Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Znani pisarze uzależnieni od seksu, hazardu i z innymi nałogami

85 097  
252   36  
Podobno każdy dobry pisarz, ku uciesze potomnych, szarpie się z własnymi słabościami. W innym wypadku nie zostałby przecież dobrym pisarzem, a€“ uzależnić się trzeba i kropka. Nieważne czy od opium, czy wiatrów.


George Gordon Byron: seks


Autor "€žDon Juana" uwielbiał seks
. Uwielbiał go do tego stopnia, że cały rok postanowił przeznaczyć na uprawianie seksu. Będąc w Wenecji uwiódł 250 kobiet (choć nie był wybredny w wyborze płci), po których zachował sobie szczególne pamiątki: ich włosy łonowe. Jakby tego było mało, Byron nie bardzo przejmował się kwestią więzów pokrewieństwa i możliwych konsekwencji kazirodztwa, wobec czego nie miał oporów, by zrobić dziecko swojej przyrodniej siostrze. Taki był z niego don żuan.

Paul Verlaine: absynt

Jeden z najsłynniejszych poetów francuskich napędzał się miksturami od Zielonej Wróżki. Co zresztą nie było dziwne w tamtych czasach, ponieważ absynt krążył po krwi XIX-wiecznych francuskich artystów częściej niż szczury po paryskich kanałach. Ale Verlaine upodobał go sobie szczególnie. Podczas którejś nocy "w ciągu"€ podpalił żonie włosy, a matce groził z nożem w ręku (za co zresztą przesiedział miesiąc w więzieniu). Jednak nic to w porównaniu z tym, że postrzelił swojego późniejszego kochanka, dla którego porzucił rodzinę, innego znanego artystę -€“ Arthura Rimbauda. Tym razem z więzienia wyszedł dopiero po dwóch latach.



Fiodor Dostojewski: hazard


Autor "Zbrodni i kary"
w krótkim czasie stracił żonę i brata, przez co popadł w depresję. Sprawę dodatkowo komplikowały długi odziedziczone po bracie oraz nowe -€“ zaciągane przez samego pisarza na rzecz terapii prowadzonej przy stoliku z ruletką. W końcu Dostojewski stanął u progu bankructwa. Nic tak jednak nie motywuje jak wizja pustego garnka! Dogadał się więc pisarz z wydawcą i w ciągu miesiąca napisał, w dużej części autobiograficznego, "Gracza", który pozwolił spłacić większość posiadanych długów.

Elizabeth Barrett Browning: opium

Poetka angielska z czasów wiktoriańskich była wielką miłośniczką opium. W listach do brata twierdziła, że zażywa je wyłącznie po to, by uśmierzyć ból kręgosłupa, a nie odkrywać nową siebie. W rzeczy samej musiał to być ból wielce dokuczliwy, skoro poetka dzień w dzień, przez wiele lat, poczynając od wieku nastoletniego, zwalczała go za pomocą naparu makowego. Postęp uzależnienia dobrze widać na portretach Browning, na których z początku beznamiętna twarz przeradza się stopniowo w zmęczone lico o zapadniętym wzroku.



James Joyce: wiatry


To nie żart. James Joyce, twórca dzieł jedynych w swoim rodzaju, zakochał się w wiatrach. Uwielbiał powiew podkołdernika jadowitego i dostawał spazmów, gdy delikatna bryza bulgotnika waniennego muskała jego czułe nozdrza. No dobra, nie wiadomo, czy aż tak lubił wąchać bąki, ale z pewnością odczuwał sporą przyjemność z gazowych produktów przemiany materii. Aha, i nie chodzi o własne wiatry pisarza, a o wiatry jego ŻONY! W ujawnionych listach Joyce'a do jego połowicy odnaleźć można fragmenty opisujące tęsknotę za jej eau de jelitau. Czy to nie jest dowód najwyższego przywiązania?

William S. Burroughs: opiaty


Choć amerykański pisarz i poeta, guru hippisów, był użytkownikiem wszechstronnym (pod wpływem amfetaminy i alkoholu zabił swoją partnerkę strzałem z pistoletu w twarz), to największą frajdę czerpał z zażywania morfiny i heroiny, z którymi żył w dość burzliwym związku: na zmianę oddawał się im bez reszty, zrywał z nimi i znowu do nich wracał. W pewnym momencie zakochał się tak, że sprzedawał je innym. Wiele dzieł Burroughsa zawiera doświadczenia z tripów, na które wybierał się pod rękę z heleną.

Charles Dickens: kostnica


Ciemna strona autora Opowieści wigilijnej€ przyciągała go do położonej w cieniu Katedry Notre Dame paryskiej kostnicy, gdzie z niezdrową wręcz fascynacją wpatrywał się Dickens w ciała martwych ludzi. Pisarz nazywał tę fascynację "€žpociągającym wstrętem"€, któremu nie mógł
się oprzeć. Z tą informacją łatwiej chyba zrozumieć mroczne, nieraz kanibalskie motywy, pojawiające się w powieściach Dickensa.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 85097x | Komentarzy: 36 | Okejek: 252 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało