Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Sekretne pamiętniki Bractwa Pierścienia X

24 546  
6   7  

Tajemne zapiski Meriadoca Brandybucka

Dzień pierwszy:

Wpadłem w kłopoty za odpalanie fajerwerków na przyjęciu. Podejrzewam, że Gandalf wcale się nie zdenerwował, a nasza kara to była tylko przykrywka, żeby nas molestować. Zrobiłem się jeszcze bardziej podejrzliwy, gdy po karze "zmywanie naczyń" dostalismy jeszcze kary: "Polerowanie laski Gandalfa", "Masaż stóp Gandalfa" i "Nagie skakanie jak żabki w zagonku z kapustą". No bo kogo on stara się oszukać? Zwłaszcza z tym masażem...

Dzień drugi:

Bardzo obiecujący dzień - znalazłem marchewkę odpowiedniego kształtu i rozmiaru. Dzień może być jeszcze lepszy, bo Pippin znalazł takich sześć, dwa worki ziemniaków oraz trzy kolby kukurydzy. Chociaż czasami myślę, że Pippin jest zbyt wielkim optymistą... Może i zmieści dwie kolby kukurydzy, ale nie przed śniadaniem!

Wszyscy sturlaliśmy się ze zbocza, kiedy wpadliśmy na Froda i jego wiernego kochasia... ekhm... sługi Sama. Pippin chciał przytulić się do Froda i został powstrzymany przez Sama, który dość brutalnie zepchnął go z klifu. Niestety, podczas tego incydentu złamała się marchewka - jestem smutny...

Dzień trzeci :

Wędrujemy z Frodem, Samem i Pippinem. Ścigali nas dziwni jeźdźcy w przestarzałych starych wdziankach. Jak wcześniej powiedział Gandalf Szary, czarny jest już bardzo niemodny... Zastanawiam się czy Frodo bardziej boi się zerwania czy wybuchów zazdrości Sama? Przez cały czas słyszę jak gada sam do siebie...

Dzień piąty:

Wszystko zmienia się ze złego na gorsze. Krótki postój w Bree zakończył się zabraniem z nami obleśnego i nieogolonego człowieka, którego kręcą Hobbity... Oczywiście i tak nikt mnie nie słucha. W efekcie dzielimy z nim łóżko w jego pokoju zamiast iść do naszych przytulnych kwater i wskoczyć w czyste prześcieradła. Zamiast tego musiałem przez cały czas trzymać Pippina za pasek, żeby nie właził na Froda i Sama. Pippin chce zginąć czy co?

Dzień szósty:

Zostałem obudzony w bardzo nieprzyjemny sposób - byłem łaskotany przez człowieka, którego kręcą Hobbity. Powiedziałem mu, żeby się odwalił, a ten mi na to: "Nie to mówiłeś wczoraj w nocy...". Po chwili zorientowałem się, że ten palant pomylił mnie z Pippinem. Wyjaśniłem mu. Człowiek szybko zwiał mamrocząc: "Naprawdę chcę zostać królem...". Jasne stary! A ja będę Elfią królową...

Dzień siódmy:

Rivendell. Dostałem łóżko obok łazienki. Odgłosy pluskania przez całą noc i zapach truskawkowego mydła... Zostałem brutalnie obudzony w nocy, gdy Elrond wskoczył mi do łóżka. Równie szybko z niego wyleciał, gdy się zorientował, że NIE JESTEM Pippinem. No chyba zainwestuje w tabliczki z imionami...

Dzień dziewiąty:

He he. Naprawiłem marchewkę specjalnym elfim klejem!

Dzień jedenasty:

Zgodziłem się iść na wyprawę, żeby mieć Pippina na oku. Jestem też ciekaw co będzie z Frodem, bo Aragorn strasznie się na niego napalił. Oczywiście Sam zabije go, jeśli ten czegoś spróbuje! Mam nadzieję, że spróbuje...

Dzień piętnasty:

Boromir uczył nas walki mieczami. Typowy człowiek - chowa miecz w spodnie i mówi: "Uzyjcie waszych krótkich ostrzy, żeby go wydostać!". Boromir chciał coś od włosów Froda, a Aragorn kompletnie wyleciał mu z głowy. Ludzie są tacy zabawni. Przyłapałem Pippina jak podglądał Elfa robiącego swoje poranne ćwiczenia. Na szczęście udało mi się odwrócić jego uwagę bakłażanem. A co ja zrobię jak skończą mi się warzywa?!

Dzień szesnasty:

Boromir chciał żebym poszedł z nim na spacer. Acha, takiego! Nie dam się nabrać na tę starą sztuczkę z graniem na Rogu Gondoru. Nie dam. Nie dam!

No dobra... tylko ten jeden raz...

Dzień dziewiętnasty:

Jestem w kiepskim nastroju. Boromir powiedział do mnie Pippin w najmniej odpowiednim momencie. Powiedziałem mu, że do cholery nazywam się Merry i ta szczególna więź łączy nas już od trzech tygodni! Ale on tylko uśmiechnął się i pogłaskał mnie po głowie. Wtedy zdałem sobie sprawę, że on nie odróżnia mnie od Pippina. Jestem skazany na Nieuchronne Zastępstwo Pippina, nawet w kwestii romansu. Rozważam dramatyczną zmianę fryzury. Irokez?

Dzień dwudziesty:

Mam irokeza, ale i tak nikt tego nie widzi, bo w kopalniach Morii jest bardzo ciemno. W nocy zakradł się do mnie Legolas. Powiedział mu, że do cholery NIE JESTEM Pippinem! Legolas usmiechnął się i powiedział: "Nie wiele się różnicie, nie?". Odchodząc złamał moją marchewkę. Poprosiłem Gandalfa, żeby ją naprawił, a ten powidział: "Głupi Tooku! Nie mam czasu zajmować się Twoimi warzywami!". Nie poprawiałem go tylko dlatego, że boję się tej jego czapki...

Dzień dwudziesty drugi:

Gandalf spadł w przepaść. Marchewka Tooka razem z nim. Robiłem wszystko, żeby pocieszyć Pippina, ale ten znalzł ukojenie w nagim przedstawieniu Legolasa. To było silmarillion w wersji musicalu. Nie mogłem patrzeć, za dużo wysokich wymachów nogą...

Dzień dwudziesty ósmy:

W Lothlorien. Odwiedziło mnie pięćdziesiąt Elfów i jeden świstak. WSZYSCY byli przekonani, że jestem Pippinem. Oczywiście Pippina nigdzie nie ma - pewnie polazł gdzieś z Boromirem. Ktoś musi coś zrobić. Świstak był bardzo nachalny...

Dzień trzydziesty:

Porwani przez Orki. Wszystko zgodnie z planem. Powiedziałem Pippinowi, że nie będę starał się przegryźć jego więzów. Wydawał się być z tego powodu zadowolony. Poczekam, aż zda sobie sprawę, że to on będzie musiał przegryźć moje. Dodam, że Orki dały mi wielką marchewę w zamian za to, że narysowałem Boromirowi wielką tarczę na plecach gdy nie patrzył... Po prostu piękny dzień!

--
translated by Kozak / JoeMonster.org
Autorką jest
Cassandra Claire

Zobacz więcej: Sekretnych Pamiętników


Oglądany: 24546x | Komentarzy: 7 | Okejek: 6 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.05

25.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało