Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dlaczego filmy z lat 80. biją na głowę współczesne produkcje?

214 794  
546   90  
Dawno, dawno temu, czyli w czasach, kiedy magnetowid był marzeniem każdego dzieciaka, a jedynymi kanałami dostępnymi w telewizji była państwowa jedynka i dwójka, gdzieś daleko, za oceanem, powstawały filmy, które biły na łeb współczesne produkcje. Dzieła te miały w sobie cechy, których próżno dziś szukać w kinowych blockbusterach.

Wyraziści bohaterowie

Zmora dzisiejszych czasów — wychodzisz z kina i po dwudziestu minutach zapominasz o czym był film, a postać głównego bohatera ginie gdzieś w tłumie identycznych pierwszoplanowych postaci kalkowanych w każdym kolejnym hollywoodzkim hiciorze.

Gdzie te brudne, spocone osiłki, który trzymając w zębach tlącego się peta (widzieliście jakiegoś współczesnego herosa kina akcji uzależnionego od nikotyny?) ślą w zastępy wrogów tony naboi, bez zmieniania magazynków, a na koniec masakry rzucą jakimś arcyżałosnym, czerstwym żarcikiem? Indiana Jones zdziadział i ugania się za kosmitami, John Mclaine zaczął brać silne leki, które najprawdopodobniej sprawiły, że łysol przestał być kawałem cynicznego skurwysyna... Cała nadzieja w nowej odsłonie „Mad Maxa” - cicho liczymy na powrót jednego z naszych ulubionych kiziorów.

Kapitalne muzyczne motywy przewodnie

Filmy powstające w tamtych czasach zawsze okraszone były kompozycjami, które urywały jaja wraz z kręgosłupem i na stałe zapisywały się w historii współczesnej rozrywki. Czym by byli „Pogromcy Duchów” bez charakterystycznego numeru Raya Parkera Jr.? Czy pamiętalibyśmy „Niekończącą się opowieść” bez epickiego zawodzenia Limahla? Kawałki te okupowały nie tylko listy przebojów, ale i nasze głowy. I to za za naszym zdecydowanym przyzwoleniem.

https://www.youtube.com/watch?v=ldXjBth2Rz0

Monstra, które straszyły

Także w latach 80. na świat przyszły wszelkiej maści monstra, które odpowiedzialne były za rycie naszej niewinnej psychiki. Podobnie, jak inni bohaterowie, również i kreatury z filmów grozy, na długo zapadały w pamięć. Autentycznie też straszyły. Freddy Krueger, Jason, Laleczka Chucky, Cenobici, Crittersy, czy chociażby nasze, polskie wilkołaki z „Akademii pana Kleksa” to wszystko twory lat 80. Warto też zaznaczyć, że wiele z horrorowych bestii oprócz kaprawych ryjów, obdarzonych też było całkiem przyjemnym i co najważniejsze — wcale nie wymuszonym, poczuciem humoru.

Twarde babeczki

Nie ukrywajmy — rola babek w kinie akcji ograniczona jest, z małymi wyjątkami, do pokazywania cycków i wydawania z siebie przeraźliwego pisku w sytuacji zagrożenia. W latach 80. widzowie mieli okazję poznać kilka pań, które udowodniły, że wcale nie trzeba mieć jaj i kilkudniowego zarostu, aby być pełnoprawnym bohaterem filmu, gdzie widowiskowa rozpierducha oraz fruwające kończyny to główny atut. Porównajcie sobie wyjętą z „Obcego” Ellen Ripley z taką na przykład bohaterką serii „Resident Evil”.


Może i uroda Milli Jovovich bije na głowę powab Sigourney Weaver, ale w kinie z tamtych lat chodziło o coś więcej niż wręczenie pierwszej z brzegu zwiewnej dupeczce gnata i kazanie jej strzelać do wszystkiego co się rusza. Sarze Connor daleko było do symbolu seksu, a na zawsze zapamiętana została jako krucha niewiasta, która sprasowała zad terminatorowi.

Dzieciaki, które miały prawdziwe życie

W dzisiejszych czasach rola dzieciaków w kinie sprowadza się do bycia zakładnikami odbijanymi przez zdesperowanego ojca, ewentualnie do tańczenia i śpiewania w filmach Disneya. W epoce kaset VHS celuloidowe dzieciaki miały zdecydowanie więcej frajdy z życia. Jedne ruszały na poszukiwanie pirackich skarbów („Goonies”), inne nawiązywały kontakt z przedstawicielami obcych cywilizacji („E.T.”), a nawet i brały udział w awanturniczych eskapadach u boku wykładowców akademickich („Indiana Jones i Świątynia Zagłady”).

Ach, no i nie zapominajmy o prawdziwym wysypie przerażających gówniarzy w kinie grozy. Pamiętacie „Dzieci kukurydzy”, czy chociażby bliźniaczki ze „Lśnienia”? Mordujące z zimną krwią, opętane przez ciemne moce, dzieci z jakiegoś powodu straszyły bardziej niż niejeden zdeformowany bohater, popularnych w tamtych czasach, slasherów.

Krótko, ale treściwie

Godzina dwadzieścia, półtorej godziny — maks. Nikt wtedy nie myślał o tworzeniu czterogodzinnych kobył, które wraz z umieszczonymi na płytowym wydaniu dodatkami i wyciętymi scenami rozwleką się do godzin sześciu... Twórcy ówczesnych filmów wychodzili z założenia, że lepiej postawić na jakość i zrezygnować ze zmuszania widzów do przesadnie długiego wstrzymywania moczu podczas wizyty w kinie. Miało być szybko, mocno i przyjemnie, bez zbędnego przynudzania. No i bez tych ciągnących się w nieskończoność monologów, lirycznych, ospałych ujęć przeplatanych zwrotami akcji, w których na ekranie dzieje się naraz tak dużo, że obudzony z drzemki widz dostaje bolesnego oczopląsu.


Efekty specjalne, które naprawdę były „specjalne”

Lata 80 to ostatnie podrygi animacji poklatkowej. Aby stworzyć kilkusekundową sekwencję ruchu, specjaliści w tej dziedzinie spędzali niekiedy i całe tygodnie na mozolnym dłubaniu przy miniaturowych kukłach. Postacie przez nich wykreowane ruszały się wprawdzie nieco topornie i koślawo, a sceny z wykorzystaniem efektów specjalnych były wyjątkową rzadkością — najczęściej upychano je gdzieś pod koniec filmu, jako swoistą wisienkę na torcie. Robiły jednak kolosalne wrażenie.
Wielkie mechy tłukące się w „Robot Jox”, taniec bezgłowej kobiety z „Martwego zła” czy walka Robocopa z ED-209 przebijają wszystko to, co można zobaczyć w dzisiejszych wysokobudżetowych hiciorach z jednego właściwie powodu.

Współczesne blockbustery same w sobie są jednym wielkim efektem specjalnym — w sytuacji, gdy film aż kipi od animacji CGI, trudno oczekiwać, że widz zostanie już czymkolwiek zaskoczony.

A na koniec taki sentymentalny teledysk:

https://www.youtube.com/watch?v=s1Gket3Z95c
9

Oglądany: 214794x | Komentarzy: 90 | Okejek: 546 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało