Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Kultowe zespoły, które zdecydowały się na (niekiedy nawet chwilową) reaktywację

90 289  
245   42  
Miliony fanów na całym świecie, błysk fleszy, imprezy podlewane wodą ognistą, a do tego niekończące się trasy koncertowe i dzikie noce spędzone w towarzystwie zawsze chętnych groupies. Niestety. Wszystko się kiedyś musi skończyć i nawet będący u szczytu popularności zespół potrafi z dnia na dzień rozpaść się, pozostawiając zaskoczonych wielbicieli z ręką w nocniku. Czasem musi minąć wiele dekad, aby (nierzadko zwaśnieni) członkowie grupy zdecydowali się wspólnie wrócić na scenę.

Led Zeppelin

Kiedy w 1980 roku perkusista legendarnej grupy Led Zeppelin John Bonham zakończył swój żywot, upijając się w sztok dwoma litrami wódy i topiąc się w trakcie snu we własnych wymiocinach, przyszłość zespołu stanęła pod znakiem zapytania. Mimo że fani wierzyli w to, że członkowie kapeli dokooptują do swego składu jakiegoś zacnego bębniarza i kontynuować będą wspólne granie, wkrótce po pogrzebie Bonhama grupa zakończyła działalność. W trakcie kolejnych lat drogi Roberta Planta, Jimmy'ego Page'a i Johna Paula Jonesa kilkukrotnie się zeszły. Ostatni raz panowie spotkali się na scenie w 2007 roku przy okazji imprezy na cześć zmarłego założyciela wydawnictwa Atlantic Records. Zamiast sprzedawać bilety, zespół wpadł na pomysł założenia witryny internetowej i zorganizowania konkursu, w którym do wygrania było 20 tysięcy wejściówek na koncert. Starzy rockmani chyba nie spodziewali się, że na stronie zarejestruje się 25 milionów osób sprawiając, że wszystkie serwery im padną...


Był to pierwszy od 1980 roku występ, gdzie na jednej scenie pojawili się Page, Plant, Jones i... Bonham. A konkretnie – Jason Bonham, syn zmarłego perkusisty Zeppelinów. Po znakomicie przyjętym występie artyści coś przebąkiwali o permanentnej reaktywacji grupy i nagraniu nowego materiału. Niestety – póki co cisza w eterze.

Beach Boys

A oto i kapela, która powstała przeszło pół wieku temu i rozpoczęła prawdziwy szał na tzw. surf-rock. W porównaniu z innymi przedstawianymi tu grupami Plażowe Chłopaki dość szybko zakończyli swoją działalność. W 1967 roku, po zaledwie sześciu latach wspólnego grania, autorzy „Surfin' USA” odwiesili swe gitary na kołek.


Wprawdzie czasem niektórzy członkowie Beach Boys spotykali się na pojedyncze występy, jednak to dopiero w 2012 roku miał miejsce koncert, na którym pojawili się wszyscy dychający jeszcze artyści. Plażowe dziadki nie tylko udowodniły, że nie brak im wigoru, ale i wkrótce nagrali album studyjny.


Spice Girls

Radośnie pląsające dziewczęta z brytyjskiego grilsbandu pobudzały fantazje wszystkich gnojków, dorastających w śmierdzących uroczym kiczem latach 90. Mimo że „spicetkom” daleko było do prawdziwych ikon seksu, a ich możliwości wokalne raczej nie rzucały na kolana, zespół przez parę ładnych lat był w absolutnej czołówce wśród przedstawicieli muzyki rozrywkowej. W 1998 roku grupa rozpadła się z przyczyn naturalnych – niektóre z artystek zaszły w ciąże, a inne strzeliły na siebie grubego focha...


Nastała długa cisza, przerwana dopiero w 2007 roku przez związaną z wydaniem płyty z najbardziej znanymi kompozycjami grupy trasę koncertową pełnego składu Spice Girls. Podobno bilety na pierwszy z występów sprzedały się w 38 sekund! I wszystko by było w porządku, gdyby nie nagłe przerwanie tournée, najprawdopodobniej związane z kolejnymi, personalnym spięciami pomiędzy zwaśnionymi artystkami.
Ostatni raz widziano zespół podczas ceremonii zamykającej Igrzyska Olimpijskie w Wielkiej Brytanii. Szału nie było.


Iggy Pop & The Stooges

Suchoklates Iggy Pop wraz z grupą The Stooges mocno namieszał na muzycznej scenie. Uważa się, że bez założonej w 1967 roku kapeli ani heavy metal, ani punk rock nigdy nie byłyby tym, czym są dzisiaj. Można by pewnie z tym stwierdzeniem polemizować, ale trzeba przyznać, że jak na kapelę rockową grającą w tamtych latach, panowie z The Stooges słynęli z dość skandalicznych zachowań. Oczywiście to Iggy najbardziej dawał popalić obrońcom moralności. Artysta miał w zwyczaju tarzać się w jedzeniu rozrzuconym na scenie, okaleczać rozbitym szkłem czy demonstrować zszokowanej publiczność swój worek mosznowy. Nie należy też zapominać, że to Pop w tamtym właśnie okresie jako pierwszy wprowadził wśród rockowych muzyków modę na skoki ze sceny wprost w kłębiący się pod nią tłum fanów.
Artyści z The Stooges tak bardzo intensywnie czerpali z życia, że już w 1971 okazało się, że wszyscy są uzależnieni od heroiny i że najwyższy czas zakończyć dalszą karierę dogorywającego zespołu.


W 2003 roku grupa nieoczekiwanie reaktywowała się i po ponad 30 latach ciszy nagrała studyjny album. Przez pięć lat The Stooges w oryginalnym składzie wymiatali na scenie. Niestety w ostatnich latach dwóch członków zespołu pożegnało się z życiem. Póki co nie wiadomo, czy Iggy znów tchnie życie w The Stooges.


The Police

Muzyczny miszmasz, serwowany przez założony w 1977 roku zespół The Police, okazał się strzałem w dziesiątkę. Numery grane przez Stinga, Andy'ego Summersa i Stewarta Copelanda podobały się nie tylko fanom lekkiego grania, ale i krytykom. Grupa nagrała pięć albumów i zjeździła pół świata podczas tras koncertowych. Równocześnie z graniem w The Police, Sting starał się rozwinąć swoją karierę solową. W pewnym momencie wokalista musiał dokonać wyboru pomiędzy dalszymi występami u boku swych przyjaciół a samotnym graniem. Wybrał to drugie. Trzeba przyznać, że wyszło mu to na dobre.


W 2007 roku The Police znów połączyło swe siły. Wprawdzie grupa nie nagrała żadnego nowego materiału, ale ruszyła w trasę koncertową, podczas której sprzedano 3 700 000 biletów!

Guns N' Roses

Sześć albumów studyjnych sprzedanych w ilości 100 milionów egzemplarzy, zero przypału, tona hitów, Slash wygrywający jedną z najbardziej rozpoznawalnych solówek na pokrytej kurzem pustyni koło małego kościółka gdzieś po środku niczego, kilka rockowych ekscesów, a do tego charyzmatyczny wokalista o rudej grzywie i głosie przypominającym jęk wygłodniałego kota.
W 1993 roku, po 8 latach działalności, zespół zaczął się poważnie sypać. Uzależnienia od narkotyków, spięcia między muzykami, zmiany personalne sprawiły, że Gunsi zamilkli na parę ładnych lat.


Na początku nowego millenium Guns N' Roses, a właściwie to twór o nazwie G N' R, pojawił się na kilku koncertach. Ku rozpaczy fanów ze starego składu pozostał tylko wokalista - Axl Rose oraz klawiszowiec Dizzy Reed. Dodatkowo ten pierwszy znacznie przybrał na wadze i śpiewał tak, że niejeden z wychowanych na gunsowych szlagierach fanów rocka dostał nieuleczalnego raka żenady. Axl zapowiadał rychłe wydanie płyty „Chinese Democracy”, która to miała pokazać światu nowe oblicze legendarnej grupy. Jak wszyscy wiemy był to jeden z najdłużej wyczekiwanych albumów w historii muzyki (dla rocka było to podobną rzeczą, co "Duke Nukem forever" dla świata gier komputerowych). Ostatecznie „Chińska Demokracja” ujrzała światło dzienne w 2008 roku i sprawiła wszystkim tym, którzy w dalszym ciągu liczyli na pozytywne zaskoczenie, niemały zawód.


Pink Floyd

250 milionów dolarów – taką sumę w 2005 roku oferowano Floydom za światową trasę koncertową. Artyści, którzy zdecydowali się wówczas na jeden tylko występ podczas charytatywnej imprezy Live 8, odrzucili tę propozycję. Od dawna było wiadomo, że David Gilmour i Roger Waters nie darzą się przesadną sympatią, jednak nikt nie spodziewał się, że taka tłuściutka kwota nie pozwoli odrobinę załagodzić zwaśnionych muzyków. Mimo że artyści w dalszym ciągu oficjalnie zapierają się, że nigdy razem nie będą grali, to co jakiś czas fani twórczości Pink Floyd karmieni są przez muzyków nadziejami.


W 2010, dwa lata po śmierci klawiszowca zespołu – Richarda Wrighta, Waters i Gillmour znów wspólnie wystąpili na charytatywnym koncercie, którego celem było zebranie pieniędzy na rzecz palestyńskich ofiar wojny.
W tym roku ukazał się pierwszy od 20 lat studyjny album Pink Floyd (z Gillmourem przy mikrofonie) – ponoć ostatni raz w karierze zespołu... Tymczasem Roger Waters znów coraz częściej wspomina o możliwości wspólnego grania. Warto, aby panowie w końcu się zdecydowali, bo czas ich już trochę goni.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6
6

Oglądany: 90289x | Komentarzy: 42 | Okejek: 245 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało