Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Przyszedł w sprawie pracy, a omal nie trafił do więzienia

59 476  
280   23  
Koniec komunizmu był dla wielu obywateli bloku wschodniego ciężkim okresem. Znalezienie wtedy pracy było niezwykle trudne, więc każdy łapał co tylko wpadło mu w rękę, np. stanowisko strażnika na sali sądowej. Bohater tej opowieści co prawda trafił na salę rozpraw, ale nie tak, jak się spodziewał.

"U mnie w pracy jest jeden ciekawy człowiek. Na oko najzwyklejszy facet. Pracuje jako złota rączka, ale ciągle przytrafiają mu się jakieś śmieszne przypadki. Najwyraźniej taki jego los. Kiedyś na papierosie opowiedział mi jedną z historyjek".


"W 1989 roku wrócił z wojska i nigdzie nie mógł znaleźć pracy. Szukał na nielicznych budowach i w fabrykach, które jeszcze działały. Bezskutecznie. Raz, będąc w gościach u swojej ciotki dostał od niej propozycję pracy. Ciotka pracowała w sądzie w charakterze jakiegoś asystenta. Akurat potrzebowali kogoś po wojsku, kto będzie pilnował porządku na sali rozpraw. Czysta robota, a nic lepszego i tak nie ma - pomyślał i zgodził się. Trzeba było tylko ubrać się ładnie i przyjść na rozmowę z przełożonym ciotki".


"Facet przyszedł w wyznaczonym dniu, zapukał do gabinetu i zajrzał do środka. Siedziała tam jego ciotka i jej przełożony, z którym miał porozmawiać. Burknęła do niego coś w stylu "Poczekaj na korytarzu, zawołam cię!". Mężczyźnie nie przystoi przebywać w pomieszczeniu w czapce, więc zdjął ją i położył sobie na kolanach. Siedział może z 20 minut, gdy nagle otworzyły się drzwi wejściowe i na korytarz weszła grupa oskarżonych eskortowanych przez dwóch milicjantów z kałachami. Korytarz był wąski i gdy grupa przechodziła obok bohatera naszej opowieści, jeden z oskarżonych zwalił czapkę z jego kolan, a drugi kopnął dalej w tłum. Facet rzucił się za nią, by nie dopuścić do jej całkowitego zdeptania i wtedy poczuł kopnięcie w tyłek:

- Co, zakręciłeś się?! - zaryczał milicjant zamykający kolumnę. Wracaj do szeregu!
- Ja za czapką... - odpowiedział facet
- Za czapkę minimum trzy lata, a teraz do szeregu! - znów warknął milicjant i skierował lufę na biednego faceta"

(W rosyjskim żargonie przestępczym "czapka" to pewien rodzaj łapówki - trzymanie korzyści majątkowej za zainicjowanie zawarcia nieuczciwej z punktu widzenia prawa umowy lub wykonania niekorzystnej dla państwa transakcji - przyp. tłum.)


"Facet posłusznie założył ręce za głowę i ruszył z więźniami. Przyprowadzono go wraz z nimi na salę rozpraw i posadzono w klatce dla oskarżonych. Po chwili do sali weszła sędzina... jego ciotka i jej przełożony. "Wydarłem się z całej siły - opowiada - Ciociu Marino! Wyciągnij mnie stąd!". Ciotka spojrzała na klatkę i oniemiała.

- Co ty tutaj robisz?!
- Wsadzili mnie przez pomyłkę za czapkę.
- Za czapkę minimum trzy lata - wtrąciła się sędzina.

Po długich wyjaśnieniach w końcu ustalono kim jest krewny ciotki Mariny i jak trafił na ławę oskarżonych. Wypuścili go do domu, ale ciotka już nigdy nie zaproponowała mu ani tej, ani żadnej innej pracy".

Oglądany: 59476x | Komentarzy: 23 | Okejek: 280 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.11

25.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało