Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Tajemnicze szkielety i mumie, które sprawią, że zatęsknisz za "Archiwum X"

120 865  
353   30  
Ziemia kryje w sobie szczątki naszych przodków, toteż nic w tym dziwnego, że czasem podczas pielenia ogródka całkiem przypadkiem można wbić szpadel w jakiś nadgryziony zębem czasu czerep czy piszczel. Niekiedy jednak wydobyte z ziemi zwłoki stają się prawdziwą zagwozdką, nie tylko dla przypadkowych odkrywców, ale i dla światłych ludzi nauki.

Mumia z gór San Pedro

W 1932 roku dwóch poszukiwaczy złota natrafiło na złoża cennego kruszcu w górach San Pedro (Wyoming). Praca szła im jak po maśle, aż do momentu, kiedy kilof jednego z nich nie natrafił na gruby kamień, którego zupełnie nie szło rozbić w konwencjonalny sposób. Z pomocą posłużył dynamit. Wybuch roztrzaskał przeszkodę, ukazując oczom poszukiwaczy niewielkie, aczkolwiek dość głębokie pomieszczenie. Trudno było cokolwiek zobaczyć w chmurze opadającego pyłu, ale po chwili obaj panowie dostrzegli w jego głębi zarys małego, zmumifikowanego człowieczka.

 
Istota miała ok. 35 cm wysokości, spłaszczoną czaszkę i nienaturalnie szerokie usta. Mumia była w tak dobrym stanie, że można było pobrać z jej palców linie papilarne. Dodatkowo głowa Pedro (tak naukowcy nazwali tę dziwaczną kreaturę) pokryta była jakąś ciemną, galaretowatą substancją nieznanego pochodzenia.




W latach 50. wykorzystano nową zdobycz nauki - promienie rentgenowskie - i przyjrzano się wnętrzu mumii. Posiadała ona całkiem „ludzki” szkielet. Połamane kości i uszkodzona czaszka wskazywały na to, że Pedra spotkał dość gwałtowny zgon. Mumią zajmował się Dr. Henry Shapiro - antropolog z Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej. Naukowiec doszedł do wniosku, że zmumifikowany mężczyzna miał w chwili swojej śmierci ok. 65 lat. Zauważył też, że w porównaniu z resztą ciała, Pedro miał wyjątkowo długie, można by rzec wampirze, kły.

Podczas gdy środowisko naukowe prześcigało się w tworzeniu teorii na temat pochodzenia tego małego człowieczka, sam Pedro skończył w... jednej z aptek w Wyoming. Przez siedem długich lat był lokalną atrakcją, aż do dnia, w którym niecodzienną mumią zainteresował się pewien nowojorski biznesmen. Zapłaciwszy niemałą sumę, mężczyzna zniknął wraz ze swym „łupem”. Do dziś nie wiadomo, gdzie przebywa Pedro, aczkolwiek dla osoby, która wskaże miejsce jego obecnego „zamieszkania”, przygotowano pieniężną nagrodę.


A teraz taka mała rozkimina z cyklu „I want to believe” - według ustnych przekazów dużej części Indian żyjących w północnej Ameryce (m.in. Siuksów, Arapaho, Anasazi czy Cheyenne) tereny te zamieszkiwała rasa „małych ludzi” - Nimerigar. Jej przedstawiciele mierzyli sobie ok. pół metra wzrostu. Mimo że mogłoby się wydawać, że takie pokurcze mogły co najwyżej zajmować się pieleniem swych mikroskopijnych ogródków, to według indiańskich legend Nimerigarowie notorycznie atakowali „normalnych” ludzi, powalając ich zatrutymi strzałami. Gdy jeden z „małych ludzi” zachorował lub zestarzał się na tyle, że mały z niego był pożytek dla reszty plemienia, jego druhowie zabijali go zadając mu silny cios kamieniem w głowę.


 

Zmumifikowane monstra Frankensteina

Przeszło dziesięć lat temu szkoccy archeolodzy wydobyli z ziemi dwie, liczące sobie po 3 tysiące lat, mumie. Z pozoru nie różniły się one od innych zakonserwowanych zwłok z tamtego okresu. Jedno z ciał należało do młodego chłopca, zaś drugie do nastoletniej dziewczyny. Obie mumie ułożone były w pozycji embrionalnej, a znaleziono je pod pochodzącym z XI wieku usytuowanym na szkockim wybrzeżu domem.


 
Jakiś czas po tym odkryciu jeden z badaczy zauważył, że z tymi trupami coś jest „nie halo”.  Po analizie DNA okazało się, że nie możemy mówić o dwóch ciałach, ale o sześciu. Otóż mumie te zostały dosłownie poskładane z kilku różnych zwłok. Każdy ze zmarłych poddany został zamierzonej mumifikacji, co było pierwszą tego typu udokumentowaną procedurą, która nie miała miejsca w Egipcie. Ciała pochowano w miejscu o mocno kwasowym odczynie na całe 600 lat, następnie wyjęto je z grobów, posztukowano i „zbudowano” z ich elementów dwie mumie. Jaki był tego cel? Nie wiadomo, aczkolwiek niektórzy badacze sugerują, że mogło to mieć na celu symboliczne „złączenie” ze sobą kilku szkockich rodzin.

Kobieta z Gwadelupy

Na karaibskiej wyspie, Gwadelupie, w 1812 roku znaleziono sporo ludzkich szczątków. Jednak tylko jeden kościotrup wywołał ogromne poruszenie i po latach stał się silnym argumentem w rękach kreacjonistów... Ale po kolei - powodem zamieszania był pozbawiony głowy oraz stóp szkielet kobiety.


 
Szczątki zatopione były w twardym wapniowym bloku, będącym częścią liczącej sobie 1609 kilometrów formacji skalnej powstałej... 28 milionów lat temu, czyli mniej więcej 25 milionów przed tym, zanim na Ziemi pojawił się pierwszy przedstawiciel naszego ludzkiego gatunku. Znalezisko wystawiono w Muzeum Brytyjskim jako namacalny dowód biblijnej powodzi. W 1881 roku, kiedy to naukowcy na całym świecie zaakceptowali teorię autorstwa Karola Darwina, eksponat musiał zniknąć. Podobno do dziś spoczywa gdzieś w muzealnych podziemiach...

Chilijski kosmita

Mały, rozpadający się kościół położony w opuszczonym miasteczku, gdzieś na chilijskiej pustyni Atacama. To w jego pobliżu niejaki Oscar Munoz natrafił na zmumifikowane zwłoki istoty, której wzrost mógłby wyleczyć z kompleksów najniższego z karłów. Zmarły liczył sobie zaledwie 15 centymetrów.


 
Zanim ta malutka mumia trafiła w ręce naukowców, Munoz sprzedał ją pewnemu barmanowi za równowartość niecałych 200 zł. Ata, bo tak nazwano małego ludzika, długo jednak w pubie nie zabawił - szybko od barmana odkupił go pewien hiszpański bogacz. To on dopiero pozwolił, aby mumią zajęli się badacze. Mimo że kształt czaszki, mikry wzrost i charakterystyczne skośne oczy mogłyby sugerować, że mamy do czynienia z przedstawicielem obcej cywilizacji, to musimy Was nieco zawieść. Naukowcy doszli do wniosku, że ta niewielka istota to mocno zdeformowany człowiek cierpiący na rzadką chorobę genetyczną. Być może za niecodzienny wygląd Ata odpowiedzialna była też progeria.


Inna teoria mówi, że „kosmita” nie zdążył nawet przyjść na świat i zmarł jako płód - miałby o tym świadczyć fakt, że zarówno ręce jak i nogi Ata nie były jeszcze w pełni skostniałe.
Naukowcy sugerują też, że mumia wcale nie jest taka stara, jakby mogło się wydawać - Ata może mieć co najwyżej kilkadziesiąt lat.
 
Źródła: 1, 2, 3, 4