Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Naziści, którzy uniknęli sprawiedliwości

185 649  
508   77  
Po zakończeniu II wojny światowej przyszedł czas rozliczenia nazistów ze zbrodni, których się dopuścili. Mimo że cały świat był przekonany, że surowa ręka sprawiedliwości dosięgnie największych zwyrodnialców, wielu z nich jakimś cudem uniknęło zasłużonej kary i nierzadko przez kilka kolejnych dekad wiodło sobie spokojne, beztroskie życie.

Carl Værnet - doktorek "leczący" gejów

Oto duński major i lekarz (przed wojną pracujący w uniwersytecie kopenhaskim), który złapał fuchę w obozie koncentracyjnym położonym w Buchenwaldzie. Værnet jeszcze przed wejściem w kolaborację z nazistami prowadził badania nad hormonami. Lekarz twierdził, że odpowiednia terapia może “wyleczyć” gejów z choroby, jaką według niego był homoseksualizm. Dzięki osobistemu wsparciu Heinricha Himmlera, naukowiec prowadził badania na homoseksualnych jeńcach wspomnianego obozu. Główną procedurą było wstrzykiwanie syntetycznych hormonów wprost w jądra pacjentów.


Jako że “badania” Værneta nie przynosiły odpowiednich rezultatów (do tego kilku badanych zmarło w wyniku infekcji), lekarzowi cofnięto fundusze na dalsze eksperymenty. Po wojnie Carl wprawdzie został pojmany, ale udało mu się opuścić areszt dzięki dość wiarygodnemu symulowaniu choroby serca. W 1946 roku dał dyla do Argentyny, gdzie w boskim Buenos Aires przeżył kolejne dwie dekady.
Nazistowski lekarz tym samym dołączył do 9000 hitlerowców, którzy po wojnie dali dyla do Ameryki Południowej.

Michael Karkoc - sąsiad o mrocznej przeszłości

Mieszkańcy spokojnego osiedla gdzieś w stanie Minnesota nie mogli uwierzyć, że sympatyczny 94-letni emeryt mieszkający dom obok jest byłym nazistowskim zbrodniarzem, który przez ostatnich 70 lat żył w przekonaniu, że świat zapomniał o jego istnieniu. Dziadunio służył w Ukraińskim Legionie Samoobrony - ochotniczej formacji współpracującej z nazistami, a następnie jako porucznik w jednym ze stacjonujących na Ukrainie oddziałów SS. Wszystko wskazuje na to, że Karkoc i jego ludzie brali udział w tłumieniu Powstania Warszawskiego i bezpośrednich akcjach wymierzonych w ludność miasta.


Mężczyzna miał też dowodzić atakami na dwie polskie wsie - Chłaniów i Władysławin. W ramach odwetu za zabicie oficera SS, oddziały Ukraińców puściły z dymem obie wsie, wcześniej masakrując ich 44 mieszkańców. W 1945 roku Karkoc zdążył jeszcze stawić się w Krakowie i odebrać swój żołd. Później ślad po nim zaginął. Jak widać - nawet pod tylu latach można jednak trafić pod sąd.

Hans Lipschis -"kucharz" z Auschwitz

W 2013 roku za kratki trafił Hans Lipschis - kolejny przeszło dziewięćdziesięcioletni hitlerowiec, który przez większość życia ukrywał swoją niechlubną przeszłość. Dziadunio oskarżony został o czynny udział w masowym mordowaniu więźniów obozu koncentracyjnego w Auschwitz, gdzie pracował jako strażnik. Mężczyźnie nie pomogły tłumaczenia, że to jakaś pomyłka. Przed sądem zaręczał, że pełnił jedynie funkcję kucharza...


To pierwsza osoba z listy aż 50 w dalszym ciągu żyjących, byłych nazistów, którzy brali udział w masowej eksterminacji ludzi w oświęcimskim obozie.

László Csatáry - nazista w kanadyjskim "azylu"

Również z obozem w Oświęcimiu związana była jedna z czołowych „osobistości” znajdujących się na sławnej liście najbardziej poszukiwanych zbrodniarzy wojennych według Centrum Szymona Wiesenthala.
Nazista ten brał udział w deportacji 15 700 żydów z Węgier do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Oprócz tego Csatáry znany był ze swego wyjątkowego okrucieństwa względem mieszkańców Kassy - miejscowości, w której służył jako asystent komendanta policji. Do tego dochodzą jeszcze zbrodnie wojenne, których László dopuścił się w Czechosłowacji. Wprawdzie w 1948 roku Węgier został skazany na śmierć, jednak udało mu się uciec do Kanady, gdzie po paru latach dostał tamtejsze obywatelstwo.


Po 67 latach od zakończenia wojny, Csatáry został namierzony w Budapeszcie (kilkanaście lat wcześniej pozbawiono go kanadyjskiego obywatelstwa i musiał wrócić na „stare śmieci”). 98-letni staruszek trafił za kratki... na parę miesięcy. Zmarł w 2013 roku na zapalenie płuc.

Gerhard Sommer - sumienny SS-man

Kolejny zbrodniarz ze wspomnianej listy poszukiwanych hitlerowców. W czasie wojny uważany był za wzorowego SS-mana, bez mrugnięcia okiem wykonującego powierzone mu zadania. Jednym z zadań Sommera była pomoc w masakrowaniu 560 mieszkańców włoskiej miejscowości Sant'Anna di Stazzema. Gerhard nie tylko popisał się sumiennością, ale i został zapamiętany jako wyjątkowo okrutny morderca i sadysta. Po wojnie Sommer nie tylko nie poszedł siedzieć, ale nawet nie próbował opuścić Niemiec - jego proces odwlekał się przez długie lata. Ostatecznie w 2006 roku staruszek trafił za kratki z wyrokiem dożywotniego pozbawienia wolności. Czyli na bardzo krótko...


Naziści na LSD

Pewnie słyszeliście o amerykańskiej operacji Paperclip, dzięki której 1600 nazistowskich naukowców zostało bezpiecznie przetransportowanych do Stanów Zjednoczonych. W zamian za ochronę przed organami ścigania, niemieccy badacze brali udział w tajnych, wojskowych badaniach na zlecenie Wujka Sama. Między 1948 a 1952 rokiem grupa byłych nazistów współpracujących z CIA prowadziła eksperymenty z użyciem LSD. Amerykanie mieli nadzieję wykorzystywać ten legendarny psychodelik jako serum prawdy, którym można by było faszerować radzieckich szpiegów...



Eksperymenty prowadzone były w okupowanej przez Amerykanów, położonej w Niemczech strefie Camp King, pod czujnym okiem doktora Waltera Schreibera. Ten sam lekarz jeszcze parę lat wcześniej w obozie Dachau serwował jeńcom zastrzyki z tyfusem.

Josef Mengele

W 1979 roku leciwy mężczyzna - Wolfgang Gerhard - zażywał relaksu w urokliwym, brazylijskim kąpielisku. Toż to świetne warunki dla każdego miłośnika tropikalnych klimatów - ciepła woda, czysta plaża, skąpo odziane dziewczęta... Niestety, moczący dupę w oceanie Niemiec dostał udaru i poszedł na dno. Nie udało się biedaka odratować. Za to okazało się, że pan Gerhard nie był tym, za kogo się podawał. Topielec w rzeczywistości był człowiekiem, któremu Slayer jakiś czas później zadedykował utwór „Angel of Death”. Mowa oczywiście o Josefie Mengele - niesławnym lekarzu SS pracującym w Auschwitz. Człowieku, który dwa dni po przybyciu do obozu koncentracyjnego wydał polecenie wysłania do komór gazowych 1024 osób pochodzenia romskiego. Takie „wybory” Mengele wykonywał codziennie, osobiście oddzielając jeńców zdolnych do pracy od tych, którzy mieli zostać „zutylizowani”. Lekarz prowadził też zbrodnicze eksperymenty na więźniach.


Pracował m.in. nad metodą zmiany koloru oczu u swych pacjentów. W ramach badań Menegele wykonywał też amputacje bez znieczulenia i zarażał więźniów śmiertelnymi chorobami. Szczególnie interesowało go odkrycie czynnika warunkującego przychodzenie na świat bliźniaków. Podczas badań tylko nad tym zjawiskiem, „Anioł Śmierci” zabił minimum 1400 bliźniąt.
Mengele miał sporo szczęścia - po wojnie przebrał się za niemieckiego żołnierza. Jako że nigdy nie zrobiono mu charakterystycznego dla wszystkich SS-manów tatuażu z grupą krwi, nikt nie rozpoznał w niepozornym szeregowym doktora z obozu w Oświęcimiu. Zanim ktokolwiek zdążył się zorientować, Mengele dał drapaka do Argentyny, a stamtąd do Brazylii.
O upiornym doktorku przypomnieliśmy sobie parę lat temu dzięki pewnemu południowoamerykańskiemu historykowi, który naświetlił fenomen pewnej brazylijskiej mieściny położonej przy samej granicy z Argentyną. Otóż od lat rodzi się tam bardzo dużo bliźniąt... Badacz sugeruje, że Josef Mengele kontynuował swoje eksperymenty w tym właśnie miejscu.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 185649x | Komentarzy: 77 | Okejek: 508 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało