Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Nie jeździj po Jacku

22 511  
5   14  
Wejdź do Monster Galerii!Jest taka bajka o Jacusiu - Ja cuś tu wódki nie widzę. My za Dziennikiem Polskim przytaczamy historię prawdziwą, o takich, co wódki nie widzieli, a i tak mandat wlepili...

-  To niemożliwe, ja nic nie piłem. Ja w ogóle nie piję, bo jestem abstynentem - zapewniał kierowca, u którego policjanci stwierdzili 0,65 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyzna zarzekał się, że poza czekoladowym batonem nic nie brał do ust. Nie kłamał. Miesiąc po zdarzeniu prokuratura umorzyła postępowanie.

W styczniu tego roku policyjny patrol zatrzymał na jednej z ulic w Krzeszowicach poloneza trucka. Kierowca został poddany badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu. Wynik był szokujący - 0,65 promila, co oznaczało, że mężczyzna o 15 setnych promila przekroczył dopuszczalną normę. Zarzekał się, że to niemożliwe, bo jest abstynentem, a poza tym nic nie brał do ust prócz czekoladowego batona "Jacek", który rzeczywiście zawiera niewielką ilość alkoholu. Policjanci jednak nie uwierzyli, że wszystkiemu może być winien "Jacek". Piętnaście minut później badanie zostało powtórzone. Tym razem alkotest wskazał... zero. Sprawa trafiła jednak do prokuratury, która ostatecznie - po otrzymaniu informacji od krakowskiej firmy "Wawel" SA, producenta "Jacka" - podjęła decyzję o umorzeniu postępowania z powodu braku znamion przestępstwa.

Jak powiedział "Dziennikowi" prok. Waldemar Starzak z Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Krowodrzy, kierowca rzeczywiście zjadł "Jacka", czego świadkami byli policjanci. Alkohol w powietrzu wydychanym przez mężczyznę wziął się stąd, że w nadzieniu batona jest spirytus. W tej sytuacji wątpliwości nie było: wszystkiemu winien był "Jacek".

- Kierowca także w prokuraturze został poddany eksperymentowi - zjadł batona i dmuchał do alkomatu. Zaraz po spożyciu "Jacka" miał w wydychanym powietrzu 0,4 promila, a 15 minut później pokazało się już tylko zero - mówi prok. Starzak.

Za zjedzenie batona nasączonego alkoholem żaden kierowca nie poszedł do więzienia i pewnie nie pójdzie, ale stresujący jest już sam fakt, że sprawa może trafić do prokuratury. Czy zatem na batonach, czekoladach lub cukierkach z zawartością alkoholu powinno się umieszczać ostrzeżenia dla kierowców?

- Obecnie obowiązujące przepisy precyzują, że producent powinien informować jedynie o substancjach mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia niektórych osób - na przykład o takich, których nie powinni spożywać alergicy. Spirytus zawarty w nadzieniu słodyczy nie jest substancją szkodliwą - mówi Teresa Figiel, kierownik działu technologicznego produkcji w firmie "Wawel" SA.

Jak więc uniknąć nieprzyjemnej sytuacji? Przed zjedzeniem czekolady, cukierka czy batona warto spojrzeć na wykaz składników produktu. Jeżeli spirytus został wymieniony na jednym z pierwszych miejsc, to z pewnością jest on jednym z głównym składników produktu. Może więc warto wtedy wybrać coś innego. Nie warto też obwiniać "Jacka" w sytuacjach, gdy to nie on zawinił. Wszystko można przecież sprawdzić.


Oglądany: 22511x | Komentarzy: 14 | Okejek: 5 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.01

19.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało