Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Autentyki XXIV - dzieci, młodzież i dorośli

25 791  
7   37  

Kto z nas nie chciałby wrócić do tych czasów, gdy ledwie został odstawiony od piersi tudzież butelki z mlekiem... no, Nadredaktor Pablo grubym głosem gaworzy to chyba w butelce miał browar, a admin whisky... no cóż, jego nick już z tamtego oseskowego okresu pochodzi...

Marina poznała smak bycia matką. Chrzestną bo chrzestną, ale zawsze...

Pojechaliśmy wczoraj do mojej chrześnicy mającej około 2,5 roku z prezentem w postaci lali sporej wielkości. Przy wejściu zaskoczyła mnie tekstem: "o przyjechała moja matka boska". Po opanowaniu śmiechu wszystkich obecnych i wręczeniu lali niuńka zabrała się za sprawdzanie. Najpierw usilnie chciała zmieścić lalkę do wózka (próbowała na różne sposoby ale wózek był mniejszy), później do łóżeczka i w końcu stanęła przed nami i tekst ".... teraz trzeba nowy wózek" obiecałam jej, chwila na przemyślenia i "... jeszcze nowe łóżeczko..."
co zrobić? i to dostanie ale na koniec stwierdziła
"a twoja komórka też mi się podoba"

Acol nieopatrznie chyba dał dziecku obejrzeć któryś z odcinków przygód Freddy’ego Krugera. Potem sam miał w domu horror, który zaczął się następująco:

"X" lat temu zażywałem sobie poobiedniej drzemki, kiedy w tym czasie mój około 2-u letni syn poszedł do kuchni i mówi do mamy:
- Daj mi siekierke.
- A po co Ci siekierka?
- Nie Ciebie, Tate...

Zając przypomina nie tylko oseskowe czasy, ale nawet zamierzchłego PRL-u:

Kolega mojej matki, oficer wojsk powietrznych opowiedział taką historię:
W zamierzchłych czasach władzy ludowej mieszkał on na blokowisku z podwórkiem typu "studnia" w którym niosło wszystko jak jasna cholera. Miał on synka (ok. 3 lat), który poszedł się bawić na podwórko ze swoim rówieśnikiem. Po jakimś czasie wyszedł na podwórko i zawołał malca. Dziecko zaraz do niego przybiegło i na odchodne wydarło się do towarzysza zabaw:
- Co lobi twój tatuś?! Bo mój pędzi bimbla!

Pajonk_b daje przykład porażającej dziecięcej logiki. Ehhhh, gdyby nasi posłowie tak myśleć umieli...

Synek mojej znajomej, jakieś 3 lata miał, był z rodzicami w lesie i zobaczył konia ciągnącego wóz z drewnem. Koń jak koń, praca ciężka, to sobie kupę strzelił, mały tak się przygląda i pyta:
-Mamo, konia nie trzeba wysadzać bo koń jest już duży, prawda?
-Tak prawda.
-Ja jak będę duży to tez nie trzeba mnie będzie wysadzać?
-Tak.
-I też będę musiał ciągnąć taki wielki wóz?

Syn Ingi to chyba kiedyś doczeka się własnego kącika na Monsterze... A tak w ogóle to kwalifikuje się chyba do szkoły przyklasztornej...

Junior przychodzi ze szkoły i mówi patrząc podejrzliwie:
- Kłamałaś..
Ja zdumiona:
- W czym kłamałam?
- Mówiłaś, że nie mogę mieć rodzeństwa, bo tata daleko itd.
- No ależ to świętą prawda!
- Tak...A my dzisiaj oglądaliśmy taki film. I powiem tylko jedno (pauza dla podniesienia napięcia):
- "Inwiatro"!!! Wiesz o czym mówię!! - obrażony poszedł do siebie.

Krolowa_sniegu rozjaśnia nam w głowie, jakie młode kobiety są najpiękniejsze...

Wakacje. Siedzimy sobie nad jeziorkiem. Brat z rodziną i ja z mamą.
w pewnym momencie brat pyta swojego 4-letniego syna:
- Kubuś, a ty podobno masz narzeczoną w przedszkolu?
Kubuś wszedł pod stół. Brat niezrażony kontynuuje.
- No ja słyszałem od twojej pani, że ona się nazywa Monika i całujecie się na leżakowaniu.
Kubuś wyprowadzony z równowagi wyskakuje na środek i krzyczy:
- Bo ja kocham Monikę i się z nią ożenię!!!!!!
Ja zaciekawiona:
- A ładna ta twoja Monika?
- Piękna!!!!!
- A jak wygląda?
Kuba myśli, myśli..........
- Jak małpa!

EvilSa siostrzyczka załatwiła na cacy showmana w sutannie... ciekawe kto będzie następny...

Zdarzyło się to w czasach, kiedy moja młodsza siostra lubiła aktywnie (=werbalnie) uczestniczyć w mszy św. dla dzieci. Podczas tej mszy nadchodził w końcu ten wspaniały moment, gdy ksiądz zstępował z mikrofonem do tłumu milusińskich, kłębiącego się przed stopniami prowadzącymi na ołtarz, by poprosić dzieci o podanie intencji, za które wierni będą się modlić. Zagaja więc kapłan:
- Kochane dzieci, módlmy się ZA - i na ten sygnał mali bracia i siostry na wyścigi podnosili rączki, by dostąpić zaszczytu ogłoszenia wszystkim zebranym swojej intencji. Pierwsi mieli najłatwiej, wystarczyło powiedzieć:
- za rodziców/ mamę/ tatę/ dziadka Józefa/ babcię/ ciocię z wujkiem itp.
Po przeglądzie rodzinnym trzeba było się już wysilić, padały więc odpowiedzi:
za papieża/ moją klasę/ wszystkich tu obecnych/ Pana Jezusa/ Pana Boga.
Księdzu najwyraźniej to wciąż nie wystarczało, gdyż prosił o jeszcze. Stoimy sobie spokojnie nieco z tyłu podczas tej wymienianki i nagle słyszymy głosik mojej siostrzyczki:
- za wszystkich widzialnych i niewidzialnych!

Propagowana była akcja "cała Polska czyta dzieciom". Nie wszyscy chcieli czytać... woleli wymyślać własne historie...jak to się dla nich skończyło opowiedział Bartes:

Znajoma "mojej" opowiada swojemu szkodnikowi bajki wszelakie, a że szkodnik już lat parę słucha tych bajek to i repertuar się mocno skurczył. Oczywiście zmusiło to tą znajomą do improwizacji, dzięki czemu malec nie poprawiał matki jak zmieniła choć słowo w bajce, którą zna już na pamięć... Niestety nawet jej spora wyobraźnia zaczęła nie wydalać więc wieczorami przychodząc do pokoju smyka, pytała go o czym chciałby tym razem posłuchać bajki... Nie próbujcie tego w domu... Zaczęło się niewinnie i system sprawiał wrażenie idealnego rozwiązania, aż do tego feralnego wieczoru gdy malec zapytany jak zwykle o temat bajki powiedział stanowczym głosem:
- dziś chcę bajkę o wygiętej szynie...


Charakterek powiada: Dzieci jak dzieci... ale Ci dorośli...

Obrazek jest następujący: Tatuś z dzieckiem siedzą w autobusie. Dzieciak około roku tatuś szerszy niż wyższy paski od dresa ledwo się chowają pod kurtką. Dialog między nimi:
Dziecko:
- Brrrrumm brrrrrrum titi oj you zzz ge aaaaaa
Tatuś:
- Nie dyskutuj!!!!

(nic dziwnego że nie zrozumiał, sądząc po aparycji nie miał prawa... choć sporo warczącego "r" malec użył)

Tomdziec przedstawił nam swoją Ciocię. W związku z tym postulat. Wywalić wszystkie katechetki i inne prowadzące przedmiot "Przygotowanie do życia w rodzinie" czy jakoś tak... My chcemy Ciocię!!!!

Rok 2020, lekcja historii w szkole podstawowej na wschodnich krańcach Polski. Pani zadaje pytanie:
- Powiedzcie mi dzieci, co ważnego wydarzyło się w Związku Radzieckim
26 IV 1986.
W klasie nikt nie wie oprócz Jasia.
- No powiedz Jasiu.
- Wybuchła elektrownia atomowa w Czarnobylu.
- Bardzo dobrze – powiedziała pani i pogłaskała Jasia po główce.
- A powiedz czy były jakieś skutki uboczne i następstwa tego wybuchu.
- Nie proszę pani, żadnych następstw i skutków ubocznych nie było.
- Bardzo dobrze - powiedziała pani i pogłaskała Jasie po drugiej główce.

Ciocia – hi hi hi.
Ja – zadowolony z dowcipu.
A siostrzyczka siedzi zamyślona i po pewnym czasie mówi:
- Nie rozumiem po jakiej drugiej główce?
Zaczerpnąłem powietrza żeby wytłumaczyć dziecku skutki chorób popromiennych i związanych z tym mutacji genetycznych ale ciocia była szybsza:
- Jak to Madziu, nie wiesz gdzie chłopczyk ma drugą główkę?

 

Oczywiście, gdy podobne zabawne historie wydarzą się w waszym życiu, nie zapomnijcie podzielić się nimi na forum "KAWAŁKI MIĘSNE". Dla najlepszych - poczytne i zaszczytne miejsce na naszej stronie głównej! Innych nagród nie przewidziano - wciąż czekamy na coś co nas naprawdę powali... :)


Oglądany: 25791x | Komentarzy: 37 | Okejek: 7 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

29.05

28.05

27.05

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało