Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

8 pasażerów na gapę, którzy cudem uszli z życiem

80 964  
160   18  
Temperatury dochodzące do -60 stopni Celsjusza. Rozrzedzone powietrze ubogie w tlen. I wysokości sięgające 12 kilometrów nad poziom morza. Warunki, w jakich latają samoloty, nie są sprzyjające dla ludzi. Oczywiście nie dotyczy to ludzi w komfortowym przedziale pasażerskim. Jednak pasażerowie na gapę nie mogą liczyć na luksus.

#1. Lot do mamy

Jeżeli dla kogoś Los Angeles jest wymarzonym miejscem do życia, to na pewno nie dla tego piętnastolatka. Yahya Abdi tak bardzo nie znosił Miasta Aniołów, że postanowił opuścić Kalifornię i wrócić w rodzinne strony, na Hawaje, gdzie czekała na niego matka. Niestety nie stać go było na podróż. Wybrał lot na gapę. Udało mu się przedrzeć przez ogrodzenie lotniska w San Jose i ukryć przy lewym kole Boeinga 767. Wydawałoby się bezpieczny, Yahya Abdi bardzo szybko po starcie stracił przytomność. Ocknął się dopiero w jakąś godzinę po wylądowaniu na Hawajach. Tam wpadł w ręce funkcjonariuszy FBI, którzy najpierw sprawdzili, czy nastolatek nie jest groźnym terrorystą, a potem zawieźli go do szpitala i oddali w ręce opieki. Co najlepsze, mimo bardzo niebezpiecznego lotu w warunkach, do których człowiek nie jest przystosowany, młody Abdi wyszedł z podróży praktycznie bez szwanku.

#2. Pasażer w błędzie

Co najgorsze może przytrafić się samolotowemu pasażerowi na gapę? Scenariuszy jest wiele, poczynając od uduszenia się, a kończąc na zamarznięciu czy wypadnięciu z wysokości kilkunastu kilometrów. Daniel Ikehina przeżył swój lot bez większych trudności. Rzecz w tym, że... pomylił samolot. Jak nie urok, to sraczka – jak mówią... Zamiast dostać się do wymarzonej Ameryki, zostawiając w Nigerii źle traktującą go rodzinę bez przyszłości, Daniel wylądował w... Lagos, jednym z większych miast Nigerii. Daleko nie uleciał, ale poświęcenie wystarczyło, by chłopakowi zaproponowano bezpłatnie miejsce w jednej z najlepszych szkół w kraju – na które nie było stać jego rodziców.

#3. Hinduscy pasażerowie

Minus 60 stopni Celsjusza i pęd powietrza o sile sześciokrotnie przewyższającej huragan. Nawet kilka minut w takich warunkach to dla wielu przeszkoda nie do pokonania, nie mówiąc już o dziesięciu godzinach. Tyle czasu w schowku na koło samolotu lecącego z Delhi do Londynu spędzili dwaj hinduscy nastolatkowie, którzy musieli uciekać z Indii z powodu prześladowania. Sposób, który miał rzekomo być bezpieczny, okazał się zabójczy. Pardeep Saini stracił przytomność chwilę po tym, jak chowane podwozie samolotu przycisnęło go do ściany luku. Vijay pozostawał przytomny, ale fatalne warunki odciskały się na jego zdrowiu coraz mocniejszym piętnem. Wyziębienie, halucynacje i inne czynniki spowodowały, że przestał zdawać sobie sprawę z tego, gdzie się znajduje. Gdy kapitan samolotu opuścił podwozie na chwilę przed lądowaniem w Heathrow, Vijay dosłownie spadł z nieba. Pardeep odzyskał przytomność na lotnisku. Z trudem wydostał się na płytę lotniska, skąd odwieziono go szpitala.

#4. Ucieczka od problemu

„Victor, mamy problem!”. Nie do końca wiadomo, na czym polegał problem, o którym mówiła żona Victora Alvareza Moliny, musiał jednak być bardzo poważny, skoro Kubańczyk nie wahał się ani chwili. Popędził na lotnisko i ukrył się w podwoziu samolotu lecącego z Hawany do Montrealu. Odziany jedynie w wiatrówkę, musiał jakoś przetrwać czterogodzinny lot. Z pomocą przyszła mu uszkodzona rura doprowadzająca ciepłe powietrze do przedziału pasażerskiego. Dzięki temu, że nie była szczelna, Victor mógł chociaż minimalnie się ogrzać. Miał też czym oddychać. Szczęśliwie dotrwał do końca podróży, a gościnni Kanadyjczycy ofiarowali mu pomoc medyczną i status uchodźcy.

#5. Ja nie dam rady?

Clarence Terhune nie miał w zwyczaju płacić za przejazd. Ani autobusem, ani pociągiem, ani jakimkolwiek innym środkiem transportu. Przemieszczał się autostopem, ale zdecydowanie częściej – na gapę. To ostatnie stało się jego specjalnością. Do tego stopnia, że któregoś razu szwagier rzucił Clarence'owi wyzwanie. 19-latek z Niemiec, na co dzień pomocnik na polu golfowym, miał przelecieć się na gapę sterowcem Zeppelin. Clarence pojechał do Nowego Jorku, skąd sterowiec miał odlecieć w kierunku Niemiec, a następnie... oszukał strażników i zakradł się na pokład. Ujawnił się dopiero nad Atlantykiem, kiedy w tył zwrot maszyny był już mało prawdopodobny. Załoga Zeppelina znalazła Clarence'owi zajęcie w maszynowni. Po lądowaniu w Niemczech chłopaka natychmiast aresztowano, ale chwilę później wypuszczono – stał się bowiem bohaterem dla miejscowej ludności, która chętnie zapraszała go do domu.

#6. Pasażerowie dobrze przygotowani

Mimo że dla większości pasażerów na gapę ukrycie się w podwoziu samolotu to ostateczność, na którą spontanicznie decydują się jedynie ci najbardziej zdesperowani, dwaj przyjaciele z Kuby – Armando Socarras i Jorge Perez Blanco – od dłuższego czasu planowali ucieczkę, zanim wreszcie 3 czerwca 1969 roku wskoczyli pod pokład samolotu lecącego do Madrytu. Mieli buty obite gumą, które ułatwiały im wspinaczkę po poszyciu maszyny. Zabranymi linami mieli zamiar przywiązać się we wnętrzu samolotu, by nie wypaść, kiedy pilot opuści podwozie przed lotniskiem Barajas. Niestety plan nie był tak dobry, jak wydawało się Kubańczykom. Tylko jeden z nich dotarł żywy do Madrytu. Na temat tego, co stało się z drugim z braci, historia milczy.

#7. Rumun w prywatnym odrzutowcu

Rumun latający prywatnym odrzutowcem? Nie żeby kogokolwiek dyskryminować, ale to jakby oksymoron... A już na pewno Rumun latający własnym prywatnym odrzutowcem. W każdym razie jedno jest pewne – samolot, na którego kole ukrył się wałęsający po Austrii mężczyzna, do owego Rumuna nie należał. Traf chciał, że ze względu na burze samolot leciał znacznie niżej niż zwykle. To prawdopodobnie pozwoliło uciekinierowi przetrwać podróż do Londynu. Aresztowano go na lotnisku, ponieważ jednak Rumunia od 2007 roku należy do Unii Europejskiej, a mężczyzna miał przy sobie dokumenty, pozwolono mu zostać w Wielkiej Brytanii.

#8. Na nieumówione spotkanie

Fidel Maruhi z Tahiti nie mógł być całkowicie zdrowy umysłowo, kiedy postanowił narazić swoje życie tylko po to, by spotkać się z Zinedinem Zidanem. Nawet chęć spotkania z jednym z najlepszych piłkarzy wszech czasów nie powinna być usprawiedliwieniem dla wkradnięcia się do samolotu Air France lecącego z Papetee do Los Angeles. Zapatrzony we francuską gwiazdę Fidel ledwo przeżył lot – kiedy znaleziono go na lotnisku w LA, jego ciało miało zaledwie 26 stopni Celsjusza. Amerykanie udzielili mu pomocy medycznej, a następnie odesłali tam skąd przyleciał. Zidane'a i tak nie zobaczył.

Źródło:

Oglądany: 80964x | Komentarzy: 18 | Okejek: 160 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

28.11

27.11

26.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało