Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 typowo polskich punktów widzenia na ruch drogowy

95 576  
320   77  
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - oczywiście każdy ma własny. A że poza jego obręb nie jest w stanie wysunąć się ani o trochę, drogi w Polsce wyglądają tak jak wyglądają. Dlaczego każdemu wydaje się, że jest królem szosy? Ano właśnie dlatego...

#1. Pieszy

Według przeciętnego polskiego pieszego zasady fizyki nie istnieją. Samochody mogą zatrzymać się dosłownie w miejscu, dlatego nic nie powstrzyma go przed wtargnięciem na przejście, które - jak sama nazwa wskazuje - jest dla pieszych. Słuchawki na uszy, kaptur na głowę i do przodu. Niech się dzieje wola nieba, bo przepuścić pieszego trzeba. W nocy – obowiązkowo ciemne ubranie i żadnych odblasków. Jak nie ma chodnika, to czasem lewą, czasem prawą stroną drogi, ale zawsze po asfalcie, bo po co schodzić. Kierowca – jastrząb – wypatrzy ich z trzech kilometrów i ominie. Jednak kierowcy samochodów to tylko pół pieszej biedy, w końcu kierowcę-idiotę słychać z drugiego końca miasta. Cymbał-rowerzysta skrada się bezszelestnie. A propos...

#2. Rowerzysta

Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu rowerzystom nie sposób było nic zarzucić. Większość posiadała karty rowerowe i przynajmniej jako taką znajomość przepisów drogowych. Nagle jednak okazało się, że dwa pedały są bio-, eko- i trendy jednocześnie, w związku z tym właściciele jednośladów przywdziali wielokolorowe obcisłe gatki i ruszyli w sam środek miasta. Tam, gdzie im się podoba, jeżdżą po ulicach. To środkiem, to obok siebie, bo przecież prawo nie zabrania. Gdzie im się nie podoba, domagają się prawa do jeżdżenia buspasami. Jak buspasy to za mało, rowerzyści pchają się na chodnik, roztrącając pieszych. A na koniec wszyscy zbierają się w kupę i przez godzinę blokują centrum miasta w ramach tzw. mas krytycznych, demonstrując któremu w danym miesiącu ortalionowe spodenki werżnęły się głębiej.

#3. Skuterzysta

Rowerzystą byłem, ale się dorobiłem... ryczącej bestii rozpędzającej się w porywach do 45 km/h. Ponieważ do jazdy skuterem nie jest wymagane prawo jazdy (ani rejestracja, ani ubezpieczenie OC), skuterzystom wydaje się, że nikt od nich nie wymaga również znajomości przepisów. Gdzie mają szansę zablokować jadące szybciej samochody, tam wyjeżdżają na środek pasa, bo przecież mają prawo cisnąć swoją "czterdziestką". Gdy tylko pojawi się korek, skuterzystom przypomina się o poboczu, wyprzedzają więc samochody z prawej strony lub przeciskają się pomiędzy nimi, a potem, zaraz za światłami hop! z powrotem na środek, bo jazda przy krawędzi jaśnie panu skuterzyście uwłacza.

#4. Motocyklista

Przeczytał gdzieś, że jest wszędzie. Wydaje mu się, że wszędzie wjedzie i wszędzie zdąży. Zresztą w wielu wypadkach ma rację – waga i silnik robią swoje – aczkolwiek próby wyprzedzania samochodu skręcającego w lewo ukróciły już żywot niejednego motocyklisty. Motocykliści ubzdurali sobie nie wiedzieć czemu, że są na poszkodowanej pozycji, bo w zderzeniu z samochodem cierpią najbardziej. Tylko większość nie zdaje sobie sprawy z tego, że rozpędzone do 200 km/h 200 kilogramów również w starciu z samochodem zachowuje się jak istny przecinak, a kierowca samochodu, w którego bok wbije się motocykl, również niewielkie ma szanse na pozbieranie kości do kupy.

#5. Kierowca samochodu osobowego

Prawdziwa gwiazda, Siwiec, Maślak i Kardashian w jednej metalowej puszce. Kierowca nie musi stosować się do przepisów. Prawo wymyślono dla tych, którzy nie potrafią poradzić sobie samemu. On "nie łamie przepisów, tylko jedzie rozsądnie". Na ciemnozielonym. Zawsze narzeka - to na fotoradary, to na rowerzystów, to na pieszych, to wreszcie na innych kierowców. Bo tak się składa, że absolutnie wszyscy jeżdżą gorzej od niego. Kto jedzie szybciej, ten wariat. Kto jedzie wolniej, ten zawalidroga. Nie dogodzisz.

#6. Kierowca ciężarówki

Ma ograniczoną widoczność przed maską, za naczepą, w narożnikach pojazdu, w połowie składu i w ogóle wszędzie. Z wynurzeń kierowców ciężarówek można wywnioskować, że oni właściwie nic nie widzą w żadnym kierunku. A mimo to jadą - bohaterzy! Poza tym oni pokonują każdego roku miliony kilometrów, więc wiedzą! Owszem, wiedzą - jak się snuć po autostradach całej Europy. Wydaje im się, że mają pierwszeństwo na lewym pasie, bo przecież osobówki zawsze mogą nadrobić stratę, a oni dzięki temu, że dzisiaj w pół godziny wyprzedzą innego TIR-a, jutro będą aż kilometr dalej, co ma przecież niebagatelne znaczenie. Pierwszeństwo należy im się też na zwykłych drogach, bo są ciężcy, wolno się rozpędzają, więc trzeba ich wpuścić. A jak nie zechcesz, to i tak się wepchną, bo przecież prawa dżungli nie wymyślono wczoraj. A nie daj Boże dojeżdżasz do zwężenia - TIR-owy szeryf czuje się w obowiązku zadbać o to, by logika i jazda na suwak w żadnym wypadku nie pomogły w szybszym rozładowaniu korku.

#7. Kurier

Nieważne, czy jedzie fiatem seicento czy fiatem ducato. Choćby dosiadał wielbłąda, wydaje mu się, że jest najważniejszy na świecie. Bo on jest przecież w pracy, a od jego pracy zależą losy świata. Wyprzedzanie na trzeciego, omijanie korków poboczem, tamowanie ruchu, zatrzymywanie się w najdziwniejszych miejscach (bo on tylko na chwilę) - kurier na wszystko ma usprawiedliwienie. Bo jemu płacą od liczby doręczonych paczek. Tak jakby wszyscy inni wcale nie potrzebowali dotrzeć na czas do pracy, jeździli wyłącznie dla przyjemności i w czasie wolnym (zapewne w poniedziałek między 7 a 9) wybrali się na radosną przejażdżkę gładkimi jak stół, malowniczymi arteriami RP.
25

Oglądany: 95576x | Komentarzy: 77 | Okejek: 320 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało