Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Zwierzęta, które na szczęście dla nas już wymarły

172 311  
618   42  
Rzadko kiedy cieszymy się z tego, że jakiś gatunek zwierzęcia jest na skraju wymarcia, jednak jeśli chodzi o przypadki opisane poniżej to naprawdę wydaje nam się, że zdecydowanie należy im się wieczny odpoczynek. I mamy szczerą nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy tych sympatycznych zwierzątek przywracać do życia.

Gigantyczny brontoskorpion

Oto skorpion z epoki karbonu. Od swoich współczesnych kuzynów różnił się głównie swoimi rozmiarami. Pulmonoscorpius dorastał nawet i do metra długości.

Naukowcy uważają, że skorpion ten był tak duży głównie dzięki wysokiemu poziomowi tlenu w ziemskiej atmosferze — wiele stawonogów osiągało wówczas imponujące rozmiary. Tak czy inaczej, nie chcielibyśmy spotkać tego egzotycznego stworzonka, chociaż pewnie niejeden ekscentryczny hodowca zwierząt dziwnych marzyłby o poszerzeniu swojej kolekcji o ten okaz.

Stonoga (Arthropleura)

Kolejny przedstawiciel stawonogów z epoki węgla, który również urósł do znacznych rozmiarów. Ta żyjąca ok. 300 milionów lat temu kreatura dorastała nawet i do 2,5 metra. Nie do końca wiadomo, czym się Arthropleura żywiła, bo niestety czas nieco sfatygował skamieniałe szczątki tych stworzeń. Wszystkie z nich pozbawione są pozostałości po swych gębowych aparatach. Niezależnie od tego, co ta prehistoryczna stonoga żarła, bardzo cieszymy się, że nie ma już jej wśród nas.

Cameroceras

Łodzikowce to odmiana głowonogów. W przeciwieństwie do takich na przykład ośmiornic, gatunek ten posiada wielokomorową muszlę. 400 milionów lat temu po oceanach pływał sobie prapradziad współczesnych przedstawicieli tych zwierząt. Cameroceras był prawdopodobnie największym morskim drapieżnikiem ery paleozoiku. Licząca sobie 11 metrów bestia nie należała do przesadnie szybkich, ponadto była całkiem ślepa. Na swoje ofiary czaiła się w głębinach, cierpliwie czekając aż jakiś gapowaty nieszczęśnik podpłynie wystarczająco blisko...

Rekin — piła tarczowa

Aż dziw, że potencjału w tym żyjącym 270 milionów lat temu kuzynie współczesnych rekinów nie dostrzegli jeszcze scenarzyści horrorów klasy C ze słynnej wytwórni Asylum. Rekin posiadał dolną szczękę przypominającą piłę tarczową. Jakby tego było mało, Helicoprion - bo tak zwykło się tego zwierza nazywać - posiadał mechanizm pozwalający wykorzystywać to nietypowe uzębienie do krojenia żywcem swoich ofiar.

Megapirania

Nikt nie chciałby wejść do wody wypełnionej wiecznie głodnymi piraniami, które w ciągu kilku minut potrafią obrać człowieka do gołych kości. Jeszcze ciekawiej wyglądałoby spotkanie z megapiranią — bestią, która od współczesnego drapieżnika różniła się rozmiarami — pojedynczy przedstawiciel tego żyjącego 10 milionów lat temu rybiego rodu osiągał metr długości i ważył ok. 10 kilogramów. Siła uścisku szczęk tego drapieżnika przekraczała 485 kg! Po człowieku, który miałby okazję spotkać się z watahą takich piranii, nie zostałaby nawet jedna kość.

Anomalcaris, taka dziwna krewetka

To żyjące 540 milionów lat temu stworzenie trudno porównać do jakiegokolwiek współczesnego przedstawiciela ziemskiej fauny, dlatego często określa się ją mianem „nienormalnej krewetki”. Dorastający do 60 cm Anomalcaris posiadał „krewetkową” skorupę i ogon, ale także i olbrzymie macki przypominające te, które posiadają kałamarnice. Z małą jednak różnicą — macki tego dziwnego morskiego stwora zaopatrzone były w... ostre zęby. Niech was jednak nie zmyli dziwaczny wygląd tego stawonoga. Anomalcaris był drapieżnikiem, który z łatwością poradziłby sobie z człowiekiem.

Idzie rak, wielkorak

... jak ugryzie to nogi brak.” Oto największy ze stawonogów, jaki kiedykolwiek kroczył na Ziemi. Żył sobie w dewonie (czwartym okresie paleozoiku), czyli jakieś 380 - 400 milionów lat temu i mógł mieć nawet i 2,5 metra. Występował na płytkich wodach, gdzie czaił się na małe kręgowce, które były podstawą jego diety.



Megalodon — rekin, przy którym żarłacz to zabiedzony karzełek

Podobnie jak w przypadku opisanych powyżej stworzeń, także i ten rekin różnił się od swojego współczesnego krewniaka wielkością. Megalodon miał 18 metrów długości.


Średnica jego szczęk wynosiła 2 metry, a siła nacisku dochodziła nawet i do 18 ton na cm kwadratowy (czyli ponad dziesięciokrotnie więcej niż u współczesnych ludojadów)! Co jadł Megalodon? No cóż... Wziąwszy pod uwagę jego rozmiary, nieprawdopodobnie silne szczęki, zaopatrzone aż w pięć rzędów ostrych jak brzytwy zębów oraz budowę ciała pozwalającą rekinowi osiągać zawrotne prędkości, naukowcy twierdzą, że Megalodon mógł jeść wszystko, co się rusza. Wliczając w to wieloryby oraz (być może) samoloty pasażerskie.;)


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Oglądany: 172311x | Komentarzy: 42 | Okejek: 618 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.10

19.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało