Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dlaczego zwolennicy teorii spiskowych są lepsi od wiernych mainstreamowi

64 422  
133   62  
Nie wierzysz w wypadek-przypadek pod Smoleńskiem ani w zaginięcie bez śladu malezyjskiego samolotu? Nie wydaje ci się, żeby oficjalne wytłumaczenie wydarzeń z 11 września było zgodne z prawdą? Cóż, niezależnie od tego, czy masz rację, dni twojej wyjątkowości są policzone. Okazuje się, że coraz więcej osób przestaje wierzyć mediom głównego nurtu, politykom i "ekspertom".

Według Ericha von Dänikena, Szwajcara obdarzonego doprawdy unikalną wyobraźnią, Ziemię raz po raz odwiedzali kosmici, zostawiając po sobie kolejne pamiątki – piramidy w Egipcie, megality w Stonehenge, rysunki na pustyni Nazca w Ameryce Południowej i wiele innych. David Icke, Jan Pająk i kolejni fantaści z zadziwiającą regularnością produkują teorie, które w zgodzie z wymogami współczesnej nauki bardzo trudno byłoby udowodnić. Jednak nie o znalezienie samych – definitywnych, rozstrzygających – dowodów tu chodzi, a o to by szukać, dyskutować i kwestionować. Od czasu do czasu z czystej przekory nie zgadzać się z ogółem. Tak przynajmniej wynika z badań dwójki psychologów, Karen Douglas i Michaela Wooda.

"Opinia publiczna" vs World Trade Center

Zwykło się uważać, że oficjalne wersje wydarzeń – te, o których najchętniej mówią dziennikarze, rządy, przedstawiciele różnych zainteresowanych grup – to równocześnie wersje, w które wierzy większość ludzi. W tym samym czasie wszystkie koncepcje alternatywne traktowane są w najlepszym wypadku z głęboką rezerwą. Znacznie częściej – z kpiną i zarzutami ad personam głoszącego w miejsce kontrargumentów i wniosków.


Załóżmy, że zbiera się dziewiętnastu dżentelmenów w turbanach. Ni mniej, ni więcej. Panowie ci pozbawieni jakiegokolwiek doświadczenia w pilotażu samolotów pasażerskich, natchnieni przez ukrywającego się w afgańskiej jaskini starca uzależnionego od dializy, postanawiają przejąć kontrolę nad kilkoma samolotami i władować je w najbardziej znaczące lub najpilniej strzeżone budynki Stanów Zjednoczonych. Plan wydrapany krwią na ścianie, zaraz obok prehistorycznych wizerunków mamutów, wypala w niemal 100 procentach.

To... oficjalna wersja wyjaśniająca wydarzenia z 11 września 2001 roku, czyli atak terrorystyczny na dwie wieże World Trade Center oraz inne ważne budynki USA. W zależności od tego, jak przedstawiona, brzmi mniej lub bardziej karykaturalnie. I abstrahując od tego, ile w niej prawdy, a ile nie, pozostaje niezmieniona od samego początku, przyjęta niczym dogmat. Tymczasem...

Dwoje wspomnianych już naukowców przeanalizowało prawie 2200 wypowiedzi dotyczących potencjalnych wyjaśnień ataku na WTC. Spośród 2174 aż 1459 kwestionowało oficjalną wersję wydarzeń, podczas gdy tylko 715 nie odzwierciedlało obiekcji względem niej. Dwa razy więcej przeciwników niż zwolenników "jedynej słusznej" wersji?

Zamiana ról?

Owi przeciwnicy, czyli – oficjalnie – zwolennicy teorii spiskowych, przedstawiani są w mediach jako wariaci zapatrzeni we własną wizję, gotowi dowodzić jej prawdziwości za każdą cenę. Odporni rzekomo na każdą próbę krytyki i dyskusji, niewrażliwi na argumenty, woląc przedziwne zamiast przeciwnych. Problem w tym, że badanie pokazało wyraźnie, że opis ten bardziej pasuje do zwolenników oficjalnych teorii niż miłośników tzw. teorii spiskowych. Bo ci ostatni – jak się okazało – chętniej kwestionują nawet własne twierdzenia i gotowi są zmienić zdanie. W przeciwieństwie do pierwszych, częściej agresywnych i wulgarnych w zderzeniu z odmiennymi poglądami, gotowi są również przejść na inną stronę – choć niekoniecznie akurat na stronę oficjalną, a choćby innego, również "spiskowego" wyjaśnienia.

A skąd pojęcie teorii spiskowej lub spiskowej teorii dziejów? Po raz pierwszy pojawiło się w 1909 roku, ale dopiero pół wieku później – po zabójstwie prezydenta Kennedy'ego – nabrało negatywnego wydźwięku. Politolog Lance deHaven-Smith z University of Texas Press uważa, że do upowszechnienia "teorii spiskowych" wydatnie przyczyniło się CIA, które chciało w ten sposób dyskredytować przeciwników. Propaganda okazała się wyjątkowo skuteczna, a dzisiaj "zwolennik teorii spiskowej" to niemal synonim szaleńca na bakier z nauką.


— Przybywamy w pokoju. Przywozimy lekarstwo na raka, sposób na globalne ocieplenie i... ej, dokąd idziecie?
— Jennifer Lopez urodziła bliźniaki!!!

Z badania Douglas i Wooda nie wynika bynajmniej, że Amerykanie zaplanowali atak na World Trade Center, by mieć pretekst do wypowiedzenia wojny światu muzułmańskiemu. Wyłania się jednak zupełnie inny obraz tego, co oficjalne i nieoficjalne. Tego, co rzekomo uznaje większość, a co wielu stawia dziś pod znakiem zapytania, kwestionując prawdy objawione głoszone przez wysoce opłacanych kaznodziejów dzienników telewizyjnych. Do czego by ta zmiana nie doprowadziła, to znak, że jeszcze nie wszystkie mózgi medialnie stracone.

Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 64422x | Komentarzy: 62 | Okejek: 133 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało