Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Aktorzy, którzy wyjątkowo poświęcili się dla swoich ról

200 764  
403   60  
Okazuje się, że talent to nie wszystko. Aby wiarygodnie wcielić się w powierzoną im rolę, niektórzy aktorzy stosują metody balansujące gdzieś pomiędzy artystycznym eksperymentem a przykładem skrajnego szaleństwa. Dzięki temu niejedna gwiazda stworzyła kreację, której nie sposób zapomnieć.

Al Pacino w „Serpico”


Za rolę nowojorskiego stróża prawa, walczącego z korupcją wśród policjantów, młody Pacino dostał dwie nominacje do Oscara. Aktor bardzo głęboko wczuł się w graną przez siebie postać. Doszło do tego, że nie wychodził ze swej roli nawet poza planem.

Jego przesadne przywiązanie do postaci Franka Serpico doprowadziło do pewnego (na szczęście niegroźnego) incydentu - raz, podczas jazdy samochodem, Pacino zatrzymał potężną ciężarówkę i usiłował aresztować jej kierowcę. Powód? Zbyt duża emisja spalin jego pojazdu i związana z tym szkoda dla natury.

Marlon Brando w „Pokłosiu wojny”

Jeden z najbardziej utalentowanych przystojniaków kina, już od czasu swojego aktorskiego debiutu stawał na głowie, aby odgrywana przez niego rola sparaliżowanego bohatera wojennego była możliwie jak najbardziej wiarygodna. W tym celu zalegał bez ruchu na szpitalnej pryczy szpitala polowego przez cały miesiąc. Dziś to może niezbyt efektowny popis (szczególnie przy tym, co potrafi sobie uczynić taki na przykład Christian Bale), ale w roku 1950 to, co zrobił Brando było przykładem skrajnego ekscentryzmu i jednocześnie wytyczeniem całkiem nowych, wymagających poświęceń, aktorskich metod.


Adrien Brody w „Pianiście”

Za rolę Władysława Szpilmana Adrien Brody obsypany został wieloma nagrodami z Oscarem na czele. Trudno się dziwić - to jedna z jego najbardziej dramatycznych i przekonujących kreacji. Szykując się do tego aktorskiego wyzwania Brody robił wszystko, aby nauczyć się „jakie to uczucie, gdy człowiek traci dosłownie wszystko”. Pomijając tak oczywiste rzeczy jak zrzucenie kilkunastu kilogramów wagi, aktor wyprowadził się ze swojego mieszkania, sprzedał samochód i pozbył się telefonu komórkowego. Rzuciła go też jego ówczesna dziewczyna. Brody nauczył się grać na pianinie - podobno kompozycje Chopina w jego wykonaniu brzmiały naprawdę całkiem nieźle.


Heath Ledger w „Mrocznym Rycerzu”

Przedwcześnie zmarły gwiazdor dostał niebywałą fuchę - miał zagrać samego Jokera, psychopatycznego, zdeformowanego wariata, w którego dwie dekady wcześniej wcielił się sam Jack Nicholson.
Przed rozpoczęciem zdjęć aktor zamknął się na cały miesiąc w swoim apartamencie, a podczas realizacji filmu spał zaledwie dwie godziny dziennie. Ponadto nie dało się z nim dogadać - Ledger niekiedy całymi dniami wałęsał się po planie z nikim nie rozmawiając. Okazało się, że interakcja z gwiazdorem możliwa była tylko wtedy, gdy zwracano się do Jokera, a nie Heatha. Zachowanie znanego z „Tajemnic Brokeback Mountain” artysty przerażało ekipę filmową. Mimo że niejednokrotnie zwracano Ledgerowi uwagę, że jego przywiązanie do roli zdecydowanie przekroczyło już zdrową granicę, to aktor coraz bardziej popadał w szaleństwo. Finał tej historii wszyscy znamy.


Billy Bob Thornton w „Bliznach przeszłości”

W swoim debiucie reżyserskim Thornton wciela się w postać opóźnionego psychicznie mężczyzny, który wychodzi na wolność po ćwierć wieku spędzonym w szpitalu psychiatrycznym za zabicie swojej matki i jej kochanka. Gwiazdor za tę rolę nominowany był do Oscara (ostatecznie nagrodę tę dostał, ale za scenariusz, którego również był autorem). Charakterystyczny, posuwisty chód głównego bohatera to głównie zasługa niecodziennego „triku”, na który zdecydował się Thornton. Aktor wkładał do swoich butów potłuczone szkło...


Charlie Sheen w „Wolnym dniu Ferrisa Buellera”

W tej powstałej dawno, dawno temu komedyjce, Sheen gra bezimienną, trzecioplanową postać nieco wymiętego młodzieńca aresztowanego „za narkotyki”. Już wtedy ambitny aktor bardzo się starał, aby widzowie go zapamiętali na dłużej. Efekt zmęczonej, bladej twarzy z mocno podkrążonymi oczami młody, mało wówczas jeszcze znany artysta uzyskał dzięki powstrzymywania się od snu przez dwa dni.


Jak się okazało - z czasem Charlie nauczył się otrzymywać wygląd zmarnowanego, balangującego ćpuna stosując znacznie prostsze i o niebo przyjemniejsze metody...

https://www.youtube.com/watch?v=TpklO4EkxsA

Nicholas Cage w „Zostawić Las Vegas”

O dziwactwach tego aktora pisaliśmy tutaj. Również i szykując się do roli samobójczego alkoholika Cage przeszedł siebie, aby wypaść najbardziej spektakularnie. W tym celu aktor upijał się w trupa i filmował swoje zachowanie. Nicholasowi szczególnie zależało na zarejestrowaniu swojej bełkotliwej mowy, aby później - przed kamerą, móc ją odtworzyć.


Janet Leigh w „Psychozie”

Gdy za kamerą stoi ktoś taki jak Alfred Hitchcock, to można mieć pewność, że doskonała gra aktorska to nie do końca zasługa występujących w filmie artystów, ale efekt zaskakujących pomysłów samego reżysera.
Jedna z najbardziej znanych scen kina grozy, czyli morderstwo głównej bohaterki filmu biorącej prysznic, kręcona była przez siedem dni i wymagała aż 45 różnych ustawień kamery. Mimo że próżno tu szukać otwartych ran i tryskającej krwi, to w większości rankingów najbardziej spektakularnych scen morderstw króluje właśnie ten motyw. Hitchcock notorycznie straszył Janet Leigh - raz, aby sprawdzić, czy kukła martwej matki filmowego zabójcy jest wystarczająco straszna, umieścił ją w garderobie aktorki (ku zadowoleniu Alfreda - Janet mało nie padła na serce). Natomiast podczas kręcenia prysznicowej sceny ekipa wyłączyła ciepłą wodę, aby przerażenie oraz pisk bohaterki filmu były jak najbardziej realne.


Meryl Streep w „Sprawie Kramerów”

Głośny dramat sądowy „Sprawa Kramerów” nagrodzony został aż pięcioma Oscarami, z czego jedna z tych nagród przypadła odtwarzającej główną rolę Meryl Streep. Trzeba przyznać, że jej filmowy partner - Dustin Hoffman (który również zgarnął za ten film Oscara), pomógł aktorce wiarygodnie odegrać jedną z najważniejszych scen. Dosłownie na kilka sekund przed rozpoczęciem kręcenia ujęcia, Dustin wymierzył Meryl siarczysty cios w policzek. Cios był tak silny, że aktorka podczas tej sceny rzeczywiście płakała, a uważni widzowie zobaczą na jej twarzy ślad po uderzeniu.


Halle Berry w „Malarii”

W tym filmie atrakcyjna, czarnoskóra aktorka wciela się w postać uzależnionej od cracku bezdomnej prostytutki. Aby wczuć się w swoją rolę, Berry przestała się myć na całe dwa tygodnie...


O innych okupionych poświęceniem przemianach aktorskich (w wykonaniu m.in. Roberta De Niro czy Christiana Bale'a) pisaliśmy już
tu i tu.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 200764x | Komentarzy: 60 | Okejek: 403 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.08

20.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało