu krokowi. Ale czego nie robi się dla miłości. Świeżo upieczona posiadaczka kończyn dolnych tańczy nawet – zapewne fokstrota – przed swoim ukochanym, który niestety nie docenia starań byłego owocu morza i poślubia inną kobietę. Dogorywanie syrenki trwa w najlepsze, bowiem zgodnie z zaklęciem ma się ona zamienić w pianę morską nazajutrz po tym, jak książę wybierze inną kobietę. Nie chcąc dopuścić do straty, siostry syrenki namawiają ją, by zabiła księcia, a jego krew utoczyła sobie na nogi – w ten sposób będzie mogła odzyskać swój ogon. Dziewczyna podkrada się więc do księcia, ale nie jest w stanie wyrządzić mu krzywdy, więc wyskakuje przez okno i „zmienia się w pianę morską”.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
7

Oglądany: 122891x | Komentarzy: 40 | Okejek: 302 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

25.02

24.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało