Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Kilka absurdów politycznej poprawności

117 338  
229   96  
Stwórzmy świat, w którym wszyscy będą szczęśliwi. Cóż za zacna idea! Niestety, o ile ten banalny pomysł nie budzi większych zastrzeżeń, to już droga ku temu celowi jest kręta i wyboista, a śmiałkowie chcący podjąć się tego wyzwania najczęściej zaliczają glebę chwilę po starcie.

Jak się okazuje, próba dogodzenia wszystkim najczęściej kończy się absurdalną wpadką. Oto kilka przykładów tego, do czego może doprowadzić przesadna troska o polityczną poprawność.

Szanujmy inne wyznania!

A może ktoś nie wierzy w to, że Jezus kiedykolwiek żył, a tym bardziej, że wskrzeszał zmarłych, chodził po wodzie i rozumiał kobiety? Szanujmy wolność wyznań i nie starajmy się narzucić własnego, chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego osobom, które, dajmy na to, oddają hołd kołpakowi od trabanta i święcie wierzą w uzdrawiającą moc kąpieli w żurku z kiełbasą. Najwyraźniej z takiego założenia wyszli właściciele brytyjskiej stacji radiowo-telewizyjnej BBC, którzy zakazali swoim dziennikarzom używania zwrotów typu A.D. („roku pańskiego”), czy B.C. („przed narodzeniem Chrystusa”). Zamiast tego wprowadzono poprawny politycznie zamiennik w postaci „Obecna Era” oraz „Przed Obecną Erą”.


Nie obrażajmy osób o innej orientacji seksualnej!

O tym jaki zwrot określający osoby waginosceptyczne jest obraźliwy, a jaki nie, wcale nie decydują sami zainteresowani, a przesadnie empatyczne podmioty stojące na straży politycznej poprawności. Czasem aż trudno uwierzyć, kto takim obrońcą uciśnionych mniejszości może być...
Pewien Amerykanin, Josh Moore, kupił sobie Xboxa. Jako nowy użytkownik, chcący wziąć udział w rozgrywce sieciowej, mężczyzna musiał zarejestrować się w systemie Xbox Live. Zamiast dostępu do trybu multiplayer, Moore dostał permanentny szlaban od Microsoftu. Powód? Obraza mniejszości seksualnych...


Wyobraźcie sobie, że Josh mieszkał w mieścinie, co to się zwała Fort Gay. Tak, właśnie – GAY! Panowie z Microsoft uzasadnili, że słowo to jest równie obelżywe, co nazwanie czyjejś matki tanią, portową kurtyzaną, borykającą się z grzybicą stref intymnych. W tej absurdalnej sprawie interweniować musiał nawet sam burmistrz Fort Gay. Niestety – nieskutecznie.

Niech ta historia będzie ostrzeżeniem dla mieszkańców miasta Koszalin. Nazwa tego miejsca rymuje się ze zwrotem „Wstrętny Muzułmanin”. Miejcie się lepiej na baczności!

Grzecznie odnośmy się do pań!

„Whore” - to amerykański zwrot określający panią wykonującą najstarszy zawód świata, czyli - nie bójmy się tego słowa - dziwkę. Wiadomo, że najgorszą obrazą dla kobiety jest zasugerowanie jej czerpania korzyści finansowych z nierządu, dlatego należy dbać o to, aby nikt nie ważył się w taki sposób płci pięknej obrażać.
Parę lat temu na ulicach Sydney urządzono prawdziwe polowanie na świętych Mikołajów. Mężczyzn przebranych za bożonarodzeniowych brodaczy pouczano, że charakterystyczny, typowy dla Mikołaja rubaszny śmiech winien brzmieć „Ha Ha Ha”, a nie „Ho Ho Ho”, albowiem to ostatnie przywołuje na myśl sentencję, którą można by zrozumieć jako „Dziwka, dziwka, dziwka”. Kobieta mająca problemy ze słuchem może pomyśleć, że święty Mikołaj coś brzydkiego sugeruje...

Nie prowokujmy czarnoskórych!

Czasy kiedy wyznacznikiem statusu społecznego nie była jeszcze 100-calowa plazma, tylko grupa zniewolonych Murzynów, posłusznie wykonujących polecenia swego „pana” już dawno minęły! Nie chcemy wracać do tego tragicznego okresu w dziejach ludzkości i nade wszystko nie chcemy też rozdrapywać w dalszym ciągu niezabliźnionych ran Afroamerykanów. Dlatego też niektóre placówki edukacyjne w krajach anglojęzycznych zrezygnowały z dotychczasowego określenia tablicy szkolnej „blackboard” (czarna tablica), wprowadzając słowo znacznie mniej obraźliwe dla uczęszczających do szkół Murzyniątek - „chalkboard” (kredowa tablica).


Równocześnie, aby nie przypominać nikomu o niechlubnej historii zniewolenia przedstawicieli czarnej rasy, władze Los Angeles usiłowały swego czasu zakazać stosowania dotychczas używanych oznaczeń na dyskach twardych. Wyrazy „master” i „slave” mogły budzić pewne niezdrowe skojarzenia... Na szczęście, dzięki przytomnej reakcji społeczeństwa i mediów, udało się uniknąć tego absurdu.

W trosce o (mniej rozgarniętych) pracowników

Ach, ci pracodawcy i ich wygórowane żądania... Przecież nie każda osoba starająca się o pracę musi od razu dawać z siebie 150% normy i realizować plan pięcioletni w dwa tygodnie!
Przekonała się o tym pewna Brytyjka, która za pośrednictwem firmy Jobcentre pragnęła zatrudnić kilku pracowników. Zadanie to okazało się absolutnie niemożliwe do wykonania, bo kobieta w ogłoszeniu napisała, że pragnie, by aplikanci byli osobami „godnymi zaufania i ciężko pracującymi”. Przedstawiciele Jobcentre stanowczo odmówili Brytyjce pomocy uznając, że sformowane w ten sposób żądania są wyjątkowo obraźliwe dla nierzetelnych i leniwych bezrobotnych...


Precz z napastowaniem seksualnym!

Na koniec całkiem świeży smaczek. Od kilku dni internetowym hiciorem jest ten oto filmik. Widzimy w nim niebrzydką dziewczynę, która podczas swego dziesięciogodzinnego spaceru po ulicach Nowego Jorku jest wielokrotnie napastowana przez szukających seksualnych podniet mężczyzn.


Twórcy nagrania biją na alarm – codziennie ofiarami tego typu „ataków” pada tysiące kobiet. Zróbmy coś z tym!
No, dobra. Który z Was, drodzy Bojownicy, chciałby paść ofiarą takiego maltretowania? Jeśli komplementowanie urody, grzeczne zagadywanie i życzenie miłego dnia jest atakiem, to znaczy, że dożyliśmy naprawdę dziwnych czasów... Jak mamy utrzymać istnienie ludzkiego gatunku, skoro rzucanie okiem na kształtny, opięty obcisłymi legginsami tyłek oraz życzliwe pytania co tam słychać, proszę ja ciebie, zaczyna być traktowane niczym brutalna napaść z kutasem w ręku?


Pewnie, że poprawność polityczna wymaga, aby wysłać takiej damie kwiaty i bombonierkę, zamówić śpiewającego serenady gońca albo ułożyć z różanych płatków miłosny poemat, ale przecież nie każdy z nas, samców, ma na tyle wyobraźni, aby na szybko zorganizować tak spektakularną akcję.
Nie żebyśmy liczyli na powrót czasów, gdy to o poziomie uległości pań decydowała siła ciosu maczugą, ale nie dajmy się zwariować...
Niedługo po premierze klipu przedstawiającego "molestowanie" biednej kobiety, na jaw wyszło, że również i faceci muszą borykać się z tego typu "napaściami".


O ile materiał ekipy z Funny or Die to tylko sympatyczny żarcik, to już eksperyment z facetem przebranym za przedstawicielkę płci pięknej może zaraz wywołać falę oburzenia ze strony środowisk LGBT:


Oglądany: 117338x | Komentarzy: 96 | Okejek: 229 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

22.03

21.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało