Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Złe nawyki, które wcale nie są takie złe

175 796  
361   46  
Wszyscy to robią. A mimo to nawzajem strofujemy się, tłumacząc sobie, że najwyższy czas z brzydkimi przyzwyczajeniami skończyć. Argumentów jest zawsze sporo, pytanie tylko, czy na pewno powinniśmy przykładać do nich jakąkolwiek wagę. Dlatego postanowiliśmy skonfrontować się dziś z kilkoma społecznie potępianymi nawykami i przedstawić Wam druga stronę medalu.

Nie przeklinaj!

Hej, no zaraz... Skoro soczysta „kur#a” sama ciśnie mi się na usta, to czemuż miałbym tłamsić ją w sobie i pozwolić, aby złość nie znalazła odpowiedniego ujścia? Tym bardziej, że nauka udowodniła pozytywny wpływ przeklinania na ludzki organizm.

Przede wszystkim soczyste rzucenie mięsem powoduje, że jednorazowo uwolniona zostaje potężna dawka adrenaliny, co powoduje, że zwiększa się nasza tolerancja na ból i stres. Idąc tym tropem dalej, badacze doszli do wniosku, że rzucanie obelżywościami w sytuacjach stresogennych obniża o przynajmniej połowę prawdopodobieństwo przekręcenia się na zawał.

Nie obgryzaj paznokci!

A niby czemu nie? Skoro są za długie, to należy je skrócić! Że niby do tego służą nożyczki i pilnik? Zanim te kroki milowe w dziedzinie higieny osobistej ujrzały światło dzienne, nasi szanowni prapradziadowie obgryzali paznokcie zarówno u rąk, jak i u stóp.


To, czego rodzice nie tłumaczą swoim pociechom, to fakt, że pod paznokciami gromadzą się bakterie, które podczas obgryzania migrują wprost do układu trawiennego. Jednak i w tym przypadku nie ma się czego obawiać — badacze doszli do wniosku, że tak małe ilości tych drobnoustrojów nie tylko nie są w stanie zrobić nam krzywdy, ale i wręcz zmuszają organizm do wzmocnienia systemu obronnego. Traktujmy więc obgryzanie paznokci jako... szczepionkę.

Umyj się!

Częste mycie skraca życie! - mówi stare, polskie przysłowie. I trzeba przyznać, że na tle innych powiedzeń, to akurat brzmi całkiem rozsądnie. Dermatolodzy uważają, że zbyt częste branie gorącego prysznica i nadużywanie mydła usuwa z naszych ciał naturalną warstwę ochronną powodując, że skóra staje się sucha i wrażliwa. A na taki obrót spraw czekają producenci wszelkiego typu kremów i innych zupełnie zbędnych wynalazków. Psia ich mać! Nie dajmy im zarobić. Ponadto dodać też należy, że ograniczenie czasu spędzanego pod prysznicem jest przecież tak bardzo eko.

Nie pij tyle piwa!

Nie dajmy się zwariować nudnymi wywodami o szkodliwości chmielowego napoju. Toż to przecież świetny suplement diety pozwalający nam utrzymać mięśniową masę w chwilach kiedy nie uczęszczamy do siłowni. Japońscy badacze odkryli, że takie właściwości mają zawarte w piwie organiczne związki chemiczne — flawonoidy (a konkretnie ten, określony nazwą 8-PN). Póki co przeprowadzano doświadczenia na myszach i wyniki są mocno obiecujące.


Bo wszystko w małych ilościach jest zdrowe — pomyślisz sobie. No, cóż. W tym przypadku nie mówimy o chlapnięciu sobie jednego bronka po powrocie z pracy, tylko o dziennym spożywaniu 72 litrów piwska! Obecnie naukowcy pracują nad wydobyciem z piwa wspomnianego flawonoidu, tak aby można go było przyjmować bez strachu o zejście z tego świata po przyjęciu śmiertelnej dawki alkoholu. Zastosowanie tego związku mogłoby mieć sporą przyszłość w leczeniu osób starszych, a nawet w projektach kosmicznych, podczas których astronauci cierpią na zanik niektórych grup mięśni.
Może i nie wlalibyśmy w siebie 72 litrów piwa, ale spróbować warto. Grunt to zdrowie!

Nie wierć się!

Dziecko, które wierci się siedząc w ławce, energicznie macha długopisem, czy bezwiednie tupie nogą, zwykło się strofować. Nie chce przestać? Może ma ADHD albo owsiki?
Otóż nie. Takie zachowanie to naturalny proces naszego ciała, który ma za zadanie pomóc nam w skoncentrowaniu się. Młody człowiek ma ogromne zasoby energii, a bezczynne siedzenie w ławce wcale nie pomaga się jej pozbyć.


Wiercenie się to fizyczna aktywność, podczas której dziecko spala kalorie. I to wcale nie mało, bo w rozrachunku dziennym średnio wynosi to 350 kalorii, czyli równowartość trzydziestominutowego joggingu! Można więc spokojnie stwierdzić, że nauczyciele, którzy powstrzymują małolaty przed wierceniem się sprawiają, że uczeń ma większą szansę stać się otyłym kaleką.

Nie śpij tyle, leniu!

Wstajesz sobie wyspany o 11:30, a wszyscy wokół zachowują się tak, jakbyś co najmniej publicznie zwyzywał im matki. Nazywają Cie leniem i natarczywie trują dupę, abyś wreszcie zmienił swój tryb życia na cykl wytyczany przez pracę w godzinach 8-16, nawet jeśli takowej nie posiadasz. Nie daj się jednak zwieść. Badacze z Monachium twierdzą, że dobrowolne oddawanie się do niewoli budzika może prowadzić do szybkiego rozregulowania metabolizmu i wszelkich tego zdrowotnych konsekwencji z otyłością na czele. Jedyny budzik, którego powinniśmy się słuchać, to ten fabrycznie zainstalowany w Twoim ciele.


Nie strzelaj palcami!

Dziwny to nawyk. No, bo czy jest jakieś sensowne wytłumaczenie, dla którego ludzie mieliby sobie regularnie wyłamywać palce? Zacznijmy od tego, że o żadnym „wyłamywaniu” nie ma tu mowy. Dźwięk, który słyszymy podczas „strzelania knykciami” związany jest ze zmianą ciśnienia w stawie, a nie z jakimś poważnym uszkodzeniem naszej kostnej struktury. I co najważniejsze — nie ma to absolutnie żadnego wpływu na ludzkie zdrowie. Dowiodły tego liczne, niezależne od siebie, badania.


Stawy osób, które przez trzy i pół dekady wkurzały wszystkich swoim irytującym nawykiem, wcale nie są w gorszym, ani też w lepszym stanie niż te, które posiadają osoby niewyłamujące sobie palców u kończyn przednich.
To samo stwierdził doktor Donald D. Unger - facet, który bawił się knykciami przez pół wieku (łącznie, w imię nauki, strzelił sobie z palca aż 39 tysięcy razy). Za swoje osiągnięcie nagrodzony nawet został AntyNoblem.
Tak czy inaczej — nawyk ten jest nieszkodliwy, więc po co się czepiać, psia mać?

Nie oglądaj tyle porno!

O zgubnych skutkach oglądania pornosów opowiada niejeden katecheta. Ten sam, który usiłuje przekonać dorastającą młodzież do powstrzymania się od jakichkolwiek praktyk seksualnych, aż do ślubu. O tym, jaka to ściema, wie pewnie każdy, kto za młodu służył jako ministrant.
Najnowsze badania udowadniają, ze nie ma czegoś takiego jak uzależnienie od pornografii. Ponadto u miłośników filmów dla dorosłych nie stwierdzono też żadnych efektów ubocznych w stylu zaburzeń erekcji, czy zmian w zachowaniu.


Prowadzenie naukowych badań nad tym tematem jest niekiedy dość ciężkie. Parę lat temu usiłowano przeprowadzić kolejny eksperyment dotyczący wpływu pornosów na ich męskich odbiorców. Niestety, naukowcy musieli wyciągnąć wnioski z samego przygotowywania się do tego przedsięwzięcia — mimo długich poszukiwań nie udało się znaleźć żadnego młodego faceta, który nie korzystałby z internetowej pornografii...

Źródła: 1, 2, 3, 4
17

Oglądany: 175796x | Komentarzy: 46 | Okejek: 361 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.10

20.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało