Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Hindus przez 25 lat robił to tylko do tyłu... i teraz nie może wrócić do normalności

117 400  
92   36  
Wam też zbiera się na wymioty, gdy podczas wyborów miss słyszycie, że paradujące na scenie niunie pragną tylko pokoju na świecie? Pochodzący z Indii Mani Manithan też bardzo chciał, żeby nie było już wojen. Ale nie ograniczył się do pustego, typowego dla większości "misek" gadania.

To, co robi ten jegomość, w pierwszym momencie może się kojarzyć z działalnością członków trupy Monty Pythona albo... aktywnością pacjenta, który uciekł ze szpitala psychiatrycznego. Ale on przekonuje, że jest całkiem normalny, a wyzwanie, jakie przed sobą postawił, tłumaczy dobrem ludzkości.

Zresztą i tak nikt nie słuchałby hinduskiego przeciętniaka z kraju, gdzie dziś żyje już ponad 1,2 miliarda osobników. Długo myślał, co zrobić, by zwrócić uwagę innych na to, co go boli. Myślał, myślał i wymyślił - zaczął poruszać się tyłem do przodu. Zaczął 25 lat temu, a dziś, nawet gdyby chciał, nie może przestać.



Wszystko zaczęło się w 1989 r. i mocnej deklaracji wkurzonego Hindusa, który dość miał wojen i aktów przemocy, które w jego kraju były na porządku dziennym. Wiedział jednak, że jeśli jego głos ma zostać usłyszany, to musi postarać się o jakieś nietuzinkowe rozwiązanie. I tak jak Forrest Gump postanowił pewnego dnia po prostu pobiegać i przebiegł kilka razy całe Stany Zjednoczone, tak Mani Manithan zaczął po prostu chodzić tyłem do przodu. O ile najsłynniejszy głupek Ameryki biegał - jak sam twierdził - bez powodu, tak Maniemu przyświecała już szczytna idea. Co ciekawe, ten hinduski oryginał, zaraz po tym, jak ogłosił swe postanowienie, wybrał się na pierwszą przechadzkę "tyłem do przodu" całkowicie nagi.

W rolę wstecznego ekshibicjonisty wcielił się też w momencie, gdy rozgorzał konflikt zbrojny w Zatoce Perskiej. Wtedy nie miał już jednak tyle szczęścia. Zaraz po tym, jak wyruszył w trasę, zwinęła go policja. Został przyskrzyniony na trzy dni.



Osoby, które przez dwie i pół dekady mijały go na ulicy - już odzianego - nie ukrywały zaskoczenia. Mani nigdy nie robił wyjątków od wprowadzonej w życie zasady - chodził na opak, pracując, poruszając się zatłoczonymi drogami, przechodząc przez jezdnię, wchodząc do autobusu czy wspinając się po schodach. Sztukę tę opanował do perfekcji.

Dziś twierdzi, że wszystko mu się tak poprzestawiało, że nie jest w stanie wrócić do normalności. Normalnością stało się dla niego właśnie chodzenie tyłem do przodu, a próby zrobienia porządku z własnym chodem kończą się fiaskiem. To poważny problem, ale ekscentryczny Hindus nie przejmuje się tym specjalnie.


"Normalne chodzenie jest teraz większym wyzwaniem. Mój umysł zapomniał, jak to się robi" - zwierza się Mani, dla którego przemieszczanie się wspak stało się przeznaczeniem. "Ale moje życie było pełne walki, poświęcenia, osiągnięć i protestów, więc nie mam problemu z kontynuowaniem chodzenia do tyłu, aż nastanie pokój na świecie"

Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 117400x | Komentarzy: 36 | Okejek: 92 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało