Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Terroryści, którym zdecydowanie nie wyszło

176 660  
463   46  
Nikt nie jest doskonały i nawet kiedy jesteśmy święcie przekonani, że opanowaliśmy coś do perfekcji, złośliwy los brutalnie potrafi nam udowodnić, że w rzeczywistości sprawa wygląda całkiem inaczej. Oto kilku fajtłapowatych terrorystów, którzy chcieli dobrze, a wyszło źle. Bardzo, bardzo źle.

Na brodę Mahometa! Zabiliśmy swojego!

Oto całkiem świeża historia wprost z Syrii. Pewna bojówka Al-Kaidy miała kupę szczęścia - oto w ręce terrorystów wpadł bojownik walczący w oddziałach prezydenta Bashara Assada. Okazję trzeba było czym prędzej wykorzystać. I tak też do sieci trafił krótki filmik, w którym dumni z siebie rebelianci wykrzykując groźne hasła wymachują odciętą głową swojego więźnia.


Niedługo potem członkowie innej grupy związanej z Al-Kaidą oglądając wideo swoich kolegów, stwierdzili, że coś z tą głową „nie halo”. Odcięty łeb jakoś za bardzo przypominał im ten, który do nie dawna przytwierdzony był do szyi jednego z ich przywódców - Mohammeda Faresa Marousha... A tak się jakoś złożyło, że od kilku dni nikt nie wiedział, gdzie facet się podział.


Kiedy pechowi terroryści zorientowali się, że pod nóż trafił jeden z ich kompanów, czym prędzej wystosowali przeprosiny podkreślając, że Allah z całą pewnością wybaczy im przypadkowe uśmiercenie jednego ze swych wiernych. Tym bardziej, że facet stracił głowę w dobrej sprawie, prawda?

Dużo ładunków - duże bum!

W styczniu 2000 roku gromadka ambitnych terrorystów z Al-Kaidy wpadła na pomysł wysadzenia w powietrze amerykańskiego niszczyciela - USS The Sullivans, który to akurat przebywał w jemeńskim porcie. Trzeba przyznać, że panowie podeszli do tematu bardzo profesjonalnie - zebrali tak dużą ilość ładunków wybuchowych, że prawdopodobnie atak zakończyłby się nie tylko zniszczeniem okrętu, ale i wszystkiego w promieniu kilkudziesięciu metrów. Zamachowcy zapomnieli jednak o tym, że łajbka, którą chcieli podpłynąć do celu jest już troszkę stara i do tego ma dość lichą wyporność. Terroryści pomyśleli o tym dopiero wtedy, gdy ta wraz z ładunkiem poszła na dno. Tym razem nie było bum...


Przedwczesny wybuch

Abdel Ghani Jawhar był (!) jednym z najbardziej poszukiwanych libijskich terrorystów. Facet słynął ze swych doskonale zaplanowanych i niezwykle skutecznych ataków bombowych na oddziały żołnierzy ONZ. Po latach chwały musiała mu się jednak noga podwinąć.
Oto bowiem Abdel szykował kolejny zamach. Właśnie podkładając sobie ładunek wybuchowy koło jednej z syryjskich dróg, oczami wyobraźni widział już rządowych sługusów rozrywanych na strzępy przez eksplozję. Ta urocza wizja przerwana została przez... eksplozję. „Ciekawe co to za wybuch?” - pomyślała głowa Abdela wzlatując ku niebu wśród innych fragmentów jego ciała.


Niestety porozrzucanego na wszystkie strony świata terrorysty nikt nawet nie pozbierał do kupy i nie wysłał do Libii. Sorry, taka karma.

Spocony zamachowiec

Spokój i opanowanie to klucz do sukcesu. Czasem bowiem nawet przez kilka kropel potu w łeb może wziąć cały misterny plan wysadzenia w powietrze samolotu pasażerskiego. Przekonał się o tym Richard Reid - Anglik, który przeszedł na Islam i dał się złapać na wizję grzmocenia niebiańskiego stada dziewic w zamian za poświęcenie dla Allaha. Ładunek wybuchowy umieścił, Richard, w bucie i bez większych problemów dostał się na pokład samolotu lecącego z Paryża do Miami. Teraz, gdy maszyna była już w powietrzu wystarczyło jedynie podpalić lont i czekać na eksplozję, która zwieńczy ten doskonały plan. Niestety, terrorysta troszkę się przejął tym, że jakby nie patrzeć - wybuch pozbawi go życia, co dla kogoś kto jeszcze żyje może być troszkę stresujące. Pot ze stopy Richarda sprawił, że całość zamokła i knot za nic w świecie nie chciał się podpalić... Pasażerowie zorientowali się, że obficie pocący się, wyraźnie zdenerwowany facet coś kombinuje i wspólnymi siłami terrorystę obezwładnili związując go paskami oraz... przewodami od słuchawek. Fajtłapowaty zamachowiec trafił do więzienia, gdzie spędzi całe życie.


Bombowy atak w londyńskim metrze. Część II

Wszyscy pamiętamy wydarzenia z 7 lipca 2005 roku, kiedy to seria wybuchów w londyńskim metrze (i w jednym autobusie) pozbawiła życia przeszło 50 osób i pozostawiła z obrażeniami kilkaset innych. Mało kto wie, że to tragiczne wydarzenie zainspirowało kilku innych pseudo-terrorystów do powtórzenia zamachu. Grupa geniuszy zła kryjąc się w swym domowym zaciszu skonstruowała bomby, których chemiczne składniki, jak się później okazało, zostały niewłaściwie wymieszane. W metrze, kiedy „terroryści” usiłowali odpalić ładunki, z plecaków wydobył się jedynie gęsty dym.

Allah akbar! No co jest? Allah akbar! Nosz, kurde! AKBAR! Pufffffff.....


Można jednak powiedzieć, że atak częściowo się udał. Odnotowano bowiem jedną ofiarę! Pewien pasażer dostał ataku astmy. Zawsze to jakiś sukces... Nieprofesjonalni zamachowcy mają teraz czym chwalić się w więzieniu - wszyscy dostali po 40 lat.

Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 176660x | Komentarzy: 46 | Okejek: 463 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało